16-10-2010, 19:26
II.Obudziłam się. Bolała mnie głowa. Pewnie z powodu uderzenia o ramę łóżka. Miałam zamiar wstać i się otrząsnąć kiedy usłyszałam krzyk. To musiała być moja mama. Zbiegłam na dół i zastałam ją nieprzytomną. Leżała u stóp nieznanej mi osoby w czarnym płaszczu. Trzymała ona drewnianą,ciemną laskę z wyrytymi dziwnymi napisami w języku którym o dziwo,rozumiałam. Uniosła ona głowę. Był to pięknie zbudowany mężczyzna o wspaniałej muskulaturze,kasztanowych włosach i szmaragdowych oczach które wyglądały jak oceaniczna toń. Uchylił się,uklęknął i zaczął mówić ślicznym głosem:
-Księżniczko Mirto! Oto jestem twój królewski sługa Grenium. Pewnie niczego nie pamiętasz ale jesteś zaginioną księżniczką świata umarłych. Tutaj mogłaś się zmagać ze swoimi wampirycznymi zdolnościami jednak w pałacu będziesz wiodła zupełnie nowe życie. Chodź ze mną, wszyscy będą szczęśliwi z twojego powrotu!
To mi się nie mieściło w głowie! Ja? Taka szara mysz która niby jest zaginioną księżniczką? Może to będzie dobry wybór? Może otworzą mi się drzwi nowego wspanialszego życia bez wytrzymywania rządzy krwi i tych cierpień? Ale co z rodziną? Mam tak po prostu zostawić mamę?Tatę? Chyba tego nie zniosę!
Mama zaczęła powoli się budzić. Kiedy zastała mnie bladą jak ściana zaczęła spokojnym głosem:
-Mirto wiem że to dla Ciebie ogromny szok ale prawda jest taka że zostałaś adoptowana. Znaleźliśmy Cię w lesie kiedy byliśmy na grzybach. Byłaś tak niezwykłym dzieckiem że zamieszkałaś razem z nami. Nie miałaś tutaj niestety szczęśliwego życia ale może tam będzie Ci lepiej. I prawda jest taka iż wcześniej wiedzieliśmy że jesteś wampirem...A myślałaś że nie wiemy...
-Mamo...-szepnęłam
-Idź skarbie-mówiła ze łzami w oczach.
Tam będzie Ci lepiej.
Nie wytrzymałam i wybuchnęłam szlochem. Mama wzięła mnie w swoje ramiona i mnie uspokajała. Mówiła też:
-Mirto poradzimy sobie. Tobie będzie tam lepiej niż tu. Chodź skarbie pomogę Ci się spakować.
-Będę czekać o Pani-Rzekł Grenium
Poszłam na górę milcząc.
Kiedy byłam już spakowana w pewnej chwili wszedł tata. Krew mu odeszła z twarzy i zawołał mamę:
-Kochanie! Kto to jest?-Zawołał wskazując palcem Greniuma
-Ona w końcu się dowiedziała że nie jest naszą biologiczną córką. Dowiedziała się że jest wampirzą księżniczką...
Ojciec zaniemówił i udał się do mnie do pokoju.
-Och Mirto. Więc już niestety wiesz...
-Tak tato. Wiem-Odpowiedziałam sucho
Przytulił się do mnie i powiedział:
-Mirto mam nadzieję że będzie Ci tam lepiej niż tu. Prawie nas wogle nie widujesz,nie masz przyjaciół...
I w pewnej chwili tata zaczął mi moczyć łzami koszulkę. To było takie straszne...Żeby było mu choć odrobinę lżej dałam mu buziaka.
-Tato nie będę musiała kryć się z moim wampiryzmem. Pozwolę straży aby wy mogli mnie odwiedzać i ja was będę odwiedzać jak najczęściej.
-Dobrze. Chodź Mirto. Już czas.
Wziął mnie za rękę oraz zabrał także walizką z rzeczami.
Kiedy zeszłam ucałowałam mamę i jeszcze raz tatę na pożegnanie.
-Żegnajcie kochani. Przysięgam że będę was jak najczęściej odwiedzać. I wy mnie też możecie!-mówiłam zdławionym głosem
-Żegnaj Mirto...-Odpowiedzieli rodzice
-Księżniczko chodźmy już do wozu. Gernium odprowadził mnie do wozu i kiedy usiadłam na siedzeniu z okna machałam rodzicom.
Potem pojechaliśmy. To chyba pojazd ponaddźwiękowy gdyż po kilku sekundach rodzice zniknęli mi z oczu.
CDN
-Księżniczko Mirto! Oto jestem twój królewski sługa Grenium. Pewnie niczego nie pamiętasz ale jesteś zaginioną księżniczką świata umarłych. Tutaj mogłaś się zmagać ze swoimi wampirycznymi zdolnościami jednak w pałacu będziesz wiodła zupełnie nowe życie. Chodź ze mną, wszyscy będą szczęśliwi z twojego powrotu!
To mi się nie mieściło w głowie! Ja? Taka szara mysz która niby jest zaginioną księżniczką? Może to będzie dobry wybór? Może otworzą mi się drzwi nowego wspanialszego życia bez wytrzymywania rządzy krwi i tych cierpień? Ale co z rodziną? Mam tak po prostu zostawić mamę?Tatę? Chyba tego nie zniosę!
Mama zaczęła powoli się budzić. Kiedy zastała mnie bladą jak ściana zaczęła spokojnym głosem:
-Mirto wiem że to dla Ciebie ogromny szok ale prawda jest taka że zostałaś adoptowana. Znaleźliśmy Cię w lesie kiedy byliśmy na grzybach. Byłaś tak niezwykłym dzieckiem że zamieszkałaś razem z nami. Nie miałaś tutaj niestety szczęśliwego życia ale może tam będzie Ci lepiej. I prawda jest taka iż wcześniej wiedzieliśmy że jesteś wampirem...A myślałaś że nie wiemy...
-Mamo...-szepnęłam
-Idź skarbie-mówiła ze łzami w oczach.
Tam będzie Ci lepiej.
Nie wytrzymałam i wybuchnęłam szlochem. Mama wzięła mnie w swoje ramiona i mnie uspokajała. Mówiła też:
-Mirto poradzimy sobie. Tobie będzie tam lepiej niż tu. Chodź skarbie pomogę Ci się spakować.
-Będę czekać o Pani-Rzekł Grenium
Poszłam na górę milcząc.
Kiedy byłam już spakowana w pewnej chwili wszedł tata. Krew mu odeszła z twarzy i zawołał mamę:
-Kochanie! Kto to jest?-Zawołał wskazując palcem Greniuma
-Ona w końcu się dowiedziała że nie jest naszą biologiczną córką. Dowiedziała się że jest wampirzą księżniczką...
Ojciec zaniemówił i udał się do mnie do pokoju.
-Och Mirto. Więc już niestety wiesz...
-Tak tato. Wiem-Odpowiedziałam sucho
Przytulił się do mnie i powiedział:
-Mirto mam nadzieję że będzie Ci tam lepiej niż tu. Prawie nas wogle nie widujesz,nie masz przyjaciół...
I w pewnej chwili tata zaczął mi moczyć łzami koszulkę. To było takie straszne...Żeby było mu choć odrobinę lżej dałam mu buziaka.
-Tato nie będę musiała kryć się z moim wampiryzmem. Pozwolę straży aby wy mogli mnie odwiedzać i ja was będę odwiedzać jak najczęściej.
-Dobrze. Chodź Mirto. Już czas.
Wziął mnie za rękę oraz zabrał także walizką z rzeczami.
Kiedy zeszłam ucałowałam mamę i jeszcze raz tatę na pożegnanie.
-Żegnajcie kochani. Przysięgam że będę was jak najczęściej odwiedzać. I wy mnie też możecie!-mówiłam zdławionym głosem
-Żegnaj Mirto...-Odpowiedzieli rodzice
-Księżniczko chodźmy już do wozu. Gernium odprowadził mnie do wozu i kiedy usiadłam na siedzeniu z okna machałam rodzicom.
Potem pojechaliśmy. To chyba pojazd ponaddźwiękowy gdyż po kilku sekundach rodzice zniknęli mi z oczu.
CDN


