22-01-2012, 13:05
Suzan Week
Kiedy byłam jeszcze małym aniołkiem spodobał mi się pewien anioł. Był dla mnie kimś bardzo ważnym do samego upadku, od tamtej pory go nie widziałam. Kiedy przyśnił mi się dzisiejszej nocy, wiedziałam, że coś się stało. Kiedy tylko się budziłam miałam Go przed swoimi oczami, a kiedy zasypiałam, znowu śnił mi się On. W tym momencie, żałowałam, że Melanie pojechała na to polowanie. Po trzech dniach oczekiwania na nią, nie wytrzymałam. Mogło Mu się coś stać, a ja siedzę tu i nic z tym nie robię. Kiedy przyśnił mi się Jego upadek czym prędzej wstałam i się ubrałam. Splotłam włosy w długiego warkocza i przejrzałam się lustrze. Był środek nocy kiedy opuściłam mój pokój i przemierzałam dziedziniec szkoły, a mimo to nie był on pusty. Przechadzały się nim zgraje wilkołaków, wampirów, demonów… Upadłe Anioły rzadko pojawiały się tam o takiej porze, przez co wszyscy przyglądali mi się z zaciekawieniem. Kiedy doszłam do jednej z bram, uderzyło mnie światło wydobywające się z niej. Znalazłam się w Nowym Yorku, który także był pogrążony ciemnością. Wyszłam z tunelu i wmieszałam się w tłum przemierzający jedną z ulic. Nie wyróżniałam się za bardzo od kobiet, które się tu znajdywały. Miałam sukienkę, jednak nie czarną mini, była to jedyna rzecz, która we mnie tu nie pasowała. Jakaś nadzwyczajna siła ciągnęła mnie na południe, a jako że jestem już poza szkołą, to nie zaszkodzi jak tam polecę. Kiedy znalazłam w końcu jakąś uliczkę weszłam do niej i przystanęłam na chwilę, aby rozglądnąć się czy aby na pewno nikogo tu nie ma.
-No, no, laluniu, gdzie się zapędzasz? – stanęłam jak wryta, kiedy poczułam morderczy oddech wampira, złapał mnie za ramiona i mocno trzymał, „A niech to!” pomyślałam.
-Och… Najmocniej przepraszam, że wstąpiłam na wasz teren. To przypadek. Czy mógłby mnie pan puścić?
-Nie udawaj, aniołku. Znam cię, wszystkim znana Suzan Weeeeeek. Co tu robisz?
-Nie twoja sprawa, Wlad.
-Teraz jesteś taka odważna? – obrócił mnie przodem do siebie i zaczął całować, nie mogłam tego znieść. Kopnęłam go w krocze i czym prędzej odleciałam, wycierając usta.
W końcu zauważyłam to czego się obawiałam, krater, a w jego środku Jego.
-O matko – ledwie wyszeptałam.
Wylądowałam i szybko pobiegłam w Jego stronę. Leżał nieprzytomny. Ciągle był w przebraniu anioła, biała kamizelka, biała koszula i białe spodnie. Jego złote włosy przykleiły mu się do spoconej twarzy.
-Jeremy? – wyszeptałam – Co się stało?
Otworzył oczy z których popłynął strumień łez. Były dokładnie takie jak je pamiętałam, głębokie, ciemne, niebieskie. Wtuliłam się w jego ramiona i zaczęłam cicho łkać. Złapał moją twarz w swoje dłonie.
-Suzan… Ja upadłem.
Leżeliśmy tak wtuleni w siebie, aż nastał świt, po czym wróciliśmy do Szkoły Mroku.
-No, no, laluniu, gdzie się zapędzasz? – stanęłam jak wryta, kiedy poczułam morderczy oddech wampira, złapał mnie za ramiona i mocno trzymał, „A niech to!” pomyślałam.
-Och… Najmocniej przepraszam, że wstąpiłam na wasz teren. To przypadek. Czy mógłby mnie pan puścić?
-Nie udawaj, aniołku. Znam cię, wszystkim znana Suzan Weeeeeek. Co tu robisz?
-Nie twoja sprawa, Wlad.
-Teraz jesteś taka odważna? – obrócił mnie przodem do siebie i zaczął całować, nie mogłam tego znieść. Kopnęłam go w krocze i czym prędzej odleciałam, wycierając usta.
W końcu zauważyłam to czego się obawiałam, krater, a w jego środku Jego.
-O matko – ledwie wyszeptałam.
Wylądowałam i szybko pobiegłam w Jego stronę. Leżał nieprzytomny. Ciągle był w przebraniu anioła, biała kamizelka, biała koszula i białe spodnie. Jego złote włosy przykleiły mu się do spoconej twarzy.
-Jeremy? – wyszeptałam – Co się stało?
Otworzył oczy z których popłynął strumień łez. Były dokładnie takie jak je pamiętałam, głębokie, ciemne, niebieskie. Wtuliłam się w jego ramiona i zaczęłam cicho łkać. Złapał moją twarz w swoje dłonie.
-Suzan… Ja upadłem.
Leżeliśmy tak wtuleni w siebie, aż nastał świt, po czym wróciliśmy do Szkoły Mroku.
![[Obrazek: 1tLhpRw.png]](https://i.imgur.com/1tLhpRw.png)


