14-07-2011, 20:15
Na wstępie napiszę, iż liczę na uzasadnioną krytykę, czy komentarze, bym wiedziała co mogę poprawić. Dziękuję.
Dziewczyna siedziała na drewnianej ławce w parku. Kruczoczarne włosy opadały jej swobodnie na ramiona, zaś jeżynowe oczy zwróciła ku tafli parkowego jeziora. Ręka zastygła jej wraz z ołówkiem nad zeszytem w motyw kwiatowy.
Rozalia marzyła.
Po chwili zamknęła oczy i poczęła kreślić w szkicowniku. W końcu je otworzyła i zadowolona ze stworzonego szkicu cicho westchnęła. Spojrzała z powrotem w stronę jeziora i dopiero po chwili oceniła to, co przed chwilą stworzyła.
Nagle osóbka gwałtownie zerwała się z ławki. Jej przybory do rysowania upadły na ziemię. Jednak szkicownik nachylił się pod takim kątem, by było widać rysunek.
Wynurzający się w ciemności medalion.
Przerażona Rozalia nie była w stanie się ruszyć, patrzyła z przerażeniem w swoje dzieło. Wyrwał jej się cichy jęk.
Upadła.
PROLOG
Dziewczyna siedziała na drewnianej ławce w parku. Kruczoczarne włosy opadały jej swobodnie na ramiona, zaś jeżynowe oczy zwróciła ku tafli parkowego jeziora. Ręka zastygła jej wraz z ołówkiem nad zeszytem w motyw kwiatowy.
Rozalia marzyła.
Po chwili zamknęła oczy i poczęła kreślić w szkicowniku. W końcu je otworzyła i zadowolona ze stworzonego szkicu cicho westchnęła. Spojrzała z powrotem w stronę jeziora i dopiero po chwili oceniła to, co przed chwilą stworzyła.
Nagle osóbka gwałtownie zerwała się z ławki. Jej przybory do rysowania upadły na ziemię. Jednak szkicownik nachylił się pod takim kątem, by było widać rysunek.
Wynurzający się w ciemności medalion.
Przerażona Rozalia nie była w stanie się ruszyć, patrzyła z przerażeniem w swoje dzieło. Wyrwał jej się cichy jęk.
Upadła.
~*~


