29-05-2011, 19:01
29 maja 2011 rok.
Pierwszy dzień pracy, a wszystko jak po maśle.
Pracownicy sprawują się wspaniale! Kelnerzy i kelnerki są doskonali, kucharze pichcą smakowite dania, które przyciągają mieszkańców całego miasta. Interes rozkwita.
Michie jest świetną ochroniarką, Xav cudownie sprawuje się jako kelner. Cookie jest szefową, ale nie siedzi w gabinecie, lecz gotuje na najważniejszym stanowisku. Pomagają jej dzieci pracowników, których ciekawi sztuka gotowania. Matt gotuje bardzo blisko Cookie, ponieważ jest jednym z głównych kucharzy.
- Ptasie mleczko na talerzu czekolady. - wymówił zamówienie Xav
Cookie zabrała się od razu do roboty. Wszelkie dania z ptasim mleczkiem to jej specjalność. Niby w kilka sekund wyczarowała przepyszny talerz słodkości. Serca dzieci zamarły z wrażenia.
- Matt, podasz mi cukrowe wiórki? - spytała się Cookie
- Oczywiście - powiedział Kuchipatchi podając jej miseczkę.
- Dzięki. - odpowiedziała
Sekundka i... gotowe!~!
- Xav! Zamówienie!
- Jestem. - rzekł biorąc talerz - Chyba zamykamy za chwilę?
- Tak. Już późno. Tylko daj zjeść pani Horin.
Po chwili Xav zniknął w drzwiach i potem wrócił.
- Nie będzie problemów. Pani Horin ma wielki apetyt.
~~
10 minut później..
~~
- Pani Horin już zjadła. - powiedział Xav przynosząc ostatni talerz
- To zamykamy. - odpowiedziała - Zamykamy!!
Wszyscy zaczęli się zbierać do domów. Rodzice złapali maluchów za ręce i wyszli głównymi drzwiami. Gdy Cookie zamykała główne drzwi po wyjściu Xav stał obok.
- Cookie?
- Tak?
- Czy ty lubisz Matta?
- Hmm.. Tak lubię, ale... - powiedziała z uśmiechem
- Ale co? - spytał się już nieco zasmucony Kuromametchi
- ... ciebie kocham. - rzekła i pocałowała go
- A-aa ja myślałem, że to jego kochasz.
- On jest moim dobrym przyjacielem, ale znam go dopiero od wczoraj. A ciebie znam praktycznie od zawsze. Czy to nie ty wspierałeś mnie przed sprawdzianami z Lukrowania? Czy to nie ty pocieszałeś mnie kiedy byłam smutna?
- No cóż, masz rację. Wybacz za to, że byłem zazdrosny.
- Nic się nie stało, kochanie.
- Odprowadzić cię do domu?
- Chętnie.
Szli chodnikiem, a w ich twarze uderzał chłodny wiatr. Księżyc świecił na niebie, czarnym jak oczy Cookie. Nie rozmawiali w ogóle. Jedynym słyszalnym odgłosem był szum wiatru.
- Do zobaczenia Xav. - rzekła Cookie stojąca już na schodkach prowadzących do jej domu
- Żegnaj, Timmy. - powiedział Xavier oddalając się.
Narysowałam dzisiaj Cookie:
![[Obrazek: 2j4x0eu.jpg]](http://oi55.tinypic.com/2j4x0eu.jpg)
Wybaczcie za jakość, słabo mi się zeskanowało. D:
Żegnamy,
Scal & Cookie
Pierwszy dzień pracy, a wszystko jak po maśle.
Pracownicy sprawują się wspaniale! Kelnerzy i kelnerki są doskonali, kucharze pichcą smakowite dania, które przyciągają mieszkańców całego miasta. Interes rozkwita.
Michie jest świetną ochroniarką, Xav cudownie sprawuje się jako kelner. Cookie jest szefową, ale nie siedzi w gabinecie, lecz gotuje na najważniejszym stanowisku. Pomagają jej dzieci pracowników, których ciekawi sztuka gotowania. Matt gotuje bardzo blisko Cookie, ponieważ jest jednym z głównych kucharzy.
- Ptasie mleczko na talerzu czekolady. - wymówił zamówienie Xav
Cookie zabrała się od razu do roboty. Wszelkie dania z ptasim mleczkiem to jej specjalność. Niby w kilka sekund wyczarowała przepyszny talerz słodkości. Serca dzieci zamarły z wrażenia.
- Matt, podasz mi cukrowe wiórki? - spytała się Cookie
- Oczywiście - powiedział Kuchipatchi podając jej miseczkę.
- Dzięki. - odpowiedziała
Sekundka i... gotowe!~!
- Xav! Zamówienie!
- Jestem. - rzekł biorąc talerz - Chyba zamykamy za chwilę?
- Tak. Już późno. Tylko daj zjeść pani Horin.
Po chwili Xav zniknął w drzwiach i potem wrócił.
- Nie będzie problemów. Pani Horin ma wielki apetyt.
~~
10 minut później..
~~
- Pani Horin już zjadła. - powiedział Xav przynosząc ostatni talerz
- To zamykamy. - odpowiedziała - Zamykamy!!
Wszyscy zaczęli się zbierać do domów. Rodzice złapali maluchów za ręce i wyszli głównymi drzwiami. Gdy Cookie zamykała główne drzwi po wyjściu Xav stał obok.
- Cookie?
- Tak?
- Czy ty lubisz Matta?
- Hmm.. Tak lubię, ale... - powiedziała z uśmiechem
- Ale co? - spytał się już nieco zasmucony Kuromametchi
- ... ciebie kocham. - rzekła i pocałowała go
- A-aa ja myślałem, że to jego kochasz.
- On jest moim dobrym przyjacielem, ale znam go dopiero od wczoraj. A ciebie znam praktycznie od zawsze. Czy to nie ty wspierałeś mnie przed sprawdzianami z Lukrowania? Czy to nie ty pocieszałeś mnie kiedy byłam smutna?
- No cóż, masz rację. Wybacz za to, że byłem zazdrosny.
- Nic się nie stało, kochanie.
- Odprowadzić cię do domu?
- Chętnie.
Szli chodnikiem, a w ich twarze uderzał chłodny wiatr. Księżyc świecił na niebie, czarnym jak oczy Cookie. Nie rozmawiali w ogóle. Jedynym słyszalnym odgłosem był szum wiatru.
- Do zobaczenia Xav. - rzekła Cookie stojąca już na schodkach prowadzących do jej domu
- Żegnaj, Timmy. - powiedział Xavier oddalając się.
Narysowałam dzisiaj Cookie:
![[Obrazek: 2j4x0eu.jpg]](http://oi55.tinypic.com/2j4x0eu.jpg)
Wybaczcie za jakość, słabo mi się zeskanowało. D:
Żegnamy,
Scal & Cookie
![[Obrazek: PYf9yLD.png]](https://i.imgur.com/PYf9yLD.png)



