15-07-2011, 09:39
Ok. Mam wenę, więc ażeby jej nie marnować, zabrałam się do pisania opowieści mówiącej o losie ludzi w II wojnie światowej.
Ania trzymała plastikowy kubek z już zimną herbatą. Wyjrzała za okno. Tak, to oni. Dzielni żołnierze w których gronie stoi Marcyś, mąż Ani. Przepasany ciemnym paskiem od karabinu patrzy w niebo, w ten ostatni promyk nadziei z myślą, że wróci do domu żywy, nie martwy. Ania przypatrywała się jeszcze jedną chwilę ich popisami przed dziećmi z kamienicy, ale później oderwała wzrok, przestała myśleć o tym, co czeka biednego chłopaka.
Dopiła herbatę, ugryzła czerstwy chleb, i odmówiła dziesiątek różańca za Marcysia i dziecko, które miało przyjść na świat w łonie dziewczyny. Wpatrzona w domową kapliczkę widzi Matkę Bożą, wpatrzoną w jej lica, ażeby pomogła, ażeby pożałowała. Po modlitwie przysiadła jeszcze przy kapliczce i wpatrywała się w Jej dłonie, Jej święte dłonie.
Rozdział I
Część I
Ania trzymała plastikowy kubek z już zimną herbatą. Wyjrzała za okno. Tak, to oni. Dzielni żołnierze w których gronie stoi Marcyś, mąż Ani. Przepasany ciemnym paskiem od karabinu patrzy w niebo, w ten ostatni promyk nadziei z myślą, że wróci do domu żywy, nie martwy. Ania przypatrywała się jeszcze jedną chwilę ich popisami przed dziećmi z kamienicy, ale później oderwała wzrok, przestała myśleć o tym, co czeka biednego chłopaka.
Dopiła herbatę, ugryzła czerstwy chleb, i odmówiła dziesiątek różańca za Marcysia i dziecko, które miało przyjść na świat w łonie dziewczyny. Wpatrzona w domową kapliczkę widzi Matkę Bożą, wpatrzoną w jej lica, ażeby pomogła, ażeby pożałowała. Po modlitwie przysiadła jeszcze przy kapliczce i wpatrywała się w Jej dłonie, Jej święte dłonie.




![[Obrazek: 6860832.png]](http://squiby.net/view/6860832.png)
![[Obrazek: 6863943.png]](http://squiby.net/view/6863943.png)