29-05-2011, 11:34
Przed biwakiem, tak jak się umawiałam z Codie'm, On i Jego wybranka - Rose - violetchi. (no teraz to już wiecie ;D) przyszli na podwieczorek. :3
* ding, dong *
-Dzień dobry. - dygnęła Rose.
-Dzień dobry, miło że do ans przyszłaś. - uśmiechnęłam się.
-Mi również jest miło, i dziękuję za zaproszenie. - odpowiedziała.
Codie wziął ją za rękę i zaprowadził do salonu, następnie odsunął jedno ze stojących przy stole krzeseł. - tak by violetchi mogła wygodnie usiąść. c:
Pobiegłam do kuchni i postawiłam na zastawionym stole ptasie mleczko, wedle przepisu Scalee. :>
-Macie jakieś plany na przyszłość?
-Emmm... - zawahał się Codie, Rose szepnęła coś do niego... ale nie wiem co.
-Ja uczę w szkole im. Mametchiego.
-Oo, to bardzo dobra szkoła. Przynajmniej tak słyszałam.
Kolejna część podwieczorku minęła praktycznie tylko na śmiechu, Rose poznała również potomka Petite, bardzo ją polubił. :3
Zapomniałabym! Za chwilkę zacznie się biwak u Cheerful, zostaniecie w domu, czy idziecie z nami? - przestraszona popatrzyłam na zegarek, wiszący na ścianie.
-Em, to może zostaniemy w domu. Rose, możesz wstać? - zarumienił się togetchi.
-Tak... a co się... - przerwała, gdyż zobaczyła że Codie wyciąga z kieszeni dosyć duże, zielone pudełeczko.
Prześlizgnął się między krzesłami, i stanął za violetchi. Wtedy wyjął z pudełeczka piękny srebrny naszyjnik, z zawieszką w kształcie róży.
-Ach! Jaki śliczny! Dziękuję. - Rose rzuciła się Codie'mu na szyję.
I wtedy się pocałowali. ^^"
Wybiegłam z kuchni (niby że nic nie widziałam)...
-Chodźcie, bo zaraz się spóźnimy, wzięłam na ramiona dzieciucha Petite i wybiegłam na dwór. : D
Gdy byliśmy już pod domem Cheerful ja z małym usiedliśmy na kocyku przy ognisku. Wieczór zapowiadał się naprawdę ciekawy. :3
* tym czasem w domu *
-Poszli?...poszli. - upewnił się togetchi.
-Może wyjedziemy na dwór...?
-Em... dobrze.
Gdy wyszli na dwór... setki świetlików oświecało ogród, a przy stawiku (o którym wcześniej nigdy nie wspominałam) były ustawione doniczki, z różami. C; A na końcu tej dróżki stała altanka. Codie nieśmiało wziął Rose za rękę. I zaprowadził ją do altanki, gdzie świetliki ułożyły się w kształt serca.
Tam uklęknął.
-Rose... Wyjdziesz za mnie...?
-Tak. - odpowiedziała cicho, uśmiechając się.
Codie wstał, i wtedy ponownie pocałowali się. ^^'
CDN.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wszystkie imiona bardzo ładne, :3 ale jako iż mogłam wybrać tylko jedno wybrałam imię, które najbardziej pasuje do nowego członka rodziny, i które łatwo można zapamiętać, mianowicie... Keigo. :3
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Keigo wyrósł na Kaubotchiego. :3 Ale długo nim nie pozostał... i dobrze bo nazwa kojarzy mi się z kupką (kau-botchi). XD
Synek Petite jest teraz już nastoletnim chłopcem ^^, Bokuhoshitchi'm. Ale zdjęcia dodam później, bo akumulatory do aparatu się ładują. ;/
Pozdrawiamy. ~
* ding, dong *
-Dzień dobry. - dygnęła Rose.
-Dzień dobry, miło że do ans przyszłaś. - uśmiechnęłam się.
-Mi również jest miło, i dziękuję za zaproszenie. - odpowiedziała.
Codie wziął ją za rękę i zaprowadził do salonu, następnie odsunął jedno ze stojących przy stole krzeseł. - tak by violetchi mogła wygodnie usiąść. c:
Pobiegłam do kuchni i postawiłam na zastawionym stole ptasie mleczko, wedle przepisu Scalee. :>
-Macie jakieś plany na przyszłość?
-Emmm... - zawahał się Codie, Rose szepnęła coś do niego... ale nie wiem co.
-Ja uczę w szkole im. Mametchiego.
-Oo, to bardzo dobra szkoła. Przynajmniej tak słyszałam.
Kolejna część podwieczorku minęła praktycznie tylko na śmiechu, Rose poznała również potomka Petite, bardzo ją polubił. :3
Zapomniałabym! Za chwilkę zacznie się biwak u Cheerful, zostaniecie w domu, czy idziecie z nami? - przestraszona popatrzyłam na zegarek, wiszący na ścianie.
-Em, to może zostaniemy w domu. Rose, możesz wstać? - zarumienił się togetchi.
-Tak... a co się... - przerwała, gdyż zobaczyła że Codie wyciąga z kieszeni dosyć duże, zielone pudełeczko.
Prześlizgnął się między krzesłami, i stanął za violetchi. Wtedy wyjął z pudełeczka piękny srebrny naszyjnik, z zawieszką w kształcie róży.
-Ach! Jaki śliczny! Dziękuję. - Rose rzuciła się Codie'mu na szyję.
I wtedy się pocałowali. ^^"
Wybiegłam z kuchni (niby że nic nie widziałam)...
-Chodźcie, bo zaraz się spóźnimy, wzięłam na ramiona dzieciucha Petite i wybiegłam na dwór. : D
Gdy byliśmy już pod domem Cheerful ja z małym usiedliśmy na kocyku przy ognisku. Wieczór zapowiadał się naprawdę ciekawy. :3
* tym czasem w domu *
-Poszli?...poszli. - upewnił się togetchi.
-Może wyjedziemy na dwór...?
-Em... dobrze.
Gdy wyszli na dwór... setki świetlików oświecało ogród, a przy stawiku (o którym wcześniej nigdy nie wspominałam) były ustawione doniczki, z różami. C; A na końcu tej dróżki stała altanka. Codie nieśmiało wziął Rose za rękę. I zaprowadził ją do altanki, gdzie świetliki ułożyły się w kształt serca.
Tam uklęknął.
-Rose... Wyjdziesz za mnie...?
-Tak. - odpowiedziała cicho, uśmiechając się.
Codie wstał, i wtedy ponownie pocałowali się. ^^'
CDN.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wszystkie imiona bardzo ładne, :3 ale jako iż mogłam wybrać tylko jedno wybrałam imię, które najbardziej pasuje do nowego członka rodziny, i które łatwo można zapamiętać, mianowicie... Keigo. :3
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Keigo wyrósł na Kaubotchiego. :3 Ale długo nim nie pozostał... i dobrze bo nazwa kojarzy mi się z kupką (kau-botchi). XD
Synek Petite jest teraz już nastoletnim chłopcem ^^, Bokuhoshitchi'm. Ale zdjęcia dodam później, bo akumulatory do aparatu się ładują. ;/
Pozdrawiamy. ~

