Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Opuszczona fabryka
#91
43.
Słysząc pytanie, twarz chłopaka wykrzywiła się w nienaturalnym uśmiechu. Ralv pochylił swoje ciało do przodu, a Scyfozoa wciąż go trzymając podleciała bliżej dysku.
- Ale… jak to? Nie poznajesz mnie, V? – Wymamrotał pod nosem swoim naturalnym głosem. Szybko się roześmiał już zniekształconym rechotem dodając – och V… co się dzieje? - Zapytał przeciągając sylaby.
[Obrazek: usRtoXY.png]
Odpowiedz
#92
(???) - 50
- Porwałeś mojego przyjaciela, ot co - warknęłam, skanując potwora wzrokiem. Szukałam słabych punktów, chciałam usmażyć tego mięczaka na sushi... Ale nie mogłam tego zrobić, nie ryzykując życiem Ralva. Mogłam za to spróbować po prostu wyrwać chłopaka z macek stwora. Bez zastanowienia pobiegłam w kierunku przyjaciela, chcąc złapać go za nogi i ściągnąć go bezpiecznie na ziemię.
[Obrazek: QqBCWNZ.png]
[Obrazek: LlR1PCD.png]
[Obrazek: bUM0nXF.png]
Odpowiedz
#93
21.
Kiedy dotarło do mnie, co próbuje zrobić V, zaczęłam rzucać ostrzami w kierunku macek potwora, z nadzieją że może uda mi się je przeciąć, lub chociaż skłonić tą pokrakę do puszczenia Ralva.
[Obrazek: TRjYe2a.png]
[Obrazek: e3i6psw.png]
[Obrazek: 2ExruxK.png]
[Obrazek: 1iKHfgA.png]
Odpowiedz
#94
44.
- Nie, nie sądzę. – Rzucił znudzonym głosem widząc gotowe do ataku dziewczyny.
Ralv machnął ręką w kierunku granicy dysku, momentalnie na jej końcach zaczęły tworzyć się przeźroczyste płyty, pnąc się do góry. Ściana całkowicie oddzieliła grunt od koryta cyfrowego morza i serca sektora.
- Atak bariery nie jest dobrym pomysłem – wyjaśnił odwracając wzrok w stronę wirującego rdzenia – eksplozja zniszczy rdzenie, które w ułamku sekundy zniszczy dosłownie wszystko. Więc drogie panie, co Was tu przywiodło? Przyprowadziłyście mi uroczą zabawkę, klucze do Internetu to już nieistniejąca zdolność. Do dzisiaj jak widzę. – Zaśmiał się wlepiając wzrok w dłonie Ralva.
[Obrazek: usRtoXY.png]
Odpowiedz
#95
(???) - 51
Gdybym zahamowała ułamek sekundy później, rozkwasiłabym sobie wirtualny nos na ścianie. Zacisnęłam bezradnie pięści. Boże, jakie to paskudne uczucie!
- Ralv to nie zabawka - warknęłam - I tobie? Kto to ten Ty, może się przedstaw, lubię wiedzieć, kto mi grozi. Nie mamy w planach nic strasznego, chcieliśmy zwiedzić nowy sektor. Trzeba było o to spytać zanim porwałeś jednego z moich znajomych, byłabym wtedy milsza.
[Obrazek: QqBCWNZ.png]
[Obrazek: LlR1PCD.png]
[Obrazek: bUM0nXF.png]
Odpowiedz
#96
45.
- Oh skarbie, nikt Ci nie grozi. Nakreślam sytuację. Dość beznadziejną, prawda? – Powiedział cały czas się uśmiechając. – Przynajmniej dla Was. Ja jestem strażnikiem tej bazy danych. Byłem. Czekałem aż zjawi się naczynie, w które mogę przelać swoją świadomość. Jak widzę, wygrałem. A teraz… cóż, teraz mogę zrobić co tylko zechcę. Więc zjawiliście się tutaj, żeby pozwiedzać?
Chłopak zamknął na krótką chwilę oczy, przeczesując wspomnienia właściciela ciała. Gdy skończył, otworzył je szeroko, wykrzywiając usta.
- Nie powinnaś kłamać… tutaj nie jesteś przekonywująca! – Ryknął przywołując chmury czarnego dymu, które w ułamku sekundy przeniknęły przez barierę, kumulując się i przybierając postać pioruna V. Błyskawica z hukiem trafiła celnie w brzuch dziewczyny, odrzucając ją na kilka metrów. – Następnym razem skończysz jak Anita.
Ralv odwrócił wzrok w kierunku Luny, przekrzywiając głowę, ponownie się przy tym uśmiechając.
- Ale Ciebie… Ciebie nie znam. S.H.I.E.L.D., Ciebie nie zna. Do kogo należysz?
[Obrazek: usRtoXY.png]
Odpowiedz
#97
22.
Zamierzałam biec pomóc V, jednak kiedy "Ralv" zwrócił się do mnie, nie chciałam przenosić uwagi na nic innego poza nim. Do kogo należę?
Uśmiechnęłam się.
- Nie znasz mnie? Jak to się dobrze składa. Nie musisz mnie znać. Nie powinieneś mnie znać. Nie należę do nikogo, należę do siebie samej. Swoją drogą, dość wyszczekany jesteś, jak na coś o postaci wielkiej ośmiornicy.
[Obrazek: TRjYe2a.png]
[Obrazek: e3i6psw.png]
[Obrazek: 2ExruxK.png]
[Obrazek: 1iKHfgA.png]
Odpowiedz
#98
(???) - 51
W głowie mi huczało od impetu uderzenia, a przed oczami latały mi mroczki. Mimo to dźwignęłam się na nogi. Nie mogłam tego tak zostawić, on wiedział, kimkolwiek był, wiedział o mnie wszystko. Wspomnienie Anity wystarczyło, bym to zrozumiała. Ruszyłam zdecydowanie w kierunku scyfozoi, zaciskając dłonie w pięści. Gdy wróciłam na miejsce obok Luny, usłyszałam huk piorunów, więc spojrzałam w górę. Nade mną wirowała czarna, ogromna chmura burzowa, z której co chwila uciekała zbłąkana błyskawica.
- Gadaj - powiedziałam lodowatym tonem - gadaj, czego ode mnie chcesz, albo porozmawiamy inaczej.
[Obrazek: QqBCWNZ.png]
[Obrazek: LlR1PCD.png]
[Obrazek: bUM0nXF.png]
Odpowiedz
#99
46.
- Mówi to uroczy kotek, słodkie. Ale wiesz co? Może i masz rację.
Po tych słowach Scyfozoa opuściła bezwiednie swoje macki, wypuszczając chłopaka. Ten zeskoczył na mostek i podszedł bliżej bariery cały czas się przy tym uśmiechając.
- Resztę transferu mogę dokończyć zdalnie i tak świadomość waszego chłoptasia jest już prawie zdominowana. Nic od Was nie chcę, zejdźcie mi z oczu. 
Chłopak odwrócił się i ruszył w stronę interfejsu, łapiąc co jakiś czas srebrne nitki, które tworzyły macki potwora. Gdy tylko dotknęły ciała, wiły się prosto do jego głowy.
[Obrazek: usRtoXY.png]
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 3 gości