Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Początek przygody w TamaTown
#1
Ostrzeżenie 
[Obrazek: tumblr_m7xtd6UTlr1qbs47q.gif]
(W tym temacie możecie opisać siebie jako mieszkańców naszego miasteczka. Możecie opisywać dosłownie wszystko co chcecie, począwszy od tego ile macie lat, kim jesteście, co konkretnie chcecie robić w mieście, gdzie (i z kim?) chcecie mieszkać oraz idąc tym tropem… pełna dowolność Zawstydzony
Następnie możecie utworzyć wątki, odpowiadające lokacjom związanym z Waszymi postaciami, np. dom, czy miejsca spotkań.)


Pamiętajcie o jednej ważnej zasadzie: nie macie wpływu, na zachowanie i wybory drugiej osoby. Zatem nie możecie rozkazać komuś w zabawie wyborów bez możliwości podjęcia decyzji tj. "postać X bierze i wyrzuca wszystkie rzeczy postaci Y do czarnej dziury bez szans na ich odzyskanie", zawsze musi pozostać furtka umożliwiająca zmianę rozgrywki, to jak z życiem, możecie podejmować własne decyzje, ale nie wpływacie w 100% na innych. Śpiący
[Obrazek: tumblr_m7xtd6UTlr1qbs47q.gif]

Ja, czyli Ralveyn.
Do wypłowiałej ramy lustra zawieszonej w gęstej ciemności koślawym krokiem zbliżał się nieznajomy, tuż za nim podążało lekkie zimne światło próbujące dorównać mu kroku. Przystanął na moment pozwalając snopowi światła go złapać.
Przesunął głowę w stronę lustra chcą wzorkiem objąć całą swoją sylwetkę. Za duża czarna bluza i spodnie leżały wygodnie na śnieżnobiałej skórze, błyskając w ciemności iskierkami z pokrytego szronem ubrania. Tuż ponad ostro zarysowaną szczęką i kościami policzkowymi, na czubku nosa spoczywały zwykłe czarne okulary ujawniając wielkie, czarno krucze oczy. Szare rozczochrane włosy dodawały uroku w stylu ucznia który zaspał na egzamin.
- Okej, idę. – Rzucił w stronę lustra poczym pochłonęła go ciemność.
Uderzył twardo stopami o zardzewiałą galerię opuszczonej fabryki. Obrócił się na pięcie i ruszył w stronę windy prowadzącej do komputera kwantowego z zamiarem pociągnięcia dźwigni i odpalenia jakiegokolwiek zła które tam siedzi.


[Obrazek: usRtoXY.png]
Odpowiedz
#2
Ja, czyli (???) - 1
Koszmar. Znowu.
Otworzyłam oczy i gwałtownie usiadłam. W głowie słyszałam jeszcze trzask przeładowywanego pistoletu.
- Nie ma ich tu, nie ma ich tu, jesteś bezpieczna i potrafisz o siebie zadbać - powtórzyłam sobie pod nosem kilka razy, by się uspokoić, a następnie spojrzałam na zegarek. Trzynaście po szóstej. I tak czas już wstawać.
Wyłączyłam budzik i podeszłam do stolika, by przejrzeć plan na dziś. No tak, standardowa operacja, duża firma... Stylizacja na business woman. Da się zrobić. Wyciągnęłam z szafy obcisłą spódniczkę i marynarkę, po czym dobrałam odpowiednią torebkę i buty. Gdy już się przebrałam, podeszłam do lustra, by nałożyć makijaż i ułożyć moje czarne włosy. Po skończonych przygotowaniach uśmiechnęłam się do siebie klasycznym uśmiechem kobiety sukcesu. Tak, to odpowiednia wersja na dzisiaj. Oderwałam z lustra karteczkę samoprzylepną z dzisiejszą datą, by odczytać dane personalne.
Isabel Flemming, zastępca dyrektora firmy Primatech. Zapowiada się nudny dzień.
[Obrazek: QqBCWNZ.png]
[Obrazek: LlR1PCD.png]
[Obrazek: bUM0nXF.png]
Odpowiedz
#3
Ja, czyli Viktor.

Laboratorium. W tle: odgłosy przeróżnych maszyn i trybików. Tykanie zegarów właściwych, jak i urządzeń operowanych maszynerią zegarową. Szmery robotów, którym nikt jeszcze nie wydał rozkazu. Mimo wyraznego ambientu, w pomieszczeniu jest cicho. Za cicho. Nie chodzi tu o dosłowną ciszę, a ciszę taką, jakby w pomieszczeniu nie było żadnej żywej istoty.

Być może i tak jest. Ale tylko poniekąd. Właściciel owego laboratorium marzy o tym, by już nie być uważanym za żywą istotę. Niemalże nie widać go w tle jego skończonych, jak i nieskończonych dzieł, które on sam dumnie nazywa "machinami wojny", chociaż jest bez dwóch zdań najbardziej humanoidalny spośród nich. Na razie.
Tak czy siak, jeżeli ktoś jest spostrzegawczy, mógłby zauważyć jak ktoś, lub coś- ponieważ przez niemalże robotyczną maskę noszoną przez owego jegomościa, jak i jego w pełni mechaniczną rękę i nogę, trudno zgadnąć czy na pewno nie jest on kolejnym androidem, których pełno wokół- ucina sobie drzemkę na stole operacyjnym. Niewygodne? Owszem. Wygoda to przywilej ludzki. Trzeba się od niej odzwyczaić. Człowieczeństwo jest w końcu słabością.

-"Panie Viktorze."- Nieludzką ciszę w końcu przerywa równie nieludzki głos, wydobywający się z jednego z mniejszych robotów, grzecznie pilnującego swojego odpoczywającego pana przy stole operacyjnym. -"Widzę, że Pan wciąż się przyzwyczaja do nowego ulepszenia w związku z tym potrzebuje chwili odpoczynku, jednak czas na Pana leki."
Znowu cisza, jednak chwilowa. Po minucie słychać cichy, zniekształcony przez zmieniacz głosu ulokowany w masce, pomruk. Nawet cyborgi nie lubią być budzeni, jak widać.

A tym cyborgiem jestem ja.

Próbując stłumić negatywne emocje związane z aktem bycia zbudzonym, postanowiłem powoli usiąść na stole operacyjnym na którym przed chwilą spałem, a następnie niedbale złapałem za małe przenośne lustro, które leżało na pobliskim- tym razem normalnym- stole, i spojrzałem na nie. Ah, tak. Moja maska. Tylko w niej dobrze wyglądam. Tylko z nią mogę mogę swobodnie oddychać w bardziej zanieczyszczonych miejscach. Tylko z nią mogę widzieć trochę więcej niż słaby człowiek. Moja maska to jedna z niewielu rzeczy która jeszcze wywołuje u mnie pozytywne emocje, których staram się pozbyć.

Ale maskę kiedyś trzeba zdjąć.
Niechętnym ruchem złapałem za jej dół, i powoli zacząłem ją podnosić do góry, zdejmując ją.
W lustrze natychmiast zmienia się obraz. Teraz widać kim niestety jeszcze jestem- częściowo człowiekiem. Blada skóra, żółte oczy, wory pod nimi...czarne włosy z białym pasemkiem, wywołanym poliozą... ludzie mówią że jestem konwencjonalnie atrakcyjny. Ja tak nie uważam. Ani nie ma to dla mnie większego znaczenia. Już, przynajmniej. Chyba. Tak powinno być. Pracuję nad tym.

Po chwili odłożyłem lustro i sięgnąłem po lekarstwa, które również stały na stole. Antydepresanty, potrzebne suplementy, takie tam, trzeba jakoś utrzymać tą ludzką połowę ciała zanim się rozpadnie jeszcze. Trzymając się dozwolonych dawek zażyłem je, popijając wodą, a następnie spojrzałem się na drzwi. Hmm. Trzeba szukać tych, którzy by dołączyli do mojej Ewolucji. Założyłem maskę z powrotem, wstałem, złapałem za płaszcz i wyszedłem.

((jezu jaka powieść, sorry XDD))
[Obrazek: tFePIKi.png]
[Obrazek: YSekEjy.png]
[Obrazek: 3gJokPP.png]
[Obrazek: yHpLEFd.png]
[Obrazek: 6fALI4i.png]
Odpowiedz
#4
Ja, czyli niewolnik

Porwania nie są straszne. Nie zawsze. Nie w jej wypadku. Obudziła się jako niewolnik. Nie pamiętała co się stało, ale jakiś głos w jej głowie mówił, żeby nie pytać. Została zawieziona razem z innymi do jakiegoś miejsca, gdzie mieli ich wyszkolić na wojowników Ciemnej Strony. Uczono ich walki oraz posługiwania się mocą, również tą najmroczniejszą. Popierała ich - w przeciwieństwie do tych, którzy uznawali się za Dobrą Stronę, nie bali się zapanować nad wszystkimi aspektami wszelakiej mocy. Jednak czasami opanowywał ich gniew i inne złe rządze. To jej się akurat nie podobało. Jej trener był okrutny, nie miał litości. Wysyłał ją na misje niemożliwe do wypełnienia nawet dla wyszkolonych wojowników. A jednak bez problemu je wykonywała. Została zauważona przez Mistrza, który przyjął ją pod swoje skrzydło. Otrzymywała misje na wysokim poziomie, a za ich wykonanie zyskała tylko jego wdzięczność. Sam zaś otrzymał awans za jej zasługi.
Wysłana do kolejnej krainy, tak różnej jak wszystkie, w których już była, mogła zaznać trochę spokoju. To miały być jej wakacje, aczkolwiek miała również coś do zrobienia.
Nadszedł pierwszy dzień w nowym miejscu. Wczoraj nie zdążyła się rozejrzeć dobrze. Było już późno, a ona zmęczona. Uczesała więc swoje ciemne włosy w trzy koczki po bokach głowy. Niedługa grzywka jak zwykle niemożliwa do ogarnięcia. Twarz poryta bliznami dodawała jej tylko uroku w zestawieniu z zielonymi oczami oraz fioletowym cieniem wokół oczu. Podobny kolor widniał na jej górnej wardze oraz pionowym paskiem na środku dolnej. Ubrała dzisiaj wyjątkowo jasne szaty, aby tak bardzo nie widać po niej, że jest tu obca. Podobno to dosyć jasna i kolorowa kraina.
Przed wyjściem spojrzała w lustro. Największy problem, który pojawił się niedawno. Jej odbicie ukazywało jej postać o bladszej karnacji, jasnoszarych długich włosach z grzywką opadającą na twarz, miodowych oczach i białym odzieniu.
- Witam, Nadziejo - powiedziało odbicie.
Ciemnowłosa tylko odwróciła wzrok. Nie miała zamiaru rozmawiać z tym czymś, co pojawiło się w jej głowie. Nie wiedziała jeszcze kim jest i co je łączy, ale przyzwyczaiła się do niewyjaśnionych kwestii. Otworzyła drzwi i wyruszyła pozwiedzać.


(Inspiracja moimi najukochańszymi OC: Urruru i postaci ze SWTOR ;u; )
Odpowiedz
#5
Ja, czyli Luna.
Przejrzała się w lustrze, a raczej tym, co z niego zostało, po tym jak w klubowej szatni wybuchła kłótnia.
Zmrużyła oczy i lekko uniosła głowę do góry. Tak, wygląda na silną. Jest dobrze. Swoje kruczoczarne włosy sięgające pasa związała w wysokiego kucyka, odgarnęła z oczu przydługą grzywkę i upewniwszy się, że niczego nie zapomniała, przeszła do sali treningowej. Jej mistrz czekał na nią, siedząc w ciszy z książką. Nadal tam przychodziła, choć tak naprawdę niewiele już mogła się nauczyć - dorównywała umiejętnościami temu mężczyźnie. Chyba po prostu lubiła jego towarzystwo. A jeśli mogła równocześnie ćwiczyć technikę walki i przebywać z ludźmi (a w każdym razie się od nich nie odcinać), była zadowolona.
[Obrazek: TRjYe2a.png]
[Obrazek: e3i6psw.png]
[Obrazek: 2ExruxK.png]
[Obrazek: 1iKHfgA.png]
Odpowiedz
#6
To tylko informacja.
Gdyż ponieważ bo Inka to wstydzioszek, a ja z powodu mojego wyjazdu (jak sądzę zaraz) nie mogę prowadzić postaci (i szukać Inki po fabryce by ją poznać XDDD), trochę upchałem Martę w stronę poznania Inki, huhuhuh. c: Generalnie możecie siedzieć w fabryce, ale plis, bez wejścia do laboratorium, oki? Za dużo akcji mnie wtedy ominie. XDD

hejcę Cię ;_; ;wwww;


kckckckckckckck <3
[Obrazek: usRtoXY.png]
Odpowiedz
#7
[to tylko pytanie]
Ej, bo cały czas tylko widać Martę, Macieja i Dominikę w jednym temacie, a co z resztą? Viktor, Katetchi?
Odpowiedz
#8
Przestałam pisać po tym, jak zrobiły się jakieś dziury w czasoprzestrzeni i nie mam pojęcia gdzie się podziać D;
Odpowiedz
#9
Czekaliśmy na Ciebie, ale długo nie odpisywałaś, więc zajęliśmy się sobą. :< To, że my jesteśmy w fabryce, nie oznacza, że Wy nie możecie sobie zrobić innych lokalizacji czy chodzić po tych już zrobionych! My w końcu wrócimy, nie bójcie się. XD
[Obrazek: QqBCWNZ.png]
[Obrazek: LlR1PCD.png]
[Obrazek: bUM0nXF.png]
Odpowiedz
#10
Albo przyjść do fabryki i utrudnić nam życie. 
[Obrazek: usRtoXY.png]
Odpowiedz
#11
Ja weny nie mam. XDDD
[Obrazek: tFePIKi.png]
[Obrazek: YSekEjy.png]
[Obrazek: 3gJokPP.png]
[Obrazek: yHpLEFd.png]
[Obrazek: 6fALI4i.png]
Odpowiedz
#12
1. Ja, czyli Triss
Poczułam nieznośne ciepło na twarzy. Gwałtownie wstałam, otworzyłam oczy. Sądząc po pozycji słońca na niebie, była zaledwie 5 rano. Cóż, nie zasnę już, poza tym szkoda marnować czas na "spanie".
Wstałam i założyłam przygotowane wieczorem ubrania - zieloną tunikę z miękkiego materiału, brązowe spodnie z cienkiej skóry, wysokie skórzane buty, szarą opończę z kapturem.
Zarzuciłam na plecy łuk i kołczan ze strzałami. Założyłam na głowę szary kaptur. Wyszłam za próg swojej skromnej chatki, a następnie zeskoczyłam w dół, lecąc jakieś 15 m ku ziemi - uroki mieszkania wśród koron drzew.
Wylądowałam miękko i ruszyłam przed siebie cichym truchtem. Obiad nie upoluje się sam. Wiedziałam, że większość elfów gardzi mięsem zwierząt i żywią się jedynie pokarmami roślinnymi, jednak ja zostałam wychowana na myśliwego. Wojownika, jeśli trzeba. Mięso dodaje sił, a ja muszę być gotowa na wszystko.
W tym lesie nie brak zagrożeń...
Odpowiedz
#13
Poza tym nie ogarniam co tu się dzieje, zbyt tajemniczo się zrobiło XD
Odpowiedz
#14
^ Dlatego numerujemy posty, możesz sobie ze spokojem wszystko prześledzić.^^
[Obrazek: usRtoXY.png]
Odpowiedz
#15
Mogę zacząć od nowa? D: Moja postać serio tu nie pasuje, poza tym mam lepszy pomysł XDDDD

-0-
Ja, czyli ochrona
Czas jest względny, ale dla zwykłych istot płynie. Wolniej lub szybciej, lecz wszystko jest w ciągłym ruchu. Bezpieczeństwo każdego jest zagrożone. Nowe niebezpieczeństwa, nawet te, które z początku wydają się niewinne, bezpieczne i ukryte, w każdej chwili mogą wybuchnąć złem. Nawet tu, na tej planecie, oddalonej od reszty o wiele milionów lat świetlnych. Nawet tutaj potrzeba obrońcy. Kogoś, kto pomoże utrzymać ten świat w ładzie.
Ja, czyli organizacja
Nie ma ich wielu. Wszyscy zostali sprowadzeni siłą. Niektórzy pamiętają swą przeszłość, niektórzy nie. Starannie wyselekcjonowani. Idealni do swojego fachu. Informatycy, logistycy, działacze w terenie. Dyplomaci i szpiedzy. Nigdy nie wiesz, czy osoba, na którą się natkniesz, nie jest od nich. Doskonale podzieleni na pododdziały i organizacje. Jednoosobowe organizacje.
Ja, czyli opiekun
Porwani z różnych zakątków galaktyki nie mogą działać sami. Potrzeba tutejszych. Znających obyczaje. Oni są również potrzebni. To oni są przyszłością. Wychowani przez najlepszych. Wychowani, by wygrać. Wychowani, by przeżyć. Wychowani, by utrzymać świat w ładzie.
Ja, czyli serce mafii
Nie najdoskonalsza. Nie perfekcyjna. Ale idealna do swojej roli. Opiekun centralny. Niezwykła przeżywalność potomstwa. Bezpieczeństwo całej rodziny. Tylko ona doprowadza wszystkie misje do końca. Nikt nie zna jej imienia. Nikt nie zna jej wyglądu. Tylko nieliczni wiedzą, gdzie aktualnie zajmuje się potomstwem. Gdzie szkoli młode pokolenie mafiozów. Człowiek o wielu twarzach. Agent K.A.T.
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości