26-12-2011, 18:14
Anju, jestem pod wrażeniem. Nawet nie dostałam zawału od twoich przecinków. xD
Aha, słowa "I zapadła ciemność" są moje, kopiaro!!!!!! >:-|
A właściwie to gdzie się toczy akcja NPF? Bo ja już nie ogarniam.....
A tak poza tym... nie wiem, kto teraz ma pisać i jak to uzgadniałyście, więc nie wkurzajcie się bardzo, ale piszę rozdział 3.
Rozdział 3
Spojrzałam na słońce. Zachodziło powoli, chmury różowiły się od jego blasku. Siedziałam wysoko nad ziemią, na dachu pewnego starego domu. Podwinęłam kolana pod brodę i starałam się mnie myśleć o niczym. Chłodny wiaterek chłodził moją skórę, pełną blizn po zabijaniu demonów, rozwiewał czarne jak noc włosy. Było cicho i pięknie...
- Auuu, Chris, weź się ogarnij! - usłyszałam wrzask za sobą.
- Zabieraj dupę z mojej twarzy!
- Nie no, jak ja ci zaraz...
Westchnęłam ciężko. A było tak cicho!...
Niechętnie wstałam i odwróciłam się do dwóch ciał miotających się po dachu. Normalny człowiek uznałby, że są szaleńcami, skoro biją się na stromym dachu - mogli w każdej chwili spaść i się zabić. Ale moi przyjaciele nie byli ludźmi. Byli kimś więcej. Byli Nocnymi Łowcami.
Bardzo debilnymi Nocnymi Łowcami.
- Chris, Brad, przestańcie - powiedziałam znużonym głosem. - Nie możecie wytrzymać chociaż minuty bez rąbnięcia się w łby?
Chłopcy wstali, otrzepali się i spojrzeli na mnie z uśmiechami na twarzach. Chris, starszy ode mnie o rok, był wysokim i mocno zbudowanym blondynem, a Brad, który był w moim wieku, miał gęste, wiecznie potargane czarne włosy i szare oczy. Obydwoje byli dla siebie parabatai - wojownikami gotowymi oddać za siebie życie w walce, najlepszymi przyjaciółmi. Kiedy ukończyliśmy Szkołę Nefilim, wysłano nas do tego miasta, byśmy strzegli je przed demonami. Otrzymaliśmy nowe niewidzialne tatuaże - piękne smoki na plecach. Każdy z nas dostał swój miecz i stelę (urządzenie bardzo przypominające miecz, napełnione Starą Magią, która chroni przed ranami i którą zabijamy demony i dodajemy sobie tatuaże ochronne). Byliśmy bardzo dumni ze swojej nowej misji, a w Idrisie (kraju, z którego pochodzą wszyscy Nocni Łowcy) ja, Chris i Brad byliśmy najlepszymi przyjaciółmi, więc cieszyliśmy się, że przydzielili nas do siebie. Jednak obydwoje byli ciągle takimi debilami, jak zawsze - nie zmądrzeli nawet odrobinę.
- A jak myślisz, Leslie? - spytał zaczepnie Brad. - Jak mu się nie przetrzepie co jakiś czas tego pyzatego łba, to się stanie zbyt napuszony.
Chris walnął go w ramię, a Brad dał mu w twarz i doszłoby znów do bójki, gdybym obu nie odciągnęła za kołnierze.
- Chłopaki, kocham was, ale serio, nie jestem w nastroju do leczenia pobitych tyłków - powiedziałam znużonym głosem.
Chris uśmiechnął się.
- Kochasz nas? Ale tak... kochasz kochasz? Bo wiesz, ja jestem zawsze gotowy....
Przewróciłam oczami i puściłam ich.
- Chris, chyba już o tym rozmawialiśmy. Nigdy nie pójdę z tobą do łóżka.
- No jasne, ze nie - powiedział Brad. - Bo pójdzie ze mną.
Znów zaczęli się lać, ale ja tylko fuknęłam i przestałam zwracać na nich uwagę. Debile jednak zawsze pozostaną debilami.
Usiadłam koło mojego plecaka. Już zapadła zmrok, co oznaczało, że za chwilę ruszamy na łowy. Demony i złe wampiry zwykle tłoczą się i polują w klubach nocnych albo w ciemnych zaułkach, co oznacza, że tam musimy zacząć. Naszym zadaniem jest zabijać demony i Przeklętych (niby-ludzi, jak zombie itp.), a było to moje ulubione zajęcie. Zabiłam już dwadzieścia demonów z swoim życiu, połowę z pomocą Chrisa i Brada. Byłam z tego bardzo dumna, ale i tak było to niewiele. Marzyłam, by oczyścić całe miasto z wszelkich demonów. Zajęłoby to jednak całe lata, bo demonów wciąż przybywa, a niektóre są bardzo sprytne i uciekają do innych miast, tam, gdzie ich nie wyczuwamy (Nefilim wyczuwają demony na odległość). Jednak zabicie wszystkich było moim marzeniem. Oczyścić świat ze zła.
Chłopaki przestały sie bić i zaczęły się rechotać z jakichś głupot, a ja wyjęłam z plecaka parę kanapek i lazanię i zaczęłam jeść. Byłam bardzo głodna, a po jedzenie do Nocnego Baru moglismy chodzić tylko raz na dobę bez zapłaty. Musieliśmy więc dobrze zaplanować, kiedy co jemy, bo mogło nam zabraknąć. Mieszkaliśmy w starym budynku na końcu miasta, gdzie wynajmowaliśmy maleńkie mieszkanko z trzema pokojami i łazienką. Właściwie chodziliśmy tam tylko spać - resztę doby spędzaliśmy na zabijaniu demonów. Ja nienawidziłam przebywać w zamknięciu, więc zwykle wolny czas spędzałam właśnie na tym dachu, w ciszy i spokoju, ponad całym światem.
Zapadł zmierzch. Gdy ja i chłopaki skończyliśmy jeść, wstałam i rozejrzałam się uważnie. Mój wewnętrzny zmysł wyczuwania zła włączył się, niczym podczerwień. Spojrzałam w stronę małej ulicy parę przecznic dalej. Drgnęłam.
- Chłopaki, ruszamy - powiedziałam cicho. - Tam jest wampir.
Po piętnastu minutach byliśmy już w miejscu, gdzie wyczułam wampira. Teraz sygnał odbierałam jeszcze głośniej. Chłopaki syknęły - również to poczuły. Wszyscy wyciągnęliśmy nasze stele z pochw. Wampir nas nie zauważył - szedł przed siebie, cały czas ukryty w cieniu. Podeszliśmy do niego powoli, a gdy byliśmy już wystarczająco blisko, rzuciłam się na niego ze stelą....
Wampir krzyknął i upadł do tyłu. Zauważyłam, że była to dziewczyna. Bardzo młoda dziewczyna, i w dodatku bardzo ładna, ze szkarłatnymi oczami pałającymi w mroku. Chłopaki nie przejęły się tym i chciały ją natychmiast zabić, ale ona krzyknęła rozpaczliwie:
- Nie zabijajcie mnie!
Popatrzyłam na nią jeszcze raz. Wpatrywała się we mnie przerażonymi oczami, szeroko otwartymi ze strachu. Pomyślałam, że nie mam serca jej zabijać. Z resztą nie była złym wampirem - wyczułam to od razu. Była wampirem dziennym.
- Chłopaki, poczekajcie - mruknęłam, a Chris zamarł ze stelą w powietrzu, idealnie wycelowaną w serce wampirzycy.
Dziewczyna, widząc, że się wahamy, wstała i zaczęła się cofać, dygocąc ze strachu.
- Nie zabijajcie mnie, proszę, ja nie jestem zła, j-ja nie chciałam n-nic złego z-zrobić, n-naprawdę, proszę....
Spojrzałam w jej przerażoną twarz i poczułam w sercu litość. Nie będę jej zabijać. To tylko młoda dziewczyna, tak jak ja. Nie mam serca tego zrobić.
- Dobrze, nie bój się, nic ci nie zrobimy. - Widząc zawód w oczach Chrisa i Brada, szepnęłam im do ucha: - Na Dziewiątej Ulicy jest sukub. Zaraz się zabawimy, nie grymaście. - Ich twarze się rozjaśniły, a ja odwróciłam się do wampirzycy. - Co tu robisz, wampirze? Wiesz, że Nocne Wampiry grasujące w tych okolicach mogą być napadane przez Łowców.
- Ale ja nie jestem Nocnym Wampirem - odpowiedziała dziewczyna. - Na imię mi Anju.
- Wiem o tym, Anju. Po prostu uważaj, bo inni nie muszą o tym pomyśleć, zanim cię zabiją.
Anju z ulgą wypuściła powietrze.
- Dzięki za ostrzeżenie. I dziękuję, że mnie nie zabiłaś.
Uśmiechnęłam się lekko. Ta wampirzyca była naprawdę bardzo miła, jak na przedstawiciela swojej rasy.
- Jestem Leslie - przedstawiłam się. Wampirzyca podała mi rękę, uścisnęłam ją. Była lodowata, ale nie wzdrygnęłam się. Dotykanie wampirów to była codzienność dla Nocnego Łowcy.
- Miło mi - powiedziała Anju i też się uśmiechnęła. Jej kły błysnęły w mroku.
Obejrzałam się na Chrisa i Brada. Byli już widocznie znudzeni tym czekaniem. No tak, przecież to były narwańce, jakich mało.
- Musimy już iść.... Lepiej uważaj na siebie, Anju. I.... udanego... polowania. - sama nie wierzę, że to powiedziałam. Anju zachichotała - w ustach Nocnego Łowcy to musiało zabrzmieć wyjątkowo śmiesznie.
- Skąd wiesz, że idę na polowanie? - spytała.
Mrugnęłam do niej.
- A nie?
Znów się uśmiechnęła, a ja pomachałam jej ręką i odeszłam, wraz z Chrisem i Bradem.
Cóż, mam nadzieję, ze jeszcze spotkam tę wampirzycę.
I co, nie za długo? xD
Aha, słowa "I zapadła ciemność" są moje, kopiaro!!!!!! >:-|
A właściwie to gdzie się toczy akcja NPF? Bo ja już nie ogarniam.....
A tak poza tym... nie wiem, kto teraz ma pisać i jak to uzgadniałyście, więc nie wkurzajcie się bardzo, ale piszę rozdział 3.
Rozdział 3
Spojrzałam na słońce. Zachodziło powoli, chmury różowiły się od jego blasku. Siedziałam wysoko nad ziemią, na dachu pewnego starego domu. Podwinęłam kolana pod brodę i starałam się mnie myśleć o niczym. Chłodny wiaterek chłodził moją skórę, pełną blizn po zabijaniu demonów, rozwiewał czarne jak noc włosy. Było cicho i pięknie...
- Auuu, Chris, weź się ogarnij! - usłyszałam wrzask za sobą.
- Zabieraj dupę z mojej twarzy!
- Nie no, jak ja ci zaraz...
Westchnęłam ciężko. A było tak cicho!...
Niechętnie wstałam i odwróciłam się do dwóch ciał miotających się po dachu. Normalny człowiek uznałby, że są szaleńcami, skoro biją się na stromym dachu - mogli w każdej chwili spaść i się zabić. Ale moi przyjaciele nie byli ludźmi. Byli kimś więcej. Byli Nocnymi Łowcami.
Bardzo debilnymi Nocnymi Łowcami.
- Chris, Brad, przestańcie - powiedziałam znużonym głosem. - Nie możecie wytrzymać chociaż minuty bez rąbnięcia się w łby?
Chłopcy wstali, otrzepali się i spojrzeli na mnie z uśmiechami na twarzach. Chris, starszy ode mnie o rok, był wysokim i mocno zbudowanym blondynem, a Brad, który był w moim wieku, miał gęste, wiecznie potargane czarne włosy i szare oczy. Obydwoje byli dla siebie parabatai - wojownikami gotowymi oddać za siebie życie w walce, najlepszymi przyjaciółmi. Kiedy ukończyliśmy Szkołę Nefilim, wysłano nas do tego miasta, byśmy strzegli je przed demonami. Otrzymaliśmy nowe niewidzialne tatuaże - piękne smoki na plecach. Każdy z nas dostał swój miecz i stelę (urządzenie bardzo przypominające miecz, napełnione Starą Magią, która chroni przed ranami i którą zabijamy demony i dodajemy sobie tatuaże ochronne). Byliśmy bardzo dumni ze swojej nowej misji, a w Idrisie (kraju, z którego pochodzą wszyscy Nocni Łowcy) ja, Chris i Brad byliśmy najlepszymi przyjaciółmi, więc cieszyliśmy się, że przydzielili nas do siebie. Jednak obydwoje byli ciągle takimi debilami, jak zawsze - nie zmądrzeli nawet odrobinę.
- A jak myślisz, Leslie? - spytał zaczepnie Brad. - Jak mu się nie przetrzepie co jakiś czas tego pyzatego łba, to się stanie zbyt napuszony.
Chris walnął go w ramię, a Brad dał mu w twarz i doszłoby znów do bójki, gdybym obu nie odciągnęła za kołnierze.
- Chłopaki, kocham was, ale serio, nie jestem w nastroju do leczenia pobitych tyłków - powiedziałam znużonym głosem.
Chris uśmiechnął się.
- Kochasz nas? Ale tak... kochasz kochasz? Bo wiesz, ja jestem zawsze gotowy....
Przewróciłam oczami i puściłam ich.
- Chris, chyba już o tym rozmawialiśmy. Nigdy nie pójdę z tobą do łóżka.
- No jasne, ze nie - powiedział Brad. - Bo pójdzie ze mną.
Znów zaczęli się lać, ale ja tylko fuknęłam i przestałam zwracać na nich uwagę. Debile jednak zawsze pozostaną debilami.
Usiadłam koło mojego plecaka. Już zapadła zmrok, co oznaczało, że za chwilę ruszamy na łowy. Demony i złe wampiry zwykle tłoczą się i polują w klubach nocnych albo w ciemnych zaułkach, co oznacza, że tam musimy zacząć. Naszym zadaniem jest zabijać demony i Przeklętych (niby-ludzi, jak zombie itp.), a było to moje ulubione zajęcie. Zabiłam już dwadzieścia demonów z swoim życiu, połowę z pomocą Chrisa i Brada. Byłam z tego bardzo dumna, ale i tak było to niewiele. Marzyłam, by oczyścić całe miasto z wszelkich demonów. Zajęłoby to jednak całe lata, bo demonów wciąż przybywa, a niektóre są bardzo sprytne i uciekają do innych miast, tam, gdzie ich nie wyczuwamy (Nefilim wyczuwają demony na odległość). Jednak zabicie wszystkich było moim marzeniem. Oczyścić świat ze zła.
Chłopaki przestały sie bić i zaczęły się rechotać z jakichś głupot, a ja wyjęłam z plecaka parę kanapek i lazanię i zaczęłam jeść. Byłam bardzo głodna, a po jedzenie do Nocnego Baru moglismy chodzić tylko raz na dobę bez zapłaty. Musieliśmy więc dobrze zaplanować, kiedy co jemy, bo mogło nam zabraknąć. Mieszkaliśmy w starym budynku na końcu miasta, gdzie wynajmowaliśmy maleńkie mieszkanko z trzema pokojami i łazienką. Właściwie chodziliśmy tam tylko spać - resztę doby spędzaliśmy na zabijaniu demonów. Ja nienawidziłam przebywać w zamknięciu, więc zwykle wolny czas spędzałam właśnie na tym dachu, w ciszy i spokoju, ponad całym światem.
Zapadł zmierzch. Gdy ja i chłopaki skończyliśmy jeść, wstałam i rozejrzałam się uważnie. Mój wewnętrzny zmysł wyczuwania zła włączył się, niczym podczerwień. Spojrzałam w stronę małej ulicy parę przecznic dalej. Drgnęłam.
- Chłopaki, ruszamy - powiedziałam cicho. - Tam jest wampir.
Po piętnastu minutach byliśmy już w miejscu, gdzie wyczułam wampira. Teraz sygnał odbierałam jeszcze głośniej. Chłopaki syknęły - również to poczuły. Wszyscy wyciągnęliśmy nasze stele z pochw. Wampir nas nie zauważył - szedł przed siebie, cały czas ukryty w cieniu. Podeszliśmy do niego powoli, a gdy byliśmy już wystarczająco blisko, rzuciłam się na niego ze stelą....
Wampir krzyknął i upadł do tyłu. Zauważyłam, że była to dziewczyna. Bardzo młoda dziewczyna, i w dodatku bardzo ładna, ze szkarłatnymi oczami pałającymi w mroku. Chłopaki nie przejęły się tym i chciały ją natychmiast zabić, ale ona krzyknęła rozpaczliwie:
- Nie zabijajcie mnie!
Popatrzyłam na nią jeszcze raz. Wpatrywała się we mnie przerażonymi oczami, szeroko otwartymi ze strachu. Pomyślałam, że nie mam serca jej zabijać. Z resztą nie była złym wampirem - wyczułam to od razu. Była wampirem dziennym.
- Chłopaki, poczekajcie - mruknęłam, a Chris zamarł ze stelą w powietrzu, idealnie wycelowaną w serce wampirzycy.
Dziewczyna, widząc, że się wahamy, wstała i zaczęła się cofać, dygocąc ze strachu.
- Nie zabijajcie mnie, proszę, ja nie jestem zła, j-ja nie chciałam n-nic złego z-zrobić, n-naprawdę, proszę....
Spojrzałam w jej przerażoną twarz i poczułam w sercu litość. Nie będę jej zabijać. To tylko młoda dziewczyna, tak jak ja. Nie mam serca tego zrobić.
- Dobrze, nie bój się, nic ci nie zrobimy. - Widząc zawód w oczach Chrisa i Brada, szepnęłam im do ucha: - Na Dziewiątej Ulicy jest sukub. Zaraz się zabawimy, nie grymaście. - Ich twarze się rozjaśniły, a ja odwróciłam się do wampirzycy. - Co tu robisz, wampirze? Wiesz, że Nocne Wampiry grasujące w tych okolicach mogą być napadane przez Łowców.
- Ale ja nie jestem Nocnym Wampirem - odpowiedziała dziewczyna. - Na imię mi Anju.
- Wiem o tym, Anju. Po prostu uważaj, bo inni nie muszą o tym pomyśleć, zanim cię zabiją.
Anju z ulgą wypuściła powietrze.
- Dzięki za ostrzeżenie. I dziękuję, że mnie nie zabiłaś.
Uśmiechnęłam się lekko. Ta wampirzyca była naprawdę bardzo miła, jak na przedstawiciela swojej rasy.
- Jestem Leslie - przedstawiłam się. Wampirzyca podała mi rękę, uścisnęłam ją. Była lodowata, ale nie wzdrygnęłam się. Dotykanie wampirów to była codzienność dla Nocnego Łowcy.
- Miło mi - powiedziała Anju i też się uśmiechnęła. Jej kły błysnęły w mroku.
Obejrzałam się na Chrisa i Brada. Byli już widocznie znudzeni tym czekaniem. No tak, przecież to były narwańce, jakich mało.
- Musimy już iść.... Lepiej uważaj na siebie, Anju. I.... udanego... polowania. - sama nie wierzę, że to powiedziałam. Anju zachichotała - w ustach Nocnego Łowcy to musiało zabrzmieć wyjątkowo śmiesznie.
- Skąd wiesz, że idę na polowanie? - spytała.
Mrugnęłam do niej.
- A nie?
Znów się uśmiechnęła, a ja pomachałam jej ręką i odeszłam, wraz z Chrisem i Bradem.
Cóż, mam nadzieję, ze jeszcze spotkam tę wampirzycę.
I co, nie za długo? xD
I can feel your love is real
But I know that youre making me sick!.... ♥
But I know that youre making me sick!.... ♥


