15-07-2011, 17:56
Dziękuję. :3
Scalee, zapisałam sobie piękną myśl, którą zawarłaś w swoim komentarzu. Nie ma za co. c:
Wybaczcie, że będą dawała takie "części", mam nadzieję, że to nikomu nie przeszkadza. ^_^
Rozdział I, cz. 3.
Skulona Róża przytuliła się do ciepłej kotki. Uspokoiła nieco niepokojące myśli. W końcu sięgnęła bez przekonania po pierwszą z brzegu książkę, by zabić czas. Ta jednak tak ją wciągnęła, że po pewnym czasie, w połowie lektury, sprowadziło ją na ziemię dopiero wołanie mamy:
- Rozalio! Pomożesz mi rozwiesić pranie?
Dziewczyna pamiętając o swojej misji, wstała i poszła za nią na strych. Po chwili pranie było rozwieszone, a Róża zwróciła się do rodzicielki:
- Skąd wiesz, że medalion, który narysowałam należał do babci?
- Babcia Waleria zawsze go nosiła. Nie widziałam, żeby kiedykolwiek się z nim rozstawała...
- Ale ona nie żyje, gdzie medalion jest teraz?
- Poczekaj, nie skończyłam - mama uśmiechnęła się i kontynuowała opowieść - Kiedy się urodziłaś, 1. marca, babcia postanowiła spisać testament. Powiedziała, że czuje, iż jej misja dobiegła końca. Pewnie chodziło jej o życie, nie wiem, często zwracała się tak tajemniczo... W każdym razie w październiku umarła. Testament mówił wyraźnie, że w razie jej śmierci wszystko miało przypaść tobie.
Rozalia zbladła:
- To gdzie... gdzie są jej rzeczy, gdzie medalion?
- Wszystko jest w kufrze babci, pamiętasz, wielokrotnie go oglądałyśmy.
Teraz dziewczynie wszystko się przypomniało. Kufer, tak kufer! Jak mogła o nim nie pamiętać? Ale... przecież wielokrotnie z mamą go przeszukiwały. Gdy była mała uwielbiała się bawić zdjęciami i biżuterią zmarłej babci. Nie przypominała sobie, żeby kiedykolwiek widziała tam medalion, ale gdzie indziej mógł być?...
Szybko przemierzyła strych i wreszcie, w kącie, dojrzała tajemniczy kufer. Solidny, brązowy i na pewno stary...
Rozalia bez chwili wahania otworzyła wieko, wyjęła wszystkie szkatułki i przejrzała każde, najmniejsze nawet, pudełko. Oglądała dokładnie wszystkie wisiorki, kolczyki, bransoletki, nawet zdjęcia babci. Po chwili dołączyła do niej mama. Po godzinie żmudnych poszukiwań zawiedziona Róża postanowiła dać temu spokój. Medalionu nie było.
Zegar wybił 22.
Dziewczyna postanowiła położyć się spać.
Scalee, zapisałam sobie piękną myśl, którą zawarłaś w swoim komentarzu. Nie ma za co. c:
Wybaczcie, że będą dawała takie "części", mam nadzieję, że to nikomu nie przeszkadza. ^_^
Rozdział I, cz. 3.
Skulona Róża przytuliła się do ciepłej kotki. Uspokoiła nieco niepokojące myśli. W końcu sięgnęła bez przekonania po pierwszą z brzegu książkę, by zabić czas. Ta jednak tak ją wciągnęła, że po pewnym czasie, w połowie lektury, sprowadziło ją na ziemię dopiero wołanie mamy:
- Rozalio! Pomożesz mi rozwiesić pranie?
Dziewczyna pamiętając o swojej misji, wstała i poszła za nią na strych. Po chwili pranie było rozwieszone, a Róża zwróciła się do rodzicielki:
- Skąd wiesz, że medalion, który narysowałam należał do babci?
- Babcia Waleria zawsze go nosiła. Nie widziałam, żeby kiedykolwiek się z nim rozstawała...
- Ale ona nie żyje, gdzie medalion jest teraz?
- Poczekaj, nie skończyłam - mama uśmiechnęła się i kontynuowała opowieść - Kiedy się urodziłaś, 1. marca, babcia postanowiła spisać testament. Powiedziała, że czuje, iż jej misja dobiegła końca. Pewnie chodziło jej o życie, nie wiem, często zwracała się tak tajemniczo... W każdym razie w październiku umarła. Testament mówił wyraźnie, że w razie jej śmierci wszystko miało przypaść tobie.
Rozalia zbladła:
- To gdzie... gdzie są jej rzeczy, gdzie medalion?
- Wszystko jest w kufrze babci, pamiętasz, wielokrotnie go oglądałyśmy.
Teraz dziewczynie wszystko się przypomniało. Kufer, tak kufer! Jak mogła o nim nie pamiętać? Ale... przecież wielokrotnie z mamą go przeszukiwały. Gdy była mała uwielbiała się bawić zdjęciami i biżuterią zmarłej babci. Nie przypominała sobie, żeby kiedykolwiek widziała tam medalion, ale gdzie indziej mógł być?...
Szybko przemierzyła strych i wreszcie, w kącie, dojrzała tajemniczy kufer. Solidny, brązowy i na pewno stary...
Rozalia bez chwili wahania otworzyła wieko, wyjęła wszystkie szkatułki i przejrzała każde, najmniejsze nawet, pudełko. Oglądała dokładnie wszystkie wisiorki, kolczyki, bransoletki, nawet zdjęcia babci. Po chwili dołączyła do niej mama. Po godzinie żmudnych poszukiwań zawiedziona Róża postanowiła dać temu spokój. Medalionu nie było.
Zegar wybił 22.
Dziewczyna postanowiła położyć się spać.
~*~


