Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Przeciwieństwa bliźniaczek
#1
Napiszę tylko, że będzie pisane tak: "Wstałam i ubrałam się". Czyli będę pisała, jakbym opowiadała co robię.

[scroll]Przeciwieństwa bliźniaczek[/scroll]

Rozdział I


Mmm.. Sobota. To mój ukochany dzień. Można się spokojnie wyspać, ale ja nie jestem zwolenniczką spania. Kiedy zadzwonił budzik wybiegłam z pokoju. Przecież moja siostra nie będzie wrzeszczała, że nie pościeliłam łóżka. Cichutko wyjmowałam płatki. Chociaż nie, nie jestem głodna. Poszłam pościelić łóżko, przecież nie lubię brudu. Włączyłam komputer- stary grzęch znowu się nie włącza. Ee tam, ubiorę się w tym czasie. Ja nigdzie nie wychodzę. Wzięłam czarne jeansy. Właściwie to czemu jeansy? Bardzo dobrze się rozciągają. Eee tam. Sięgnęłam także po fioletową bluzkę. Szybko włożyłam ją i zasiadłam do komputera. Niee.. po prostu długo się włączał. Tym razem Nikola nie dostanie ode mnie za ściąganie jakichś badziewi. Dobra, jeszcze jest na ekranie miejsce. Czas wejść na chat. Może trafi się ktoś normalny, a nie jakiś napaleniec. Dobra, wreszcie się załadowało. Chyba czas kupić laptopa. Hmm.. O! Ktoś mnie zaprosił, niech będzie. Nick ma normalny, może mi się poszczęści.

Kamil128: Hejka, poklikamy?
Sara215: Jeżeli nie jesteś podrywaczem, to chętnie ;D
K: Co tam u Ciebie słychać? Po nicku, widać, że nazywasz się Sara.
S: Jest spoko, a u Ciebie? Tak, a Ty jesteś Kamil.
K: Też dobrze. Skąd klikasz?

I tu mnie miał. A jeżeli jest właśnie jakimś świrem? Niee.. Raczej nie. Dobra, raz kozie śmierć.

S: Z Warszawy, a Ty?
K: O! Ja też. Fajnie, no nie?
S: No tak.. Lubisz sport?
K: No.. nawet. A Ty?
S: Tak, tak. Piłkę nożną.
K: Ehh.. Muszę spadać.
S: Dobraa.. Pa!

Nie, nawet fajny, nie jest analfabetą. Może go polubię.
- SARA! Czemu mnie nie obudziłaś?! - i tu zaczynał się problem, to moja siostra bliźniaczka- Umówiłam się z chłopakiem!
Nadal nie mogę zrozumieć, czemu jesteśmy bliźniaczkami.
- No bo jak mi nie powiedziałaś, to nie budziłam, co nie?
- Daj mi święty spokój.
Hmm.. Wolę nie zaczynać kłótni. Zadzwoniłam do Olki.
- Halo?
- Hej Ola, wyskoczysz gdzieś?
- Nom, tylko podejdź do mnie.
- Dobra, niech będzie.
Krótka rozmowa. Ale niech będzie. Założyłam kozaki, fioletową kurtkę i wyszłam.

Cdn.

Tak, zwykłe, ale to tylko taki wstęp. Potem będzie lepiej.
Odpowiedz
#2
Nawet fajne, czyta będę.... Dawaj nastepne, zżera mnie ciekawosc co z tym Kamilem!
[Obrazek: userpeach.png]
[Obrazek: userpeach2.png]
Odpowiedz
#3
Hah. Teraz będę na pewno pisała. Dzięki. A Kamilek jest kochany, bo mi podsunął pomysł. Dzisiaj albo jutro dam kolejny rozdział.
Odpowiedz
#4
Dzi-siaj! Dzi-siaj Duży uśmiech Zachęcilaś mnie do pisania opowiadania. Nie o tamagotchi... O codziennym, normalnym życiu!
Odpowiedz
#5
Jak złapie mnie wena to dodam coś. Nic na siłę, bo wyjdzie szajs. Stary gruchot tylko zostanie. xD Powiem tylko, że będzie w przedostatnim rozdziale trochę smutku. Ale to daleeeko. Niech ktoś jeszcze oceni. A tak dla ułatwienia- dam spis najważniejszych:

Sara- Główna bohaterka, ma siostrę bliźniaczkę.
Nikola- Siostra bliźniaczka Sary. Jest mądra, ale niecierpliwa.
Kamil- Miły chłopak, Sara poznała go przez chat.
Olka- Przyjaciółka Sary, nie mają przed sobą sekretów.
Odpowiedz
#6
Nie pisz, że dasz, dasz, dasz, tylko daj, jak już będziesz miała. _-_
Odpowiedz
#7
Właśnie, robisz to specjalnie i przez to niesprawiedliwie nabijasz posty. D:
Odpowiedz
#8
Rozdział II


Wyszłam z domu. Jejciu, dziwna atmosfera. Eee tam, przecież jest jesień. Moje nogi podążały według znanej sobie.. ścieżki? Niee, nie nazwę tego ścieżką, to jest wydeptana przeze mnie trawa. Dobrze, wreszcie doszłam do jej domu. Zadzwoniłam. Drzwi zaczęły się otwierać, kiedy całkiem się otworzyły, ujrzałam moją przyjaciółkę. Miała tajemniczą minę.
- Czemu masz taką minę? - zapytałam.
- Ale jaką? - po chwili jej mina zniknęła.
Zdjęłam buty i już chciałam wejść na górę kiedy mnie zatrzymała.
- Może chcesz.. może chcesz się napić? A może kanapkę?
- Nie.. dzięki.
Wparowałam do jej pokoju a tam..
- STO LAT! STO LAT! - krzyczała jej mama, nasze koleżanki i Ola.
Ahh tak, dzisiaj moje urodziny.
- Dziękuję wam! Jesteście wspaniali! - zaczęłam krzyczeć.
Ola wręczyła mi prezent. Było to malutkie pudełeczko. Otworzyłam je a tam.. była najnowsza komórka!
- Dziękuję! Jesteś najlepsza!
Przytuliłam ją tak, że prawie by się udusiła. Zabawa zaczęła trwać. Wszyscy nalali szampana do kieliszków.
- Za Sarę!
Potem zaczęliśmy grać w butelkę. Ola wykręciła na swojego chłopaka, Marcina, potem Marcin na mnie, ja na Karolinę a Karolina na Maćka. Jednak potem zadzwoniła Nikola, i kazała mi wrócić do domu.
- Niestety, muszę iść. Do jutra!
Ubrałam się szybko i wyszłam z domu. Niech to! Moja siostra popsuła zabawę, ale jutro i tak ją skończymy. Szłam przez tą samą niby- ścieżkę. Wreszcie weszłam do mieszkania.
- Co chcia.. - nie dokończyłam, bo na stole stał tort, a obok niego moja siostra.
- STO LAT!
- Dzięki!
Zaczęło się otwieranie wielkiego prezentu. Zobaczyłam..
- WIEŻA!
Zaczęłam ściskać Nikolę. Zbierałam płyty i pieniądze, żeby kupić wieżę.
Pomogła mi zanieść wieżę do mojego pokoju, podłączyć kable i zaczęło się słuchanie muzyki. Nastąpił wieczór. Wyłączyłam wieżę i włączyłam stary gruchot. Weszłam na chat. O! Kamil mnie zaprosił.

K: Hejka, co słychać?
S: Aa, jest wspaniale, dzisiaj mam urodziny i dostałam wspaniałe prezenty.
K: Tak? To wszystkiego najlepszego!
S: Dzięki, nie wiedziałam, że mi złożysz życzenia.
K: 1:0 dla ciebie. Jejku, masz przewagę. :-D
S: My gramy jakiś mecz? Nie wiedziałam.
K: Masz rację, 2:0 dla Ciebie.
S: Dobra, to mam przewagę.
K: Właśnie, 3:0 dla Ciebie, wygrałaś.
S: A jaka jest nagroda?
K: Może czekoladowe lody? Niee, to zbyt banalne.
S: Czekoladowe lody banalne? Skąd! Może da się je przesłać.
K: Hmm.. Chyba nie, ale istnieje inny sposób, trochę staroświecki, ale czasami takie sposoby opłacają się.
S: A jaki to sposób?
K: Że zaprasza się na prawdziwe lody!
S: Hmm.. To może jutro? Znam super lodziarnię!
K: Może przy realu? Obok jest taka dobra lodziarnia.
S: Właśnie o nią mi chodzi! To jutro o 13:30?
K: Może być. To wyspij się. Do jutra.
S: Do jutra.

Pierwszy raz spotkam się z kimś z internetu! Ale muszę się wyspać. Włożyłam piżamę i wskoczyłam (dosłownie) do łóżka. Jutro będzie bardzo fajnie..

Cdn.

Dokończone. Uśmiech

UWAGA! Będę rzadziej pisać.
Odpowiedz
#9
Uau... Pięknie Duży uśmiech
[Obrazek: userpeach.png]
[Obrazek: userpeach2.png]
Odpowiedz
#10
Dziękuję. Wiesz co obiecuję? Że jutro będzie dłuższy rozdział. Jeżeli znasz książkę z serii "Nie dla mamy, nie dla taty, lecz dla każdej małolaty" "Niech żyje dyslekcja", to będzie troszkę (TROSZKę!) podobnie.
Odpowiedz
#11
Rozdział III


Wstałam o 11:30. Byłam zdenerwowana, bo umówiłam się na.. randkę? Mogłam się spóźnić, bo zostało mi mało czasu. Nie wiedziałam co mam zrobić. Zrobiłam sobie powoli zwykłą kanapkę. Położyłam ją na biały talerzyk i po chwili pół mojego "dzieła" wylądowało w mojej buzi. Kolejna połowa została od razu przełknięta. To rekord mojego jedzenia. Weszłam do swojego pokoju i zaczęłam buszować w szafie. Może ten zielony sweter i czarne jeansy? Niech będzie. Szybko włożyłam to na siebie. Była 11:55. Wolno to wszystko robiłam. Pozostało mi tylko umyć zęby i lekko się pomalować. Nałożyłam pastę na elektryczną, białą i dużą szczoteczkę. Włączyłam ją i tylko powoli przesuwałam ruszającymi się włoskami po zębach. Wreszcie umyłam twarz. Wzięłam do ręki mało widoczny błyszczyk czy jak tam (nie specjalnie interesuję się kosmetykami) i powoli malowałam nim moje usta. Kiedy już zakręciłam go, to uznałam, że rzęs nie będę malować. Długo to wszystko trwało, bo była już 12:20. Mieszkam daleko lodziarni, a więc postanowiłam wyjść. Wsiadłam na rower i zaczęłam jechać. Świeciło lekkie słońce, ale deszcz także nie padał. Wreszcie zatrzymałam się przy lodziarni. Postawiłam swój pojazd i czekałam na chłopaka o brązowych włosach i zielonych oczach. Widziałam go tylko z avataru. Kiedy zobaczyłam go, podbiegłam.
- Cześć, to Ty jesteś Kamil? - zapytałam cicho.
- Tak, a Ty zapewne Sara? - odpowiedział mi niski i ciepły głos.
- No. Może usiądziesz, a ja coś zamówię?
- Ja zamawiam, przecież wygrałaś mecz.
- Zapomniałam o tym.. Ale i tak ja zamawiam.
- Mam pomysł, ja zamówię czekoladowe lody, a zapłacimy pół na pół.
- Niech będzie.
Kamil wszedł do lodziarni. Bo chwili wyszedł z dwoma kubkami czekoladowych lodów. Nic nie mówiliśmy, tylko powoli rozkoszowaliśmy się smakiem. Postanowiłam coś powiedzieć.
- Pracujesz gdzieś czasami?
- Tak, w soboty i niedziele w schronisku. Dzisiaj wziąłem sobie wolne, ale możemy pojechać później na łąkę z psiakami.
- To dobry pomysł.
Kiedy pucharki były już puste, wstał szybko.
- Poczekaj, ja zapłacę.
- Mieliśmy zapłacić razem.
- Ale to Ty wygrałaś, a więc..
- Niech Ci będzie.
Wstałam i poczekałam na chłopaka. Po 2 minutach przyszedł.
- Przyjechałem samochodem, może rower wsadzimy na dach i pojedziemy do schroniska?
- Dobrze.
Poszłam do miejsca, gdzie zostawiłam swój pojazd. Kamil wsadził go na dach.

Cdn.

To połowa Rozdziału III, potem dam drugą połowę.
Odpowiedz
#12
Bardzo piękne! Ale jak wstawiasz dialog napisz czasami coś takiego:
-Może zapłacimy razem?- powiedział Kamil wstając od stolika.
Bo czasami trudno się domyślić.
niunilove6 napisał(a):"Nie dla mamy, nie dla taty, lecz dla każdej małolaty"

Mam ,,Róża mojego serca"
[Obrazek: a4mw45.png]

Buahahahahahaha! Herbata powraca!
Odpowiedz
#13
Ok. Staram się, ale nie mogę czasami znaleźć określeń. Też mam! Mam "Róża mojego serca" i "Niech żyje dyslekcja". Ale koniec offtopu.
Odpowiedz
#14
Ale to pokemoniaste. o3o
Odpowiedz
#15
Masz 9 lat?! Opowieść na świetnym poziomie. 9/10 ;D
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości