Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Zdradzona. episode 1
#1
Jest to opowieść o dziewczynie, która myślała, że wreszcie znalazła szczęście. Było jednak inaczej...

ROZDZIAŁ 1

Nina wracała jak zwykle ze szkoły. Nic się nie działo oprócz tego, że Mary Wilson znowu się z niej nabijała, że jest brzydka jak skrzat i że ma odstające uszy. Nina właściwie nie traktowała tego tak poważnie, jak jeszcze pół roku temu, gdy Mary zaczęła się nad nią znęcać.
Droga do domu wiodła przez ruchliwą ulicę, więc Nina włączyła ostrożność. Na zielonym szybko przeszła przez jezdnię, ale potknęła się i o mało co nie potrąciło jej auto..
Gdy szła obok kałuż szarym i mętnym jak niebo nad nią chodnikiem, przejechał tir, który uwielbiał dołować ludzi, o oficjalnie ją ochlapał. Była mokra, smutna i.. sama.
Nie miała ojca. Matka nie zwracała na nią uwagi. W szkole była dręczona, i w dodatku nie grzeszyła urodą. Miała długie, czarne jak heban, proste i cienkie włosy, duże uszy, małe, czarne oczy, drobny nosek i wąskie usta. Jedyne, czym mogła się pochwalić, to tym, że była szczupła, w przeciwieństwie do Mary Wilson, która była.... no... puszysta :haha: . I, co najgorsze, miała 16 lat i.. jeszcze nigdy nie miała chłopaka.
Nie zależało jej na tym za bardzo, ale pragnęła miłości jak każda dziewczyna. Chciała, by ktoś ją kochał, doceniał za to, jaka jest, nigdy nie przezywał ani nie wygarniał, że ma duże uszy, zdaje wszystko na tróje i nie ma w sobie niczego specjalnie fajnego...
Kolejnym powodem do nie-lubienia Niny Buckin było miejsce jej zamieszkania. Mieszkała w małym, obskurnym bloku, wysmarowanym brzydkimi napisami, pełnym brudu, alkoholu i chuligaństwa. Jej mieszkanko było tak małe, że z trudem mieściła się sama z matką i dwójką rodzeństwa, bliźniakami Ronem i Mitchem, którzy mieli 10 lat i robili więcej rabanu niż stado spłoszonych słoni. Nina kochała ich, ale że oni byli o wiele ciekawsi od niej, wszyscy pytali tylko o nich. I ciotka Becky, która uwielbiała rozdawać im słodycze, a Ninie rozdawać nudne podręczniki, i wuj Earl, który im dawał drogie zabawki, a Ninie drogie (ale nudne) książki do fizyki.
A Nina była już do końca pogodzona z tym, że jest beznadziejna i nic tego nie zmieni.
Aż do dnia, w którym przekroczyła próg bloku, cała w błocie i smutku.
C.D.N....
wciągnęło was? :lol3:
Odpowiedz
#2
Nie rozumiem dwóch zdań:
VioleGirl napisał(a):więc Nina włączyła ostrożność
VioleGirl napisał(a):o oficjalnie ją ochlapał.

A tak to, tak, wciągnęło mnie. Uśmiech
[Obrazek: 11h9uoj.jpg]
Odpowiedz
#3
Także nie rozumiem tych 2. zdań co Zoe.
Ale oprócz tego - ok. Czekam na kolejną część. Oczko
Odpowiedz
#4
ROZDZIAŁ 2

Stał tam chłopak. Ale tego chłopaka Nina nigdy nie widziała. Był przystojny, ale wyglądał inaczej niż ktokolwiek, kogo widziała...
Chłopak miał czarne oczy jak Nina, ale nie były nudne i martwe: Były głębokie, badawcze, tajemnicze. Jego krótkie, rozczochrane ciemnoblond włosy idealnie komponowały się z jego jasną karnacją. Lekki ślad zarostu okalał jego zgrabną brodę. Był ubrany w czarną bluzę z czaszką i wytarte jeansy. Był wysoki, wysportowany - ideał, który przekraczał najśmielsze marzenia Niny. I patrzył na nią, jakby był pod jakimś urokiem..
Ninę sparaliżowało. Nogi miała jak z waty. Zarumieniła się. Pot spływał po jej plecach. Rozpaczliwie próbowała zachować zimną krew, ale jej się to nie udawało. Co się ze mną, lu licha, dzieje?! - myślała.
A On nadal się na nią patrzył.
Udaj, że go nie widzisz - wołał głos w jej głowie. - to może być wandal, i na pewno ma już dziewczynę. I tak nie zwróci na ciebie uwagi.
Przeszła szybko obok niego do wejścia na jej klatkę schodową. Z trudem opanowała chęć obejrzenia się. Byłą pewna, że nadal się na nią patrzy. Pospiesznie wspięła się na drugie piętro i weszła z ulgą do domu.
Matka stała w kuchni i nalewała do talerzy zupę szczawiową. A łeee, pomyślała Nina, ale nic się nie odezwała. Rzuciła ochrypłe "cześć" i poszła do swojego malutkiego pokoiku. Rzuciła plecak na łóżko i położyła się na podłodze, co zwykle robi, gdy ma kłopoty. To dziwaczne, ale na twardym podłożu odzyskuje równowagę.
Ale tym razem nie pomogło.
Tajemniczy On cały czas siedział w jej głowie, migał jej przed oczami.
Kim był?
Czego chciał?
Na to odpowiedzi nie było i Nina nie mogła się z tym uporać.
- Pewnie już nigdy go nie zobaczę - powiedziała do siebie. - To był przypadek. On tu nie mieszka. Nigdy go nie widziałam. Na pewno już się wyniósł.
I pogodzona z tą myślą, zabrała się do obrzydliwej zupy, którą jedli jej blondwłosi bracia.
C.D.N
[Obrazek: 2aerw4o.png]
Odpowiedz
#5
Wewe super opowiadania!! I jak pozostali nie rozumiem tych zdań xD .
Odpowiedz
#6
ohh matko kochana. "Włączyła ostrożność" znaczy zaczęła uważnie przechodzić przez jezdnię, patrząc, czy coś nie jedzie. a "oficjalnie ją ochlapał"... xd nie umiem wyjaśnić :/
[Obrazek: 2aerw4o.png]
Odpowiedz
#7
Fajne. 7/10. Oczko
[You]
Odpowiedz
#8
ROZDZIAŁ 3

Następnego dnia rano Nina wyszykowała się do szkoły. Miała skrytą nadzieję, której jednak nie dopuszczała do siebie: Że chłopak znów się pojawi. Ale nie wiedziała, czemu tego tak bardzo chce.
Wyszła z mieszkania i przeskakując po 2 schodki zeszła na klatkę. Wyszła z bloku: nikogo nie było. Odetchnęła z ulgą, ale jednak coś w niej jęknęło z zawodu.
W szkole było fatalnie: Historyca opierniczyła ją za brak pracy domowej, matematyk zadał im pięć trudnych jak nie wiem co zadań do domu na następny dzień. Mary znów się z niej nabijała. Tym razem z powodu skromnej spódnicy w prążki, którą założyła.
Wróciła do domu, pozbawiona nadziei na lepsze życie.
I wtedy mało nie zemdlała.
Stał tam.
On.
Porażająco przystojny On.
Sparaliżowało ją, gdy patrzyła w te niekończącą się głębinę jego oczu. Patrzył na nią zaczepnie, tajemniczo. Nie ruszał się z miejsca.
Nina postanowiła tym razem go nie ignorować.
Podeszłą do niego spokojnie, choć nogi się pod nią uginały. On poruszył się niespokojnie.
- Kim jesteś? - spytała Nina drżącym głosem.
- Nikim - odparł tamten. Miał anielski głos, przez który Nina poczuła się jak trafiona przez piorun.
- Jak to nikim? musisz mieć jakieś imię.
- Nikim w porównaniu do Ciebie - odparł On.
Zatkało ją.
nie wiedziała, dlaczego uciekła.
Ale uciekła.
Zamknęła się w pokoju i dyszała, jakby przebiegła milę. Nie wiedziała, co on ma w sobie takiego, że czuje,jak umiera...
C.D.N.
[Obrazek: 2aerw4o.png]
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości