Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Czarna róża
#1
PROLOG


Przed jednym z Barcoleńskich sierocińców zatrzymał się elegancki, czarny mercedes. Po chwili wysiadł z niego wysoki mężczyzna ubrany w garnitur, z ogoloną na łyso głową i oczami przysłoniętymi okularami przeciwsłonecznymi. Spojrzał z góry na drobną dziewczynkę stojącą przed schodami. Istotka ta nie mierzyła więcej niż 130 cm, na jej ramiona opadały gęste blond włosy, ubrana była w skromną sukienkę, delikatnie powiewającą na wietrze. Ona skierowała swoje spojrzenie w górę, prosto na twarz mężczyzny.
-Ty jesteś Nereida Gonzalez?- Zapytał oschłym głosem.
-Tak- odparła dziewczynka wpatrując się w niego swoimi czarnymi oczami.
Mężczyzna uchylił tylne drzwi auta. Dziewczynka szybko chwyciła walizkę, która zapewne ważyła więcej od niej i wskoczyła do środka samochodu. Zamknął za nią drzwiczki, sam okrążył samochód i zajął miejsce kierowcy.
-Nazywasz się Alejandro Alvarez, prawda?- Spytała.
-Nie, pan Alvarez czeka na ciebie w swojej posiadłości- oznajmił
-Więc kim jesteś?- Dopytywała się mała
-Dla ciebie pan Romero- zaakcentował słowo pan
-Nie musisz zgrywać człowieka bez serca, jesteś dobry, ja to widzę- stwierdziła, jednocześnie bawiąc się własnymi palcami.
Estevan Romero uśmiechnął się pod nosem. Bawiła go naiwność tego dziecka, ta jej wiara w dobro na świecie. Wiedział, że niedługo to się zmieni, wiedział też, że ta mała dziewczynka niedługo dowie się, kim był naprawdę... Że zacznie się dla niej nowe, gorsze życie. W jego sercu zrodziło się coś na rodzaj litości, pojawiło się to pierwszy raz od dziesięciu lat, od kiedy został tym, kim jest... Mógł uratować dziewczynkę, teraz był na to ostatni moment. Przez chwilę chciał to zrobić, odwieźć ją do sierocińca. Jednak po chwili powrócił zdrowy rozsądek, przypłaciłby to życiem i ta mała też. Cóż, teraz nie było odwrotu. Zaparkował samochód przed największym domem w mieście. Wysiadł, po czym skinął na dziewczynkę, żeby ta zrobiła to samo. Zamknął drzwi mercedesa i ruszył razem z dzieckiem u boku w stronę drzwi frontowych. Kiedy podeszli do pierwszego schodka nagle w drzwiach pojawił się mężczyzna. Miał około 30 lat, czarne włosy, jego twarz o szlachetnych rysach pokrywał dwudniowy zarost. Uśmiechnął się do nich serdecznie i zawołał:
-Nereida! Witaj w swoim nowym domu!
Tego dnia wszystko się zmieniło, ale to był dopiero początek tego, co miało się zdażyć...

***
Oceńcie to.
Chyba nie wyszło mi najlepiej, bo miałam dłuuugą przerwę w pisaniu, mam nadzieję, że zrozumiecie (;
Zdziwko
Odpowiedz
#2
Hmm... fajne. Tylko proszę, pisz normalnymi literami. A opowiadanie 9/10. Powtórzeń nie ma, ale nie ma w sobie (jak na razie) tego czegoś.
Odpowiedz
#3
Haha, plus za małą czcionkę i wyśrodkowanie. XD Chyba nie powinno się tak robić, ale mi się to podoba wizualnie. XD
Pewnie będzie ciekawie. Fajne imiona. XD Na razie nie oceniam. Powodzenia.
Odpowiedz
#4
Pff, o co wam chodzi z ta czcionka? Ja nic nie zmienialam (orpocz napisu prolog).
A co do braku akcji, to cierpliwosci, napisalam dopiero prolog, w pierwszym rozdziale juz cos sie bedzie dzialo, obiecuje Uśmiech
Zdziwko
Odpowiedz
#5
Przecież czcionka jest mniejsza niż zwykle. XD
Odpowiedz
#6
No, zobaczymy co będzie dalej. 8/10
Odpowiedz
#7
Eeem, u mnie jest normalna? XD *ma IE*
Zdziwko
Odpowiedz
#8
Rzeczywiście, zacytowałam i zmiana czcionki pokazała się tylko w napisie "Prolog". oo" XD
Odpowiedz
#9
Nie wiem, moze to dlatego, ze wklejalam z takiego dziwnego pewnie chinskiego XD programu. Nie wiem sama, dziwne to O_O
Zdziwko
Odpowiedz
#10
Fajnie zaczęte.... a co dalej? 7/10
[Obrazek: 2aerw4o.png]
Odpowiedz
#11
Nawet fajne. 8/10. Oczko
[You]
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości