30-03-2013, 15:00
-Nata, wychodzę!
-Co? Jak to wychodzisz?
-No mówiłam ci już, że dostałam pracę.
-Wiem, ale będziesz pracowała w święta?!
-Nie jestem pewna, chyba chcą ze mną tylko porozmawiać, przedstawić mnie dzieciom...
-Dobra...To ja pójdę poświęcić ten koszyk...
-Haha! Tylko o to ci chodziło, leniu?
-Haha, nie... Leć bo się spóźnisz!
-Masz rację, do zobaczenia!
-Na razie!
Nata ma rację. Trochę dziwne, że chcą żebym do nich przyszła akurat teraz. W końcu mamy święta. Zresztą nieważne. Muszę zrobić dobre wrażenie... Okej, to chyba tutaj. Orzechowa 15... No nic, pukam.
-Kto tam?
-Mint...Mint Grace...
Drzwi otworzył mi niewysoki, prawie łysy lokaj.
-W jakiej pani sprawie?
-Zostałam zatrudniona jako opiekunka dla dzieci państwa Smith...
-No dobrze, proszę wejść.
Gdy tylko weszłam moim oczom ukazał się piękny salon. Na kanapie siedziała mała dziewczynka.
-Cześć. Jestem Mint, a ty?
-Dzień dobry. Nazywam się Kim Smith. Kim pani jest?
-Będę Twoją nową opiekunką.
-Opiekunką?
-Tak. Twoją i twojego rodzeństwa.
Od razu zauważyłam, że dziewczynka posmutniała.
-Czy coś się stało Kim?
-Nie... Tylko mieliśmy już dużo opiekunek. Rodzice nigdy nie mają dla nas czasu.
-Nie martw się. Tak czasami jest, że mają jakieś ważne obowiązki, w końcu są dorośli. Wiesz co, koniec ze smutną miną! Chodź, przedstawisz mnie swojemu rodzeństwu.
Kim uśmiechnęła się, złapała mnie za rękę i zaprowadziła mnie na górę, gdzie były pokoje dzieci.
-Co? Jak to wychodzisz?
-No mówiłam ci już, że dostałam pracę.
-Wiem, ale będziesz pracowała w święta?!
-Nie jestem pewna, chyba chcą ze mną tylko porozmawiać, przedstawić mnie dzieciom...
-Dobra...To ja pójdę poświęcić ten koszyk...
-Haha! Tylko o to ci chodziło, leniu?
-Haha, nie... Leć bo się spóźnisz!
-Masz rację, do zobaczenia!
-Na razie!
Nata ma rację. Trochę dziwne, że chcą żebym do nich przyszła akurat teraz. W końcu mamy święta. Zresztą nieważne. Muszę zrobić dobre wrażenie... Okej, to chyba tutaj. Orzechowa 15... No nic, pukam.
-Kto tam?
-Mint...Mint Grace...
Drzwi otworzył mi niewysoki, prawie łysy lokaj.
-W jakiej pani sprawie?
-Zostałam zatrudniona jako opiekunka dla dzieci państwa Smith...
-No dobrze, proszę wejść.
Gdy tylko weszłam moim oczom ukazał się piękny salon. Na kanapie siedziała mała dziewczynka.
-Cześć. Jestem Mint, a ty?
-Dzień dobry. Nazywam się Kim Smith. Kim pani jest?
-Będę Twoją nową opiekunką.
-Opiekunką?
-Tak. Twoją i twojego rodzeństwa.
Od razu zauważyłam, że dziewczynka posmutniała.
-Czy coś się stało Kim?
-Nie... Tylko mieliśmy już dużo opiekunek. Rodzice nigdy nie mają dla nas czasu.
-Nie martw się. Tak czasami jest, że mają jakieś ważne obowiązki, w końcu są dorośli. Wiesz co, koniec ze smutną miną! Chodź, przedstawisz mnie swojemu rodzeństwu.
Kim uśmiechnęła się, złapała mnie za rękę i zaprowadziła mnie na górę, gdzie były pokoje dzieci.
![[Obrazek: ziewajacy-rudy-lis-likely-pl-ecd8fd45.jpeg]](http://img.likely.pl/photo/medium/20130204/ziewajacy-rudy-lis-likely-pl-ecd8fd45.jpeg)
Damn.


