Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Świąteczne tradycje
#1
Czyli ogólnie o naszych świątecznych tradycjach, nietypowych wydarzeniach które towarzyszą podczas świąt itp.
Moja rodzina jest strasznie religijna, ale jakoś wielu nietypowych tradycji nie mamy, prócz jednej - co święta osoba która robi pierogi wkłada do nich monetę przed gotowaniem, tylko po to, by trafić na nią podczas kolacji. Ma to niby przynieść dobrobyt w kolejnym roku. Język
[Obrazek: usRtoXY.png]
#2
Ja z tą monetą mam to samo. Dodatkowo co roku jest kutia. No i siano pod obrus oraz talerz dla niespodziewanego gościa. Pewnie mamy jeszcze jakieś inne tradycje jako, że moi dziadkowie wszyscy są ze wschodu, ale dla mnie jest to tak normalne, że nawet tego nie zauważam.
☾~☾ ~☾ ~☾ ~☾ ~☾ ~☾~☾ ~☾ ~☾ ~☾ ~☾ ☾ ~☾ ~☾ ~☾ ~☾

http://www.rhaeenys.deviantart.com

[Obrazek: Hamster_Cupcake__by_XxSleepyKittenxX.gif][Obrazek: abbeb8d19bc0efd10c6ef0432f47e817-d3gq8zm.png][Obrazek: Beta_Fish_by_Enu.gif]
#3
Rha, co to jest kutia? No sianko i talerz też mam, chociaż od jakiś 2 lat jakoś już do tego nie przykładają zbytnio wagi..
Michu, ale super! U mnie pierniki pieką 2 tygodnie przed świętami dopiero, a szkoda. U mnie w sumie to rodzina od rana w wigilię wszystko robi raczej, dzień przed to chyba tylko jakieś sałatki, czy coś.

A ktoś z was robi coś typowo mięsnego na kolację? Bo niby się nie powinno, bo tradycja, ale u mnie ostatnio stwierdzili, że jak szynki do sałatki dodadzą, to się nic nie stanie.XD
[Obrazek: usRtoXY.png]
#4
Kutia – tradycyjna potrawa kuchni ukraińskiej, białoruskiej, rosyjskiej, litewskiej i dawniej polskiej kuchni kresowej. Obecnie jest przyrządzana na Białostocczyźnie, Lubelszczyźnie, a także przez Kresowian i ich potomków w różnych częściach Polski.

Nazwa pochodzi od słowa ukraińskiego (z greki) kókkos – pestka, ziarno, chociaż ludowa etymologia wskazuje na słowo kut – kąt. Jest jedną z 12 potraw tradycyjnie wchodzących w skład wschodniosłowiańskiej wieczerzy wigilijnej. Jada się ją głównie w okresie świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku.

Zwyczajowo robiona jest z obtłuczonej pszenicy, ziaren maku, słodu, miodu, bakalii: różnorakich orzechów, rodzynek i innych dodatków. W wielu przepisach uwzględnia się mleko lub śmietankę do polania. Współcześnie używa się też składników, które niegdyś nie były tak popularne i dostępne, takich jak kawałki kandyzowanej skórki pomarańczowej czy migdały.


Uwiebiam kutię, w tym roku sama ją zrobię Duży uśmiech

Ja do północy czekam aż mój pies zacznie mówić xD
☾~☾ ~☾ ~☾ ~☾ ~☾ ~☾~☾ ~☾ ~☾ ~☾ ~☾ ☾ ~☾ ~☾ ~☾ ~☾

http://www.rhaeenys.deviantart.com

[Obrazek: Hamster_Cupcake__by_XxSleepyKittenxX.gif][Obrazek: abbeb8d19bc0efd10c6ef0432f47e817-d3gq8zm.png][Obrazek: Beta_Fish_by_Enu.gif]
#5
U mnie chyba nie ma niczego nietypowego jeśli chodzi o jedzenie... Chociaż taką dosyć nową "tradycją" jest makaron z masą makową, która została po makowcu xD To ma jakąś nazwę, ale teraz zapomniałam... Ogólnie mama zaczęła to robić, bo mój brat jest wybredny i nic mu nie pasuje z wigilijnych potraw >:C I potem zawsze to zostaje takie zimne z lodówki i nikt tego nie chce xD

Miejsce dla niespodziewanego gościa zawsze jest, czytanie Pisma przed jedzeniem... No i brak mięsa. Po jedzeniu idziemy na dwór, a mama wrzuca prezenty pod choinkę. Brat je potem rozdaje (kiedyś to robiłam ja ;-; ), mama robi zdjęcia nie wiadomo po co (albo ja, bo ona chce). No i potem oglądamy Opowieść Wigilijną, a potem pasterka i do spania :"D No a w kolejne dni świąt to do babci jednej i drugiej.
I nie oglądamy Kevina, chyba, że leci przed świętami, a nie ma co oglądać. Ale ja i tak nie oglądam.
#6
Rha, nigdy o tym nie słyszałem i w sumie aż nie wiem, czy by mi to smakowało, nie znoszę orzechów, kaloryczne piekło.
Katechi, u mnie zawsze był ten makaron, w ogóle u mnie wszyscy uwielbiają masą makową prócz mnie, nie wiem jak można to jeść.XD Kevin to okropny film, nie rozumiem czym się ludzie jarają, nigdy nie mogłem wytrzymać przy tym....;;;;;;; A na pasterce byłem tylko raz, w sumie nie wiem, czy żałuję.
[Obrazek: usRtoXY.png]
#7
Na dolnymśląsku bardzo dużo ludzi robi kutię. Boże ta kutia to zawsze wszędzie i u każdego z rodziny jest.
☾~☾ ~☾ ~☾ ~☾ ~☾ ~☾~☾ ~☾ ~☾ ~☾ ~☾ ☾ ~☾ ~☾ ~☾ ~☾

http://www.rhaeenys.deviantart.com

[Obrazek: Hamster_Cupcake__by_XxSleepyKittenxX.gif][Obrazek: abbeb8d19bc0efd10c6ef0432f47e817-d3gq8zm.png][Obrazek: Beta_Fish_by_Enu.gif]
#8
Ee, u nas to jedyną tradycją jest robienie śledzi i robienie ryby która nie jest karpiem... XD Bo trudno kupić.
[Obrazek: tFePIKi.png]
[Obrazek: YSekEjy.png]
[Obrazek: 3gJokPP.png]
[Obrazek: yHpLEFd.png]
[Obrazek: 6fALI4i.png]
#9
No, to ze zamęczone to też powód. D: W smaku lubię karpia i to bardzo, ale jednak nie widzę sensu siedzenia w kolejkach aby rybę kupić, poza tym one w takiej brudnej wodzie siedzą...
[Obrazek: tFePIKi.png]
[Obrazek: YSekEjy.png]
[Obrazek: 3gJokPP.png]
[Obrazek: yHpLEFd.png]
[Obrazek: 6fALI4i.png]
#10
Ja zawsze jadę na święta do Łodzi bo tam rodzina od strony taty jest. Jak żyła jeszcze prababcia to wszystkie ciotki, wujki i inne kuzyny zbierały się właśnie u niej. Siadaliśmy przy wielkim stole no i dużo nas było. Ja jestem zawsze najmłodsza w gronie i jak miałam jakieś 5-6 lat to dziadek wychodził z mieszkania po prezenty (które każdy wcześniej dziadkowi dawał do worka) i przynosił pod drzwi. Wchodził jakby nigdy nic i mówił mi, że mikołaj zostawił worek z prezentami pod drzwiami. Raz ciotka się przebrała za mikołaja i ten worek wniosła. XDD
Dodatkowo mi zawsze każą rozdawać prezenty z tego worka. Raz mi dali czapkę elfa z uszami. ;-;
Dodatkowego miejsca chyba nigdy nie mieliśmy, bo nawet nie było na to miejsca. XDD Wszyscy siedzieli przy tym stole upchani. Sianko raz było z tego co pamiętam. I raz rozdawały ciotki łuskę karpia żeby wsadzić do portfela.
Ale zawsze babcia i ciotki wsadzały 10 zł w folii do pieroga. Wsadzali tego pieroga na osobny talerz z innymi pierogami i dawali do losowania tylko dzieciom.

Teraz prababcia już nie żyje, niektórzy w rodzinie się rozwiedli no i już się nie spotykamy w takim samym gronie jak wcześniej. Teraz tylko są moi rodzice, ja, babcia, dziadek, ciotka i jej narzeczony. D: Nawet siostry ciotecznej nie ma bo wyjechała do angli. No i bardzo spokojnie jest. Dziadek puszcza jakieś kolędy typu Cicha Noc by Edyta Górniak. Nadal jest to 10zł w pierogu. XD Jeszcze zawsze na drugi dzień po wigilii idziemy pod katedrę w Łodzi. Oglądamy szopkę, wchodzimy do środka, stoimy sobie (XD) i wychodzimy. Później idziemy kupić watę cukrową i łazimy po parku. Ostatnio stwierdziłam, że chce mi się jeździć do tej katedry tylko dlatego bo watę kupujemy. XDD
#11
U nas jest tak, że mamy dwie wiligie. Najpierw u rodziców mojej mamy, tam jestem ja, mama, jej mąż, moja babcia i mój dziadek.
Przed jedzeniem składamy sobie życzenia i łamiemy się opłatkiem. Wkładamy pod obrus sianko i banknot - żeby był dobrobyt. Oczywiście, jak chyba wszędzie, zostawiamy jedno nakrycie puste dla zbłąkanego wędrowca.
Do jedzenia jest zupa grzybowa z łazankami, pierogi z kapustą i grzybami, i smażony karp w panierce. Do picia kompot z suszu (fujujuj).
Jak wszyscy skończą jeść - ja, jako najmłodsza w gronie (XDDD) wstaję i rozdaję prezenty spod choinki.

Potem druga wiligia - u rodziców męża mamy. Tam już jest nas więcej, bo 11-10 osób (czasem kogoś nie ma).
Tu najpierw jemy, potem łamiemy się opłatkiem i składamy sobie życzenia, a po tym są prezenty. Tutaj też pod obrus idzie sianko i banknot /-y.
Jedzenia jest sporo. Barszcz z uszkami, karp wędzony, karp smażony, i wiele innych rzeczy, bo gospodyni domu zawsze gotuje bardzo dużo, 'żeby każdy się najadł'. Duży uśmiech

Potem w pierwszy dzień świąt jedziemy do rodziców męża mamy na obiad i zostajemy do kolacji, a w drugi dzień świąt to samo ale u moich dziadków, wtedy też przychodzi moja kuzynka z mężem i córeczką. Uśmiech


O fuj, moneta w jedzeniu? Przecież monety są tak zasyfione bakteriami, że mi się to w głowie nie mieści, chyba gorzej niż poręcze przy schodach, czy w autobusach... W życiu! Strasznie się brzydzę zarazków, w domu mam natręctwo mycia rąk dosłownie po wszystkim. D;
#12
My nie mamy prezentów pod choinką na wigilię, nie ma po co, bo wszyscy wcześnie sobie dadzą, a jedyną potrzebą mojej sparaliżowanej babci są cukierki, bo łasuch z niej jest. Smutno trochę, ale cóż, nie ma w Zamościu prawie w ogóle sklepów żeby tam prezent dla mnie kupić (bo dla kogo innego? Mama dla siebie nie kupi, bo ja pieniędzy nie mam własnych...). Chciałabym znowu normalne święta, ostatnio miałam chyba z 5 lat temu, ale no, jak dziadka i cioci nie ma to z babcią nie ma kto zostać, bo wujek jest zajęty swoją rodziną.
[Obrazek: tFePIKi.png]
[Obrazek: YSekEjy.png]
[Obrazek: 3gJokPP.png]
[Obrazek: yHpLEFd.png]
[Obrazek: 6fALI4i.png]
#13
(30-11-2014, 18:25)Carleesi napisał(a): O fuj, moneta w jedzeniu? Przecież monety są tak zasyfione bakteriami, że mi się to w głowie nie mieści, chyba gorzej niż poręcze przy schodach, czy w autobusach... W życiu! Strasznie się brzydzę zarazków, w domu mam natręctwo mycia rąk dosłownie po wszystkim. D;
Dlatego wszyscy kroją te pierogi przed jedzeniem, nikt podczas przeżuwania nie wyjmuje z ust grosza. Język +Zwykle folią jest owinięty.
Soda, też miałem taką czapeczkę z uszami elfa, hahha.XD
[Obrazek: usRtoXY.png]
#14
(30-11-2014, 19:04)Ralveyn napisał(a): Soda, też miałem taką czapeczkę z uszami elfa, hahha.XD
To było okropne, bo każdy się ze mnie śmiał i pewnie śmiesznie wyglądałam. XD Nigdy więcej.

#15
I tak mnie to odrzuca, nie zjadłabym tego... Oo




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości