15-07-2011, 10:09
The Tamagotchi Story
Rozdział I
Mametchi był niesamowicie podekscytowany. Musiał zachować w tej chwili powagę, ale gdyby mógł, pobiegłby pędem do drzwi. Był już coraz bliżej swojego własnego centrum naukowego. Jego marzenia w końcu się spełnią! Już sięgał do klamki, gdy nagle usłyszał wołanie.
-Mametchi,śniadanie!.
To był głos jego Mamy. Odwrócił się i …
-Ech, to znowu tylko sen. Szkoda, że to nie dzieje się naprawdę. -Powiedział Mametchi.
Chciał już iść na śniadanie, gdy nagle usłyszał czyjś krzyk dobiegający z zewnątrz.
Mametchi spojrzał na okno i zobaczył wpadającą przez okno dziewczynkę.
-„ Kim ona jest? Co ona tu robi?”-pomyślał zaskoczony Mametchi
-Kim ty jesteś?-spytała dziewczynka.
-Jestem Mametchi, a ty to kto?
-Ja jestem Maki-powiedziała trochę przestraszonym głosem.
-Miło mi cię poznać.-powiedział Mametchi
-Mi również jest miło-odpowiedziała z uśmiechem Maki.
-Skąd się tu wzięłaś?
-Jakiś dziwny fioletowy promień trafił mnie i…-Maki nieudolnie próbowała wydobyć cokolwiek ze swojej pamięci-potem nic już nie widziałam aż do momentu, w którym wleciałam przez okno do twojego pokoju.
-Ciekawe co to mogło być? -przez dłuższy czas siedzieli w milczeniu, lecz ciszę przerwała mama:
-Mametchi! Chodź na śniadanie!
-Co my teraz zrobimy?-spytała Maki.
-Boisz się mojej mamy? Jest bardzo miła.
-Mametchi!!!-zawołała podirytowana mama.
- Może czasem troszkę mniej…
-Nie szkodzi.-powiedziała Maki a potem wybuchnęła śmiechem.
No i to koniec.Wiem,że pierwszy rozdział jest momentami taki...nudny.Obiecuję, że się rozkręci
Rozdział I
Mametchi był niesamowicie podekscytowany. Musiał zachować w tej chwili powagę, ale gdyby mógł, pobiegłby pędem do drzwi. Był już coraz bliżej swojego własnego centrum naukowego. Jego marzenia w końcu się spełnią! Już sięgał do klamki, gdy nagle usłyszał wołanie.
-Mametchi,śniadanie!.
To był głos jego Mamy. Odwrócił się i …
-Ech, to znowu tylko sen. Szkoda, że to nie dzieje się naprawdę. -Powiedział Mametchi.
Chciał już iść na śniadanie, gdy nagle usłyszał czyjś krzyk dobiegający z zewnątrz.
Mametchi spojrzał na okno i zobaczył wpadającą przez okno dziewczynkę.
-„ Kim ona jest? Co ona tu robi?”-pomyślał zaskoczony Mametchi
-Kim ty jesteś?-spytała dziewczynka.
-Jestem Mametchi, a ty to kto?
-Ja jestem Maki-powiedziała trochę przestraszonym głosem.
-Miło mi cię poznać.-powiedział Mametchi
-Mi również jest miło-odpowiedziała z uśmiechem Maki.
-Skąd się tu wzięłaś?
-Jakiś dziwny fioletowy promień trafił mnie i…-Maki nieudolnie próbowała wydobyć cokolwiek ze swojej pamięci-potem nic już nie widziałam aż do momentu, w którym wleciałam przez okno do twojego pokoju.
-Ciekawe co to mogło być? -przez dłuższy czas siedzieli w milczeniu, lecz ciszę przerwała mama:
-Mametchi! Chodź na śniadanie!
-Co my teraz zrobimy?-spytała Maki.
-Boisz się mojej mamy? Jest bardzo miła.
-Mametchi!!!-zawołała podirytowana mama.
- Może czasem troszkę mniej…
-Nie szkodzi.-powiedziała Maki a potem wybuchnęła śmiechem.
No i to koniec.Wiem,że pierwszy rozdział jest momentami taki...nudny.Obiecuję, że się rozkręci

