Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Nasza powieść fantastyczna - lepsza wersja.
#12
Sekomora
Rozdział 1.

Ranek jak każdy… zielona herbata, ulubiona rockowa stacja, zwierzęta domagające się posiłku, za oknem, niebo właściwie bezchmurne, spokojna tafla jeziora odbijająca drzewa rosnące po drugiej stronie, ptaki które nigdzie indziej nie występowały, jak tylko przy Jeziorze Pięciu Wierzb, zaczynały swój koncert . Nic nowego, codzienna rutyna, a jednak tak przyjemna i budząca dziwną, nieznaną dotąd nadzieję.
-Shao… - szeptałam krążąc w około dębu – Shao! Gdzie ty byłaś!? Wiesz, że nie można przebywać poza dębem gdy… - przyjrzałam się małemu Fenkowi jeszcze raz - białe, aksamitne futro lekko muskał południowy wiatr, uszy postawione, zwrócone w moją stronę – uważnie nasłuchujące, małe czarne oczęta, dotąd nie spuszczające ze mnie wzroku ani na chwilę powoli z przerażeniem zaczęły uciekać w stronę wierzb rosnących przy stawie –stworzonko skuliło się w popłochu, najwyraźniej przestraszone czymś co ujrzało – już wiedziałam.
Stałam tak jeszcze chwilę, wpatrując się w białą kulkę. Po czym szybko, odwracając się i jednocześnie wyjmując z sakwy łuk i strzały krzyknęłam:
-Ani-kroku-dalej! – Wycelowałam dokładnie, podnosząc pewnie twarz, którą oświetliło mocne, poranne słońce… Kilka metrów od dębu, obok którego znajdowałam się ja i Shao dostrzegłam 5 potężnych sylwetek – trzech mężczyzn i dwie kobiety uzbrojonych w sztylety.
Po chwili przerażającej ciszy, zaczęłam przemawiać w nie zrozumiałym dla ludzi języku zwierząt do Shao, schowanej w tej chwili za dębem. Jeden z łowców, najmłodszy i najmizerniejszy poruszył się niespokojnie najwyraźniej myśląc że rzucam właśnie klątwę i odwrócił głowę do stojącego obok towarzysza – ten tylko zmarszczył brwi, nie spuszczając ze mnie wzroku – wykorzystałam to – błyskawicznie wycelowałam w rozproszonego w tej chwili wątłego chłopaczka i wypuściłam strzałę.
-AAAAAAAA! –zaczęłam krzyczeć. Dźwięk ten który kruszył skały, uśmiercał ptaki, a słyszeli go nawet niesłyszący błyskawicznie ogłuszył piątkę zwijających się w tej chwili z bólu Nefilimów. Porwałam na ręce Shao i wzleciałam w powietrze, podążając w stronę lasu. Już po chwili widziałam tylko oddalającą się coraz bardziej gładką taflę jeziora, 5 wierzb płaczących na delikatnym wietrze i dąb rosnący po drugiej stronie ścieżki.
-Niedługo wrócę – szepnęłam.

Krótko bardzo, ale chciałam to jakoś sensownie podzielić.
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
RE: Nasza powieść fantastyczna - lepsza wersja. - Rin - 06-01-2012, 10:31

Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Nasza Powieść Fantastyczna (NPF) - Rozdziały Scalee 6 1,632 30-12-2011, 13:33
Ostatni post: Imaginary
  Nasza Powieść Fantastyczna (NPF) - Sprawy Organizacyjne Anju 164 17,361 29-12-2011, 19:47
Ostatni post: Imaginary



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości