Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Nasza Powieść Fantastyczna (NPF) - Sprawy Organizacyjne
#76
Nie, raczej chłopcy. c: Dziewczyny, kto teraz napisze? Ja bym chciała być ostatnia w kolejce. ^^" Em, zwrócę uwagę, że w momencie Tylko się pospiesz. Czuję że będą kłopoty jeśli się szybko nie zbierzemy.
Nie brałam sobie tych słów do serca... Nagle usłyszałam [...] Powinnaś jeszcze wstawić po słowach sowy zdanie typu " zabrałam się do zbierania ziół. Zdążyłam zebrać już sporą garść przeróżnych leśnych zielsk, gdy nagle...[...] ". Tak żeby spowolnić tą akcję. c: A ogólnie to super. :3
#77
Jał, napisałam ; D. Chociaż krótko, nawet bardzo, ale to się rozkręcę.
Rozdział 5


Anielica rozpostarła skrzydła, wzlatując coraz wyżej. Już od dawna nie czuła tego wiatru we włosach, pędu, choć wiedziała, że czas lądować, wzbijała się coraz wyżej z uśmiechem na twarzy.
-Suzan! – zawołał Iwan – Czas wracać! – jednakże anielica nie miała najmniejszej ochoty go słuchać, wzleciała ku chmurze, i przysiadła na niej.
-Iwanuszka! Jeszcze pięć minut! Proszę! – krzyknęła.
-Dobrze – powiedział, po czym przyłączył się do niej.
Anielica pamiętała go jeszcze przed upadkiem, szczęśliwy, uśmiechnięty, długowłosy. Nigdy nie zapomni jego włosów, zawsze spiętych w wysokiego kucyka. Po rozpuszczeniu sięgały, tak jak mniej więcej jej, do kolan. Były koloru lodów o smaku mlecznej czekolady. Spojrzała na Iwana i przytuliła się do niego. On lekko uśmiechnięty objął ją ramieniem i siedzieli tak, wpatrując się w Ziemię, jak jeszcze za ich niebiańskich czasów. Suzan tak bardzo za tym tęskniła.
-Suz, już naprawdę musimy wracać – spojrzał na nią ze smutkiem, uśmiech rzadko widoczny był na jego twarzy, tęskno było mu za domem.
-Dobrze – odparła, po czym rzuciła się w dół.
Leciała w dół o ogromną prędkością, choć wiedziała, że wnet będzie musiała się zatrzymać i wzlecieć na dach wieżowca. Pod wpływem prędkości, jej gumka spadła z włosów, a one same rozpuściły się, co spowodowało jeszcze większy uśmiech na jej twarzy. Zauważyła, iż budynek, na którym mieli wylądować, zbliża i się, i prędko się zatrzymała, jej włosy uderzyły o twarz, jak zawsze. Uwielbiała latać. Powoli podleciała na dach budynku, lekko dotknęła nogami płaskiej powierzchni i spojrzała w górę, Iwan był już blisko. Do niedawna on też mógł odczuwać ten wiatr we włosach, ale je ściął, sięgały mu teraz do brody, po tym jak podrosły. Anielica odwróciła się w stronę Iwana.
-Wiesz, że mogliśmy polatać dłużej! Dlaczego musimy zawsze tak szybko wracać?! – wykrzyczała w jego stronę, po lataniu zawsze była bardzo zdenerwowana, ponieważ chciała znów znaleźć się na jakiejś chmurze, chciała oderwać się od ziemi, która tak bardzo jej przeszkadzała.
-Uspokój się! – krzyknął Iwan i przytulił załamaną anielicę.
-Chodźmy do mnie – powiedziała.
Jej mieszkanie znajdywało się w budynku na którym wylądowali. Zeszli z dachu przez małe drzwiczki, o których wiedziała tylko ta dwójka, po drabinie zeszli do mieszkania Suzan, a dokładniej salonu.
-O matko – wyszeptała anielica, gdy zobaczyła swoje zdemolowane mieszkanie. – Znaleźli nas! Wampiry nas znalazły! - wykrzyczała zrozpaczona.
Jeszcze tego samego dnia uciekli z miasta, w poszukiwaniu nowego domu.
[Obrazek: 1tLhpRw.png]
#78
Pięknie!

(27-12-2011, 13:14)Neomi napisał(a): i wzlecieć na dach wieżowca

Akcja dzieje się na przełomie XVI-XVII w. Czy wtedy były wieżowce xD?

#79
Nie będę miała internetu od jutra do 29 lub 30 grudnia!
Rozdział wstawię 31 grudnia-1 stycznia!
Sorki za kłopot Uśmiech
#80
Mieliśmy latać w czasie xD. <jak zwykle nie ogarnia>
[Obrazek: 1tLhpRw.png]
#81
Twoja anielica jest jakaś dziwna. Za łatwo się załamuje. XDDDDD
#82
Anju....
Cytat:Akcja dzieje się na przełomie XVI-XVII w
To żart, prawda?! O.o No bo ja myslałam, że to jest teraz.... O.o

A tak poza tym....
Cytat:Hehe wydaje się że jest taka utalentowana z Polskiego... xD
Zamorduję >:-\
Kto teraz pisze? Bo ja mam ochotkę. Oczko
I can feel your love is real
But I know that youre making me sick!.... ♥

#83
No to pisz. xD
#84
Nie załamuje się łatwo! xD Chodziło za pierwszym razem, o to, że przestała latać i jest na ziemi, a potem, że wampiry ich znalazły xD.
Czyli w końcu w naszych czasach xD ?
[Obrazek: 1tLhpRw.png]
#85
Okej, już się zbieram. Zajmuję miejsce, niech nikt tera nie pisze!!!!


Rozdział 6


Wróciliśmy rankiem do naszego domu. Byłam bardzo zmęczona - zabiłam trzy demony i mało nie zostałam zabita przez czwartego, ale Chris perfekcyjnie walnął go stelą. Mimo iż to jełop, będę mu wdzięczna do końca życia.
Byłam bardzo zmartwiona - armia ścigała wszystkie wampiry w mieście. Wysłałam sowę obronną do Anju, wiedząc, że tak nieporadna wampirzyca jak ona będzie łatwym celem. Miałam jakieś irracjonalne poczucie, ze muszę ją chronić, jak taką małą nieporadną siostrzyczkę. Dopiero co ją poznałam, więc było to dziwne, i w dodatku ona sama była wampirem. Mimo to chciałam ją chronić. Chris i Brad nie rozumieli tego - chcieli ją zabić od razu, bez jakiejkolwiek litości. Ja też powinnam taka być - na taką mnie wyszkolono. Ale ja, mimo iż byłam twardą wojowniczką, miałam miękkie serce. Nie mogłam zabić kogoś, kto nie zrobił nic złego. To jej wina, że jest wampirem? Jej wina, że pije krew? Nie. Po prostu taka się urodziła i nic nie może na to poradzić. Uważałam, że wielką niesprawiedliwością jest karać ją za taki los.
- Leslie, daleko jeszcze? Padam z nóg - jęknął Brad, powłócząc nogami za mną. Miał głęboki ślad na policzku - pamiątka po ostatnim demonie. Radziłam mu, by wyleczył go stelą, ale debil uważał, że dodaje mu to męskości. Ale cóż, jego sprawa. Mężczyźni są głupsi niż kobiety i nie martwią się tak błahą sprawą jak śmiertelne rany i zakażenia.
- Jeszcze dwie ulice - wysapałam w odpowiedzi. - Chris, nie możemy się deportować? Nie mam już siły.
Chris pokręcił ponuro głową.
- Mamy za mało energii, moglibyśmy się tym zabić. Deportacja jest możliwa tylko, kiedy jesteśmy w pełni sił.
Pomyślałam, że dałabym się zabić, byleby tylko tyle nie chodzić. Nóg już w zasadzie nie czułam.
Ostatkiem sił doczłapaliśmy się do domu i stelą otworzyliśmy drzwi. Nie spojrzałam nawet na porozwalane ciuchy, smród starych skarpet i niemytych od tygodnia naczyń, tylko od razu padłam na jedyne czyste miejsce w tym mieszkaniu - moje łóżko - prawie natychmiast zasnęłam.
Śniło mi się, że kogoś ścigam. W ręku miałam stelę, za pasem miecz. Biegłam, prowadzona zmysłami, przez ciemne ulice miasta. Nie wiedziałam, za czym gonię. Wiedziałam, ze muszę to dogonić i zabić.
Skręciłam w cichą, ciemną uliczkę. W mroku cos się czaiło, uciekało przede mną. Czułam jego ostry zapach, ale nie słyszałam bicia serca. Czyli to wampir. Albo demon.
Skoczyłam i wyciągnęłam stelę przed siebie, chcąc ugodzić. Postać krzyknęła i uciekła przede mną. Skoczyłam w bok i wbiłam w nią ostrze. Wrzasnęła i zaczęła dygotać. Spojrzałam w jej twarz. Była dziwnie znajoma. Wyglądała jak...
Chris!
Wrzasnęłam, ale wtedy jego twarz zmieniła się w twarz Brada, potem mojej mamy, a potem Anju. Anju, nieruchoma i martwa.
Zaczęłam się cofać. Nie, nie, nie mogłam tego zrobić.... Boże, co ja zrobiłam...
- Leslie. Leslie. Leslie!
Zaczęłam spadać, spadać, spadać w dół...
- Leslie, wstawaj!
Otworzyłam gwałtownie oczy. Pochylał się nade mną Chris, cały i zdrowy. Odetchnęłam z ulgą. Mój Boże, to był tylko sen. Tylko głupi sen...
Dopiero po chwili, gdy przyjrzałam się twarzy przyjaciela, zauważyłam, że stało się coś złego. Chwilę potem usłyszałam huk i poczułam wstrząsy. Zerwałam się z łóżka.
- Co się dzieje?! - krzyknęłam z przestrachem. Za oknem było ciemno, mimo iż zegar wskazywał południe. Zrozumiałam, że to od nieustających wybuchów. Co chwila budynkiem wstrząsały kolejne wybuchy, jak trzęsienia ziemi. Brad już stał, w pełnym ubraniu i gotowości.
- Armia rozpoczęła naloty. Chcą pozabijać wszystkie demony i wampiry. Nie wiem, czemu tak się stało, nie dostałem żadnej wiadomości, ale... - próbował mi wytłumaczyć Chris, ale ja już w pełnej panice szykowałam stelę i pakowałam, co się dało do plecaka.
- Anju! Muszę ratować Anju! - krzyknęłam, przerywając mu. Schowałam za pazuchę stelę, sztylet, kilka maści leczniczych i komunikator, do plecaka bandaże, jedzenie i wodę.... Wszystko, co się może przydać. Muszę ja ratować. Jeśli jeszcze nie zginęła, armia zaraz ją zabije.
Wypadłam z mieszkania, nawet nie oglądając się na Chrisa i Brada. Po krzykach i krokach rozpoznałam, że biegną za mną. Wypadłam z kamienicy i zobaczyłam rujnowane miasto. Wszędzie antydemoniczne naloty, ogień i krzyki. Wrzasnęłam i upadłam, gdy wielki pocisk spadł tuż obok mnie. Na głowę posypał mi się tynk i gruzy, ale nie zważałam na to. Oszacowałam, czy mam wystarczająco dużo energii do deportacji, i zacisnęłam rękę na steli.
Poczułam szarpnięcie, świat zawirował, a ja przeniosłam się do.... starego domu. Był podniszczony, dość brudny i panował w nim lodowaty chłód. Nie wiedziałam, gdzie jestem - chciałam się tylko przenieść tam, gdzie jest Anju. I rzeczywiście, była tam. Siedziała skulona w kącie, patrząc z przerażeniem na okno. Otworzyłam usta, by coś powiedzieć, ale budynkiem wstrząsnął okropny huk. Padłam na ziemię i podeszłam na czworaka do wampirzycy.
- Anju! - krzyknęłam, chcąc przekrzyczeć huki i wrzaski. - Anju, musisz stąd uciekać!
Rozszerzyła oczy jeszcze bardziej.
- Jak ty się tu...
- Nie ma na to czasu! - krzyknęłam. - Oni zaraz cię znajdą! Chodź!
Wyciągnęłam do niej rękę, ale wtedy zarzuciło nami -bomba spadła dokładnie tuż obok domu. Anju krzyknęła i złapała mnie za rękę, a ja zacisnęłam rękę na steli w chwili, gdy jedna ze ścian domu zaczęła się walić....
Świat znów zawirował. Ściskałam mocno rękę Anju. Skoncentrowałam się na domu. Dom, dom, dom.... Chcę do domu...
Gdy otworzyłam oczy, stałam na środku salonu. Po chwili obok mnie zdeportowali się Brad i Chris.
- Leslie! - krzyknął Chris. - Co ty wy...
- Zamknij się, nie ma czasu! - wrzasnęłam, nadal ściskając Anju za rękę. - Pakujcie, co się da, i do schronu, szybko!
Gdy oni zajęli się gorączkowym pakowaniem, ja zbiegłam z Anju ze schodów i ledwo trzymając się na nogach po kolejnym wybuchu, wpadłam do starego schronu. Zeskoczyłam na dół, ale Anju cały czas stała na krawędzi, oniemiała ze strachu.
- Skacz! - krzyknęłam. Było tu dość głęboko, ale ja z moim refleksem Nocnej Łowczyni idealnie sobie poradziłam. - Złapię cię!
Anju wahała sie jeszcze przez chwilę, ale kolejny wybuch sprawił, że potknęła się i spadła w dół, prosto w moje ramiona. Była dość ciężka, jak na wampira, więc cofnęłam się i upadłam pod jej ciężarem. Gdy się podniosłyśmy, do środka wpadli Chris i Brad, a ten ostatni zamknął właz. Pogrążyliśmy się w ciemności.
Huki i wybuchy były jakby przytłumione, nie słyszeliśmy ich dobrze - znajdowaliśmy się pod ziemią. Wyciągnęłam stelę zza pazuchy i szepnęłam coś do niej, a ta rozbłysła niebieskim światłem. Zobaczyłam przestraszoną twarz Anju i zdezorientowane twarze Chrisa i Brada. Rozświetliłam pomieszczenie. Znajdowaliśmy się w starym, śmierdzącym kurzem pokoju, ze zdezelowaną kanapą i małym stołem, a także paroma skrzyniami. Nie było łóżek ani nic innego.
- Musimy tu przetrwać strzelanie - powiedziałam, a mój głos odbił się echem po pokoju. - Usiądźcie. Ważne, że jesteśmy bezpieczni.
I can feel your love is real
But I know that youre making me sick!.... ♥

#86
Nie. Akcja jest w XVI-XVII w!
#87
Możemy latać w czasie. XD
#88
Kto ma czasowiekoprzenoszoinator to tak. XP
#89
Akcja nie jest w szesnastym wieku. XD Siedemnastym~ I ja jak już będę na Blocksbergu, to polecę w przyszłość. XD
[Obrazek: PYf9yLD.png]
#90
Czyli w końcu kiedy? Ja chce wieżowce! Nie będą lądować na krzywych stodołach xD.
Edit. A tak a propos, to kto teraz pisze?
[Obrazek: 1tLhpRw.png]


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Nasza powieść fantastyczna - lepsza wersja. Imaginary 15 5,362 23-01-2012, 22:37
Ostatni post: Shiro
  NPF - Sprawy Organizacyjne (czynne) Imaginary 36 5,047 22-01-2012, 14:44
Ostatni post: Scalee
  Nasza Powieść Fantastyczna (NPF) - Rozdziały Scalee 6 1,653 30-12-2011, 13:33
Ostatni post: Imaginary



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości