Liczba postów: 944
Liczba wątków: 14
Dołączył: 11-10-2010
Tamagotchi: v4, v5, v6, +C, iD L
Na wstępie napiszę, iż liczę na uzasadnioną krytykę, czy komentarze, bym wiedziała co mogę poprawić. Dziękuję.
PROLOG
Dziewczyna siedziała na drewnianej ławce w parku. Kruczoczarne włosy opadały jej swobodnie na ramiona, zaś jeżynowe oczy zwróciła ku tafli parkowego jeziora. Ręka zastygła jej wraz z ołówkiem nad zeszytem w motyw kwiatowy.
Rozalia marzyła.
Po chwili zamknęła oczy i poczęła kreślić w szkicowniku. W końcu je otworzyła i zadowolona ze stworzonego szkicu cicho westchnęła. Spojrzała z powrotem w stronę jeziora i dopiero po chwili oceniła to, co przed chwilą stworzyła.
Nagle osóbka gwałtownie zerwała się z ławki. Jej przybory do rysowania upadły na ziemię. Jednak szkicownik nachylił się pod takim kątem, by było widać rysunek.
Wynurzający się w ciemności medalion.
Przerażona Rozalia nie była w stanie się ruszyć, patrzyła z przerażeniem w swoje dzieło. Wyrwał jej się cichy jęk.
Upadła.
~*~
Liczba postów: 3,266
Liczba wątków: 43
Dołączył: 21-10-2010
Tamagotchi: v3, v4, v4.5, v5, v5.5, v6, v6, iD L
Piękne, jak już pisałam. :3333
EDIT:
Cieszyć się, bo jestem natchniona i mogę dużo krytykować, ale to mną poruszyło, a o to chodzi. C:
Liczba postów: 944
Liczba wątków: 14
Dołączył: 11-10-2010
Tamagotchi: v4, v5, v6, +C, iD L
Rozdział I, cz. I.
Dziewczyna obudziła się z krzykiem.
Chwilę zajęło jej ochłonięcie i wyrwanie się spod koszmaru sennego. Rozalia powoli wstała przetarła oczy i spojrzała w lustro wiszące na ścianie.
Ów zabytek, wynaleziony przez mamę dziewczyny na jakiejś aukcji zwykle niósł jej pocieszenie. Tak było i tym razem.
Lustro odbiło bladą cerę, czarne, lśniące włosy, jeżynowe oczy, spoglądające ze zdziwieniem i pełne, różowe usta, lekko rozchylone. Kilka minut i wystarczyło Róży na wstanie i ubranie się. Zrzuciła błękitną koszulę nocną i ubrała swoją letnią, wiśniową sukienkę przepasaną wstążką. Już ubrana nie zeszła jednak na dół, na śniadanie. Podniosła szkicownik i spojrzała w okno.
"Lipiec. Najgorszy miesiąc na świecie!" - pomyślała gniewnie.
Jej nienawiść do miesięcy letnich była spowodowana upałem, którego dziewczyna szczerze nienawidziła. Kochała zimę i wiosnę, jesień również mogła ujść, ale lato? Niestety w swych poglądach była osamotniona. Zarówno rodzice jak i koleżanki nie podzielały jej entuzjazmu do zimnych pór roku.
W końcu gnana głodem zeszła na śniadanie, które zjadła również błyskawicznie i wyszła do ogrodu.
Lato aprobowała jedynie tu - w zaciszu kwiatów i trawy. Usiadła na swoim kocyku i zaczęła marzyć. Na tej cudownej czynności minęło jej kilka godzin. Nie zauważyła nawet, kiedy gnana pragnieniami usnęła...
~*~
- Różyczko! Rozalio! Obudź się córeczko. - mama delikatnie dotknęła dziewczyny. - No nareszcie. Przysnęło ci się, kochanie.
Rozalia zerwała się z koca trochę zbyt gwałtownie. Minęła szybko mamę i pobiegła schodami do pokoju. Rzuciła się po szkicownik i ołówek, zamknęła oczy i zaczęła rysować.
Po chwili dzieło było gotowe, ale dziewczyna bała się spojrzeć.
Medalion. Ten sam, który przyśnił się już drugi raz.
~*~
Liczba postów: 3,266
Liczba wątków: 43
Dołączył: 21-10-2010
Tamagotchi: v3, v4, v4.5, v5, v5.5, v6, v6, iD L
Świetnie. ;333
Nie mogę się doczekać więcej. <33
Liczba postów: 192
Liczba wątków: 11
Dołączył: 12-06-2011
Tamagotchi: v3 , v4.5 ,v5 : )
To się nazywa wena artystyczna *3*!!! Będę się od ciebie uczyć Cheer :O!!! Może Rosalia ma coś na sumieniu? Odpłynęła całkiem od rzeczywistości... :C!
Liczba postów: 944
Liczba wątków: 14
Dołączył: 11-10-2010
Tamagotchi: v4, v5, v6, +C, iD L
Postanowiłam wstawić z rana część 2., bo prawdopodobnie wieczorem nie dałabym rady, a nie chciałabym zbyt długo trzymać Was w niepewności. ;3 Chociaż po tej części będziecie mieć jeszcze więcej wątpliwości...
Rozdział I, cz. 2.
- Dlaczego? - szepnęła w pustą przestrzeń.
Dziewczyna opadła na łóżko. Lubiła swój pokój. Błękit ścian działał na nią kojąco, był chłodny, tak jak lubiła. Przez dwa okna wpadało światło, dzięki czemu wnętrze nabierało przytulnego charakteru.
- Różyczko? - mama weszła do pokoju. - Wybiegłaś tak nagle, coś się stało?
Zmieszana dziewczyna spojrzała na mamę:
- Nie, nie. Tylko... wydawało mi się, że słyszałam telefon.
Rodzicielka nie wnikała i nie zadała więcej pytań. Uśmiechnęła się i już miała się odwrócić, kiedy szkicownik córki przykuł jej uwagę. Nim ta zdążyła zareagować mama już go przeglądała:
- O, nowy rysunek, co...
Zbladła i zamilkła. Rozalia dojrzała wyraz zmieszania na jej twarzy i zatroskana zapytała:
- Mamo... coś się stało? O co chodzi?
- Nic tylko ten wisior... Identyczny miała twoja babcia. - uśmiechnęła się, podała szkicownik Róży i wyszła.
Dziewczyna była zbyt zaskoczona, by zareagować. Żyła tylko jedna jej babcia, a mama powiedziała "miała". Czyli naszyjnik należał do nieżyjącej babci. Do babci Walerii...
Babcia Waleria zmarła, gdy Rozalia miała niespełna dwa latka, na 1. urodziny dała jej mały wisiorek w kształcie klucza - od tamtej pory dziewczyna nie rozstawała się z nim. I teraz mimowolnie wyciągnęła go spod sukni i dotknęła metalowej powierzchni.
Kluczyk był raczej mały, ale dość masywny. Ładny, srebrny, nie wyglądał jak prawdziwy klucz, tylko jak ozdoba, ale ona najczęściej chowała go pod bluzką czy sukienką.
Medalion ze snów miał kształt łzy. Był złożony jakby z dwóch warstw, pierwsza, ta z tyłu była czerwona, widniały na niej zielone, roślinne wzory. Druga warstwa była kryształowa i nieco mniejsza od poprzedniej. Tak jakby ktoś nałożył kryształ na trochę większą podstawkę. Tyle przynajmniej Rozalia pamiętała ze snów. Czy raczej z drugiego, wtedy wszystko było wyraźniejsze i dziewczyna zdążyła dotknąć medalionu, a potem...
- Aaach!
Pogrążona w rozmyślaniach Róża odskoczyła czując na sobie ciężar. Dopiero po tym zobaczyła co jej przerwało:
- Felicja! Paskudo! - powiedziała śmiejąc się i pieszczotliwie drapiąc kotkę pod brodą. - Przestraszyłaś mnie jak nie wiem.
Szara Felicja, kilkuletnia kotka tudzież pieszczotka i podopieczna Rozalii, z zadowoleniem miauknęła i popatrzyła jej prosto w oczy.
Dziewczyna postanowiła odgonić złe myśli. Wieczorem wypyta mamę o wisior i o babcię Walerię.
Musi się dowiedzieć.
~*~
Liczba postów: 192
Liczba wątków: 11
Dołączył: 12-06-2011
Tamagotchi: v3 , v4.5 ,v5 : )
A może babcia Waleria to czarownica *3*?? Pisz dalej!!!
Liczba postów: 3,266
Liczba wątków: 43
Dołączył: 21-10-2010
Tamagotchi: v3, v4, v4.5, v5, v5.5, v6, v6, iD L
Ja nie będę oceniać sztywnymi cyframi, bo to nie one potrafią oddać przywiązanie do opowiadania.
Widzę, że wkładasz w to dużo serca i wyobraźni. Używasz także bardzo rozbudowanego słownictwa, ciekawych słów, które tylko zachęcają do czytania. :3 Dzięki Tobie znowu mnie natchnęło, za co Ci serdecznie dziękuję. :*
Liczba postów: 944
Liczba wątków: 14
Dołączył: 11-10-2010
Tamagotchi: v4, v5, v6, +C, iD L
Dziękuję. :3
Scalee, zapisałam sobie piękną myśl, którą zawarłaś w swoim komentarzu. Nie ma za co. c:
Wybaczcie, że będą dawała takie "części", mam nadzieję, że to nikomu nie przeszkadza. ^_^
Rozdział I, cz. 3.
Skulona Róża przytuliła się do ciepłej kotki. Uspokoiła nieco niepokojące myśli. W końcu sięgnęła bez przekonania po pierwszą z brzegu książkę, by zabić czas. Ta jednak tak ją wciągnęła, że po pewnym czasie, w połowie lektury, sprowadziło ją na ziemię dopiero wołanie mamy:
- Rozalio! Pomożesz mi rozwiesić pranie?
Dziewczyna pamiętając o swojej misji, wstała i poszła za nią na strych. Po chwili pranie było rozwieszone, a Róża zwróciła się do rodzicielki:
- Skąd wiesz, że medalion, który narysowałam należał do babci?
- Babcia Waleria zawsze go nosiła. Nie widziałam, żeby kiedykolwiek się z nim rozstawała...
- Ale ona nie żyje, gdzie medalion jest teraz?
- Poczekaj, nie skończyłam - mama uśmiechnęła się i kontynuowała opowieść - Kiedy się urodziłaś, 1. marca, babcia postanowiła spisać testament. Powiedziała, że czuje, iż jej misja dobiegła końca. Pewnie chodziło jej o życie, nie wiem, często zwracała się tak tajemniczo... W każdym razie w październiku umarła. Testament mówił wyraźnie, że w razie jej śmierci wszystko miało przypaść tobie.
Rozalia zbladła:
- To gdzie... gdzie są jej rzeczy, gdzie medalion?
- Wszystko jest w kufrze babci, pamiętasz, wielokrotnie go oglądałyśmy.
Teraz dziewczynie wszystko się przypomniało. Kufer, tak kufer! Jak mogła o nim nie pamiętać? Ale... przecież wielokrotnie z mamą go przeszukiwały. Gdy była mała uwielbiała się bawić zdjęciami i biżuterią zmarłej babci. Nie przypominała sobie, żeby kiedykolwiek widziała tam medalion, ale gdzie indziej mógł być?...
Szybko przemierzyła strych i wreszcie, w kącie, dojrzała tajemniczy kufer. Solidny, brązowy i na pewno stary...
Rozalia bez chwili wahania otworzyła wieko, wyjęła wszystkie szkatułki i przejrzała każde, najmniejsze nawet, pudełko. Oglądała dokładnie wszystkie wisiorki, kolczyki, bransoletki, nawet zdjęcia babci. Po chwili dołączyła do niej mama. Po godzinie żmudnych poszukiwań zawiedziona Róża postanowiła dać temu spokój. Medalionu nie było.
Zegar wybił 22.
Dziewczyna postanowiła położyć się spać.
~*~
Liczba postów: 3,266
Liczba wątków: 43
Dołączył: 21-10-2010
Tamagotchi: v3, v4, v4.5, v5, v5.5, v6, v6, iD L
Tą myśl o cyfrach? :3
Czemu mi się wydaje, że Rozalia jest do mnie strasznie podobna? owo
Nic nowego nie mam do powiedzenia, przynajmniej nie teraz. :3
Liczba postów: 944
Liczba wątków: 14
Dołączył: 11-10-2010
Tamagotchi: v4, v5, v6, +C, iD L
Tak Scalee. ^_^
Nie wiem. XD
Rozdział I, cz. 4 (ost.).
To był sen? A wszystko wydawało się być takie realistyczne, medalion, babcia...
Rozalia obudziła się zlana potem po 3.00, jej krzyk zagłuszyła poduszka. Roztrzęsiona wstała i skierowała swoje kroki do łazienki, nigdzie nie czuła się bezpiecznie.
Machinalnie przekręciła zamek. Przemyła twarz i szyję i dopiero wtedy zauważyła świstek papieru w swojej ręce. Czy to możliwe, żeby...?
Wróciła wspomnieniami do ostatniego snu...
~*~
Dziewczyna stała na strychu, kufer był wysunięty. Wahała się. W końcu go otworzyła. Piękno szkatułki znajdującej się w środku odjęło jej mowę; pudełeczko było niewielkie, ale niezwykle urokliwe. Szkatułka zdobiona misternie namalowanymi pąkami róż z zewnątrz, w środku ukazywała białą poduszeczkę.
Na niej leżał medalion.
Dziewczyna powoli wyciągnęła rękę, wtedy usłyszała szept:
- Rozalio...
Z ciemności wynurzyła się staruszka. Wyglądała tak, jak ją zapamiętała: przyprószone siwizną włosy, wystające kości policzkowe, różowe usta, błyszczące, jeżynowe oczy. Jej oczy.
- Babciu. - załkała.
- Cii... Nie płacz Rozalio. - uśmiechnęła się. - Jesteś taka śliczna... Ale nie mamy wiele czasu.
- O co chodzi babciu? - Róża odzyskała głos, po nagłym wzruszeniu. - Dlaczego mi się śnisz? Co ma z tym wspólnego medalion?
- Tylko ty możesz mi pomóc. Musisz odnaleźć medalion, zanim... Klucz ci pomoże. - położyła rękę na sercu.
- Ale gdzie...
- Muszę iść. Pa Rozalio. - przerwała jej nagle zaniepokojona babcia.
Spojrzała jej w oczy i wcisnęła kawałek papieru do ręki.
I wtedy ciemność pochłonęła wszystko.
~*~
Liczba postów: 755
Liczba wątków: 6
Dołączył: 08-05-2011
Tamagotchi: v. 3, v. 5,5
Bardzo fajne opowiadanko ; D. Czekam na dalsze części. Ale mam pytanie, ile mniej więcej zajmuje ci stron w Wordzie cały rozdział, czyli z częściami. Natchnęłaś mnie do skończenia 6 rozdziału mojego opowiadanka ; DDD.
Liczba postów: 944
Liczba wątków: 14
Dołączył: 11-10-2010
Tamagotchi: v4, v5, v6, +C, iD L
No właśnie nie piszę w Wordzie Neomi. XD
Skończył mi się pakiet darmowy, a potem nie kupowałam, bo nie potrzebowałam i teraz zostałam na lodzie. Piszę na blogu. Ale myślę, że ten cały rozdział zająłby jakieś... 2 strony?
Liczba postów: 755
Liczba wątków: 6
Dołączył: 08-05-2011
Tamagotchi: v. 3, v. 5,5
Aaa, chyba że tak. Ale powtórzę, bardzo mi się podoba ; D. A to masz bloga z tym opowiadaniem / historią itp. ?
Liczba postów: 944
Liczba wątków: 14
Dołączył: 11-10-2010
Tamagotchi: v4, v5, v6, +C, iD L
Dziękuje Neomi. ^_^
Tak.
Ale wolałabym pisać w Wordzie, nie musiałabym tak "częściować". D:
Przycisnę mamę, żeby go kupiła, bo byłoby po prostu wygodniej mi pisać. // offtop.
|