25-07-2011, 19:02
Rozdział I, cz. I
- Shira! - wołała czternastoletnia dziewczyna.
Jej kasztanowe loki doskonale wtapiały się w tło salonu. Ogromny, brązowy dywan, zdobione złotymi wzorami tapety, oraz piękne drewniane rzeźby nadawały temu pomieszczeniu uroku. Nawet przytulny kominek nie uspokoił panicznie przestraszonego dziecka. Czarne oczy dziewczynki szybowały z prędkością światła po każdym kącie pokoju. W końcu usiadła w fotelu
i niespokojnym wzrokiem patrzyła przez szybę.
- Siostrzyczko - westchnęła - Rodzice wkrótce wrócą. Gdzie jesteś?
Pochłonięta wieloma myślami, po chwili zasnęła. Myślała pewnie, że sen da jej ukojenie. Niestety, myliła się. Dręczyło ją poczucie winy. Nagle wyrwała się z koszmaru. W jej czarnych oczach pojawiła się iskierka nadziei rozświetlająca
wszechogarniającą panikę. Szukałą w domu, szukała w całej okolicy, przynajmniej tak myślała do tego momentu.
- Zapomniałam o rzece! - wykrzyknęła.
Pędem ubrała trzewiki i założyła długi, skórzany płaszcz i wybiegła z domu.
Pędziła ścieżką, z każdej strony opadały na ziemię kolorowe liście. Jedne czerwone, inne żółte. Idealnie komponowały się z urodą dziewczyny. Jej różowe policzki poddawały się dotykom wiatru, czarne oczy błyszczały od kolorów jesieni, a w loki wplątywały się pstrokate gałązki. Nie minęło 5 minut, a już ujrzała błękitną taflę wody. Przy rzece klęczała dziewczyna o włosach koloru gorzkiej czekolady. Nagle kasztanowłosa uśmiechnęła się i odetchnęła z ulgą.
- Shira! - wołała czternastoletnia dziewczyna.
Jej kasztanowe loki doskonale wtapiały się w tło salonu. Ogromny, brązowy dywan, zdobione złotymi wzorami tapety, oraz piękne drewniane rzeźby nadawały temu pomieszczeniu uroku. Nawet przytulny kominek nie uspokoił panicznie przestraszonego dziecka. Czarne oczy dziewczynki szybowały z prędkością światła po każdym kącie pokoju. W końcu usiadła w fotelu
i niespokojnym wzrokiem patrzyła przez szybę.
- Siostrzyczko - westchnęła - Rodzice wkrótce wrócą. Gdzie jesteś?
Pochłonięta wieloma myślami, po chwili zasnęła. Myślała pewnie, że sen da jej ukojenie. Niestety, myliła się. Dręczyło ją poczucie winy. Nagle wyrwała się z koszmaru. W jej czarnych oczach pojawiła się iskierka nadziei rozświetlająca
wszechogarniającą panikę. Szukałą w domu, szukała w całej okolicy, przynajmniej tak myślała do tego momentu.
- Zapomniałam o rzece! - wykrzyknęła.
Pędem ubrała trzewiki i założyła długi, skórzany płaszcz i wybiegła z domu.
Pędziła ścieżką, z każdej strony opadały na ziemię kolorowe liście. Jedne czerwone, inne żółte. Idealnie komponowały się z urodą dziewczyny. Jej różowe policzki poddawały się dotykom wiatru, czarne oczy błyszczały od kolorów jesieni, a w loki wplątywały się pstrokate gałązki. Nie minęło 5 minut, a już ujrzała błękitną taflę wody. Przy rzece klęczała dziewczyna o włosach koloru gorzkiej czekolady. Nagle kasztanowłosa uśmiechnęła się i odetchnęła z ulgą.
![[Obrazek: PYf9yLD.png]](https://i.imgur.com/PYf9yLD.png)



