19-05-2011, 18:30
Dziękuję za komentarze x3
Dziś po szkole Kat odpauzowała tamki i co zobaczyła? Aru (jap. pożar) zniknął gdzieś wraz ze swą małżonką zostawiając biedną maleńką, którą musiała jakoś nazwać. Stanęło na Laru. Łatwo się domyślić z czego powstało to imię. Laru była śliczną małą białą kupką. Była też bardzo wymagająca w opiece.
-Eh… - mruknęła Kat przerywając lekturę po raz kolejny aby zabawić się z małą. Po jakimś czasie maleńka zamieniła się w większą, brązową kupkę. Kat uśmiechnęła się do niej uroczo aby podnieść ją na duchu. Laru nie była na początku tym zachwycona ale po chwili też się uśmiechała.
* * *
-Jestem najstarszy, tralala, najstarszy, je-je! – śpiewał Kaito.
-Nie, bo ja jestem najstarsza – powiedziała Kat, uśmiechnęła się złowieszczo i już po chwili maluch uciekał przed swą opiekunką po całym domu.
* * *
-A opowiesz mi coś o tacie? – spytała raz Laru.
-Hm.. No dobra. – odpowiedziała Kat. – To działo się wczoraj wieczorem. Aru miał lampę i był w niej dżin. Otworzył ją trzy razy i za każdym razem dostał 3000GP. Dwa razy dżin się nie zjawił. Potem znowu zasypywał Aru pieniędzmi. Raz dał nawet 8000GP! To nie tak jak ci skąpcy z FamiTama. – tu spojrzała się na Kaito, który się fochnał.
-Jest jeszcze t lampa w domu? – spytała Laru.
-A, tak, jest. – Kat zaprowadziła maleńką na strych. Laru dwa razy próbowała wywołać dżina ale jej się nie udało. Lampa po prostu zniknęła.
-To niesprawiedliwe T.T – mruknęła.
Do skrzynki przyszedł list. Kat wiedziała co to. Natychmiast go spaliła. Ale przyszedł kolejny, i kolejny. Kat schowała skrzynkę na listy w szufladzie. A listy przychodziły. Maluchy siedziały w kącie i bawiły się czymś a Laru oglądała wraz z Kat Lucky Star. Listy wciąż się pojawiały. A Kat je ignorowała. W końcu usłyszała pisk. Zauważyła, że maleńka zniknęła.
-Co do… - szybko wybiegła na dwór. Zobaczyła panią przedszkolankę ciągnącą Laru za sobą.
-Nie pozwolę na to! Ona nie jest jakimś Potterem aby ją na siłę zabierać z rąk opiekunów do jakiejś szkoły! Wynocha z mojej posesji! I nie spamować listami! – i Kat skoczyła jak tygrysica po maleńką. W tym samym czasie przed domem zatrzymał się samochód. Wyszedł z niego Aru z Loye.
-Tata! Mama! – krzyknęła radosna Laru.
-Aha… - zaczął Aru i widząc pełne gniewu Kat i przedszkolankę, wrzucił żonę do samochodu. – Not o wrócimy za tydzień, pa!
I odjechał. Ponownie.
* * *
-kto to jest Harry Potter? – spytała Laru.
-Taki chłopiec jeden. – odpowiedziała Kat.
-Jak taki jeden. To był czarodziej. – wtrącił się Ed.
-Czarodziej? – zdziwiła się maleńka.
-Tak, chcesz to to obejrzymy. – zaproponował.
-O tak, Nii-sama, zobaczmy to!
-Ej, a ja to co? – spytał Kaito. – A ze mną chcesz oglądać?
-tak, Kaito, też! – uśmiechnęła się.
-A czemu nie nazywasz mnie Wielkim Bratem? T.T
-Bo kuzynka Konaty nazywała Wielką Siostrą tylko Konatę.
-A swoją przyjaciółkę też.
-Ale ty nie jesteś moim przyjacielem ^_^
-T.T – tym razem Kaito się fochnał.
-Dobra, idźcie oglądać. Lucky Star i tak mała nie zrozumiesz, bo to jest przecież z napisami i nie nadążasz. – pogoniła ich Kat. I już po chwili cała trójka siedziała przed telewizorem.
-A… - zaczęła nieśmiało Neru. – Mogę oglądać z tobą Lucky Star?
-Tak. – odpowiedziała Kat i oglądały razem.
* * *
PS Nie odbierałam listu z przedszkola i mała sam awysoczyła. Nie klikałam napisu a ona sama się pojawiła, więc szybko długopis i reset ^^ I jest ok. A trojaczki mają już 60% więzi.
Dziś po szkole Kat odpauzowała tamki i co zobaczyła? Aru (jap. pożar) zniknął gdzieś wraz ze swą małżonką zostawiając biedną maleńką, którą musiała jakoś nazwać. Stanęło na Laru. Łatwo się domyślić z czego powstało to imię. Laru była śliczną małą białą kupką. Była też bardzo wymagająca w opiece.
-Eh… - mruknęła Kat przerywając lekturę po raz kolejny aby zabawić się z małą. Po jakimś czasie maleńka zamieniła się w większą, brązową kupkę. Kat uśmiechnęła się do niej uroczo aby podnieść ją na duchu. Laru nie była na początku tym zachwycona ale po chwili też się uśmiechała.
* * *
-Jestem najstarszy, tralala, najstarszy, je-je! – śpiewał Kaito.
-Nie, bo ja jestem najstarsza – powiedziała Kat, uśmiechnęła się złowieszczo i już po chwili maluch uciekał przed swą opiekunką po całym domu.
* * *
-A opowiesz mi coś o tacie? – spytała raz Laru.
-Hm.. No dobra. – odpowiedziała Kat. – To działo się wczoraj wieczorem. Aru miał lampę i był w niej dżin. Otworzył ją trzy razy i za każdym razem dostał 3000GP. Dwa razy dżin się nie zjawił. Potem znowu zasypywał Aru pieniędzmi. Raz dał nawet 8000GP! To nie tak jak ci skąpcy z FamiTama. – tu spojrzała się na Kaito, który się fochnał.
-Jest jeszcze t lampa w domu? – spytała Laru.
-A, tak, jest. – Kat zaprowadziła maleńką na strych. Laru dwa razy próbowała wywołać dżina ale jej się nie udało. Lampa po prostu zniknęła.
-To niesprawiedliwe T.T – mruknęła.
Do skrzynki przyszedł list. Kat wiedziała co to. Natychmiast go spaliła. Ale przyszedł kolejny, i kolejny. Kat schowała skrzynkę na listy w szufladzie. A listy przychodziły. Maluchy siedziały w kącie i bawiły się czymś a Laru oglądała wraz z Kat Lucky Star. Listy wciąż się pojawiały. A Kat je ignorowała. W końcu usłyszała pisk. Zauważyła, że maleńka zniknęła.
-Co do… - szybko wybiegła na dwór. Zobaczyła panią przedszkolankę ciągnącą Laru za sobą.
-Nie pozwolę na to! Ona nie jest jakimś Potterem aby ją na siłę zabierać z rąk opiekunów do jakiejś szkoły! Wynocha z mojej posesji! I nie spamować listami! – i Kat skoczyła jak tygrysica po maleńką. W tym samym czasie przed domem zatrzymał się samochód. Wyszedł z niego Aru z Loye.
-Tata! Mama! – krzyknęła radosna Laru.
-Aha… - zaczął Aru i widząc pełne gniewu Kat i przedszkolankę, wrzucił żonę do samochodu. – Not o wrócimy za tydzień, pa!
I odjechał. Ponownie.
* * *
-kto to jest Harry Potter? – spytała Laru.
-Taki chłopiec jeden. – odpowiedziała Kat.
-Jak taki jeden. To był czarodziej. – wtrącił się Ed.
-Czarodziej? – zdziwiła się maleńka.
-Tak, chcesz to to obejrzymy. – zaproponował.
-O tak, Nii-sama, zobaczmy to!
-Ej, a ja to co? – spytał Kaito. – A ze mną chcesz oglądać?
-tak, Kaito, też! – uśmiechnęła się.
-A czemu nie nazywasz mnie Wielkim Bratem? T.T
-Bo kuzynka Konaty nazywała Wielką Siostrą tylko Konatę.
-A swoją przyjaciółkę też.
-Ale ty nie jesteś moim przyjacielem ^_^
-T.T – tym razem Kaito się fochnał.
-Dobra, idźcie oglądać. Lucky Star i tak mała nie zrozumiesz, bo to jest przecież z napisami i nie nadążasz. – pogoniła ich Kat. I już po chwili cała trójka siedziała przed telewizorem.
-A… - zaczęła nieśmiało Neru. – Mogę oglądać z tobą Lucky Star?
-Tak. – odpowiedziała Kat i oglądały razem.
* * *
PS Nie odbierałam listu z przedszkola i mała sam awysoczyła. Nie klikałam napisu a ona sama się pojawiła, więc szybko długopis i reset ^^ I jest ok. A trojaczki mają już 60% więzi.




![[Obrazek: tenor.gif]](https://media.tenor.com/images/344e346f7cf4fb063fab0925d0ed588d/tenor.gif)
![[Obrazek: IIp9nLY.jpg]](https://i.imgur.com/IIp9nLY.jpg)
Spoiler![[Obrazek: vSM5Xwq.png]](http://i.imgur.com/vSM5Xwq.png)
![[Obrazek: FNp26Lr.png]](http://i.imgur.com/FNp26Lr.png)
![[Obrazek: xLoHIw1.png]](http://i.imgur.com/xLoHIw1.png)