Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Gotchi-gotchi!
#1
Zdjęcie 
Tego dnia Kat miała dosyć. W Poznaniu bida, u niej w mieście bida... czemu nigdzie nie ma baterii!? Na Allegro są takie tanie... ale na przesyłkę nie chce się czekać. Podjęła decyzję. Kupi droższe, ale kupi.
Wyruszyła na wszelki wypadek okrążyć miasto. Może jednak gdzieś będą tanie... No ale nie ma. Weszła do TEGO sklepu. Baterie były po 3,50. W głowie przeleciał jej obraz portfela, jej Tamagotchi v4.5, v5...
- Poproszę dwie - powiedziała i już po chwili wracała do domu zła na siebie, że kupiła aż tyle. Na Allegro za tyle by miała 6! Przed furtką wykonała uspokajający gest księżniczki Cad. To serio działa, pomyślała po czym zaczęła się cieszyć nadchodzącym spotkaniem z tamkami.
Wrzuciła bateryjkę do v4.5. Niestety nie było widać ekranu, bo za słabo dokręciła małe śrubki... Poleciała do kuchni dokręcić to bardziej. Wrzuciła baterię - nie działało nic.
- Co jest... - zdenerwowana wcisnęła przycisk RESET. Zapiszczało i na ekranie pojawiło się jajeczko. - Całe szczęście...
DOWNLOAD
- Co... co się dzieje? - Laru przymknęła oczki czując nagły dopływ światła. Została natychmiast zgarnięta w objęcia. Kat szybko przejrzała wszystkie statystyki, itemki i co tam jeszcze się dało sprawdzić.
- Jak się cieszę!
- Ale... oh, to ty... - zamrugała Laru poprawiając spódniczkę. - Czy pobawimy się?
- Oczywiście - Kat natychmiast zasypała ją zabawkami.
Poszły również do pracy. Trzeba było przypomnieć sobie, gdzie to było... O, cyrk. Natychmiast Laru otrzymała wypłatę 1000GP. Szaleństwo. Obie jednak były nieco zdezorientowane. Kat kompletnie nie pamiętała tego, że trzeba skakać i łapać baloniki... Laru chyba poczuła, że coś jest nie tak i natychmiast spytała o to swoją opiekunkę.
- Cóż... byłaś zahibernowana 3 lata... To o rok więcej, niż twój tatuś...
Laru spojrzała się na nią wielkimi oczyma. To ma być... opiekunka? Ale skoro się z nią bawi to czemu nie? Zaczęły się bawić więc wszystkim co im wpadło w ręce.
[Obrazek: tmgt110.jpg]
Co do jej tatusia.... To tędy, ale jak teraz na to patrzę to nie zachęcam do czytanai tego xD
Kat przypomniała sobie jak bardzo wielbi tamciowe radyjko i tamciową muzykę.
Następnie uruchomiła v5
- Halo?
- Dzień dobry?
- Co tu się dzieje?
Usłyszała trzy głosy. Uśmiechnęła się głupio, bo kompletnie ich nie pamiętała. Wzorowa opiekunka nie ma co. Trzeba by przypomnieć sobie ich imiona... Ed, Kaito i Neru? Dobrze wiedzieć... Szkoda, że po fakcie... Kat spojrzała na trzy maleństwa skaczące po ekranie. Neru od dobrych kilku godzin była już Mememamatchi zajmującą się mężem i dziećmi. Zajmującą się- to znaczy, że mam wolne, stwierdziła Kat.
[Obrazek: tmgt210.jpg]
Po śmiesznych zakupach w Lidlu i nuceniu hymnu Rosji, do Laru przyszła swatka. Przedstawiła jej "przystojnego" kandydata.
- Miło mi ciebie poznać - powiedziała Laru podchodząc do niego z uśmiechem.
- Nieeeee! - Kat rzuciła się do jej nóg. - Jeszcze nie!
Wszyscy spojrzeli się na nią.
- Won z mojej posesji! - wstała z podłogi i pogoniła miotłą swatkę i kandydata.
[Obrazek: tmgt310.jpg]
A na ostatnim zdjęciu wraz z bezbateryjnym v5 mojego brata.
Przypomniało mi się też, że gdzieś na terenie domu powinno być jego stare v3... *tak bardzo ma na nie teraz ochotę*
Odpowiedz
#2
Jeej, w sensie, że mieszkasz w Poznaniu? Duży uśmiech Tutaj jeszcze nie trafiłem na tanie baterie, chociaż IKEA ma chyba 8 sztuk, za 8 zł, albo sam nie wiem już. Bardzo fajny pamiętnik! Tzn. podoba mi się tekst, ale na drugi raz mogłabyś ograniczyć ilość zdjęć, a popracować nad ich jakością. Nie wiem, czym je robisz, ale mogłabyś spróbować bezpośrednio przy oknie i trochę pod kątem je zrobić, bo tutaj niestety często nic nie widać, a to szkoda. Smutny
Pisz dalej!
[Obrazek: usRtoXY.png]
Odpowiedz
#3
Mówisz, że baterie za 3,50 są strasznie drogie? Ja zawsze w Bydgoszczy kupuję po 3 złote, taniej nie znalazłam. Może gdzieś da się kupić je za mniejszą cenę, ale na pewno nie na tym osiedlu, na którym mieszkam.
I tak nic nie przebije Kielc - przeszukaliśmy kiedyś z kuzynem całe miasto, a najtańsze baterie znaleźliśmy po 16 zł/sztuka - skandal! Ale działają naprawdę dobrze. Kuzyn przestał grać, wrzucił spauzowanego Tamka do pudełka. Teraz wrócił do grania, po dwóch latach przerwy. Bateria w spauzowanej tak długi czas zabawce ciągle działa!

Pamiętnik zapowiada się bardzo ciekawie, pisz dalej! Tylko błagam, zrób coś ze zdjęciami. Nic na nich nie widać.
Odpowiedz
#4
Trololo XD Zdjęcia telefonem, nie chce mi się niczym innym XD A taki spam to tylko na początek, potem będzie mniej. Nie ma w sumie na co patrzeć, chyba wszyscy już wiedzą jak co wygląda. Ale postaram się czasem rysuneczek dodać.
Co do Poznania to mieszkam tylko w dni robocze (szkoda, że jest ich tak dużo T-T).
Baterie za 16zł. . . @@ To pewnie przez VAT.
Dziękuję za komentarze, tamki pozdrawiają i obiecuję dzisiaj kolejny wpis <3 *ma wolne to zaszaleje*
Odpowiedz
#5
No ale jak masz możliwość zrobienia czymś innym, a piszesz pamiętnik, no to warto. Oczko Nie no, mi się i tak bardzo podoba. Mówisz, że szkoda? Ejj, nie orientuje się zbytnio, czy ktoś jeszcze jest z Poznania, ale może kiedyś w luźniejsze dzień wybrać się na jakieś zbiorowe łączenie Tamagotchi?XD Taka luźna propozycja...
Wina Tuska!
[Obrazek: usRtoXY.png]
Odpowiedz
#6
Mam jeden rozładowany aparat i jeden, którego nie chce mi się wyciągać, poza tym jest zbyt duży v_v *leń*
Co do spotkania to byłoby miło. Trzeba popytać kto z okolic i by mógł.
Ja tutaj tak sugestywnie o vacie, ale widać wiadomo o co chodzi xD'

***
Hokus pokus, czary mary i z tamkami dzień drugi mamy...
Dzisiejszego pięknego dnia Laru jak co dzień (zabawne) poszła do pracy. Wczoraj była tam tylko raz, a dostała ponad 1000GP wypłaty. Żyć, nie umierać. Zadzwoniła też do swego tatusia aby pochwalić się życiem.
- Czyli my nadal stoimy w miejscu? - spytał zirytowany. Dobrze wiedzieć, że jego córka musiała dzielić jego los. Marzył, aby jak najszybciej mogła opuścić dom tej dzikiej opiekunki. Nawet wiedział jak to uczynić.
Laru pobawiła się jak zwykle, poszła nawet do pracy. Następnie umyła zęby. W tym czasie Kat oglądała z dzieciakami telezakupy Mango.
- Kup to! Kup to! - krzyczały ciągle maluchy. Tak więc Kat, cziter, wysyłała swoje oddziały aby zdobyć owe itemki za darmo. Dzieci były uradowane. Dostały między innymi farby, którymi malowały po zewnętrznej elewacji somu sąsiadów. Przyszła sąsiadka i grzecznie zwróciła uwagę. Wcale nie wyglądała na zezłoszczoną. Kolejną zabawką był telefon - dzieci dzwoniły co chwilę do sąsiada, który nie wydawał się zły z tego powodu. Nastepnie bawiły się kokardką. Rzucały ją sobie na dworze, stając w grządkach pani ze sklepu. Wyszła z niego, ale zobaczywszy kto robi zamęt, uśmiechnęła się tylko i wróciła do środka. Po skończonej zabawie dzieciaki wróciły do opiekunki.
- Zastanawia mnie coś - powiedziała Lala, najstarsza z całej trójki. - Robiliśmy dzisiaj rzeczy, które nie powinny się spodobać ludziom, bo były niezbyt miłe... ale oni nie wydawali się źli. Wręcz przeciwnie! Nawet płakali ze szczęścia!
- Jakby to powiedzieć... - rzekła Kat zastanawiając się jakim cudem ona już tak dobrze mówi. - Dowiecie się w swoim czasie.
No bo jak to powiedzieć dzieciom teraz, że są w mafijnej rodzinie?
Ktoś zapukał do drzwi.
- Otworzę! - Laru rzuciła się do drzwi. Lala, Lolo i Гopo bawili się jakimiś nudnymi itemami, a ich matka - Neru, wraz z ojcem... no nie ważne.
- Przyszła znowu ta starsza pani!
- O nie... - Kat w mig znalazła się przy drzwiach i zamknęła je z wielkim hukiem. Ta stara baba nie będzie swatać jej małej Laru z jakimś nieuczesanym kimś. Przecież ona jest jeszcze małym dzieckiem! Kat spojrzała na dorosłą już Laru... No, może nie małym... Ale dzieckiem. Przecież wciąż lubi bawić się zabawkami i marzy aby zostać baletnicą! Nie dbasz o dziecko i takie efekty. Może pracować tylko w cyrku.
Po jakimś czasie znowu ktoś zapukał do drzwi. Był to Yolo Król. Podarował Laru zestaw do mejk-apu. Kat zabiła go wzrokiem. Bardzo dobrze rozumiała aluzję. Król kpi z niej, bo myśli, że mała nie ma powodzenia.
- Już ja ci pokażę... - syknęła, gdy poszedł. Bo mu pokaże... tylko jeszcze nie wie co.
Niedługo potem znalazły jeszcze kupę kasy od Króla w skrzynce. Nawet daje na posag, pomyślała Kat.
Jakiś czas znowu potem ponownie ktoś zapukał do drzwi.
- Znowu przyszła starsza pani! - zawołała Laru z przedpokoju. Kat podeszła do drzwi. Tym razem, swatka oferowała kandydata uderzająco podobnego do Matiego.
- Bierzemy go - powiedziała do swatki i zaprosiła gościa do środka. Poprosiła Laru, aby pokazała swojemu nowemu koledze swój pokój. Sama w tym czasie usiadła na kanapie i popijając herbatę z opuncją przyglądała się idiotycznej "zabawie" trojaczek. Trzeba zaplanować przyszłość, pomyślała. Natychmiast też wzięła akta rozwojowe i zastanowiła się kim w przyszłości mają być dzieciaki wychodzące z jej rąk.
***
Tu macie boskiej jakości słit focie:
[Obrazek: tumblr_n57mzuyQ1s1taeq60o1_1280.png]
A TUTAJ jakiś zdechłej jakości komiks.
Miłej zabawy.

Co do planów:
- w v5 chcę mieć Kuromametchiego <3
- w v4.5 mam ochotę na kogoś z "other family", ale pewnie nie wyjdzie D: A jak nie to Matsuritchi. Pasuje klimatycznie.
Odpowiedz
#7
Byłoby spoko.xD
Mega pocieszny ten pamiętnik! <3 W ogóle ile bym dał, by mieć takich sąsiadów ogarniętych..No ale, takie rzeczy tylko w Tamagotchi. W ogóle no nie powiem, mega ciekawa rodzina, co prawda trochę przerażająca, ale miałem niezły ubaw! : D Komiks iście genialny, więcej takich!
[Obrazek: usRtoXY.png]
Odpowiedz
#8
Dzięki <3
Jak tak dzisiaj patrzę to komiks nie jest zły... Ale naprawdę mogło mi pójść lepiej xD
***
Dzień kolejny.
Wszystko działo się jak zwykle. Zjedli śniadanie. Laru znów odebrała wypłatę. Trojaczki poodkurzały z ojcem cały dom. Kat zastanowiła się czemu w końcu nie zainwestują w służbę. Chociaż... im mniej niepowołanych osób kręci się po domu tym lepiej... Chociaż zawsze może spytać Yolo Króla czy nie ma w klanie żadnych bankrutów, którzy mogliby u niej sprzątać w zamian za mieszkanie. Byłaby wtedy i służba, i nikt obcy.
Nagle usłyszeli dziwny dźwięk. Wszyscy pobiegli do miejsca, z którego on się wydobył. W pokoju było tylko otwarte okno. Kat wyjrzała przez nie ostrożnie. Jakiś dres uciekał po sąsiednich dachach. Szybko wyskoczyła przez okno i ruszyła. Miała wrażenie, że to złodziej. Razem z nią pobiegł mąż Neru. Nikt inny w rodzince nie ma niestety genu mafijnego (właściwie to Laru ma, ale uśpiony...). A może po prostu nie wiedzą gdzie żyją? Właściwie to Kat nigdy z nimi o tym nie gadała... Tak czy inaczej dres spadł i się zabił, a z ręki wypadły mu GP, które ukradł (300), i wpadły do rynsztoku.
- Przepadło - stwierdziła Kat stojąc dramatycznie na dachu i spoglądając na pieniądze wpadające do studzienki.
- To tylko parę drobnych, pewnie mi wypadły z kieszeni jak się przebierałem i wpadły mu w oko - wzruszył ramionami mąż Neru.
- Masz rację.
Wrócili więc do domu.
I tak mijało południe, kiedy do salonu wbiegły trojaczki.
- Teraz jesteśmy dorośli i możesz nam powiedzieć o co chodzi! - powiedziała Lala do Kat.
- ...nie powiedziałabym.
- No jak to nie, no powiedz!
- ...nie.
- Tato, powiedz ty nam! - Lala rzuciła się błagalnie do ojca. Milczał. - Mamo?
- Chętnie bym wam powiedziała, gdybym sama wiedziała - odpowiedział nieco zmieszana Neru.
I nagle dziecko Laru się rozpłakało.
- No nie płacz, no~ - próbowała go uciszyć. Niestety nie ma ręki do dzieci i nic z tego nie wyszło. Poszła więc nakarmi go, przewinąć, położyć spać... Może coś zadziała.
- Jeść - powiedział rozmowny Lolo.
- A bo byście chcieli? - spytał ojciec zwracając się do nich jakby byli nadal dziećmi, a nie młodocianymi członkami mafijnej rodziny. - Może cukrowy Kreml?
- Noo! - pisnęła Lala.
- Tak - odpowiedział Lolo.
- Uhm - dołączyła się Гopo "pełna emocji".
Kiedy tatuś nakładał dzieciom jedzenie, Neru zagaiła rozmowę z Kat.
- No moje dzieci to już takie duże są. Ja nie wiem, Lala wygląda naprawdę uroczo. Jak dobrze, że odziedziczyła po mnie te blond włoski. A Lolo... czemu jest taki ciemny? Nie przypominam sobie abyśmy mieli takich przodków... Może mój ukochany ma... - zamyśliła się na chwilę, po czym ciągnęła dalej. - A Гopo? Nigdy bym nie pomyślała, że wyrośnie mi taka nietypowa osóbka! A tak w ogóle to... co dzieci chcą wiedzieć? Możesz mi powiedzieć?
- Cóż... Jesteśmy mafią.
Neru otworzyła szeroko oczy.
- Cała nasza rodzina jest mafią należącą do klanu Yolo Króla. Gdyby mi się chciało i gdybym miała czas to już dawno sami byśmy byli klanem... No ale cóż. Nie zastanawiało ciebie o co chodzi z tą starszą panią, która jest swatką? I dlaczego twoje rodzeństwo zostało wysłane wraz z rodzicami do Petersburga? Tylko najlepsi mogą kontynuować linię rodową. Pod uwagę bierze się wygląd wraz z charakterem.
- To brzmi... nieco strasznie...
- Strasznie? Ale co dokładniej?
- To swatanie... i wysyłanie do Petersburga... Co oni właściwie tam robią?
- No nie wiem czy to jest takie straszne. Osoba wybrana dostaje jedną z najlepszych partii z klanu lub w pewnych przypadkach z poza niego. Oczywiście zawsze ma prawo odmówić, jednak kogoś musi w końcu wybrać. Natomiast rodzice tej osoby wraz z ewentualnym rodzeństwem wybierają sobie jedno z klanowych miast i mieszkają tam sobie w willi, kamienicy, czy czym tam chcą. A co robią? Nie muszą pracować, chyba, że sami chcą. Mogą zakładać własne rodziny z kim chcą. Jedynym obowiązkiem jest trzymanie języka za zębami przy obcych (co nie jest trudne, bo oni zazwyczaj i tak niczego nie wiedzą) i w razie potrzeby dobierani są aktywni działacze.
- A ci... "wybrani"?
- Mężczyźni angażują się w sprawy mafii, kobiety zazwyczaj pełnią funkcję reprezentacyjną i opiekują się dziećmi.
- Aha....
Neru wydawała się naprawdę zasmucona tym faktem.
- A ci sąsiedzi, co im wczoraj dzieci szkód porobiły?
- Oni wiedzą kim jesteśmy i wiedzą, że gdyby zwrócili im uwagę to mogliby pożegnać się z życiem.
- To straszne! - przeraziła się Neru.
- Wiem. Ale nasza rodzina nie stosuje takich praktyk. Nikt z nas jeszcze nikogo nie zabił... Cóż, tu jest właściwie pewien wyjątek. Znasz historię Aru, prawda?
Neru potwierdziła kiwnięciem głowy.
- Jednak to do mafii się nie zalicza. Ci, którymi ja się opiekowałam, nic nie wiedzieli o mafii. Ty jesteś chyba pierwszą, która się dowiedziała.
- To czemu właściwie jesteśmy mafią?
- Bo ja jestem szefem i mam swoich ludzi. A przez to, że mieszkamy razem to i wy jesteście w tym wszystkim.
- Ah... A Yolo Król i jego klan?
- To już inna sprawa. Należymy do jego klanu trochę pod przykrywką. Poza tym jest to jeden z najbardziej spokojnych klanów. Chociaż nie powiem, żeby metody Króla były dobre... Ale niestety znają je nasi sąsiedzi... No i tak to wygląda.
- Aha - Neru wyglądała jakby miała umrzeć, więc wstała i poszła do dzieci.
Kat oparła się wygodnie w fotelu. Takie życie.
[Obrazek: mafia_family_for_this_day_by_katechi-d7hl3b2.jpg]
***
Y... Co ja produkuję xD
Wgl. muszę szukać starego v3 brata... Mam taką ochotę na nie ;; Bo w v5 jedyne dobre jest to, że nie trzeba dać o wagę.
***
EDIT: Znalazłam. I wielka szkoda, że tak się stało. Postanowiłam zostawić v5 póki nie uzyskam Kuromametchiego. Ale aby wiedzieć od razu postanowiłam sprawdzić czy to v3 działa, więc wymieniłam baterię z v5. Niestety wydało tylko pisk po resecie, ale nic nie było widać. Wsadziłam z powrotem baterię do v5 i co? POJAWIŁY SIĘ RZY COSIE I CHCIELI DATY. SUPER. Kompletny reset. Mogę się teraz zabić. 0 itemów ani niczego. Dziękuję Bogu za kody, bo by miały kompletnie pusto w ekwipunku. Chociaż i tak tego nie będę używać.
Szkoda mi tylko listy znajomych i faktu, że to nie była pierwsza generacja :/ Ogólnie myślałam o tym, aby zacząć od początku, emocje i wgl... Ale nie mam na to czasu.
No na tyle ._.
Odpowiedz
#9
Oj, szkoda, że się zresetowały :c Będziesz dalej prowadzić pamiętnik na nowej generacji, czy z niego zrezygnujesz? Czas się znajdzie, zawsze można darować sobie odrabianie zadań domowych ;P
Odpowiedz
#10
Jasne, że będę :c Najdłużej jak mi się uda. A co do czasu... Teraz mam wolne, bo matury... A potem jeszcze prawie całe 2 miesiące roboty xD Zadań domowych to ja nie mam, ale nauka jest.
***
Dzień ten co ostatnio
Kat nadal siedziała, gdzie siedziała, kiedy usłyszała krzyk. To była Laru. Natychmiast zerwała się z fotela i ruszyła w jej stronę. Czyżby mały wyślizgnął się jej z kocyka? Po sekundzie była na miejscu i sama się przeraziła. Jakiś nieznanej fizjonomii osobnik celował pistoletem w Laru przyciskającą do piersi malca, a ujrzawszy przybyłą Kat nerwowo zmienił cel na nią. Dziewczyna szybko spostrzegła otwarte okno w pokoju obok, którym uprzednio uciekł dres. A więc oni mają coś wspólnego ze sobą... Nim zorientowała się co się dzieje, dobiegł do nich mąż Neru. Napastnik oddał strzał i jedyny mężczyzna w domu upał martwo na posadzkę. Laru krzyknęła ponownie. Kat szybko sprawdziła tętno. Był martwy.
- Co się dzieje! - usłyszeli Neru z kuchni.
W tej samej sekundzie napastnik pobiegł do kuchni.
- Uciekajcie! - krzyknęła odruchowo Kat wiedząc, że właściwie jedyną drogą ucieczki jest okno. Natychmiast pobiegła za napastnikiem wyciągając swoją broń. Nim dobiegła, usłyszała krzyki i cztery strzały. Było za późno. Brzęk tłuczonego szkła wskazywał na ucieczkę napastnika. Kat niedowierzając spojrzała na zwłoki leżące na kuchennej posadzce. Nie było wątpliwości, że nikt z nich nie przeżył... Szybko skoczyła przez okno, ale zdążył już uciec... Wyszła z kuchni i oparła się o ścianę.
Gdzieś z oddali słychać było strzał.
Kilka chwil później Laru odważyła się do niej podejść. Złapała ją za rękę w milczeniu.
Niecałe dziesięć minut potem, zadzwoniono do drzwi. Kat stała dalej w tym samym miejscu, ale dała jej znak aby otworzyła. To byli ludzie z klanu. W mig zajęli się ciałami i wszelkim nieporządkiem.
- Okna się wymieni - powiedziała jedyna z przybyłych kobieta, która usadziła Kat na fotelu i zrobiła jej coś do picia.
- To nie miało prawa się wydarzyć... - mruknęła załamana Kat.
- To nie twoja wina. Ten dom jest kompletnie nieprzystosowany. Nie macie tu żadnej służby?
- Nie mam ochoty brać nikogo z obcych. Zastanawiałam się nad zatrudnieniem w tej roli kogoś z tych, co podpadli Yolo Królowi i nie mają nic do roboty.
- Dobry pomysł. Załatwi się. Najlepiej by było, abyście się wyprowadzili. Nie stanowicie co prawda zagrożenia, ani nie jesteście jakimś wyjątkowym celem, ale zostaliście w pewnym sensie naznaczeni i będzie bezpieczniej...
- Tak - przerwała jej. - Zgadzam się w zupełności. A co z napastnikiem?
- Zostaw to nam.
- Dobrze.
Kobieta się uśmiechnęła. W tym momencie jeden z jej współpracowników dał jej znać, że wszystko gotowe. Wstała więc i ruszyła do wyjścia. - Żegnaj i powodzenia~
- Czekaj - Kat też wstała.
Kobieta odwróciła się.
- Przyślijcie mi kolejną trójkę.
- Nadal chcesz próbować? Przecież masz już... - skinęła głową w stronę pokoju, w którym siedziała Laru z małym.
- Nie nadaje się, a nim młody wyrośnie...
- No dobra. Zobaczę co da się zrobić.
Jeszcze przed wieczorem dotarły do niej trzy jajka. Dołączona do nich była karteczka: "Sieroty po najlepszym naszym bracie. Zapoczątkuj nowy ród. Tylko najlepsi. Nie popisuj się nimi." Kat zastanowiła się jak by zacząć opiekę nad nimi. Musiała i chciała zrobić z nich prawdziwych mafiosów. Po chwili wykluły się dwie dziewczynki i chłopczyk.
- Wasze nazwisko: Mafia - oznajmiła im. Musi ich przyzwyczajać do tego wyrazu od małego. Zastanowiła się nad imionami. - Katiusza, Iwan i Natasza.
Wieczorem, kiedy wszystkie maleństwa spały, Kat siedziała w fotelu i zastanawiała się. Nagle coś poruszyło się. Do salonu weszła Laru z wielką torbą.
- Na mnie już czas... - powiedziała cicho z lekkim uśmiechem.
- Już? - zdziwiła się Kat.
- Tak. Po tym wszystkim... - zamilkła na chwilkę. - Poza tym nie mogłabym znieść widoku mojego synka z matką a tych sierotek bez...
- Rozumiem... Jedziesz do męża?
- Sądzę, że tak będzie najrozsądniej... Dbaj o niego - wyszła.

Dzień następny
Dzieciaki ładnie się rozwijały. Dziewczynki tak bardzo przypominały zmarłe Lalę i Гopo... Miała dla nich plany... A tu takie coś... Ale dość. Nie może myśleć o nich jak o tych zmarłych. Te musi poprowadzić inną drogą.
- A gdzie Rodia był? - Natasza złapała ją za spódnicę. - Mówił, zie w psiedćkolu. Cio to jeśt? Mówił, zie się tam bawił z innymi dziećmi.
- Przedszkole to takie miejsce, gdzie chodzą dzieci się bawić i uczyć, kiedy ich rodzice idą do pracy - wyjaśniła.
- A ciemu tylko on posiedł? I po cio, skoro ty nie praciujeś?
- Pracuję: zajmuję się wami. Wy musicie mieć troszkę inne zajęcia niż on...
- A ciemu?
- Dowiecie się niedługo...
***
Dzisiejszym bonusem jest zdjęcie pokrowca, który zrobiłam dla małego Rodiona:
[Obrazek: tumblr_n5be0bzlGj1taeq60o1_1280.jpg]
To na tyle~
Odpowiedz
#11
No, ciekawie ciekawie. =D Podobało mi się, jak udało Ci się w logiczny fabularnie sposób wytłumaczyć reset tamków. Przydałoby się tylko trochę takich bardziej, no ten, tamkowatych opisów, bo nie wiem nawet, jak wyglądają te dzieciaki.
A ten pokrowiec jest cudny :3
Odpowiedz
#12
Jak drama to na całego xD A tamkowych... No w sumie prawda x'D Ja to jakoś dopisywać będę w tych dopiskach po-fabularnych.
Co do pokrowca: dziękuję <3

ZABAWA: Czytając zgadnij jakiej rasy są aktualnie moje tamki Duży uśmiech Odpowiedź w dopiskach po-fabularnych.
***
Dzień następny.
Kat odpoczywała sobie w salonie. Jutro wieczorem mieli się przeprowadzić. Będzie jej trochę smutno opuszczać to lokum, ale cóż poradzić. Przed chwilą miała zajęcia z trojaczkami, teraz czekała na powrót Rodiona z przedszkola (wracał sam pieszo xD).
Kiedy zaszedł w końcu do domu, był jakiś taki... zmieniony. Kat zauważyła, że urósł, stał się taki bardziej... błyszczący?
- Riodionie, tylko mi nie mów, że stałeś się wampirem - przeraziła się. Czemu ją los potraktował edwardowym dzieckiem? Przecież dobrze go wychowywała.
- Nic mi nie jest - uśmiechnął się. - Po obiedzie mam egzamin przedszkolny.
- Ah, to już! Muszę wyprasować tobie garnitur!
- To ja mam garnitur?
- Oczywiście! Po twoim pradziadku. Albo i nawet prapradziadku... Specjalnie na egzamin przedszkolny i rozpoczęcie szkoły.
- To BRYLANCIŚCIE! - ucieszył się.
- ...Bryl-co?
- BRYLANCIŚCIE.
- ...Nie ważne...
Zasiedli więc do obiadu, po którym Kat wyprasowała mu garnitur.
- Jaki profil w szkole mam wybrać? - spytał Riodia ubierając odświętne wdzianko.
- Myślałam, że już to mówiłam...
- Chyba nie.
- No to sam wybierz, który ci by odpowiadał.
- Chciałbym abyś ty wybrała, skoro kierujesz moim życiem.
Kat wzruszyła się, ale nie pokazała tego. To było takie kochane, że jej tak bardzo ufa.
- Wybierz klasę sportową. Musisz nabrać trochę siły, a inteligencji i charyzmy masz dużo.
- Dobrze - uściskał ją i poszedł.
Po chwili do Kat podbiegła Natasza i swoim zwyczajem pociągnęła ją za spódnicę.
- A gdzie on posiedł? I ciemu jest taki błyścioncy?
- Poszedł pisać egzamin przedszkolny i zapisać się do szkoły.
- A ciemu my nie pisiemy egziaminu i nie chodzimy do śkoły?
- Wy macie wszystko to co on ze mną. Mówiłam ci już o tym.
Natasza nie wydawała się przekonana. Pobiegła do swojego pokoju pobawić się z rodzeństwem.
Minęły dwie godziny. Do salonu, w którym jak zwykle siedziała Kat, wszedł Rodia.
- Zdałem!
- Mhm.
- I dostałem się do szkoły! Na ten profil, który chcieliśmy! - był bardzo radosny.
- Mhm.
- Nie cieszysz się? - posmutniał lekko.
- Nie ma z czego. Każdy zdaje egzamin przedszkolny, naprawdę nie ma niczego trudnego w zaśpiewaniu piosenki i odpowiedzeniu na pytania co jaki ma kolor.
Rodion wydał się przybity. Wstała i poklepała go po ramieniu.
- W nagrodę dostaniesz zupę na kolację.
Uśmiechnął się. Uwielbiał zupy. Ruszył do trojaczek, aby się im pochwalić. Może oni będą się tym bardziej cieszyć. Otworzył drzwi i...
- Eeh... - spojrzał lekko zbity z tropu na trójkę rówieśników. To już nie były te same dzieciaki co kilka godzin temu.
- Zapisałeś się do szkoły? - spytała Natasza świdrując go wzrokiem.
- T-tak...
- Dobrze ci z tym?
- J-jasne...
Niesepleniąca Natasza była czymś przerażającym, więc jak najszybciej pragnął się wycofać.
- Już idziesz? - spytał Iwan. - Wiesz, że będziemy teraz razem w pokoju?
- Tak? To BRYLANCIŚCIE! - ucieszył się szczerze Rodia. Iwan również się uśmiechnął.
- Ciekawe czy my też będziemy mieć teraz inne zajęcia - zastanowiła się na głos Katiusza. Rodion spojrzał na nią. Wyglądała dalej tak samo delikatnie ze swoimi miękkimi platynowymi włoskami w białej sukience. Usiadł u nich i zaczęli rozmawiać o wszytkim całą trójką. Rodia zauważył, że Natasza trochę wypiękniała. Była taka wiecznie naburmuszona, a teraz potrafiła się słodko uśmiechać. I miała różową kokardkę. Ale dalej miała ten sam irytujący głos i tak samo drażniła każdym pytaniem. Iwan natomiast... No był jaki był. I miał na głowie dziwną czapkę, która miała jakby dwa wyrostki zakończone żółtymi kulkami.
Kolejny dzień.
Kat przeprowadziła dzisiaj z trojaczkami kilka ważnych lekcji. Na poobiedzie zaplanowała dla całej czwórki zajęcia uświadamiające: o mafii, klanie, rodzinie, ich przyszłości. Przed obiadem siedziała w salonie (wow) i czekała na Rodiona. Kiedy wrócił podbiegł do niej.
- Muszę ci coś powiedzieć - oznajmił. Był całkowicie poważny i niesamowicie błyszczał.
- Że niby jesteś... - przeraziła się.
- Nie jestem.
Westchnęła z ulgą.
- Jeszcze nie.
- Co!
- No bo ja dopiero chciałbym nim zostać.
- CO!
- ...to źle?
- TAK.
- Czemu nie mogę być artystą?!
- Ah. Artystą - uspokoiła się. - No w sumie możesz, jeśli nie będzie to kolidować z twoimi obowiązkami.
- Jakimi?
- Dowiesz się po obiedzie.
Podczas posiłku Kat zastanawiała się jakim cudem nauczycielem w klasie sportowej jest MALARZ. I czemu ostatnio Yolo Król wysyła mu jakieś datki.
***
Właśnie przed chwilą Rodia dostał od Yolo Króla ponad 1000GP. Poza tym chciałam zrobić sobie stary dobry "eksperyment" i nie sprzątać kup xD No i mają taki zakupione ekranik, i właściwie nie specjalnie śpieszy mi się to sprzątać. Ciekawe czy bateria się szybciej zmarnuje przez to. W końcu więcej ruchu na ekranie. I ciekawe czy mogą mi się wypalić te pikselki od ciągłego bycia aktywnym.
Tak czy inaczej odpowiedź na to, kogo teraz mam: Rodia - Daiyatchi, Natasza - Chamametchi, Iwan - Mamekatchi, Katiusza - Shelltchi.
I zdjęcia:
[Obrazek: p1050310.jpg]
Ekraniki wyszły trochę zakurzone... Cóż x'D
[Obrazek: p1050311.jpg]
<3
[Obrazek: p1050312.jpg]
W v5 nie ma czemu robić zdjęcia, więc daję zdjecie Rodiona bawiącego się z klonem xD
[Obrazek: p1050313.jpg]
Tamagoczie w pokrowcach <3

Poza tym:
- ściągnęłam sobie TMGT Ocean i othra na telefon z TEGO wątku; są naprawdę cudowne i polecam, ale... co chwila są chore i czasem trzeba nieźle naspamić lekarstwami aby się wyleczyły D: Poza tym... Podczas chodzenia taką dziewuszka po mieście idzie się do szalonego naukowca... I on ma różne sprzęty... I wysłałam jednego malca (można mieć 2) w kosmos I:
- chyba zbieram na iD L 15-a xD Będę mieć specjalne miejsce i już zaraz wrzucę tam 5 zł >:C

To na tyle c: Kolejny wpis dopiero w piątek~
Odpowiedz
#13
Jej, dodałaś zdjęcia Duży uśmiech
Czy Twój telefon może robić screenshoty? Jeśli tak, możesz prowadzić pamiętnik tych ściągniętych tamków c:
Odpowiedz
#14
Tak potrafi, zrobiłam screeny wodnego malca, który dzisiaj przybrał już 3 formę Duży uśmiech
Poza tym mam znowu niewesołą wiadomość... Ale o tym dopiero w piątek.
Odpowiedz
#15
Witam wszystkich po krótkiej przerwie. Z okazji dzisiejszej dramy nie proponuję zgadywanki "Jakie mam postacie". Bonusami będą fotki wszystkich tamciów, jakimi się na chwilę obecną zajmuję Duży uśmiech
***
Niedziela, wieczór
Po przyjeździe na nowe miejsce Kat wytłumaczyła swoim podopiecznym co ich czeka.
- Będę chodzić do pracy, a was muszę zabierać ze sobą. Trochę się wynudzicie, chociaż... Czy ja wiem. Jakoś zajmiecie się sobą, co nie?
Młodzież twierdząco pokiwała głową.

Poniedziałek, przed południem
Cała czwórka siedziała posłusznie w dosyć małym pomieszczeniu, który przypominał stereotypowy schowek na miotły. Tylko był bez mioteł. Właściwie nic tam nie było, oprócz czterech nieletnich istot.
- Mówiła właściwie kiedy wróci? - spytała Natasza przerywając rozmowę.
Zastanowili się.
- Chyba nie... - powiedział Iwan.
- Świetnie - Natasza przewróciła oczami i splotła ręce na piersiach.
Katiusza spojrzała na Rodiona.
- Nic ci nie jest? - spytała zmartwiona. Przy niewielkim świetle, jakie dawała stara żarówka, widziała go w bardzo złej kondycji.
Reszta spojrzała również na niego.
- Od wczoraj wieczora źle się czuł... - szepnął Iwan.
- ...a nim Kat na niego spojrzała już poszedł spać... - dodała Katiusza.
- ...myślicie, że umrze? - spytała obojętnie Natasza.
- No wiesz!? - przeraziła się jej siostra. - Nawet o tym nie myśl!
Rodia wybełkotał coś dalej siedząc w pozycji skulonej. Nie błyszczał się jak zwykle, ale może to tylko wina oświetlenia...
- Mówiła, że przyjdzie i się nim zajmie... - Katiusza lekko objęła kolegę.
- No i nie przychodzi. Idę po nią - Natasza wstała, otrzepała sukienkę niewiadomo z czego i złapała za klamkę.
- Mieliśmy tu siedzieć...
- To co - nacisnęła. - ...zamknięte...
Rodzeństwo spojrzało na siebie z lekkim przerażeniem, a następnie na Rodiona, którego widocznie coś bolało. Zwinął się w kłębek i majaczył coś pod nosem.
- Rodia! - Katiuszka próbowała mu jakoś pomóc.
- Pomocy! - Iwan zaczął mocno uderzać w drzwi. - Niech ktoś pomoże!
Ich starania nic nie zdziałały. Nikt ich nie usłyszał. Rodion w strasznych bólach odszedł z tego świata.
Katiusza siedziała w kącie z podkulonymi nogami i cicho chlipała. Iwan w podobnej pozycji patrzył bez wyrazu w podłogę. Natasza stała podpierając się o ścianę i patrzyła w sufit. Nagle klamka się poruszyła. Spojrzeli nerwowo w stronę drzwi. Smuga światła powoli zawitała w małym pomieszczeniu. Kat spojrzała na trojaczki, następnie na Rodiona. Jej wygląd wskazywał na to, że coś musiało się stać. Po zobaczeniu ciała dziecka zsunęła się na podłogę.
- Zabiłam go.
***
Kolejne dni
Kat pracowała ciężko. Nie miała wiele czasu dla swoich podopiecznych. Jeszcze w dniu katastrofy wzięła pod swoje skrzydła kolejnego malca. Jednak tym razem nie miała zamiaru dopuścić się takiego zaniedbania. Jej wieloletnia generacja poszła w niepamięć i bardzo ją to zabolało.
Nowe maleństwo było chłopcem. Niestety dowiedziała się o tym po jego nazwaniu (przegapiła wyklucie się). Jego imię to Тоска, co znaczy "smutek, tęsknota" (a także "nuda"). Postanowiła wychować go na wzorowego obywatela i prowadzić jego nową generację razem z trojaczkami... które na drugi dzień stały się dorosłe.
Niegdyś dzieciaki, rodzeństwo Mafia stało się pełnoprawnymi członkami klanu. Dodatkowo Iwan i Katiusza otrzymali bardzo wysokie stanowiska, z czego bardzo dumna była Kat. Coś co chciała dla poprzednich dzieciątek, tym udało się osiągnąć. Przypomniała sobie Naru i jej dzieci... Miała wrażenie, że to było bardzo dawno temu.
- Przykro mi w sprawie Nataszy... - mruknęła Katiusza. Siedziała razem z Kat i Iwanem w salonie.
- Niestety. Wy wyrośliście na idealnych mafiozów, ona na prostą wieśniaczkę - powiedziała Kat.
Iwan i Katiusza spojrzeli na siebie ze smutkiem. Wyglądali oboje tak idealnie mafijnie, że to aż bolało. Dziewczyna powitała dorosłość jako piękna kobieta z platynowymi miękkimi włosami. Chodziła po domu w lekkiej sukience i kokardce na głowie, tak jak jej siostra kiedyś. Po awansie włosy zdążyły jej urosnąć - miała niewyobrażalnie piękne loki. Jej spojrzenie było niezwykle przenikliwe, a ubrana w białą suknię i buty na obcasie sprawiały, że idealnie nadawała się na swoje stanowisko (brak logiki, wiem). Iwan natomiast wyglądał właściwie dalej tak samo... A po awansie postanowił zmienić styl na bardziej elegancki i ciemny (niestety sweterki wkładane w spodnie nie sprzedadzą się w mafijnym świecie :c). Szkoda, że z Nataszy wyrosło to co wyrosło... Ale Kat spodziewała się tego. Taka już ich natura - dwójka jest niezwykle idealna, a trzecia musi cierpieć... Nataszka bowiem znalazła nowy styl na życie - chustki na głowę i dzierganie na drutach. Możliwe, że to przez śmierć Rodiona... Mimo wszystko w kwestii prywatnej, nie zawodowej, ta zmiana wyszła jej bardzo na plus. Nie była już krnąbrna, lecz rozsiewała miłość wszędzie, gdzie się znalazła.
- Czemu malutki nie chodzi do przedszkola ani do szkoły? - spytała Natasza Kat. Dalej lubiła zadawać masę pytań.
- Bo nie potrzebuje. Będę go uczyć jak was - wyjaśniła Kat.
***
No więc... Ja planowałam zajrzeć do tamków na przerwie, ale chyba wybrałam o jedną przerwę za późno ;_; Moja wiekowa generacja ;_; To takie smutne ;_; To bardzo niesprawiedliwe, że kiedy w v5 jest jeszcze masa serduszek, v4.5 już jest na skraju wyczerpania :C
Teraz mam w v4.5 Kujakutchi - taki jakby paw. Ma wszystkich życiowych punktów po równo, ciekawe co z niego wyrośnie c: (Mam nadzieję, że nie Celebtchi, albo ten taki Elvis ;_; Ten pierwszy nie będzie pasował do fabuły, a ten drugi jest brzydki ;_; )
Natomiast w v5 mam uroczą Lovezukintchi i dwie postacie specjalne: Makiko i Kuromametchiego Duży uśmiech *Kat potrafi* Bardzo się cieszę, że mi się udało. Właściwie to było łatwe. Gdyby nie szkoła to postarałabym się o jakąś rasową rodzinkę, ale pewnie nic nie wyjdzie :c A w gry dalej z nimi nie grałam xD Tylko parę itemków z kodów ;u;

FOTKI:
Pierwsze z flaszem = beznadzieja, a poza tym to na niektórych mają kurz na ekraniku xD Ten aparat bardzo to uwydatnia xD
[Obrazek: p1050323_vert_by_katechi-d7ikkfz.jpg]
BONUS:
Tamagotchi L.i.f.e.
[Obrazek: tumblr_n5obieAg0U1taeq60o1_1280.jpg]
Stwierdzam, że lepiej wyszły tutaj screeny niż zapisywanie ekranu z gry xD
Co jest dziwne: ostatnio coraz częściej traci humor i tyje o_O Bulimia czy coś?

Ocean i Mothra:
[Obrazek: tumblr_n5obkmYszW1taeq60o1_1280.jpg]
Uwielbiam po prostu tą rybkę >w< A ten maluch leśny to mi nie chce rosnąć ;; Poza tym mam wrażenie, że czas tam płynie tylko podczas czynnego grania, i 1 yr to godzina :q Nauczyłam się też (chyba) unikać choroby :'D
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości