11-12-2010, 19:58
Z góry przepraszam za bóle głowy lub nagłe ataki śmiechu, które mogą wystąpić jako objawy ukończenia lektury mojego opowiadania. D:
Zaczynajmy. XD
Dziewczynka usłyszała dzwonek do drzwi. Otworzyła. Jednak na śniegu nie było nikogo, tylko widocznie stara skrzynia jakby znikąd wzięła się pod schodami.
Blondynka po chwili wahania zeszła na dół i z trudem wniosła sama ciężki kufer na korytarz domu. Przycupnęła obok znaleziska i bacznie mu się przyglądała przez dłuższy moment.
W końcu zdecydowała się otworzyć skrzynkę. O dziwo, mimo kłódki, nie była ona zamknięta i bez problemu dała się otworzyć. Po uchyleniu w powietrzu unosił się nieprzyjemny zapach, świadczący o sędziwości owej rzeczy.
Zdumiona dziewczyna ujrzała w jej wnętrzu niebanalne przedmioty. Wypalona pachnąca świeca, imponująca księga, tajemnicze maski teatralne... Jednakże uwagę dziewczyny najbardziej przykuła misternie wykonana marionetka.
Znalazczyni mimowolnie wyjęła ją i usiadła w kącie. Oglądała każdą część ciała starannie wykonanej lalki.
- Jaka jesteś piękna... - wyszeptała.
Zaczęła bawić się marionetką. Niesamowite wrażenie wywarła na niej twarz kukiełki, która dzięki niej wyglądała jak żywa, solidnie zrobione części, z dokładnością uszyte koronkowe odzienie laleczki i krwistoczerwone, przerażające ślepia.
Dziewczynka nic poza zabawą swoim znaleziskiem nie miała w głowie, jednak każda zabawa przecież się kończy.
Była praktycznie uzależniona od swojej lalki - zawsze miała ją przy sobie.
Rodzina małej zauważyła, że dziwnie się zachowuje. Nie tylko spędza z nimi mało czasu, a w każdym razie mniej, niż z marionetką, ale także miała ona ich zdaniem coraz mniej życia w sobie.
I może rzeczywiście tak było?
Cały rok przeleciał jej monotonnie i nieciekawie, a ona sama wciąż była zapatrzona w lalkę.
- Oni myślą, że to twoja wina - szeptała kukiełce dziewczynka pewnego wieczora, siedząc w kącie swojego pokoju - ale ja wiem, że to nie tak... Nie odbiorą mi cię! Jesteś taka śliczna.
Przytuliła ją do twarzy i zaczęła szlochać.
Gdy wpatrywała się okrągłymi, błękitnymi oczami w twarz marionetki, czuła się, jakby ta lustrowała ją wzrokiem.
Zasnęła, mając swoją małą... "przyjaciółkę" na kolanach.
***
Czarnowłosa dziewczyna siedziała na schodach teatru. Miała ze sobą kartonowe, nieprofesjonalne pudełeczko, a w jego wnętrzu aktorów.
Główną rolę grała kukiełka o blond włosach i oczach koloru nieba. Była to mała księżniczka, której życie zawsze było szczęśliwe. Do czasu, gdy znalazła tajemniczo kuszący przedmiot.
Wokoło zbierali się ludzie i podziwiali przedstawienie. Jednogłośnie stwierdzili, że było niesamowite.
Kiedy wszyscy widzowie rozeszli się po zakończeniu widowiska, na miejscu oprócz dziewczynki został tylko mężczyzna z dużą walizką.
- Dobrze się spisałaś - powiedział po chwili wpatrywania się w nienaturalnie czerwone oczy towarzyszki, po czym otworzył neseser i wpakował do środka, na ostatnie wolne miejsce w jej wnętrzu śliczną, błękitnooką laleczkę.
Zaczynajmy. XD
Dziewczynka usłyszała dzwonek do drzwi. Otworzyła. Jednak na śniegu nie było nikogo, tylko widocznie stara skrzynia jakby znikąd wzięła się pod schodami.
Blondynka po chwili wahania zeszła na dół i z trudem wniosła sama ciężki kufer na korytarz domu. Przycupnęła obok znaleziska i bacznie mu się przyglądała przez dłuższy moment.
W końcu zdecydowała się otworzyć skrzynkę. O dziwo, mimo kłódki, nie była ona zamknięta i bez problemu dała się otworzyć. Po uchyleniu w powietrzu unosił się nieprzyjemny zapach, świadczący o sędziwości owej rzeczy.
Zdumiona dziewczyna ujrzała w jej wnętrzu niebanalne przedmioty. Wypalona pachnąca świeca, imponująca księga, tajemnicze maski teatralne... Jednakże uwagę dziewczyny najbardziej przykuła misternie wykonana marionetka.
Znalazczyni mimowolnie wyjęła ją i usiadła w kącie. Oglądała każdą część ciała starannie wykonanej lalki.
- Jaka jesteś piękna... - wyszeptała.
Zaczęła bawić się marionetką. Niesamowite wrażenie wywarła na niej twarz kukiełki, która dzięki niej wyglądała jak żywa, solidnie zrobione części, z dokładnością uszyte koronkowe odzienie laleczki i krwistoczerwone, przerażające ślepia.
Dziewczynka nic poza zabawą swoim znaleziskiem nie miała w głowie, jednak każda zabawa przecież się kończy.
Była praktycznie uzależniona od swojej lalki - zawsze miała ją przy sobie.
Rodzina małej zauważyła, że dziwnie się zachowuje. Nie tylko spędza z nimi mało czasu, a w każdym razie mniej, niż z marionetką, ale także miała ona ich zdaniem coraz mniej życia w sobie.
I może rzeczywiście tak było?
Cały rok przeleciał jej monotonnie i nieciekawie, a ona sama wciąż była zapatrzona w lalkę.
- Oni myślą, że to twoja wina - szeptała kukiełce dziewczynka pewnego wieczora, siedząc w kącie swojego pokoju - ale ja wiem, że to nie tak... Nie odbiorą mi cię! Jesteś taka śliczna.
Przytuliła ją do twarzy i zaczęła szlochać.
Gdy wpatrywała się okrągłymi, błękitnymi oczami w twarz marionetki, czuła się, jakby ta lustrowała ją wzrokiem.
Zasnęła, mając swoją małą... "przyjaciółkę" na kolanach.
***
Czarnowłosa dziewczyna siedziała na schodach teatru. Miała ze sobą kartonowe, nieprofesjonalne pudełeczko, a w jego wnętrzu aktorów.
Główną rolę grała kukiełka o blond włosach i oczach koloru nieba. Była to mała księżniczka, której życie zawsze było szczęśliwe. Do czasu, gdy znalazła tajemniczo kuszący przedmiot.
Wokoło zbierali się ludzie i podziwiali przedstawienie. Jednogłośnie stwierdzili, że było niesamowite.
Kiedy wszyscy widzowie rozeszli się po zakończeniu widowiska, na miejscu oprócz dziewczynki został tylko mężczyzna z dużą walizką.
- Dobrze się spisałaś - powiedział po chwili wpatrywania się w nienaturalnie czerwone oczy towarzyszki, po czym otworzył neseser i wpakował do środka, na ostatnie wolne miejsce w jej wnętrzu śliczną, błękitnooką laleczkę.



![[Obrazek: 30loqc4.png]](http://i55.tinypic.com/30loqc4.png)