27-12-2011, 13:14
Jał, napisałam ; D. Chociaż krótko, nawet bardzo, ale to się rozkręcę.
Rozdział 5
Anielica rozpostarła skrzydła, wzlatując coraz wyżej. Już od dawna nie czuła tego wiatru we włosach, pędu, choć wiedziała, że czas lądować, wzbijała się coraz wyżej z uśmiechem na twarzy.
-Suzan! – zawołał Iwan – Czas wracać! – jednakże anielica nie miała najmniejszej ochoty go słuchać, wzleciała ku chmurze, i przysiadła na niej.
-Iwanuszka! Jeszcze pięć minut! Proszę! – krzyknęła.
-Dobrze – powiedział, po czym przyłączył się do niej.
Anielica pamiętała go jeszcze przed upadkiem, szczęśliwy, uśmiechnięty, długowłosy. Nigdy nie zapomni jego włosów, zawsze spiętych w wysokiego kucyka. Po rozpuszczeniu sięgały, tak jak mniej więcej jej, do kolan. Były koloru lodów o smaku mlecznej czekolady. Spojrzała na Iwana i przytuliła się do niego. On lekko uśmiechnięty objął ją ramieniem i siedzieli tak, wpatrując się w Ziemię, jak jeszcze za ich niebiańskich czasów. Suzan tak bardzo za tym tęskniła.
-Suz, już naprawdę musimy wracać – spojrzał na nią ze smutkiem, uśmiech rzadko widoczny był na jego twarzy, tęskno było mu za domem.
-Dobrze – odparła, po czym rzuciła się w dół.
Leciała w dół o ogromną prędkością, choć wiedziała, że wnet będzie musiała się zatrzymać i wzlecieć na dach wieżowca. Pod wpływem prędkości, jej gumka spadła z włosów, a one same rozpuściły się, co spowodowało jeszcze większy uśmiech na jej twarzy. Zauważyła, iż budynek, na którym mieli wylądować, zbliża i się, i prędko się zatrzymała, jej włosy uderzyły o twarz, jak zawsze. Uwielbiała latać. Powoli podleciała na dach budynku, lekko dotknęła nogami płaskiej powierzchni i spojrzała w górę, Iwan był już blisko. Do niedawna on też mógł odczuwać ten wiatr we włosach, ale je ściął, sięgały mu teraz do brody, po tym jak podrosły. Anielica odwróciła się w stronę Iwana.
-Wiesz, że mogliśmy polatać dłużej! Dlaczego musimy zawsze tak szybko wracać?! – wykrzyczała w jego stronę, po lataniu zawsze była bardzo zdenerwowana, ponieważ chciała znów znaleźć się na jakiejś chmurze, chciała oderwać się od ziemi, która tak bardzo jej przeszkadzała.
-Uspokój się! – krzyknął Iwan i przytulił załamaną anielicę.
-Chodźmy do mnie – powiedziała.
Jej mieszkanie znajdywało się w budynku na którym wylądowali. Zeszli z dachu przez małe drzwiczki, o których wiedziała tylko ta dwójka, po drabinie zeszli do mieszkania Suzan, a dokładniej salonu.
-O matko – wyszeptała anielica, gdy zobaczyła swoje zdemolowane mieszkanie. – Znaleźli nas! Wampiry nas znalazły! - wykrzyczała zrozpaczona.
Jeszcze tego samego dnia uciekli z miasta, w poszukiwaniu nowego domu.
Rozdział 5
Anielica rozpostarła skrzydła, wzlatując coraz wyżej. Już od dawna nie czuła tego wiatru we włosach, pędu, choć wiedziała, że czas lądować, wzbijała się coraz wyżej z uśmiechem na twarzy.
-Suzan! – zawołał Iwan – Czas wracać! – jednakże anielica nie miała najmniejszej ochoty go słuchać, wzleciała ku chmurze, i przysiadła na niej.
-Iwanuszka! Jeszcze pięć minut! Proszę! – krzyknęła.
-Dobrze – powiedział, po czym przyłączył się do niej.
Anielica pamiętała go jeszcze przed upadkiem, szczęśliwy, uśmiechnięty, długowłosy. Nigdy nie zapomni jego włosów, zawsze spiętych w wysokiego kucyka. Po rozpuszczeniu sięgały, tak jak mniej więcej jej, do kolan. Były koloru lodów o smaku mlecznej czekolady. Spojrzała na Iwana i przytuliła się do niego. On lekko uśmiechnięty objął ją ramieniem i siedzieli tak, wpatrując się w Ziemię, jak jeszcze za ich niebiańskich czasów. Suzan tak bardzo za tym tęskniła.
-Suz, już naprawdę musimy wracać – spojrzał na nią ze smutkiem, uśmiech rzadko widoczny był na jego twarzy, tęskno było mu za domem.
-Dobrze – odparła, po czym rzuciła się w dół.
Leciała w dół o ogromną prędkością, choć wiedziała, że wnet będzie musiała się zatrzymać i wzlecieć na dach wieżowca. Pod wpływem prędkości, jej gumka spadła z włosów, a one same rozpuściły się, co spowodowało jeszcze większy uśmiech na jej twarzy. Zauważyła, iż budynek, na którym mieli wylądować, zbliża i się, i prędko się zatrzymała, jej włosy uderzyły o twarz, jak zawsze. Uwielbiała latać. Powoli podleciała na dach budynku, lekko dotknęła nogami płaskiej powierzchni i spojrzała w górę, Iwan był już blisko. Do niedawna on też mógł odczuwać ten wiatr we włosach, ale je ściął, sięgały mu teraz do brody, po tym jak podrosły. Anielica odwróciła się w stronę Iwana.
-Wiesz, że mogliśmy polatać dłużej! Dlaczego musimy zawsze tak szybko wracać?! – wykrzyczała w jego stronę, po lataniu zawsze była bardzo zdenerwowana, ponieważ chciała znów znaleźć się na jakiejś chmurze, chciała oderwać się od ziemi, która tak bardzo jej przeszkadzała.
-Uspokój się! – krzyknął Iwan i przytulił załamaną anielicę.
-Chodźmy do mnie – powiedziała.
Jej mieszkanie znajdywało się w budynku na którym wylądowali. Zeszli z dachu przez małe drzwiczki, o których wiedziała tylko ta dwójka, po drabinie zeszli do mieszkania Suzan, a dokładniej salonu.
-O matko – wyszeptała anielica, gdy zobaczyła swoje zdemolowane mieszkanie. – Znaleźli nas! Wampiry nas znalazły! - wykrzyczała zrozpaczona.
Jeszcze tego samego dnia uciekli z miasta, w poszukiwaniu nowego domu.
![[Obrazek: 1tLhpRw.png]](https://i.imgur.com/1tLhpRw.png)


