Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Główna ulica
#1
Właściwie centrum miasteczka - szeroka, brukowana ulica, wzdłuż której rosną drzewa i krzewy. Na jej końcu znajduje się plac z fontanną i ławeczkami.

(???) - 2
Szłam szybkim krokiem po chodniku, z nudów powtarzając w głowie fakty i dane statystyczne niezbędne do wiarygodnego odegrania dziejszej roli. Zadania tego typu były z reguły proste i schematyczne, więc nie wymagały ode mnie dużego wysiłku umysłowego. Kątem oka widziałam dzieci idące do szkoły z plecakami i ludzi wyprowadzających psy na spacer. Gdzieś po czwartej powtórce danych dotyczących miesięcznego obrotu papierem w Primatech usłyszałam sygnał mojej komórki, oznaczający tylko jedno - informacje od przełożonych. Przystanęłam pod drzewem, by odczytać wiadomość:
"ZMIANA PLANÓW. DZIWNA AKTYWNOŚĆ INTERNETOWA NAMIERZONA W TWOICH OKOLICACH. MISJA: ZBADAĆ LOKALIZACJĘ. STATUS: W UKRYCIU. POZIOM NIEBEZPIECZEŃSTWA: NIEZNANY"
Bogu dzięki, może jednak coś będzie się dzisiaj działo. Minutę później w kolejnej wiadomości dostałam namiary. Adres serwera, na którym zarejestrowano podejrzaną aktywność wskazywał na opuszczoną fabrykę. Odwróciłam się gwałtownie i ruszyłam w kierunku swojego mieszkania. Czas wyciągnąć zabawki.
[Obrazek: QqBCWNZ.png]
[Obrazek: LlR1PCD.png]
[Obrazek: bUM0nXF.png]
Odpowiedz
#2
2.
Najbliższy dziki krzew rosnący przy drzewie poruszył się niespokojnie. Chwilę potem znad zielonawych gałązek wychyliły się wąskie czarne źrenice, praktycznie przysłonięte przez szare kosmyki włosów. Wzrok Ralva czujnie obserwował odchodzącą w pośpiechu elegancką kobietę.
- Upsidupsi - wyrzucił z siebie wzdychając. W następnej chwili jego plecy znowu plaskiem uderzyły o trawę, a ręka powędrowała do rozpoczętej paczki żelek. - Zmiana planów kobiety sukcesu? - Głośno myślał
Chwilę tak jeszcze leżał wlepiając wzrok w niebo, po czym wstał i ruszył do pobliskiej cukierni.
[Obrazek: usRtoXY.png]
Odpowiedz
#3
2

Spacerowała zerkając na mieszkańców kątem oka. Niektórzy przyglądali się jej uważnie. Wychodząc nałożyła kaptur na głowę, ale wciąż łatwo można było dostrzec jej blizny. Zauważyła, że tubylcy żyją beztrosko i spokojnie. Miasto było zadbane. Proste, ale jednocześnie całkiem nowoczesne. Ogólnie wszystko było całkiem urocze. Mogłaby tak stwierdzić, gdyby miała taki wyraz w swoim słowniku. Po drodze minęła kobietę, która również niezbyt wtapiała się w tłum. Lekkie pocieszenie. Ale na wszelki wypadek rzuciła za nią ukradkowe spojrzenie. Usłyszała również jakieś szelesty. Czy to w krzakach? Spojrzała w stronę wszelkich roślinności mieszczących się w pobliżu. Po chwili wyszedł z nich jakiś chłopak. Również wyglądał... podejrzanie? Zatrzymała się aby odprowadzić go wzrokiem do sklepu ze słodkim pożywieniem. W międzyczasie kobieta, którą już widziała, minęła ją idąc w przeciwnym do poprzedniego kierunku.
Yo, Nadziejka. A może tak sobie pójdziemy za chłopaczkiem? Przy okazji kupisz mi coś dobrego~
Wstrząsnęła głową słysząc głos w głowie. Musi nauczyć się go ignorować. Postanowiła iść dalej przed siebie obserwując następne mijane przez siebie osoby.
Odpowiedz
#4
17.
Ralv otworzył kolorowe drzwi cukierni po czym wszedł beztrosko do środka. Zajął miejsce pod ścianą wyjmując paczkę żelek i zaczął pochłaniać wzrokiem całe pomieszczenie.
Była to raczej średniej wielkości cukiernia przyozdobiona w kolorowe ściany i szachownicę na podłodze. Półki przy ladzie wypełnione były najlepszymi smakołykami, a stoliki dla klientów zwieńczone były kwiatami doniczkowymi. Właściwie niczym wyróżniające się wnętrze, to dobrze.
- Podać coś? - Zawołał miły głos sprzedawczyni.
- Właściwie to tak, jakieś zapasy żelek by się przydały! - Krzyknął Ralv z drugiego końca sali.
- Już się robi - odparła wesoło kobieta po czym zaczęła napełniać papierowe torby kolorowymi żelkami.
[Obrazek: usRtoXY.png]
Odpowiedz
#5
3


Idąc tak, zatrzymała się przed cukiernią. Dochodził z niej całkiem przyjemny zapach, a przysmaki na wystawie całkowicie różniły się od tych, które widziała. Były kolorowe, o wymyślnych kształtach, ozdobione zostały w większości w lukrowe oczka i buźki. Zmysły bardzo pobudziły to COŚ siedzące w niej. Zazwyczaj nie traciła kontroli nad tym w tak błahych momentach, jednak teraz czuła, że prawie ją utraciła. Postanowiła jednak wejść. Zakupi może przy okazji jakieś słodkie bułeczki na kolację. Weszła do cukierni, a dzwonek przy drzwiach radośnie oznajmił pracownikom kolejnego klienta.
- Witamy, witamy! - przywitały ją dwie miłe sprzedawczynie, które wyglądały jak bliźniaczki. Jedna z nich zajmowała się żelkami, natomiast druga postanowiła przyjąć następne zamówienie.
- Panienka nie jest stąd, prawda? Może skusi się panienka na tutejsze specjały?
Oho, bardzo było widać, że nie stąd. Ujrzała dziwny cień przelatujący przez twarz sprzedawczyni, kiedy podniosła głowę ukazując swoje niecodzienne oblicze. Od początku wiedziała, że w tej kolorowej krainie to były nieco przerażające widoki.
- Poproszę kilka słodkich bułeczek, jeśli takie macie. I tak, chętnie spróbuję czegoś specjalnego z tych okolic - kiwnęła głową. Kątem oka zerknęła na chłopaka. Miała nadzieję, że nie zwrócił na niej większej uwagi.
Odpowiedz
#6
(???) - 19
Przez szybę jednej z cukierni dojrzałam szarą czuprynę Ralva. Weszłam do sklepiku, mocno popychając drzwi. Dzwonek zadzwonił głośno, jednak nikt w sklepie nie zwrócił na mnie uwagi. Przy kasie zobaczyłam ciemnowłosą postać z włosami upiętymi w trzy koki, nie przejęłam się nią jednak, bo przyszłam tutaj w konkretnym celu. Ruszyłam zdecydowanie w stronę stolika pod ścianą i dotarłam tam dokładnie w tym samym momencie, co sprzedawczyni. Położyła na stole kilka papierowych toreb wypełnionych słodyczami... chyba żelkami?, po czym zmierzyła mnie wzrokiem. Następnie rzuciła okiem na Ralva i odchodząc, powiedziała radośnie:
- Życzę państwu smacznego!
Odsunęłam krzesło znajdujące się naprzeciwko chłopaka i usiadłam, uśmiechając do niego.
- Dzięki za pomoc w bazie. Trochę się... rozkojarzyłam, i mogłabym sobie nie poradzić bez Ciebie. Z reguły jestem bardziej zaradna, ale w przypadku wrogów nie mam skrupułów. Szpiegowanie własnej agencji to jednak coś innego - powiedziałam cicho.
[Obrazek: QqBCWNZ.png]
[Obrazek: LlR1PCD.png]
[Obrazek: bUM0nXF.png]
Odpowiedz
#7
18.
Ralv wyszczerzył zęby gdy V usiadła naprzeciw niego.
- Weź, nie ma za co. Bardzo się cieszę, że mogłem jakoś pomóc. Żelke? – Zaproponował pochylając papierową torbę w stronę dziewczyny. – Ogólnie to… nie lubię tych, tych… no tych czarnych – wymamrotał pod nosem wyławiając z drugiej torebki czarne spiralki.
Chłopak poniósł na moment wzrok znad torby zawieszając go na rozpuszczonych włosach V. Trzeba przyznać, że prezentowały się znaczenie lepiej niż w Lyoko.
- Powinnaś odetchnąć, nie zrobiłaś niczego złego. Niestety obecnie nie mam zbyt dużo czasu, dokładnie za – Ralv odwrócił wzrok w stronę wiszącego zegara. – Oj, mniej niż myślałem. Dokładnie za godzinę kodowanie dotrze do Lyoko, wtedy rozpocznie się szyfrowanie. Nie ukrywam, że raczej sporo z tym roboty – wyjaśnił, po czym zagwizdał pod nosem wyciągając z paczki kolorowy zawijas – dlatego też muszę być wtedy w Lyoko. Kierowanie tym całym nowym szyfrowaniem z pozycji klawiatury jest nie tyle co niemożliwe, a uciążliwe. – Wzruszył ramionami podrzucając wyłowioną zdobycz prosto do ust. – Problemy z połączeniem są strasznie irytujące, przesłanie jednego GB przez dwie godziny i tak dalej. Gdy to wszystko się skończy, odezwę się. Wtedy zrobimy co tylko chcesz – zaproponował ponownie się uśmiechając.
Chłopak sięgnął do kieszeni wyjmując mały skrawek papieru. Popatrzył przez chwilę na niego, po czym podał go V.
- Proszę, tutaj są wszystkie kody dostępu do laboratorium. Twoje zabawki są imponujące, ale raczej dość… ciężkie, więc nie musisz ich ciągle targać chcą mnie odwiedzić i złamać hasła. Ach i jeszcze jedno – przypomniał sobie ponownie zerkając na zegar – rejestr czujników wykrył gościa w fabryce, wiesz, nic nowego, to dość.. ciepłe miejsce dla bezdomnych, ale raczej nikt nie spina się po drabinie w głąb szybu. Prawda? Kto wie, może ktoś z Twojej agencji – Ralv teatralnie podniósł oczy do góry – gdy będę w Lyoko, laboratorium się zamknie, wtedy kody będą bezużyteczne niestety. Tylko tym razem, nie dostaniesz się do środka, ale może odnajdziesz gościa. Nie ma sensu próbować wejść do jakiejś z sal, powrót do przeszłości automatycznie zaskoczy, ale to wszystko wytłumaczę Ci… potem, teraz, goni czas. – Wyjaśnił wstając z krzesła. – No to… do zobaczenia!
Ralv przez moment zawahał się. Po chwili jednak już ściskał tak ciepło, jak tylko potrafił V. Był szczęśliwy, przynajmniej teraz, chyba wreszcie znalazł kogoś, z kim można tutaj porozmawiać.
[Obrazek: usRtoXY.png]
Odpowiedz
#8
(???) - 20
Gdy Ralv nagle mnie uścisnął, momentalnie zesztywniałam. Nie przywykłam do takich gestów, jednak po sekundzie rozluźniłam się trochę i odpowiedziałam tym samym. Chłopak odsunął się, pomachał mi i wyszedł z cukierni, zabierając resztę żelków ze sobą. Przez chwilę patrzyłam, jak odchodzi, zastanawiając się, co mogę dalej ze sobą zrobić. Koniec końców postanowiłam napić się jeszcze kawy, zanim wrócę do domu. Sącząc waniliową latte przyglądałam się ciemnowłosej postaci, cały czas obecnej w cukierni. To było jak choroba zawodowa, ale nie mogłam się powstrzymać.
[Obrazek: QqBCWNZ.png]
[Obrazek: LlR1PCD.png]
[Obrazek: bUM0nXF.png]
Odpowiedz
#9
4


Kupując bułeczki mimowolnie do jej ucha wpadła rozmowa pobliskich osób. Brzmiała całkiem interesująco i obiecująco. To na pewno było coś niezwykłego w tej krainie.
A może on mówił tylko o grze komputerowej?
Była skłonna wziąć to pod uwagę, jednak kiedy tylko odwróciła się i dostrzegła z kim chłopak rozmawiał, automatycznie odrzuciła tą hipotezę. Kobieta nie wyglądała, jakby miała bawić się w głupie gry. Poza tym zastanowiło ją, czemu widzi ją ponownie. Czyżby się gdzieś nie spieszyła? A może ją śledziła? Tak, to brzmiało rozsądnie. Trzeba będzie to sprawdzić.
Nie przypatrywała się kobiecie długo, tylko chwileczkę, podczas której ją rozpoznała. Wychodząc z cukierni rzuciła niespieszne spojrzenia na możliwe do podjęcia drogi, po czym wybrała tą, którą podążał chłopak. Może zaprowadzi ją w jakieś ciekawe miejsce.
[O ile w ogóle wyszedł, bo tak właściwie nie napisałeś, czy wyszedłeś w końcu xD]
Odpowiedz
#10
(???) - 21
Okazało się, że moja mania obserwacji innych na coś się przydała, bo ciemnowłosa postać wyraźnie ruszyła za Ralvem. O nie, pomyślałam, to ja tutaj szpieguję. Chłopak nie był głupi, na pewno normalnie zauważyłby, że jest śledzony, ale dzisiaj mu się spieszyło. Bałam się, że przypadkowo wyda lokalizację Superkomputera i tajemnicę Lyoko. Dotarło do mnie, że nie chodziło nawet o kwestie zawodowe czy czysto materialne. Ja po prostu nie chciałam, by ktoś jeszcze się o tym dowiedział. Sekret tej komputerowej krainy połączył mnie z Ralvem praktycznie od razu, może dlatego, że w moim życiu brakowało dotąd czegoś mojego, specjalnego, z czym byłabym emocjonalnie związana. Gdy tylko trafiłam na coś takiego, uczepiłam się tego pazurami z zaciekłością, o jaką bym siebie nie podejrzewała.
Widzisz... jednak jesteś taka, jak Twoi rodzice..., szeptał głos w moim wnętrzu. Zacisnęłam dłonie w pięści, potrząsnęłam głową i wybiegłam z cukierni, by podążać za tajemniczą dziewczyną.
[Obrazek: QqBCWNZ.png]
[Obrazek: LlR1PCD.png]
[Obrazek: bUM0nXF.png]
Odpowiedz
#11
20.
Szare kosmyki włosów wynurzyły się znad papierowej torebki żelków.
- Działa jak złoto. Poszła za mną do fabryki – odparł Ralv przesuwając wzrok na stojącą przy ladzie kobietę. – Za późno się zorientowałem. Zatem.. – odwrócił się do V próbując rozczytać jej reakcję. – Dzień dobry, miłego dnia? Nawet jeżeli jest tym, który już przeżyliśmy…
[Obrazek: usRtoXY.png]
Odpowiedz
#12
(???) - 22
Zamrugałam kilkakrotnie. Zaraz. Kawiarnia? Przecież ja już z nie wyszłam, śledziłam - w tym momencie odwróciłam się gwałtownie w stronę lady - tą kobietę, która nadal tam stoi?
Ralv patrzył na mnie z uniesioną jedną brwią, jakby czekał na moją reakcję.
- Co... co się właśnie stało? I co to znaczy, który już przeżyliśmy? Mamy jakieś zbiorowe deja vu czy coś?
[Obrazek: QqBCWNZ.png]
[Obrazek: LlR1PCD.png]
[Obrazek: bUM0nXF.png]
Odpowiedz
#13
21.
- Tylko spokojnie, jeszcze zwrócisz jej uwagę, a tego nie chcemy. Bynajmniej ja. Doświadczyłaś skoku w czasie, gratulacje, Twój pierwszy - Ralv zanurzył palce w papierowej torbie, wyciągając z niej zwinnym ruchem kolorowego zawijasa. Zerknął zadowolony po czym podał go V. - Wybacz, że tak bez świeczki. - Odparł szczerząc zęby. - Superkomputer jako maszyna kwantowa, włada falą kubajtów, jest w stanie dowolnie zagiąć i modyfikować czasoprzestrzeń. Także owszem, zaczynamy ten dzień od nowa.
Chłopak ściszył głos pochylając się do V:
- Jestem beznadziejny, dopiero gdy wchodziłem do winy, zauważyłem ogon. Skok był niestety jedynym dobrym wyjściem, była.. dziwnie ciekawska. Powrót do przeszłości omija tylko ludzi, którzy zostali zapisani w pamięci serwera, dlatego też nie zadziałało to na Tobie.
[Obrazek: usRtoXY.png]
Odpowiedz
#14
(???) - 23
- Okeeej, powiedzmy, że rozumiem - odparłam, biorąc od żelka od Ralva. Przeżuwając go, zastanawiałam się, co teraz powiedzieć. Tak naprawdę chciałam od razu zaciągnąć go do Lyoko i szukać interesujących mnie danych, jednak z drugiej strony nie chciałam być namolna. Przypomniało mi się jednak, o co chciałam zapytać chłopaka.
- Powiedz mi... - zaczęłam powoli - Dlaczego wtedy, w Lyoko, a nawet wcześniej, w fabryce... Dlaczego mi zaufałeś? Wręcz zaprosiłeś mnie do swojego świata, z tego co mówisz, pozbywając się równocześnie sposobu na bezproblemowe unieszkodliwienie mnie powrotem do przeszłości. Nie rozumiem... - zdałam sobie sprawę, że szepczę i pochylam się coraz bardziej nad stołem.
[Obrazek: QqBCWNZ.png]
[Obrazek: LlR1PCD.png]
[Obrazek: bUM0nXF.png]
Odpowiedz
#15
22.
- Wiesz, gdy przychodzi moment gdy...
Twarz Ralva zastygła z przerażenia. Zwinnym ruchem sięgnął ręką do kieszeni spodni, wyciągając wściekle wibrującą komórkę.
- O nie... - wydusił z siebie przesuwając wzrok po ekranie telefonu. - Ja... zapomniałem, nie wiem, coś poszło nie tak, laboratorium się nie zamknęło. Może wina skoku... My... Musimy biec do laboratorium. - Ralv szybko podniósł się na siedzeniu. Po czym natychmiast na nie opadł przypominając sobie o kobiecie przy ladzie. - Ktoś jest w sali z Superkomputerem - wyszeptał jak najbliżej twarzy V. - Musimy tam iść, proszę, pomóż mi.
[Obrazek: usRtoXY.png]
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości