26-05-2011, 12:25
26.05.2011, czwartek. Dzień Matki.
- Czeer? - malutka Inka niepewnie na mnie spojrzała.
- Hm?
- Myślisz, że to się uda...?
- Tak. c; Musi się udać.
- A mamusia będzie szczęśliwa?
- Na pewno Inuś, na pewno.
Pewnie zastanawiacie się na czym ma polegać ta niespodzianka... Otóż wczoraj dużo ćwiczyłyśmy i Inka umie poprawnie mówić po polsku. Tylko my dwie o tym wiemy. ;3 Napisałam specjalnie z okazji Dnia Matki wierszyk, który Inka głośno i wyraźnie przeczyta. Melie na pewno się wzruszy. :'D
- Cheer? Inka? O tu jesteście. ^-^ Czas na jedzonko, Inuś. - Melie omal nie wykryła naszego sekretu wchodząc nagle do pokoju.
Podałam małą mamie, a ta wyjęła butelkę z mlekiem i zaczęła karmić dziewczynkę. Gdy Inka poszła się bawić Melie zapytała:
- Wiesz... Dziś Dzień Matki i pomyślałam, że może zaprosimy całą naszą rodzinę, żeby to uczcić?
- To znaczy kogo?
- Na pewno przyszliby: Lyree i Mike, Leo i Lisa, Lena i Mark, Luck i Cathy... No wszyscy. ;3
- W sumie całkiem dobry pomysł. Ok. Zaproś ich, ale uprzedzam - ja się za gotowanie brać nie zamierzam.
- Jasne, wiem. ;3 Wszystko zorganizuję, nie martw się. Lecę...! - Rzuciła w biegu i zostawiła mnie samą... Z Apfelem i Inką.
Ten pierwszy również nie zabawił długo - Melie wysłała go po zakupy, a sama zaczęła dzwonić do naszej rodziny. Faktycznie to świetny pomysł, cała Rodzinka Lyree w komplecie. :3
- Czer? - Inka ponownie zwróciła się do mnie.
- Tak? c:
- O co chodziło mamusi?
- Przyjadą do nas goście, w tym twoja prapraprababcia Lyree. ^_^
- Ooo... Ślicznie~.
- Wiem, także podoba mi się ten pomysł. ^^
- A kiedy przyjadą?
- Nie wiem, te magiczne środki lokomocji... Na Tama-Planetę leci się kilka sekund, ale jeśli tak to...
*Ding-dong*
- O nie~! - Melie wbiegła do pokoju w chwili, kiedy Inka otwierała usta.
- O? - Powtórzyła, świetnie udawała, moja krew. :'D
- Przyjechali, a nic... NIC nie jest gotowe! ;_;
W tej samej chwili wszedł Apfel z tacami ciastek i tortem. Standardowo potknął się i...
*chwila napięcia*
*jeszcze trochę...*
*i...*
*już zaraz...*
*dobra, teraz...*
Tace wyleciały w powietrze. Melie blada wykrzyknęła 'ach' i... wszyscy zamarliśmy. Ciastka i tort wylądowały na stole. Ale mamy szczęście. XD
- Ufff. Było blisko. - Apfel wstał i uśmiechnął się.
- Ba-ba-bardzo blisko... ;_; Jejuu. Jak blisko! - Melie była wytrącona z równowagi.
Po chwili Apfel objął ją i pocałował, żeby ją uspokoić.
*Ding-dong~~!*
- Maaamma. Coscie. c: - przypomniała Inka.
- Jeju! Goście!
Melie pobiegła do drzwi i otworzyła je. Za nimi stała cała nasza rodzina. :'D
... Z tacami pełnymi ciastek...
Wszyscy zaczęli się ściskać, całować, witać i zachwycać się malutką. Okazało się, że każdy ma prezent dla nowego członka rodziny.
Pierwsza zabrała głos Lyree:
- Apfel, Melie, dziękuję, że nas zaprosiliście. :3 Bardzo miło z waszej strony, że pamiętaliście. c:
- Nie ma za co, naprawdę. - odpowiedziała zarumieniona gospodyni.
- Mamo. - Leo podszedł do Lyree - Dziś jest szczególny dzień... Chciałbym ci podziękować za wszystko... Kocham cię. Proszę.
Chłopak podał jej pudełeczko w którym jak się okazało była piękna granatowa broszka.
Po przemówieniu Leo wstała Lena. Podeszła do Lisy i podała jej żółtego tulipana, po czym przytuliła, wyszeptała życzenia i na końcu dała drobiażdżek - małą świeczkę zapachową, o zapachu lawendy.
Luck podszedł do Leny:
- Mamo, mamusiu, wszystkiego najlepszego, kocham cię. - przytulił ją i dał mały bukiecik różyczek oraz wisiorek z serduszkiem.
Z kolei wstał Apfel. Podszedł do Cathy i wręczył jej kubeczek z napisem 'Najlepsza mama na świecie!'. Cathy wzruszona sama go przytuliła i uroniła parę łez.
Nikt z obecnych nie spodziewał się, że za chwilę wstanie jeszcze jedna mała osóbka, wejdzie na środek pokoju i zacznie mówić swoim słodkim głosem:
- 26 maja to święto wszystkich Mam
Więc wszystkiego najlepszego życzę Wam!
Ale najbardziej jednej, jedynej osobie,
Chyba wiesz Mamusiu, że mowa o Tobie!
Uśmiechnięta Inka podeszła do mamy i wręczyła jej własnoręcznie narysowaną laurkę z przepisanym wierszykiem. :'D
Melie przytuliła ją za łzami w oczach:
- Moja córeczko...! Kochanie...
- Wiem mamusiu. - przerwała Inka - Też cie kocham. Najbardziej na świecie.
I w tym momencie wszyscy po cichu chlipali, po części ze wzruszenia, a po części z tego poczucia miłości, która otaczała ich zewsząd.
Rodzina postanowiła zostać do jutra, w końcu taki zjazd rodzinny nie często się zdarza, prawda? ;3
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Chciałam zaprosić wszystkich na jutrzejszy biwak. Planujemy go, na godzinę powiedzmy 21.00. :3 Mogą przychodzić Tamki, ale również 'ludzcy' goście. :3
- Czeer? - malutka Inka niepewnie na mnie spojrzała.
- Hm?
- Myślisz, że to się uda...?
- Tak. c; Musi się udać.
- A mamusia będzie szczęśliwa?
- Na pewno Inuś, na pewno.
Pewnie zastanawiacie się na czym ma polegać ta niespodzianka... Otóż wczoraj dużo ćwiczyłyśmy i Inka umie poprawnie mówić po polsku. Tylko my dwie o tym wiemy. ;3 Napisałam specjalnie z okazji Dnia Matki wierszyk, który Inka głośno i wyraźnie przeczyta. Melie na pewno się wzruszy. :'D
- Cheer? Inka? O tu jesteście. ^-^ Czas na jedzonko, Inuś. - Melie omal nie wykryła naszego sekretu wchodząc nagle do pokoju.
Podałam małą mamie, a ta wyjęła butelkę z mlekiem i zaczęła karmić dziewczynkę. Gdy Inka poszła się bawić Melie zapytała:
- Wiesz... Dziś Dzień Matki i pomyślałam, że może zaprosimy całą naszą rodzinę, żeby to uczcić?
- To znaczy kogo?
- Na pewno przyszliby: Lyree i Mike, Leo i Lisa, Lena i Mark, Luck i Cathy... No wszyscy. ;3
- W sumie całkiem dobry pomysł. Ok. Zaproś ich, ale uprzedzam - ja się za gotowanie brać nie zamierzam.
- Jasne, wiem. ;3 Wszystko zorganizuję, nie martw się. Lecę...! - Rzuciła w biegu i zostawiła mnie samą... Z Apfelem i Inką.
Ten pierwszy również nie zabawił długo - Melie wysłała go po zakupy, a sama zaczęła dzwonić do naszej rodziny. Faktycznie to świetny pomysł, cała Rodzinka Lyree w komplecie. :3
- Czer? - Inka ponownie zwróciła się do mnie.
- Tak? c:
- O co chodziło mamusi?
- Przyjadą do nas goście, w tym twoja prapraprababcia Lyree. ^_^
- Ooo... Ślicznie~.

- Wiem, także podoba mi się ten pomysł. ^^
- A kiedy przyjadą?
- Nie wiem, te magiczne środki lokomocji... Na Tama-Planetę leci się kilka sekund, ale jeśli tak to...
*Ding-dong*
- O nie~! - Melie wbiegła do pokoju w chwili, kiedy Inka otwierała usta.
- O? - Powtórzyła, świetnie udawała, moja krew. :'D
- Przyjechali, a nic... NIC nie jest gotowe! ;_;
W tej samej chwili wszedł Apfel z tacami ciastek i tortem. Standardowo potknął się i...
*chwila napięcia*
*jeszcze trochę...*
*i...*
*już zaraz...*
*dobra, teraz...*
Tace wyleciały w powietrze. Melie blada wykrzyknęła 'ach' i... wszyscy zamarliśmy. Ciastka i tort wylądowały na stole. Ale mamy szczęście. XD
- Ufff. Było blisko. - Apfel wstał i uśmiechnął się.
- Ba-ba-bardzo blisko... ;_; Jejuu. Jak blisko! - Melie była wytrącona z równowagi.
Po chwili Apfel objął ją i pocałował, żeby ją uspokoić.
*Ding-dong~~!*
- Maaamma. Coscie. c: - przypomniała Inka.
- Jeju! Goście!
Melie pobiegła do drzwi i otworzyła je. Za nimi stała cała nasza rodzina. :'D
... Z tacami pełnymi ciastek...
Wszyscy zaczęli się ściskać, całować, witać i zachwycać się malutką. Okazało się, że każdy ma prezent dla nowego członka rodziny.
Pierwsza zabrała głos Lyree:
- Apfel, Melie, dziękuję, że nas zaprosiliście. :3 Bardzo miło z waszej strony, że pamiętaliście. c:
- Nie ma za co, naprawdę. - odpowiedziała zarumieniona gospodyni.
- Mamo. - Leo podszedł do Lyree - Dziś jest szczególny dzień... Chciałbym ci podziękować za wszystko... Kocham cię. Proszę.
Chłopak podał jej pudełeczko w którym jak się okazało była piękna granatowa broszka.
Po przemówieniu Leo wstała Lena. Podeszła do Lisy i podała jej żółtego tulipana, po czym przytuliła, wyszeptała życzenia i na końcu dała drobiażdżek - małą świeczkę zapachową, o zapachu lawendy.
Luck podszedł do Leny:
- Mamo, mamusiu, wszystkiego najlepszego, kocham cię. - przytulił ją i dał mały bukiecik różyczek oraz wisiorek z serduszkiem.
Z kolei wstał Apfel. Podszedł do Cathy i wręczył jej kubeczek z napisem 'Najlepsza mama na świecie!'. Cathy wzruszona sama go przytuliła i uroniła parę łez.
Nikt z obecnych nie spodziewał się, że za chwilę wstanie jeszcze jedna mała osóbka, wejdzie na środek pokoju i zacznie mówić swoim słodkim głosem:
- 26 maja to święto wszystkich Mam
Więc wszystkiego najlepszego życzę Wam!
Ale najbardziej jednej, jedynej osobie,
Chyba wiesz Mamusiu, że mowa o Tobie!
Uśmiechnięta Inka podeszła do mamy i wręczyła jej własnoręcznie narysowaną laurkę z przepisanym wierszykiem. :'D
Melie przytuliła ją za łzami w oczach:
- Moja córeczko...! Kochanie...
- Wiem mamusiu. - przerwała Inka - Też cie kocham. Najbardziej na świecie.
I w tym momencie wszyscy po cichu chlipali, po części ze wzruszenia, a po części z tego poczucia miłości, która otaczała ich zewsząd.
Rodzina postanowiła zostać do jutra, w końcu taki zjazd rodzinny nie często się zdarza, prawda? ;3
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Chciałam zaprosić wszystkich na jutrzejszy biwak. Planujemy go, na godzinę powiedzmy 21.00. :3 Mogą przychodzić Tamki, ale również 'ludzcy' goście. :3


