Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Opuszczona fabryka
#31
4.
- Ohhoho - zabrała dłoń z czegoś po czym powoli uniosła obie ręce do góry, jako gest poddania się. - Nie mam ani broni, ani złych intencji. Ale fakt, nie jestem "zwykłą ciekawską" - jestem nadzwyczajnie ciekawską osobą. Ale to chyba nie pora na historię mojego życia? Słuchaj, mogłabyś we mnie nie celować? Nie mam pojęcia co to, do czego służy, ani co wy tutaj robicie. Nie jestem też częścią żadnej organizacji. Ot, szary przechodzień odnalazł waszą supertajną kryjówkę czy co to ma właściwie być. Do umierania mi się nie śpieszy.
[Obrazek: TRjYe2a.png]
[Obrazek: e3i6psw.png]
[Obrazek: 2ExruxK.png]
[Obrazek: 1iKHfgA.png]
Odpowiedz
#32
(???) - 26
Nie dałam się zamotać i nadal trzymałam broń wycelowaną w pierś ciekawskiej.
- Powtarzam, nie wyglądasz jak szary przechodzień. Ani się tak nie zachowujesz. Przeciętny człowiek kuli się na podłodze ze strachu i wrzeszczy o swojej niewinności, gdy celuje się do niego z pistoletu. Wiem co mówię. A nam się nie spieszy - powiedziałam, zerkając szybko za siebie, by ocenić reakcję Ralva. Nie oponował, więc spojrzałam znów na dziewczynę.
- Więc to jak najbardziej pora na historię Twojego życia. Albo chociaż na Twoje imię.
[Obrazek: QqBCWNZ.png]
[Obrazek: LlR1PCD.png]
[Obrazek: bUM0nXF.png]
Odpowiedz
#33
5.
Westchnęła głęboko i usiadła na ziemi, powoli opuszczając ręce.
- Wyobraź sobie że wciąż są w górze czy coś. Na imię mi Luna, większą część swojego życia spędziłam w jakimś idiotycznym ośrodku treningowym u boku ojca. Stosunkowo niedawno stamtąd uciekłam i obecnie łażę gdzie mi się chce, szukając rozrywki. - cały czas mówiła wlepiając wzrok w podłogę i rysując na niej jakieś wzorki palcem, jednak teraz spojrzała na mierzącą w nią bronią kobietę - Uciekania przed śmiercią, czy samego umierania, do rozrywki mimo wszystko nie zaliczam.
[Obrazek: TRjYe2a.png]
[Obrazek: e3i6psw.png]
[Obrazek: 2ExruxK.png]
[Obrazek: 1iKHfgA.png]
Odpowiedz
#34
(???) - 27
Słowa dziewczyny mnie zaintrygowały. Ośrodek treningowy? Może mamy ze sobą więcej wspólnego, niż tylko kolor włosów. Opuściłam powoli pistolet, zabezpieczyłam go i wsunęłam do kozaka. Chyba nie powinnam tego robić, jeśli Luna naprawdę jest osobą taką jak ja, tym bardziej powinnam trzymać ją na muszce. Przeważył jednak fakt, że powiedziała nam wprost o swojej przeszłości. Mogła zmyślać, to prawda, ale... z jakiegoś powodu jej uwierzyłam.
Słaba..., przez moją głowę przemknął głos. Serce zabija... Zacisnęłam pięści, wbijając sobie paznokcie głęboko w dłonie, by odpędzić szepty. Następnie wyciągnęłam rękę do dziewczyny, by pomóc jej wstać.
- I dobrze. Uciekanie przed śmiercią to gówniana robota. Zaufaj mi, rozmawiasz z ekspertem. Jestem V.
[Obrazek: QqBCWNZ.png]
[Obrazek: LlR1PCD.png]
[Obrazek: bUM0nXF.png]
Odpowiedz
#35
6.
Uśmiechnęła się na słowa V. Ujęła jej rękę i podniosła się z podłogi. Przez chwilę przemknęło jej przez głowę że może znów zachowuje się bezmyślnie, ale... no cóż. I tak było już za późno.
- Miło poznać.
Rzuciła okiem na stojącego z boku szarowłosego chłopaka. Nie wyglądał już na tak spanikowanego. Pewnie ufa V co do wyboru osób, których nie potrzeba zabijać, gdy wtargną na ich terytorium, pomyślała i z trudem potrzymała się od zaśmiania się do siebie samej.
[Obrazek: TRjYe2a.png]
[Obrazek: e3i6psw.png]
[Obrazek: 2ExruxK.png]
[Obrazek: 1iKHfgA.png]
Odpowiedz
#36
25
- Nie sądzę, że znajdziesz tutaj coś, czym się rozerwiesz. Niemniej również miło mi Cię poznać.
Ralv odwrócił się i posłał pytające spojrzenie V.
- Drugiego skoku nie odpalę, nie teraz, co robimy?
[Obrazek: usRtoXY.png]
Odpowiedz
#37
(???) - 28
Westchnęłam ciężko. Już chciałam odpowiedzieć, że to jego fabryka i sam powinien zdecydować, ale nie potrafiłam być złośliwa. Wyraźnie widziałam, że Ralv nie ma pojęcia, co w tej sytuacji zrobić i ciężar decyzji spoczywał na mnie. Jeszcze raz zeskanowałam Lunę wzrokiem.
- Pozostaje ją wtajemniczyć, jeżeli faktycznie dorastała... - powiedziałam do Ralva, po czym zwróciłam się do dziewczyny. - Hej, właśnie, powiedziałaś coś o ośrodku treningowym. Co miałaś na myśli?
[Obrazek: QqBCWNZ.png]
[Obrazek: LlR1PCD.png]
[Obrazek: bUM0nXF.png]
Odpowiedz
#38
7.
Chyba lepiej dla mnie będzie jeśli nie będę kłamać, pomyślała. To się może źle skończyć. Dyskretnie zerknęła na kozak V.
- Nic wielkiego. Lat mam 19, od kiedy pamiętam mieszkałam w jakimś podziemnym ośrodku. Snując się po korytarzach codziennie mijałam kilkudziesięciu, czy kilkuset mężczyzn. Zawsze wyglądali jakby się śpieszyli, szli szybko, duże kroki, i te pe. Dlatego nie przywiązywałam wagi do ich twarzy. Od... trzynastego roku życia trenowałam między nimi, chociaż przykładałam się do tego wyraźnie mniej niż oni. Robiłam to bo musiałam. Jeśli się sprzeciwiałam, z jakiegokolwiek powodu, czekała mnie niezbyt przyjemna rozmowa z ojcem. W wieku dziesięciu lat nauczyłam się, że z nim nie warto dyskutować. Ani generalnie rozmawiać. Ani widywać. Dlatego też nie wiem co właściwie robili tam ci wszyscy ludzie, odcięci od rzeczywistości, od świata. Nigdy nie wolno mi było o to pytać.
Wzruszyła ramionami. Przypomnienie sobie postaci ojca nie należało do najprzyjemniejszych rzeczy.
- Można uznać że zaczynam coś nowego, uciekłam stamtąd, nie sądzę żeby ktokolwiek miał mnie szukać, i tak byłam tam tylko dlatego, że ojciec nie miał co ze mną zrobić. Przynajmniej nie wyrzucił mnie na ulicę w dzieciństwie, taki wielkoduszny.
[Obrazek: TRjYe2a.png]
[Obrazek: e3i6psw.png]
[Obrazek: 2ExruxK.png]
[Obrazek: 1iKHfgA.png]
Odpowiedz
#39
(???) - 29
Słuchałam uważnie historii Luny, kiwając powoli głową. Dziewczyna miała za sobą trudną przeszłość, byłam w stanie w to uwierzyć. Dzieciństwo w bazie treningowej? To do mnie przemawiało na innym poziomie. Poczułam potrzebę, by przeprosić ją za mój wybuch.
- Rozumiem... Przepraszam, że tak agresywnie zareagowałam na początku, ale mamy tutaj... - w tym miejscu łypnęłam na Ralva, czekając aż da mi znak, żebym przestała. Nie dał. - ...pewien sekret. Po prostu chciałam go chronić w, hm, jedyny znany sobie sposób. Gdybyśmy poznały się w innych okolicznościach, nie rzuciłabym się na Ciebie z bronią w ręku. Słowo. - powiedziałam, po czym uśmiechnęłam się do Luny najbardziej przyjaźnie jak potrafiłam. - A szczegóły naszego sekreru przybliży Ci pan kolega Ralv! - popchnęłam chłopaka delikatnie do przodu, w stronę Luny, po czym oparłam się o ścianę. Trochę to potrwa.
[Obrazek: QqBCWNZ.png]
[Obrazek: LlR1PCD.png]
[Obrazek: bUM0nXF.png]
Odpowiedz
#40
26
Ralv czuł na sobie przenikliwe spojrzenia, gdy V wypchnęła go na środek pomieszczenia. Wziął głęboki wdech i zaczął błądzić wzrokiem po pomieszczeniu, mimo, że spędził tu wiele miesięcy. Zauważył pulsującą diodę na boku płyty chłodniczej. Słaba bateria? Musi zapamiętać, żeby to sprawdzić.
Po chwili wypuścił powietrze zbierając myśli. Zbyt często zaczyna się ostatnio gubić we własnych myślach.
- To coś, ta elektronika – rzucił wzrokiem na buczącą maszynę obok Luny – jest jak wrota. Jeżeli umiesz z nich korzystać, umożliwią Ci dostęp do czego tylko zechcesz; informacji, mocy i czasu. By sprawnie to kontrolować, został wykreowany wirtualny świat, który jest kluczem do tego wszystkiego. Cóż, wychodzi na to, że jednak znalazłaś rozrywkę – odparł odwracając się na pięcie.
Ralv podszedł do kabiny windy i zapraszającym gestem wskazał jej środek. Gdy drzwi windy wypuściły ich w sali ze skanerami, chłopak chwycił tablet leżący przy ścianie.
- Mam nadzieję, że umiesz łączyć fakty i chodzić. Wszystkiego dowiesz się w drodze. Musisz to sama zobaczyć, praktyka tłumaczy najlepiej. – Zawołał do rozglądającej się po pomieszczeniu Luny. – Tak się składa, że nad czymś pracujemy. Wróćmy zatem do naszej umowy – zaproponował odwracając się do V – zacznijmy poszukiwania. Już zapisałem typ portów, z jakich korzysta tamta baza wojskowa, w której zdawałaś raport. Mogę określić więc inne bazy Twojego pracodawcy. Niemniej nie jestem czarodziejem, a Internet jest… no zobaczysz sama. Potrzebuję jakiś dat czy nazwisk bo zgaduję, że szukamy jakiś akt? Kodowanie Twojego szefostwa jest chaotyczne, ale dam radę.
[Obrazek: usRtoXY.png]
Odpowiedz
#41
(???) - 30
- I takie miało być - odpowiedziałam, puszczając oko do Ralva. Zaczełam krążyć po pomieszczeniu, w czasie gdy Luna oglądała uważnie jeden ze skanerów.
- Nie mam nazwisk. Właśnie ich szukam. Data... Nigdy jej nie zapomnę. - po tych słowach przełknęłam ślinę, podeszłam do Ralva i szepnęłam mu na ucho, o który dzień mi chodzi. Chłopak kiwnął głową, po czym zaczął wklepywać coś w tablet. Domyśliłam się, że włącza właśnie opóźnioną wirtualizację, wskoczyłam więc do jednego ze skanerów. Ralv odłożył tablet na ziemię i wskoczył do innego. Luna patrzyła na nas zdezorientowana, dlatego wskazałam jej ręką na skaner obok mnie. Zanim mój się zatrzasnął, zdążyłam jeszcze zawołać do niej:
- Gotowa zanurkować?!
Po chwili poczułam podmuch spod stóp, jednak tym razem byłam gotowa na to, co po nim nadchodzi.
[Obrazek: QqBCWNZ.png]
[Obrazek: LlR1PCD.png]
[Obrazek: bUM0nXF.png]
Odpowiedz
#42
Nie bardzo wiedziała co właściwie robi i co ma się wydarzyć, ale w pewnym sensie czuła zaufanie do nowo poznanych osób. Pewnie nie powinna. To się kłóciło z tym jak do tej pory wyglądało jej życie.
Wzięła głęboki oddech i weszła do skanera. Przez sekundę, czy może nawet jej ułamek, czuła nadchodzący atak paniki - w końcu właśnie została zamknięta w kolejnym czymś z którego nie miała pojęcia jak wyjść.
Ona mierzyła we mnie bronią. Weszłam na ich terytorium. Mają tu sekret. Nie powinnam była się tu znaleźć.
Ale chwilę później to wszystko ustąpiło, wszelkie myśli zniknęły jak za dotknięciem magicznej różdżki.
Podmuch powietrza. Czuła się dziwnie lekka. Jakby latała. Jednocześnie miała wrażenie że się dusi, ale też przy okazji że nie potrzebuje oddychać. Yay przygodo.

Moment później stała już na ziemi, a raczej... czymś jakby płytkach? Wszystko wokół było w odcieniach błękitu.
Uniosła dłoń i zacisnęła ją. Ku jej zaskoczeniu spomiędzy jej knykci wysunęło się coś jakby pazury bądź ostrza. Uniosła brwi. Miała na sobie czarny, skórzany kostium. Włosy w warkoczu spięte u dołu głowy.
...do tego ogon i zwierzęce uszy.
- Kot? Serio? - spojrzała na V i Ralva z rozbawieniem malującym się na twarzy.
[Obrazek: TRjYe2a.png]
[Obrazek: e3i6psw.png]
[Obrazek: 2ExruxK.png]
[Obrazek: 1iKHfgA.png]
Odpowiedz
#43
27
- Hmn, no co kto lubi. – Odparł Ralv oglądając strój Luny.- No to siup, za mną proszę.
Najbliższa sala, do której się dostali zakończona była ciemnymi, zawieszonymi w przestrzeni płytami. U dołu konstrukcji czekała platforma, gotowa zawieźć ich do hangaru.
Gdy wjechali na górę kopuły, Ralv jak zawsze poświęcił kilka sekund pochłaniając wzrokiem konstrukcję Skida. Stał jeszcze moment oczarowany statkiem po czym ruszył pewnym krokiem do pięciu złączonych pierścieni wchodząc na ten środkowy.
- Wybierzcie jakieś miejsca, ja poprowadzę. – Wyjaśnił, a gdy V i Luna wybrały miejsca dodał: - teleportacja.
Wiązka światła przeniosła ciało Ralva do górnej kabiny Skida, gdy przyzwyczaił oczy do zaciemnionego pomieszczenia, jego dłonie ruszyły do klawiatury przed nim. Wstukał kilka przycisków wywołując pojawienia się ekranów systemowych w kajucie.
- Kokpit do załogi, słyszycie mnie?
[Obrazek: usRtoXY.png]
Odpowiedz
#44
(???) - 31
Tym razem czułam się w komputerowym ciele trochę lepiej niż za pierwszym razem, jednak pewne rzeczy nadal brały mnie z zaskoczenia. Takie jak teleportacja z miejsca na miejsce.
Nagle zmaterializowałam się na siedzeniu za sterami łódki... To chyba jedna z szalup Skida, skoro jest tu tak ciasno. Usłyszałam wyraźny głos Ralva i odpowiedziałam.
- Słyszę, odbiór.
[Obrazek: QqBCWNZ.png]
[Obrazek: LlR1PCD.png]
[Obrazek: bUM0nXF.png]
Odpowiedz
#45
28
- Wybaczcie tempo, które narzuciłem. Jednak im szybciej, tym lepiej, zresztą i na mnie w dalszym ciągu czeka praca. Luna, obiecuję, że kiedyś Cię oprowadzę po całej tej krainie. O ile chcesz, chociaż bądźmy szczerzy, zaufałaś dwójce być może psycholi, którzy przerobili Cię na cyfrowy awatar, pewnie będziesz chciała. – Chciał się zaśmiać, ale ugryzł się w język.
Ralv potarł niespokojnie oczy. Zamruczał o czymś pod nosem wciskając przyciski na oparciu fotela. Delikatne światło zalało ciasne pomieszczenie. Przed siedzeniem znajdował się zawalony panel kontrolkami, przyciskami, dżojstikami oraz ekranami. Na moment skupił się na jednym z panelów startowych, uśmiechając się do wyników. Szybko chwycił za dżojstik uprzednio wpisując coś na klawiaturze.
- Zabieram podpory.
Urządzenia podtrzymujące wokół łodzi zazgrzytały cofając się w głąb pomieszczenia.
- Mały zapłon zasilania łodzi aktywny – wymamrotał pod nosem, gdy silniki na skrzydłach zadrgały wypuszczając kłęby cyfrowego dymu. – Lecimy.
Skid poderwał się delikatnie do góry, kierując się w stronę wylotu z labiryntu. Gdy tylko wyleciał z kopuły, obrał kierunek do jednego z otwartych tuneli danych sektora 5.
Gdy wylecieli z otworu srebrnej kuli, Ralv zatrzymał statek. Znajdowali się obecnie w cyfrowej przestrzeni, kopuła za nimi prowadziła do Lyoko. Pod nimi niespokojnie bryzgało cyfrowe morze.
Chłopak zacisnął dłonie na drążku przechylając go w dół. Skid momentalnie zaczął powoli opadać w stronę tafli wody. Ralv zatrzymał się około pół metra przed niespokojnymi falami i rzucił okiem na ekran po lewej, dodając cicho pod nosem:
- Okej, okej.. tarcze są aktywne. Sonar aktywny. Stabilizatory włączone i – na moment skupił się na przeskakujących linijkach kodów – sprawdzone. Oś podstawowa jest. Laseromioty również aktywne. Nurkujemy.
Łódź w jednej chwili zanurzyła się w cyfrowym morzu. Wywołując silne drgania wody.
Po kilku sekundach wrota Lyoko u dołu olbrzymiej kuli rozwarły się wypuszczając statek z Lyoko.
- No.. to jak Wam się podoba? – Zapytał wyciągając szyję by jeszcze raz przyjrzeć się Internetowi.- Mnie to przypomina odwrócone miasto połączone tunelami, no ale…
Ralv pociągnął za dźwignię po lewej stronie dodając:
- Rotacja. – Dół Skida wraz z NavSkidami zaczął się podnosić do poziomu. – Jeżeli będzie potrzeba, chociaż wątpię, Wasze łódki są wyposażone w miotacze pola energii, to jak puszczanie żabek na wodzie. Dacie radę.
Ekran sonaru zamigotał wyświetlając słaby sygnał. Ralv uśmiechnął się pod nosem. Znalazł. Sygnał był słaby, ale nie na tyle, by tam nie dotrzeć.
- V, zrobię wszystko, żeby znaleźć to, czego szukamy, ale proszę, niech nadzieja Tobą nie zawładnie. Odpalam silniki pomocnicze wraz z głównymi, przełamiemy grawitację Lyoko.
Skid powoli ruszył naprzód wymijając jedną ze zwisających kolumn. Nie minęło kilka sekund, gdy łódź gwałtowanie się rozpędziła.
- Podróż trochę zajmie, łatwo się pływa w tej cieczy, wytwarza idealne tarcie, ale mimo wszystko to trochę potrwa. V, co potem? Co zrobisz z informacjami? Oh, Luna… wybacz, ciągle zapominam, że mamy nowego towarzysza. Mam nadzieję, że nie masz choroby lokomocyjnej? – Zaśmiał się cicho zaczynając nucić piosenkę pod nosem cały czas uważnie kontrolując wskaźniki.

Like lightning when I’m swimming in the sea.
[Obrazek: usRtoXY.png]
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 3 gości