27-05-2011, 21:17
27.05.2011, piątek.
- Szybko, Lyree tak tu. Apfel, przynieś kiełbaski. Leo dodaj trochę drewna do ogniska. - Melie dyrygowała wszystkimi, by ognisko było gotowe na czas.
Ciocia Kladie przyszła wcześniej, z małym chłopczykiem - potomkiem Petite. :3 Usiadła z nim na pieńku, przy ognisku, na kocyku i co chwila zabawiała małego, to pogawędką, to zabawą z pluszowym misiem. Obok nich przysiadła się Cathy, która spoglądała czule na maluszka co chwila łaskocząc go. :3
Leo dodał drewna do ogniska, a zapas położył obok po czym przysiadł na przeciwko cioci Kladie i małego stworzonka. Po chwili przyszła Melie z kiełbaskami i Inką na rękach, mała grzecznie spała wtulona w mamusię. Usiadła po przeciwnej stronie cioci Kladie i po chwili obie zagłębiły się w tajniki smoczków, a także śliniaczków dla niemowlaków. Reszta rodziny zaraz do nich dołączyła, tylko Lyree wpuszczała do ogrodu gości, którzy przynieśli pianki. Tamitchi i Natinati usiadły obok składzika na drewno i rozmawiały z Kiri o nowym przedszkolu. Gil przysiadł się obok Cathy i spoglądał na swojego młodszego 'kolegę' z tej samej wersji. Inka przysiadła obok Melie, by móc potrzymać choć chwilę swoją małą imienniczkę. :3
- Kiedy zamierzacie wrócić na Tama-Planetę? - zapytał Apfel.
- Myślę, że wylecimy w nocy. Chcemy jeszcze pobyć z Inusią. - Lyree oczarowana swoją prapraprawnuczką nie mogła się z nią rozstać.
- Możecie śmiało zostać, przecież...
- Nie. Nie chcemy wam robić kłopotu - przerwał zapewnienia Melie Leo.
Apfel otworzył paczkę pianek i zaczął chodzić dookoła ogniska, by dać każdemu kilka.
Po godzinie wszyscy byli najedzeni i w dobrych humorach dyskutowali o swoich sprawach.
- Późno już... - zaczęła Kladie. - Muszę położyć małego, sami wiecie.
- Ależ ciociu! Przenocujecie u nas. My śpimy w namiotach, a ty z maluszkiem prześpicie się w domu.
- Możemy się przespać spokojnie w namiocie Melie. Jeśli nie sprawimy kłopotu, to dobrze.
Po chwili gospodarze zaczęli rozdawać namioty - do wyboru, do koloru. : D
Melie zaczęła:
MY:
- Lyree - granatowy w truskaweczki.
- Mike - czerwony w kaczuszki.
- Leo - zielony w dinozaury.
- Lisa - cały w kolorowe kropeczki.
- Lena - fioletowy w ciemnofioletowe kwiatki.
- Mark - ciemnozielony w jasnozielone koniczynki.
- Luck - szary w słoniki.
- Cathy - granatowy w gwiazdki.
- Apfel - zieloniutki w rumiane jabłuszka.
- Melie (ja XD) - jasnoniebieski w małe słoneczka.
- Inuś - słit różowy w kokardeczki.
GOŚCIE:
- ciocia Kladie i maluszek - tęczowy w kucyki Pony.
- Inka - zielony w różyczki.
- Gil - pomarańczowy w ciasteczka.
- Tamitchi - ciemnoróżowy w stokrotki.
- Natinati - jasnozielony w listki.
- Kiri - fioletowy w szare kwadraciki.
8D
- Wszystkim pasuje~? c:
- Tak~! : DD
- No to cóż. Koniec biwaku, dobranoc wszystkim. :3
Biwak się skończył i wszyscy zasnęli w swoich słit namiotach.
Dobranoc~. ;3
Biwak : D
- Szybko, Lyree tak tu. Apfel, przynieś kiełbaski. Leo dodaj trochę drewna do ogniska. - Melie dyrygowała wszystkimi, by ognisko było gotowe na czas.
Ciocia Kladie przyszła wcześniej, z małym chłopczykiem - potomkiem Petite. :3 Usiadła z nim na pieńku, przy ognisku, na kocyku i co chwila zabawiała małego, to pogawędką, to zabawą z pluszowym misiem. Obok nich przysiadła się Cathy, która spoglądała czule na maluszka co chwila łaskocząc go. :3
Leo dodał drewna do ogniska, a zapas położył obok po czym przysiadł na przeciwko cioci Kladie i małego stworzonka. Po chwili przyszła Melie z kiełbaskami i Inką na rękach, mała grzecznie spała wtulona w mamusię. Usiadła po przeciwnej stronie cioci Kladie i po chwili obie zagłębiły się w tajniki smoczków, a także śliniaczków dla niemowlaków. Reszta rodziny zaraz do nich dołączyła, tylko Lyree wpuszczała do ogrodu gości, którzy przynieśli pianki. Tamitchi i Natinati usiadły obok składzika na drewno i rozmawiały z Kiri o nowym przedszkolu. Gil przysiadł się obok Cathy i spoglądał na swojego młodszego 'kolegę' z tej samej wersji. Inka przysiadła obok Melie, by móc potrzymać choć chwilę swoją małą imienniczkę. :3
- Kiedy zamierzacie wrócić na Tama-Planetę? - zapytał Apfel.
- Myślę, że wylecimy w nocy. Chcemy jeszcze pobyć z Inusią. - Lyree oczarowana swoją prapraprawnuczką nie mogła się z nią rozstać.
- Możecie śmiało zostać, przecież...
- Nie. Nie chcemy wam robić kłopotu - przerwał zapewnienia Melie Leo.
Apfel otworzył paczkę pianek i zaczął chodzić dookoła ogniska, by dać każdemu kilka.
Po godzinie wszyscy byli najedzeni i w dobrych humorach dyskutowali o swoich sprawach.
- Późno już... - zaczęła Kladie. - Muszę położyć małego, sami wiecie.
- Ależ ciociu! Przenocujecie u nas. My śpimy w namiotach, a ty z maluszkiem prześpicie się w domu.
- Możemy się przespać spokojnie w namiocie Melie. Jeśli nie sprawimy kłopotu, to dobrze.
Po chwili gospodarze zaczęli rozdawać namioty - do wyboru, do koloru. : D
Melie zaczęła:
MY:
- Lyree - granatowy w truskaweczki.
- Mike - czerwony w kaczuszki.
- Leo - zielony w dinozaury.
- Lisa - cały w kolorowe kropeczki.
- Lena - fioletowy w ciemnofioletowe kwiatki.
- Mark - ciemnozielony w jasnozielone koniczynki.
- Luck - szary w słoniki.
- Cathy - granatowy w gwiazdki.
- Apfel - zieloniutki w rumiane jabłuszka.
- Melie (ja XD) - jasnoniebieski w małe słoneczka.
- Inuś - słit różowy w kokardeczki.
GOŚCIE:
- ciocia Kladie i maluszek - tęczowy w kucyki Pony.
- Inka - zielony w różyczki.
- Gil - pomarańczowy w ciasteczka.
- Tamitchi - ciemnoróżowy w stokrotki.
- Natinati - jasnozielony w listki.
- Kiri - fioletowy w szare kwadraciki.
8D
- Wszystkim pasuje~? c:
- Tak~! : DD
- No to cóż. Koniec biwaku, dobranoc wszystkim. :3
Biwak się skończył i wszyscy zasnęli w swoich słit namiotach.
Dobranoc~. ;3


