Ocena wątku:
  • 10 głosów - średnia: 4.8
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Nieśmiertelny czyli życie po hibernacji [Ostatni wpis już zrobiony]
#21
Dziękuję wszystkim za miłe słowa Duży uśmiech
***
Rano maleństwa, czyli Kaito, Neru i Ed już nie spały tylko wyglądały ciekawie za okno.
-Maleństwa, chodźcie pobawimy się. – powiedziała do nich Kate. Jednak one ani nie drgnęły. Po chwili jednak Kaito, jako najstarszy podszedł do niej.
-A co będziemy robić? – spytał.
-Pomożesz mi wlewać herbatę do kubeczków. Będę wyciągać różne kubki na stół a ty nalewaj tylko do tych wysokich.
-Dobrze.
Ależ to była zabawa! Kaito zdobył 17 punktów i dostał aż 70 GP! Za to może kupić sobie aż nic! Radości jego nie było końca. Ale Kat zagoniła maluchy do przedszkola, bo musiała iść do wariatkowa.
***
Natychmiast po odpauzowaniu, Aru poszedł do pracy. Na sam początek dostał wypłatę – 1000GP. Następnie rozpoczęła się pierwsza lekcja w jego nowej klasie.
-Dzień dobry dzieci – przywitał się. – Jesteście w tej klasie abym mógł was nauczyć jak stać się silnym tamkiem.
---
Po ostatnim dzwonku wszystkie dzieci wybiegły z klasy.
-Do widzenia! – krzyczały do Aru machając mu łapkami. Aru uprzejmie im odmachiwał ciesząc się, że pierwszy dzień pracy był bardzo udany.
Po pracy został wysłany do parku wraz z maluchami. One od razu pobiegły na plac zabaw pobawić się z innymi dziećmi a Aru poszukał miejsca, gdzie mógłby usiąść. Wokół placu stało kilka ławek, specjalnie dla opiekunów dzieci. Tamek rozejrzał się i prawie umarł na miejscu. Na jednej z ławek siedziały UraWioletchi i UraZokuytchi rozmawiając o czymś zabawnym. Natychmiast podszedł do nich.
-Dzień dobry, mogę się dosiąść? – spytał uprzejmie.
-Tak, oczywiście! – powiedziała UraWioletchi i przesunęła się wraz z koleżanką trochę w bok aby Aru miał gdzie usiąść.
-Jestem Aru – powiedział.
-TEN Aru? – spytała UraZokuytchi otwierając szeroko oczy.
-Cóż, zależy co ma pani na myśli mówiąc TEN.
-TEN Aru, ten mistrz w przeciąganiu liny!
-Ah, tak. To ja.
-Naprawdę to zaszczyt pana poznać!
-Oj, Lua. – zwróciła jej uwagę UraWioletchi, uśmiechnęła się a potem zwróciła do Aru – Mówmy sobie po imieniu. Jestem Karin. Miło mi cię poznać.
Aru na chwilę odleciał. Oczywiście duchowo. TA Lua, siedziała właśnie obok niego. TA Lua była też tą, która zawróciła mu w głowie. TA Lua podziwiała go.
-Oj dobrze, dobrze. No więc, ja jestem Lua. Pokonałeś mnie raz w turnieju przeciągania liny. To niesamowite, że stałeś się Mukimukitchim i wyzbyłeś się u… - Lua nie skończyła mówić, gdyż Karin zasłoniła jej buzię ręką.
-Lua, za dużo mówisz. – syknęła patrząc na Aru, który nie zauważył co się wokół niego dzieje. – No więc… Aru… Co cię tu sprowadza?
W tym samym czasie do Aru podbiegła cała trójka maluchów.
-My chcemy do domuuuu! – krzyczeli jeden przez drugiego.
-O, to twoje? – spytała Karin.
-Nie, moja opiekunka się nimi opiekuje.
-Nie są stąd, prawda?
-Tak, są z tej takiej wyspy…
-Aha.
Do Lui podbiegł jakiś chłopiec płacząc i mówiąc coś niezrozumiale.
-No to ja już pójdę. – westchnęła Lua i pożegnała się.
-Ja też już idę. – powiedział Aru i wrócił z małymi do domu. Spojrzał na zegarek. Musiał się śpieszyć na popołudniowe zajęcia dodatkowe.
---
-Witajcie chłopcy! Mam nadzieję, że będziemy świetną drużyną. Na początku mała rozgrzewka! – powiedział do swoich uczniów. Stworzył szkolną drużynę piłkarską. Na pierwsze zajęcia przyszło dużo chłopców ale widać było, ze nie wszyscy mają talent do tego sportu. Po zajęciach po niektórych przyszły ich mamy. Aru zobaczył też Luę. Już miał do niej podejść, gdy zobaczył, że jeden z chłopców, ten sam, co był w parku, podbiegł do niej.
-Mamo, jestem piłkarzem! – krzyczał radośnie.
-Mamo… - powiedział bezgłośnie Aru i jego serce złamało się na dwie części. Ona już miała męża. Już miał uciec do pokoju nauczycielskiego ale niestety Lua go zobaczyła.
-O, Aru! Jak miło, że prowadzisz takie zajęcia. Luppi od dawna marzył aby być w drużynie piłkarskiej. Naprawdę… -przerwała. – Aru… Dobrze się czujesz?
Aru wyglądał jakby miał opuścić ten świat tu i teraz. Jednak szybko doszedł do siebie.
-Nie, nic mi nie jest. Do zobaczenia. – powiedział i odszedł
---
W domu Aru płakał. Jego marzenie nigdy się nie spełni.
-Aru, nie płakaj. Przecież to nie koniec świata! Twoim marzeniem było mieć dziewczynę. Lua była tylko pierwszą kandydatką. Za pierwszym razem nic się nie udaje. – powiedziała Katechi.
Aru nie był tego taki pewien. Siedział dalej i patrzył jak Kat nieudolnie próbuje myć maleństwa a potem położyć je spać. Gdy już wszystko zakończyła pogrzebała chwilę w swoich papierach, wzięła kilka z nich i poszła gdzieś. Po drodze jedna kartka jej upadła. Aru podbiegł i już miał wołać z Anią aby jej to oddać, gdy zobaczył co było na niej napisane:
Cytat:Katechi Diamounte
Otrzymuje certyfikat wzorowej swatki z wyróżnieniem.
Każde łączenie związków zakończone 100% powodzeniem.
Każdemu samotnemu sercu znalazła towarzysza ze 100% powodzeniem.
Nie ma dla niej rzeczy niemożliwych.
Dyrektorka swatek – TamaSwatka
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
Kolejny dzień... - Katechi - 04-05-2011, 20:05
RE: Nieśmiertelny czyli życie po hibernacji - OsuMesu - 07-05-2011, 22:56
RE: Nieśmiertelny czyli życie po hibernacji - Katechi - 11-05-2011, 20:28

Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
Muzyka (Nie)zwykłe Życie Gwiazdy serduszko18 6 1,425 01-05-2014, 18:16
Ostatni post: Katechi
Zdjęcie Życie w jajku Chantal 13 2,606 28-12-2013, 16:35
Ostatni post: Chantal
  Mint wkracza do akcji, czyli dzieci Smith rozrabiają. Mint 6 1,284 30-03-2013, 23:25
Ostatni post: Carleesi
Tęcza Życie Tamitchi i Jej Przyjaciół :-) Sweetie 9 1,700 06-06-2011, 19:11
Ostatni post: Sweetie
Tęcza Życie po życiu - pamiętnik od nowa. Kyane 41 5,512 05-06-2011, 16:31
Ostatni post: Kyane



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości