Ocena wątku:
  • 10 głosów - średnia: 4.8
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Nieśmiertelny czyli życie po hibernacji [Ostatni wpis już zrobiony]
#16
Rany jak cudny pamiętnik *w* !
Ja chcę więcej!
Odpowiedz
#17
Ej... Faktycznie xD Aru-urA Nawet nie zauważyłam xD Co do pracy: zobaczy się jeszcze TwT
Dziękuję za komentarze x333

-Aru, czas wziąć się za ciebie. Czy jesteś na to gotów? – Kat stanęła przed nim z rękoma na biodrach i poważnym wyrazem twarzy.
-Tak, jestem.
-No to chodźmy.
Na początek Aru dostał wielki obiad do zjedzenia. Bez marudzenia wcinał wszystko, chociaż już dawno był pełny. Następnie poszedł grać w swoją grę. Nie poszedł dzisiaj do szkoły. Nie było na to czasu. Trenował i trenował aż stawał się coraz silniejszy.
-Aru, teraz szybko na turniej! – krzyknęła Kat.
Podczas walk Aru nie spotkał nikogo znajomego. Wyjątkiem był dziwnie podejrzany tamek, patrzący się na niego z ukosa. Malec podejrzewał, ze był to ów chłopak, który był dla niego taki niemiły. Sam zamienił się w brzydkiego tamka. Pierwsza postać z którą walczył bardzo przypominała jego samego jako nastolatka. Oczywiście Aru wygrał ale potem podszedł do niego.
-Ej, mały. Niedawno byłem taki jak ty. Nie Mart się, że przegrałeś. Stało się tak tylko dlatego, ze jestem starszy i miałem więcej czasu na ćwiczenia – uśmiechnął się – Jestem pewien, że niedługo będziesz mistrzem.
-Dzię… Dziękuję panu! – krzyknął mały i rozpromienił się
-Nie ma za co
Rozglądał się za UraYoungVioletchi ale nigdzie jej nie widział tak samo jak UraWioletchi. Czyli Kat nie miała racji, pomyślał z żalem. Jedna z przeciwniczek zawróciła mu w głowie. Była to UraZokuytchi. Byłą bardzo piękna ale i tak wygrał. Po turnieju nie mógł jej nigdzie znaleźć.
-Wystarczy. Teraz czas poćwiczyć inteligencję i spryt. – zakomenderowała Kat. Aru musiał teraz wrzucać ciastka do foremek. Było to bardzo nudne. Dwa razy się zamyślił i źle ustawił foremki przez co właściciel ciastkarni zanosił się głośnym krzykiem. Kolejnym zadaniem było zebranie jabłek u sąsiada. Tu również nie mógł się skupić i jabłka spadły z drzewa prosto na trawę. Sąsiad nie był zadowolony. Zapłacił Aru to co miał i wygonił ze swojego terenu. Kat była niezadowolona. Sprawdziła statystyki swojego pokemonka. Brakowało dwóch punktów inteligencji! Ale Aru zaczął się zmieniać! Miał dwa dodatkowe punkty z szybkości.
-Aru…! Oh, Aru! – zdziwiła się i zaczęła się śmiać ze szczęścia. Aru zamienił się w umięśnionego.
-Ja… Wyglądam genialnie! Ah, dziękuję Kat!
-Nie ma za co, hahaha!
Jednak już po chwili Kat miała wyrzuty sumienia…
.oO{Co ja zrobiłam… Wygląda strasznie… Te mięśnie… Jejku… Wygląda jak Grimm… Ale… Jest szczęśliwy. Oby jego wymarzona dziewczyna nie miała fobii na punkcie takich rzeczy…}
Dla Akt Aru już nie był słodkim tamkiem. Wyglądał według niej strasznie, czy to w okularach, czy w spódnicy czy bez nich. Karygodne.
Jeszcze tego samego dnia, odwiedzając pokój obok, wykradła eb, za jego zgodą, Tamagotchi v5. Co prawda mogła wyciągnąć swoje ale nie chciało jej się kupować baterii, poza tym on i tak miał je najczęściej spauzowane albo zdechłe. Tak więc przygarnęła je pod swoje ramiona. Ahirukutchi, Sakuramotchi i Mattaratchi. Nie mieli nazwiska a nad imionami nie chciało jej się myśleć. Chociaż… Kaito, Neru i Edward idealnie by pasowały. Tak więc maluchy są pod dobrą opieką. A co z pracą Aru? I jego marzeniem? Kat postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce.
Wypędziła Aru myjącego żeby i poszli szybko do miasta aby znaleźć mu pracę. Nauczyciel, nie, nie jest odpowiednio wykształcony; cukiernia, nie, pan cukiernik go nie chce już widzieć na oczy; szpital, oczywiście że nie; cyrk, w ostateczności, przecież według Kat był mega-dziwakiem; bank, coś się tu nie zgadza…
-Aru, co wybierasz?
-Chciałbym pracować w szkole i trenować dzieci aby tak jak ja osiągały sukcesy na turniejach przeciągania liny.
-A…ha. Ok.
Kat wątpiła w to, że mu się uda. Miał tylko 102 inteligencji. Ale o dziwo przyjęli go. Otrzymał od Tama Króla podręcznik z instrukcjami. Aru był bardzo szczęśliwy. Brakowało mu tylko dziewczyny. Nie wiedział tylko, że jego marzenie nie do końca się spełni… Nie jest mu bowiem pisana prawdziwa miłość a tego nie wiedział.
***
I uwaga, teraz się będzie działo Duży uśmiech Od jutra będzie więcej akcji nie tak ściśle powiązanej z realiami ale myślę, że to nie jest zła wiadomość?
Odpowiedz
#18
Akcja! Tak, kocham to!
Biedny Aru nie będzie mógł mieć swojej ukochanej :<.
Aru został pudzianem i się cieszy, też bym się cieszyła, bo by mi nikt nie podskoczył XD.
Odpowiedz
#19
Ahaha xD Z Pudzianem to sobie nie skojarzyłam. Chociaż właściwie... Pudzian nie jest kulturystą a to coś czym jest Aru jest O_o
Odpowiedz
#20
Uwielbiam twój pamiętnik! :-)
Odpowiedz
#21
Dziękuję wszystkim za miłe słowa Duży uśmiech
***
Rano maleństwa, czyli Kaito, Neru i Ed już nie spały tylko wyglądały ciekawie za okno.
-Maleństwa, chodźcie pobawimy się. – powiedziała do nich Kate. Jednak one ani nie drgnęły. Po chwili jednak Kaito, jako najstarszy podszedł do niej.
-A co będziemy robić? – spytał.
-Pomożesz mi wlewać herbatę do kubeczków. Będę wyciągać różne kubki na stół a ty nalewaj tylko do tych wysokich.
-Dobrze.
Ależ to była zabawa! Kaito zdobył 17 punktów i dostał aż 70 GP! Za to może kupić sobie aż nic! Radości jego nie było końca. Ale Kat zagoniła maluchy do przedszkola, bo musiała iść do wariatkowa.
***
Natychmiast po odpauzowaniu, Aru poszedł do pracy. Na sam początek dostał wypłatę – 1000GP. Następnie rozpoczęła się pierwsza lekcja w jego nowej klasie.
-Dzień dobry dzieci – przywitał się. – Jesteście w tej klasie abym mógł was nauczyć jak stać się silnym tamkiem.
---
Po ostatnim dzwonku wszystkie dzieci wybiegły z klasy.
-Do widzenia! – krzyczały do Aru machając mu łapkami. Aru uprzejmie im odmachiwał ciesząc się, że pierwszy dzień pracy był bardzo udany.
Po pracy został wysłany do parku wraz z maluchami. One od razu pobiegły na plac zabaw pobawić się z innymi dziećmi a Aru poszukał miejsca, gdzie mógłby usiąść. Wokół placu stało kilka ławek, specjalnie dla opiekunów dzieci. Tamek rozejrzał się i prawie umarł na miejscu. Na jednej z ławek siedziały UraWioletchi i UraZokuytchi rozmawiając o czymś zabawnym. Natychmiast podszedł do nich.
-Dzień dobry, mogę się dosiąść? – spytał uprzejmie.
-Tak, oczywiście! – powiedziała UraWioletchi i przesunęła się wraz z koleżanką trochę w bok aby Aru miał gdzie usiąść.
-Jestem Aru – powiedział.
-TEN Aru? – spytała UraZokuytchi otwierając szeroko oczy.
-Cóż, zależy co ma pani na myśli mówiąc TEN.
-TEN Aru, ten mistrz w przeciąganiu liny!
-Ah, tak. To ja.
-Naprawdę to zaszczyt pana poznać!
-Oj, Lua. – zwróciła jej uwagę UraWioletchi, uśmiechnęła się a potem zwróciła do Aru – Mówmy sobie po imieniu. Jestem Karin. Miło mi cię poznać.
Aru na chwilę odleciał. Oczywiście duchowo. TA Lua, siedziała właśnie obok niego. TA Lua była też tą, która zawróciła mu w głowie. TA Lua podziwiała go.
-Oj dobrze, dobrze. No więc, ja jestem Lua. Pokonałeś mnie raz w turnieju przeciągania liny. To niesamowite, że stałeś się Mukimukitchim i wyzbyłeś się u… - Lua nie skończyła mówić, gdyż Karin zasłoniła jej buzię ręką.
-Lua, za dużo mówisz. – syknęła patrząc na Aru, który nie zauważył co się wokół niego dzieje. – No więc… Aru… Co cię tu sprowadza?
W tym samym czasie do Aru podbiegła cała trójka maluchów.
-My chcemy do domuuuu! – krzyczeli jeden przez drugiego.
-O, to twoje? – spytała Karin.
-Nie, moja opiekunka się nimi opiekuje.
-Nie są stąd, prawda?
-Tak, są z tej takiej wyspy…
-Aha.
Do Lui podbiegł jakiś chłopiec płacząc i mówiąc coś niezrozumiale.
-No to ja już pójdę. – westchnęła Lua i pożegnała się.
-Ja też już idę. – powiedział Aru i wrócił z małymi do domu. Spojrzał na zegarek. Musiał się śpieszyć na popołudniowe zajęcia dodatkowe.
---
-Witajcie chłopcy! Mam nadzieję, że będziemy świetną drużyną. Na początku mała rozgrzewka! – powiedział do swoich uczniów. Stworzył szkolną drużynę piłkarską. Na pierwsze zajęcia przyszło dużo chłopców ale widać było, ze nie wszyscy mają talent do tego sportu. Po zajęciach po niektórych przyszły ich mamy. Aru zobaczył też Luę. Już miał do niej podejść, gdy zobaczył, że jeden z chłopców, ten sam, co był w parku, podbiegł do niej.
-Mamo, jestem piłkarzem! – krzyczał radośnie.
-Mamo… - powiedział bezgłośnie Aru i jego serce złamało się na dwie części. Ona już miała męża. Już miał uciec do pokoju nauczycielskiego ale niestety Lua go zobaczyła.
-O, Aru! Jak miło, że prowadzisz takie zajęcia. Luppi od dawna marzył aby być w drużynie piłkarskiej. Naprawdę… -przerwała. – Aru… Dobrze się czujesz?
Aru wyglądał jakby miał opuścić ten świat tu i teraz. Jednak szybko doszedł do siebie.
-Nie, nic mi nie jest. Do zobaczenia. – powiedział i odszedł
---
W domu Aru płakał. Jego marzenie nigdy się nie spełni.
-Aru, nie płakaj. Przecież to nie koniec świata! Twoim marzeniem było mieć dziewczynę. Lua była tylko pierwszą kandydatką. Za pierwszym razem nic się nie udaje. – powiedziała Katechi.
Aru nie był tego taki pewien. Siedział dalej i patrzył jak Kat nieudolnie próbuje myć maleństwa a potem położyć je spać. Gdy już wszystko zakończyła pogrzebała chwilę w swoich papierach, wzięła kilka z nich i poszła gdzieś. Po drodze jedna kartka jej upadła. Aru podbiegł i już miał wołać z Anią aby jej to oddać, gdy zobaczył co było na niej napisane:
Cytat:Katechi Diamounte
Otrzymuje certyfikat wzorowej swatki z wyróżnieniem.
Każde łączenie związków zakończone 100% powodzeniem.
Każdemu samotnemu sercu znalazła towarzysza ze 100% powodzeniem.
Nie ma dla niej rzeczy niemożliwych.
Dyrektorka swatek – TamaSwatka
Odpowiedz
#22
Uuuaaa dla mnie też kogoś znajdziesz? x3
A może Lua ma dziecko z nieudanego małżeństwa?
Odpowiedz
#23
Ajajaj xD

Dzieeń dobry Duży uśmiech
* * *
Aru cały dzień był smutny. Otrzymał wypłatę ale dzisiaj nie poszedł do pracy.
Po południu dostał list z serduszkiem. Nie wiedział kto był jego autorem. Nie miał na to czasu.
-Aru, turniej! – krzyknęła Kat.
-Nie mam na to czasu! – krzyknął.
-Aru, pobawisz się z nami? – spytał Kaito.
-Nie mam na to czasu!
-Aru, mogę cię ugryźć? – spytał Moru wzrokiem.
-Nie mam na to czasu!
-Aru, zjedz cos!
-Nie mam na to… Zaraz, na to mam czas.
* * *
Wieczorem Aru mył zęby patrząc na swoje odbicie w lustrze…
* * *
Coś się stłukło…
* * *
Aru zajrzał do kuchni. Nic. To chyba gdzieś z zewnątrz, pomyślał. Szybko zerknął przez okno. Na ulicy leżało szkło. Aru szybko wybiegł na dwór. Przeszedł przez furtkę. Na ulicy i chodniku było pełno rozbitego szkła. Wyglądało to jak jakieś jezioro. Aru patrzył na to przez chwilę a potem usłyszał głos.
-Aru! Chodź tu i pomóż mi! – należał do jakiejś kobiety. Aru nie mógł sobie przypomnieć jej imienia ale znał ten głos bardzo dobrze. –Aru!
Natychmiast ruszył w stronę głosu zapomniawszy o szkle na ulicy. Jednak nie wyrządziło mu krzywdy. Czuł, jakby zanurzał się w czymś ciepłym i… mokrym. Spojrzał w dół był do pasa zanurzony w krwi. Obejrzał się dookoła. Aż po horyzont widział wielki ocean krwi. A niebo było czerwone.
-Aru! Idziesz czy nie? Ja nie będę czekać! – usłyszał ponownie ten głos.
Spróbował płynąć ale krew była za gęsta i pochłaniała go. Powoli zatapiał się w czerwonej mazi. Nie bolało go to. Nie czuł nic. Był może lekko zadziwiony.
* * *
I zobaczył ją. Była smugą światła. Wzywała go.
-Aru, chodź tu do mnie.
-Jestem.
-Wiem, że mnie chcesz. Pożądasz mnie. Jest to jedyne uczucie jakie ci pozostało.
-O co chodzi?
-Jako Mukimukitchi nie masz uczuć poza jednym – pożądaniem. Jest jeszcze jedna rzecz, której pragniesz. Mnie.
-Lua… - szepnął Aru. Światło przygasło trochę. Pojawiły się jakieś obrazy. Dwóch chłopców… Jakiś tamagotchi… Chyba Mametchi… I Lua. Byli szczęśliwi, wszyscy razem, we czwórkę. Aru zalał gniew. Jeśli on nie może mieć Lui to nikt jej nie będzie miał.
* * *
Aru obudził się. Leżał przed łóżkiem. Przetarł oczy i wgramolił się pod kołdrę. Zasnął i niczym już nie śnił.
***
Doobranoc Duży uśmiech
Odpowiedz
#24
O JA CIE TO SIĘ ROBI PRO CIEKAWE : DD.
Odpowiedz
#25
Wow... Przez Ciebie znowu z wrażenia spadłam z krzesła 0.0 xD !!
Odpowiedz
#26
Bez przesady xD

Dzisiaj nie napisze dużo, bo będę u przyjaciółki resztę dnia tak więc tamki będa na pauzie. Ale myślę, że się wyrobię z 15 notkami do końca konkursu :q

EDIT: Ja wogóle nie napiszę nic oprócz tej informacji, którą właśnie napisałam x3
Odpowiedz
#27
Aru zaraz po obudzeniu miał silną potrzebę coś zrobić. Nie wiedział co. Po prostu go roznosiło. Maleństwa dalej były maleństwami (no ile można). Aru chodził od jednej ściany do drugiej.
-Gmfmhtm… - mruczał pod nosem. Myślał o tym. O tym. O tym. Nie wiedział tylko co jest tym tym. Tym tym. Tym tym. – Muszę się skupić… - szepnął do siebie i dalej chodził od ściany do ściany. Od ściany do ściany.
Kat próbowała go czymś zająć.
-Aru, może napiszesz znowu wierszyk? – zaproponowała mu uśmiechając się i trzymając w ręku kartkę papieru. Aru podszedł do niej, wziął kartkę i ją pogniótł po czym rzucił za siebie. Zmięta kulka papieru przetoczyła się obok maleństw patrzących na tą dziwną scenę. Aru nigdy nie był w takim złym humorze. W końcu wyszedł z domu.
Wałęsał się po ulicy. Miał w sobie tyle agresji. Był strasznie niewyspany ale jednocześnie rozpierała go energia. Energia. Usłyszał jakieś hałasy. Dobiegły z zaułka ulicy. Aru skręcił tam. Trafił na walki uliczne. Chciałabym, abyś był street fighterem – przypomniały mu się słowa Kat. Było to jej marzenie. Zrobi chociaż jeden dobry uczynek dzisiaj.
-Kto walczy, kto walczy? – krzyczał jakiś facet prowadzący walki.
-Ja – zgłosił się Aru. Wszyscy z ciekawością obejrzeli go od góry do dołu. Nie był pospolitym zjawiskiem. Prowadzący od razu dał mu przeciwnika. Było to dziecko. Aru bez skrępowania pokonał je. Musiał jednak przyznać, ze dziecko było bardzo silne. Kolejnym przeciwnikiem był nikt inny, tylko sam ‘chłopiec, który go kiedyś przezywał’. Aru pokonał go raz-dwa.
-Kim… jesteś? – spytał pokonany. Aru schylił się ku niemu i szepnął mu swoje imię. Usłyszawszy to, pokonany zdziwił się bardzo.
-Ej, jak masz na imię? – spytał prowadzący Aru. Nie odpowiedział on. Za to pokonany szepnął w stronę prowadzącego:
-Armagedon.
Chwilę później wszyscy znali Aru pod tym imieniem.
- - -
Aru wygrał jeszcze kilka walk. Jednak ludzie na turnieju zrobili zbyt wiele hałasu, co wzbudziło ciekawość w przechodniach. Skręcali oni w owy zaułek lecz szybko wycofywali się bez słowa widząc co się tam dzieje. Jednak pewna osoba zwróciła im uwagę. Już miała pogrozić wezwaniem policji, gdy zobaczyła Aru.
-Dziadek… - szepnął do siebie Aru. Stali tak chwilę po czym prowadzący nakazał wziąć Sammy’iego na walkę z Armagedonem. Nie było innych chętnych do walki z nim, tak więc prowadzący postanowił werbować ludzi z ulicy.
-Co ty tu robisz? – spytał Aru dziadek.
-Walczę. Spełniam marzenie Katechi. – odpowiedział poważnie. Sammy nie wierzył własnym uszom. Nie wierzył. Po chwili już leżał na ziemi Ledo łapiąc powietrze. Aru był silny. Zbyt silny. Sammy słyszał jak wszyscy krzyczą ‘Armagedon Street Fighter!’. Usłyszał coś jeszcze. Coś jeszcze. Ktoś tam był. A był to jakiś UraMametchi. Aru go poznał.
-Co tu się dzieje? – spytał UraMamek. Po chwili zauważył nieprzytomnego Sammy’iego na ziemi. – Kto to zrobił? – spytał groźnie. – Zaraz dzwonię po policję.
-Hahaha – zaśmiał się prowadzący. – Tylko spróbuj. Nie zdążysz. Armagedon cię pokona! Dalej, Armagedon, pokaż mu co potrafisz!
Aru skinął głową. Wiedział co to za jeden. Ten UraMametchi był w jego śnie. Był we śnie. To on jest mężem Lui. Jeśli on nie może mieć Lui to nikt nie będzie jej miał. Przypomniał sobie sen. Tak, to on. Aru działał instynktownie. Zaczął trzeźwo myśleć dopiero po tym, gdy usłyszał sygnał karetki. Ktoś z widzów zlitował się nad Sammym i wezwał karetkę. Dla UraMametchiego było za późno. Aru zobaczył jego martwe spojrzenie i uciekł do domu.
* * *
-Gdzie byłeś? – spytała Aru Kat. – Maleństwa już śpią.
-Hm… trochę się przewietrzyłem. – mruknął i poszedł spać.
***

To się robi coraz mniej Tamciowe O.o
Odpowiedz
#28
YEA Lubię take rzeczy, nyahahahaha~.
Podoba mi się, że puszczasz wodze fantazji, a nie trzymasz się schematów i prowadzisz zwykły pamiętnik :3.
Odpowiedz
#29
Dzięki :3 Dużo jest takich pamiętników, gdzie jest zdjęcie-podpis, zdjęcie-podpis. Fajne to jest, bo można popatrzeć jak dana wersja wygląda. Ja postanowiłam jednak zrobić to w czym jestem najlepsza, czyli SF na maksa Duży uśmiech Jak narazie bardzo się ograniczam, bo nie wstawiłam tam postaci spoza tamkowego życia Duży uśmiech No poza mną i moim chomikiem x3 I eb.
Odpowiedz
#30
Huhuhu :3. A więc czekam na dalsze części! x33
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
Muzyka (Nie)zwykłe Życie Gwiazdy serduszko18 6 1,440 01-05-2014, 18:16
Ostatni post: Katechi
Zdjęcie Życie w jajku Chantal 13 2,631 28-12-2013, 16:35
Ostatni post: Chantal
  Mint wkracza do akcji, czyli dzieci Smith rozrabiają. Mint 6 1,298 30-03-2013, 23:25
Ostatni post: Carleesi
Tęcza Życie Tamitchi i Jej Przyjaciół :-) Sweetie 9 1,715 06-06-2011, 19:11
Ostatni post: Sweetie
Tęcza Życie po życiu - pamiętnik od nowa. Kyane 41 5,588 05-06-2011, 16:31
Ostatni post: Kyane



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości