14-11-2010, 13:01
Znajdujący się na zboczu gór las iglasty w zimie wyglądał pięknie. Świerki pokrywał śnieżnobiały śnieg, rzekę lód, a zarośla poranna rosa.
Dwie dziewczynki właśnie szły poboczem drogi i nie zważając na samochody omijały kolejną zaspę śnieżną.
- Jaki piękny poranek - rzekła jedna z nich.
- Masz rację, zniewalająco piękny - odpowiedziała druga wyjmując z torby cukierki i dzieląc się z przyjaciółką.
Szły tak radośnie nie myśląc o niczym co kojarzyło się ze szkołą, gdzie właśnie się wybierały. Anna, czarnooka brunetka o pięknym odcieniu skóry, mijała kolejny samochód. Zofia nie dotrzymywała jej tempa, zawsze była mniej wysportowana od przyjaciółki.
- Skarbie poczekaj - przeraźliwie syczał wstrętny głos, który najprawdopodobniej dobiegał z głębi lasu.
Zosia bacznie przyglądała się reakcji przyjaciółki. Przyśpieszyła tempa i po chwili znalazła się koło Anny.
- Słyszałaś? - spytała.
Nie otrzymała jednak odpowiedzi, gdyż Ania zasłuchana w rytmach bluesa mijając wielki, zaśnieżony kamień, nie zatrzymała się na ani sekundę.
- Nie bój się, zaopiekuję się Tobą - głos był coraz głośniejszy.
Zosia zapominając o zdrowymi rozsądku szła ku głosowi.
Weszła właśnie w ciemny las. Poczuła na sobie czyjś niespokojny oddech. Próbowała uciec... na marne.
Dwie dziewczynki właśnie szły poboczem drogi i nie zważając na samochody omijały kolejną zaspę śnieżną.
- Jaki piękny poranek - rzekła jedna z nich.
- Masz rację, zniewalająco piękny - odpowiedziała druga wyjmując z torby cukierki i dzieląc się z przyjaciółką.
Szły tak radośnie nie myśląc o niczym co kojarzyło się ze szkołą, gdzie właśnie się wybierały. Anna, czarnooka brunetka o pięknym odcieniu skóry, mijała kolejny samochód. Zofia nie dotrzymywała jej tempa, zawsze była mniej wysportowana od przyjaciółki.
- Skarbie poczekaj - przeraźliwie syczał wstrętny głos, który najprawdopodobniej dobiegał z głębi lasu.
Zosia bacznie przyglądała się reakcji przyjaciółki. Przyśpieszyła tempa i po chwili znalazła się koło Anny.
- Słyszałaś? - spytała.
Nie otrzymała jednak odpowiedzi, gdyż Ania zasłuchana w rytmach bluesa mijając wielki, zaśnieżony kamień, nie zatrzymała się na ani sekundę.
- Nie bój się, zaopiekuję się Tobą - głos był coraz głośniejszy.
Zosia zapominając o zdrowymi rozsądku szła ku głosowi.
Weszła właśnie w ciemny las. Poczuła na sobie czyjś niespokojny oddech. Próbowała uciec... na marne.



![[Obrazek: 30loqc4.png]](http://i55.tinypic.com/30loqc4.png)
![[Obrazek: e16h3q.jpg]](http://i43.tinypic.com/e16h3q.jpg)
