Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
"Masdamer" - kontynuacja ;D
#5
Już daję więcej. Ostatni z nudnych rozdziałów. Harry mnie natchnął.
***
Masdamer – 5
Przyzwyczaiłam się do tego, że chodzę tutaj do szkoły mimo wakacji w „moim” świecie. Nadchodziły wolne dni, cały tydzień, tak tu było. Często spotykałam się ze Stazją i Berrym. Byli szczęśliwi i ja też. Zdążyłam poznać tu wiele ludzi. Ludwika, Krykona, Lirę, Montę i Montiego, Derona, Felicję, Grygię… Ale najlepiej dogadywałam się z Ludwikiem, Berrym i Anastazją. Siedziałam w pokoju i pisałam SMS do Mateusza „Przykro mi, musimy zerwać. I to nie tak, że coś do ciebie mam, po prostu jak już mówiłam to skomplikowane. Przykro mi. Może kiedyś się jeszcze spotkamy.” Odetchnęłam i schowałam telefon do szafki. Położyłam się na łóżku, od jutra mam wolne, cały tydzień. Zero nauki. Bawiłam się łęgami pustynnymi gdy usłyszałam pukanie.
-Proszę! – krzyknęłam.
Do pokoju wszedł Ludwik. Miał niebieskie, długie jak na chłopaka włosy i niebieskie oczy. Był wysoki i blady, zawsze zarumieniony i uśmiechnięty.
-Łucja, cześć! Ładnie to tak leżeć w urodziny?
-Skąd wiesz?
-Wiem o tobie wszystko – uśmiechnął się i usiadł na moim łóżku. – Zaprosiłem Stazję i Berrego, chyba się nie gniewasz.
-Oczywiście, że nie – odwzajemniłam uśmiech.
Siedział tak obok mnie i bawił się moimi włosami.
-Strasznie ci urosły odkąd pierwszy raz się spotkaliśmy. Pamiętam cię wtedy, minął już chyba miesiąc. Byłaś taka zagubiona, nie mogłaś się odnaleźć – położył dłoń na mojej twarzy. – Jesteś bardzo ładna, wiesz? – zarumieniłam się, mówił tak spokojnie, zawsze się dogadywaliśmy.
-Proszę, nie chwal mnie tak. Czuję się wtedy niezręcznie.
-Rozumiem, ale…-położył się obok mnie. – Trudno mi cię nie chwalić, jesteś taka ładna, miła, niezwykła.
-Proszę – usiadłam – nie jestem taka jak ci się wydaje. Może dla ciebie jestem ideałem, ale ja wcale taka nie jestem.
-Jesteś.
Rozległo się pukanie do drzwi. Ludwik wzdrygnął się i usiadł.
-Proszę! – krzyknęłam.
-Wszystkiego najlepszego, Łi! – wykrzyknęli razem Stazja i Berry.
-Dziękuję, nie musieliście się tak starać – w ręku trzymali tort i prezent.
Podeszłam do nich i ucałowałam ich w policzek.
-Proszę. Raczej ci się spodoba, a tort, jest pyszny. Nie pytaj skąd wiem – powiedział Berry.
-Jagódko, Stazjo, dziękuje wam.
-To także od Ludwika, on wybierał prezent, tort Jagodek, a ja, ja wszystko wymyśliłam i nadzorowałam – Ana podała mi prezent i przytuliła, a z drugiej strony rzucił się na mnie Berry, Ludwik siedział zawstydzony na łóżku.
-No to co? Kroimy tort? – spytał Ludwik, a ja nie chciałam go zasmucić, podeszłam do niego, dałam mu buziaka w policzek i przytuliłam. – Czy to oznacza, że go kroimy?
-Kroimy! – wykrzyknęliśmy wszyscy.
Jagódka i Stazja usiedli na liściowych krzesełkach, a Ludwik i ja na łóżku.
-Co będziemy robić w ten tydzień? Moglibyśmy pojechać do Pałacu Królowej Irtch, chociaż tam będzie wycieczka, a może, nie. Może będziemy siedzieć razem w pokojach. No to jutro o 11 u Łi w pokoju, pojutrze może u mnie, w środę powłóczymy się po dziedzińcu?
-Ja się zgadzam – powiedział Ludwik, Jagodek kiwnął głową, ja także.
Zdążyliśmy zjeść tort, włączyłam telewizor i zaczęliśmy go oglądać, w pewnym sensie. Berry i Stazja leżeli na dywanie i „miziali się”, a ja z Ludwikiem leżeliśmy na łóżku. Dostałam SMS, od Mateusza „Przykro mi, no ale jeśli to konieczne to ci wybaczam ;D. Na pewno się jeszcze spotkamy, wierze w to.”
-Kto to napisał? – szeptem spytał Ludwik.
-Mój kolega za świata ludzi, nic ważnego – odłożyłam telefon
-Jak to nic ważnego? Powiedz mi, proszę – spojrzał na mnie wzrokiem przybitego psa. – Proszę.
-Mój były chłopak, właśnie z nim zerwałam. Chyba wiesz dlaczego.
-Oczywiście, że wiem. Ale, mogę rozumieć, że teraz jesteś wolna.
-No, tak.
Leżeliśmy i oglądaliśmy. W telewizji leciał jakiś nudny film. Gdy byłam bliska zaśnięcia poczułam, że czyjaś dłoń dotyka mojej. Wzdrygnęłam się. Spoglądnęłam w dół i zobaczyłam dłoń Ludwika, która powoli zbliżała się do mojej, przesunęłam dłoń, usiadłam.
-Stazja, Jagodek, przełączcie na coś innego to jest nudne – powiedziałam.
-My już się chyba będziemy zbierać, prawda Jagodek? – przytaknął. – Do zobaczenia jutro! O której to miało być, 11, tak? Pa!
Wstali i wyszli, a ja zostałam w pokoju sama z Ludwikiem.
-Ty chyba też powinieneś się już zbierać.
-Wyganiasz mnie?
-Nie. Oczywiście, że nie. To byłoby nieuprzejme, ale jest już dosyć późno.
-Przepraszam, że cię zawstydziłem. To się więcej nie powtórzy, przyrzekam – spojrzałam na niego, siedział przygnębiony i wiązał buty.
-Ludwik, chyba się nie obrazisz? – nie odpowiedział. – Ludwik, Ludwiczek, halo – nie odpowiedział, siedział i wiązał buty, po czym wyszedł bez pożegnania. Zrobiło mi się strasznie smutno, bliska płaczu położyłam się do łóżka. Zasnęłam.
Następnego dnia obudziłam się w okolicach 10:30, za pół godziny przyjdą Stazja i Berry, bo co do Ludwika pewności nie miałam. Przetarłam oczy i wstałam, na biurku leżał jakiś liścik „Przepraszam Łucjo, źle się zachowałem, myślałem tylko o sobie. Jeśli nie chcesz, możemy się już nigdy nie zobaczyć. Przepraszam, przyjdę jutro rano wcześniej, jeśli będziesz chciała to mnie wpuść, jeśli nie, zrozumiem. Ludwik.” Łza popłynęła mi po policzku, zawsze się tak dobrze dogadywaliśmy, a teraz. Ubrałam się i umyłam, gdy dochodziła 10,50 usłyszałam pukanie. Ludwik.
-Cześć – powiedział niepewnie. – Mogę wejść?
-Nie wygłupiaj się, wchodź.
Zaskoczony wszedł do mojego pokoju, wyglądał na zagubionego.
-Siadaj, nie zachowuj się jak dziecko – usiadł, spojrzał na mnie, jakby nie wiedział o co chodzi. – Ludwik? Co z tobą? – usiadłam obok niego.
-Myślałem, że się obraziłaś – ucichł. – Bo ja, no, chciałbym z tobą chodzić.
-Ludwik – obróciłam się do niego – ja nie powiedziałam, że nie chce, tylko, no po prostu nie jestem pewna czy to to co teraz potrzebuję.
-Mogę pomóc ci wybrać, jeśli chcesz – przytaknęłam, nie wiedziałam o co mu chodzi.
Ludwik przyciągnął mnie bliżej siebie i usadowił na swoich kolanach.
-Tylko się nie obraź, proszę.
Nie wiedziałam co chce zrobić, czegoś się obawiałam, ale czego? Obrócił moją twarz, tak, że była równo naprzeciw jego twarzy. Twarz Ludwika była coraz bliżej mojej, czułam jego ciepły oddech. W końcu jego twarz zetknęła się z moją, pocałował mnie.
Wolny tydzień minął bardzo szybko. Gdy w poniedziałek rano wstałam byłam zaskoczona, że to już. Szłam przez dziedziniec w stronę klasy 14, 109898456 r.
-Łucja! – obróciłam głowę, w moją stronę biegł Ludwik. – Cześć! – w poniedziałki mieliśmy razem lekcje, co nie powiem, sprzyjało mi. I to nie tak że z sobą chodzimy, bo nie chodzimy.
-Cześć.
Szliśmy dróżką w stronę sali, lekcja rozbawiania zwierząt. Gdy po raz pierwszy zobaczyłam nazwę tej lekcji myślałam, że to jakiś żart, a jest to bardzo ważna lekcja! Kiedy toczy się bitwę, czarownicom bardzo potrzebne są zwierzęta, jednakże zwierzęta, które nie mają humoru nie będą chciały z nami współpracować, a po rozbawieniu, i owszem. Weszliśmy do Sali i usiedliśmy w ławce.
-Nie mogę uwierzyć, że ten tydzień tak szybko zleciał – powiedział wyciągając książki. – To zapewne przez to, że był spędzony z fajnymi osobami, a nie moją rodzinką.
-Możliwe, aczkolwiek, stęskniłam się za lekcjami.
-A za…?
-Nie, no może tylko za nią. Gdyby Krytia przestała uczyć w naszej szkole…
-Marzenia.
-Dokładnie. Choć warto marzyć.
-Oczywiście – odpowiedział mi, a ja kontem oka zauważyłam, iż panna Grydia wchodzi do Sali.
-Dobry dzień, dzieci! Nie odpowiadajcie. Mam dla was dobrą wiadomość, od tego tygodnia wasza nauka wzbogaci się o wykorzystywanie teorii w praktyce, a zawsze się mnie o to dopytywaliście – usiadła na krześle, które jak zawsze przesunęła przed biurko. Panna Grydia była około pięćdziesięcioletnią kobietą, wśród jej czarnych, sięgających połowy pleców włosów widać było już oznaki siwienia, na jej twarzy widoczne były nieliczne zmarszczki. Oczy miała koloru zielonego. Odziana była w płaszcz koloru zielonego, co oznaczało, że jej łęgi pustynne miały kolor zielony, a pod nim miała białą bluzkę i czarne dżinsy. – Oczywiście, tylko mnie się o to pytaliście. No więc, powinniście pamiętać jedną z naszych pierwszych lekcji, dotyczącą gryzoni. Chomiki są jednym z najprostszych zwierząt do opanowywania, czyli rozbawiania. Proszę podejdźcie i weźcie te chomiki po jednym na ławkę! – Ludwik stał i poszedł po jednego z gryzoni, przyniósł słodkiego albinosa, jednakże jego futerko nie było białe, a kremowe. – Chomiki rozbawić można zaklęciem Gryfindusa, każdy powinien je pamiętać, ale dla nieuków – tu znacznie spojrzała na Belle i jej koleżków – mogę je powtórzyć, lecz czy chcecie? – oczywiście zagadane towarzystwo siedzące przy stoliku obok okna, zbyt było zajęte rozmowami, by usłyszeć słowa nauczycielki. – Rozumiem, że nie. Dobrze, resztę zostawiam wam, macie pół godziny, po tym czasie sprawdzę jak wam to wyszło.
-To ty pierwsza? Okej? – przytaknęłam.
-Gryfidus rozbatius – chomik zaczął kręcić się w kółko, coraz szybciej i szybciej, tylko mi przydarzyło się coś takiego, coś poszło nie tak. – Lomulus! – wykrzyknęłam na całą klasę, a chomik, przestał. Szczerze mówiąc, nie powinnam była tego robić, znałam to zaklęcie z księgi, którą wkradłam w bibliotece. Miałam dość samej teorii i niemożliwości wykonywania zaklęć przez nas.
-Skąd…ty…? – Ludwik patrzył na mnie zdziwiony, z jego twarzy zszedł uśmiech, a oczy otworzyły się szeroko. – Jak…? Co…? – przestraszona spojrzałam na niego, lecz ja miałam na sobie spojrzenie całej klasy.
-Łucja, co się stało? Skąd ty znasz zaklęcie Łucji Adrockiej!? Skąd? – zapytała, a raczej wykrzyczała panna Grydia.
-Ja…ja znam je z podręcznika – skłamałam.
-Nie kłam! My nie nauczamy tego zaklęcia! Jest ono bardzo niebezbieczne! Nie powinnaś była, żadna z nauczycielek tej szkoły nie opanowała go, a ty? – spojrzała na mnie znacząco, po czym to samo zrobiła w stosunku do klasy. – Mam nadzieję, iż reszta klasy nikomu nie powie o tym wydarzeniu, ma ono pozostać tajemnicą, a jeśli ktoś się wygada, to go znajdę. – Lekcja przestała wyglądać normalnie…
[Obrazek: 1tLhpRw.png]
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
"Masdamer" - kontynuacja ;D - Vollmer - 28-05-2011, 14:35
RE: "Masdamer" - kontynuacja ;D - Vollmer - 15-07-2011, 20:18

Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Masdamer Noemi 6 1,098 05-02-2011, 20:22
Ostatni post: India



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości