24-05-2011, 18:42
Sorki, nie wyrobiłam się nieco w czasie. Ale to nic. Zaczynam... :3
24 maja 2011 rok, Ślub Victora i Victorii.
Gdy usłyszałam, że z dużej sypialni wydobywały się ciche odgłosy, zaczęłam przygotowywać kawę do dwóch kubków.
*tup tup tup*
Słychać było tupanie dwóch par stóp. Po chwili Vic i Vicky usiedli na krzesełkach barowych, a ja podałam im kawę.
- Dzięki Scalee. - uśmiechnął się Vic
- Scalee, nie trzeba było. - rzekła Vicky i ukradkiem kiwnęła głową do Vica.
On odkiwnął jej twierdząco.
- Scalee?
- Tak? - spytałam krzątając się po kuchni. - Co się stało?
- Ekhmm.. my będziemy mieć.. dziecko. - powiedział Vic
- To wspaniale! Kiedy będzie z nami na świecie?
- Dzisiaj wieczorem się wykluje. - powiedziała Vicky i pokazała mi jajko, przy którym nie było widać nutek.
- A czemu obok jajka nie ma nutek?
- To nas dziwi. Ale pewnie to jakaś drobnostka.
- Dobra, koniec tych pogaduch. Trzeba się przygotować, przecież dzisiaj jest wasz ślub!
- Ja pójdę do Nessy, a Vic do Vina, żeby się przygotować.
- Dobrze, to ja zajmę się ogrodem.
Po jeśli chcecie wiedzieć, to w Świecie Tamagotchi śluby odbywają się w ogrodzie Pana Młodego.
Vic i Vicky poszli do swoich przyjaciół, a ja zabrałam się do przygotowywania ogródka do uroczystości.
Ustawiłam najładniejsze kwiaty w donicach, które ustawiłam obok małej fontanny.
Zawiesiłam białe wstęgi na najwyższych drzewach. Rozłożyłam długi, biały dywan prowadzący do fontanny, obok którego postawiłam kilkanaście krzeseł.
Spojrzałam na listę gości:
- River
- Marina
- Felix
- Nita
- Colin
- Bruno
- Codie
- Petite
- Elemelek
- Vanessa
- Vincent
- NIESPODZIANKA NR.1
- NIESPODZIANKA NR.2
Dobra. Riva i Marie będą za chwilę, Felix i Nita, też są gotowi, Nessa i Vin przyją razem z Viciem i Vicky, a do Bruna, Codiego i Petite zaraz zadzwonię.
- Tak, o 15:00. Tak, trzeba ubrać się w sukienki albo garnitury. - mówiłam przez telefon.
* Ding Dong*
Podeszłam do drzwi. Stały tam River i Marina.
- Oh moje kochane! Wejdźcie.
- Dzięki Scal. Gdzie jest mój kochany synek?
- Dzięki Scalee. Wieki temu się nie widziałyśmy. No a gdzie mój wnuczek?
- Victor przygotowuje się u swojego przyjaciela. Odpocznijcie sobie w salonie, a ja zadzwonię po Victora i Victorię.
- Vic, chodź już z Vin'em do domu. I zadzwoń do Vicky i powiedz, żeby przyszła tu z Nessą.
- Dobrze, Scal. - powiedział przez telefon.
~~
5 minut później..
~~
* Ding Dong*
Za drzwiami cała obstawa. Vic, Vicky, Nessa i Vin.
- No jesteście! Wszyscy goście już są. Vicky, pięknie wyglądasz. - powiedziałam.
Vic pobiegł do ogrodu. Przy fontannie czekał już Guitartchi, a wszystkie miejsca dla gości były zajęte. No prawie wszystkie. Dwa miejsca były nie zajęte.
Vic podszedł do Guitatrtchiego, który był już nieco zniecierpliwiony.
Ale uśmiechnął się, bo na końcu dywanu było widać już Pannę Młodą. Tata Vicky - Colin, odprowadzał swoją córkę do fontanny, przy której
zawsze zawierano małżeństwo. Victoria ubrana w piękna, śnieżną suknię, a na głowie miała małą tiarę wysadzaną diamentami. W tamtym momencie wszystkie panie i panienki wyrzuciły w niebo płatki kwiatów. Ale tylko Petite wyrzuciła w niebo niezapominajki, które Vicky bardzo lubiała.
Nie minęła chwila, a Vicky stała już obok Vica. Uśmiechnęli się do siebie, a Guitartchi zaczął mówić:
- Ekhmm...
Nie zdążył wypowiedzieć zdania, bo nagle z samolotu latającego nad domem Victora wyskoczyło ze spadochronami dwóch mężczyzn. Gdy byli już bliżej, Vic i Vicky, zauważyli, że to Burton i Deep! Gdy zlecieli na ziemię, od razu usiedli na dwóch krzesłach, dotychczas nie zajętych. Tak więc, to oni byli Niespodzianką nr.1 i 2. Uśmiechnęli się do Victora i Victorii i umilkli.
- Czy ty, Victorze bierzesz tą oto Victorię za żonę?
- Tak, biorę.
- Czy ty, Victorio, bierzesz tego oto Victora za męża?
- Tak, biorę.
- Teraz Pan Młody może pocałować Pannę Młodą.
No i kolejny całus, ale tym razem najważniejszy w całym ich życiu.
Jak się pewnie zorientowaliście, strasznie krótko to trwało. XD
No cóż, w Świecie Tamagotchi tak jest. C:
Teraz kolejno: Tama-Ballada, Gotchi-Tango i Ta-Cza-Cza. Ale lepiej przejdę do kolejnej ważnej rzeczy tego wieczora. Potem goście zaczęli się rozchodzić. Został tylko Deep, Burton, Nita, Felix, Riva, Marina i Petite ( ze swoją opiekunką) Gdy oficjalnie uroczystość się zakończyła Vic, Vicky, Marina, Burton, River, Petite oraz ja i Kladie poszliśmy do dużej sypialni, do jajka Vica i Vicky. Małe, bielusieńkie jajeczko, przy którym nie było nutek (O.O) zaczęło się poruszać. Raz w lewo, raz w prawo, aż prawie spadłoby z łóżka. Minęła chwila, a zaczęło pęknęło. Pęknięcie było w takim miejscu, że było widać czarne jak noc, małe błyszczące oczko.
* stuk puk*
Drugie pęknięcie było wielkie i jajko pękło na pół. Jedna połówka jajka była pusta, a w drugiej by.. a chwileczkę! Druga połówka też jest pusta! Wszyscy zaczęli się martwić, ale po chwili zobaczyli mały, ruszający się kształt pod kołdrą. Petite odkryła kołdrę i...... była tam malutka, bielutka dziewczynka!
- Mema! Mata! - powiedziała słodko malutka
- Oh.. jaka ona słodka! Jak ją nazwiecie? - spytała się Petite
- Myślę, że nazwiemy ją Timmy. Czyli Timotha. - rzekł Vic
- Timmy? Synku, to przecież imię dla chłopca.
- Nie koniecznie. Przecież jest imię Timothy, ale jest i imię Timotha. - odpowiedziała Vicky
- No wiem, droga Vicky, ale jakoś to imię tak chłopięco brzmi, ale to już wasz wybór.
- Mojego synka lub córeczkę od zawsze chciałem nazwać imieniem Timmy i nie zmienię zdania.
- A ja też tak uważam. - rzekła Vicky - A ewentualnie będzie mogła używać jakiegoś miłego pseudonimu.
- Taa.. - potwierdziła Timmy
~~
To tyle na dzisiaj.
Timmy pozdrawia wszystkich czytelników!
Żegamy,
Scal, Vic, Vicky & Timmy
24 maja 2011 rok, Ślub Victora i Victorii.
Gdy usłyszałam, że z dużej sypialni wydobywały się ciche odgłosy, zaczęłam przygotowywać kawę do dwóch kubków.
*tup tup tup*
Słychać było tupanie dwóch par stóp. Po chwili Vic i Vicky usiedli na krzesełkach barowych, a ja podałam im kawę.
- Dzięki Scalee. - uśmiechnął się Vic
- Scalee, nie trzeba było. - rzekła Vicky i ukradkiem kiwnęła głową do Vica.
On odkiwnął jej twierdząco.
- Scalee?
- Tak? - spytałam krzątając się po kuchni. - Co się stało?
- Ekhmm.. my będziemy mieć.. dziecko. - powiedział Vic
- To wspaniale! Kiedy będzie z nami na świecie?
- Dzisiaj wieczorem się wykluje. - powiedziała Vicky i pokazała mi jajko, przy którym nie było widać nutek.
- A czemu obok jajka nie ma nutek?
- To nas dziwi. Ale pewnie to jakaś drobnostka.
- Dobra, koniec tych pogaduch. Trzeba się przygotować, przecież dzisiaj jest wasz ślub!
- Ja pójdę do Nessy, a Vic do Vina, żeby się przygotować.
- Dobrze, to ja zajmę się ogrodem.
Po jeśli chcecie wiedzieć, to w Świecie Tamagotchi śluby odbywają się w ogrodzie Pana Młodego.
Vic i Vicky poszli do swoich przyjaciół, a ja zabrałam się do przygotowywania ogródka do uroczystości.
Ustawiłam najładniejsze kwiaty w donicach, które ustawiłam obok małej fontanny.
Zawiesiłam białe wstęgi na najwyższych drzewach. Rozłożyłam długi, biały dywan prowadzący do fontanny, obok którego postawiłam kilkanaście krzeseł.
Spojrzałam na listę gości:
- River
- Marina
- Felix
- Nita
- Colin
- Bruno
- Codie
- Petite
- Elemelek
- Vanessa
- Vincent
- NIESPODZIANKA NR.1
- NIESPODZIANKA NR.2
Dobra. Riva i Marie będą za chwilę, Felix i Nita, też są gotowi, Nessa i Vin przyją razem z Viciem i Vicky, a do Bruna, Codiego i Petite zaraz zadzwonię.
- Tak, o 15:00. Tak, trzeba ubrać się w sukienki albo garnitury. - mówiłam przez telefon.
* Ding Dong*
Podeszłam do drzwi. Stały tam River i Marina.
- Oh moje kochane! Wejdźcie.
- Dzięki Scal. Gdzie jest mój kochany synek?
- Dzięki Scalee. Wieki temu się nie widziałyśmy. No a gdzie mój wnuczek?
- Victor przygotowuje się u swojego przyjaciela. Odpocznijcie sobie w salonie, a ja zadzwonię po Victora i Victorię.
- Vic, chodź już z Vin'em do domu. I zadzwoń do Vicky i powiedz, żeby przyszła tu z Nessą.
- Dobrze, Scal. - powiedział przez telefon.
~~
5 minut później..
~~
* Ding Dong*
Za drzwiami cała obstawa. Vic, Vicky, Nessa i Vin.
- No jesteście! Wszyscy goście już są. Vicky, pięknie wyglądasz. - powiedziałam.
Vic pobiegł do ogrodu. Przy fontannie czekał już Guitartchi, a wszystkie miejsca dla gości były zajęte. No prawie wszystkie. Dwa miejsca były nie zajęte.
Vic podszedł do Guitatrtchiego, który był już nieco zniecierpliwiony.
Ale uśmiechnął się, bo na końcu dywanu było widać już Pannę Młodą. Tata Vicky - Colin, odprowadzał swoją córkę do fontanny, przy której
zawsze zawierano małżeństwo. Victoria ubrana w piękna, śnieżną suknię, a na głowie miała małą tiarę wysadzaną diamentami. W tamtym momencie wszystkie panie i panienki wyrzuciły w niebo płatki kwiatów. Ale tylko Petite wyrzuciła w niebo niezapominajki, które Vicky bardzo lubiała.
Nie minęła chwila, a Vicky stała już obok Vica. Uśmiechnęli się do siebie, a Guitartchi zaczął mówić:
- Ekhmm...
Nie zdążył wypowiedzieć zdania, bo nagle z samolotu latającego nad domem Victora wyskoczyło ze spadochronami dwóch mężczyzn. Gdy byli już bliżej, Vic i Vicky, zauważyli, że to Burton i Deep! Gdy zlecieli na ziemię, od razu usiedli na dwóch krzesłach, dotychczas nie zajętych. Tak więc, to oni byli Niespodzianką nr.1 i 2. Uśmiechnęli się do Victora i Victorii i umilkli.
- Czy ty, Victorze bierzesz tą oto Victorię za żonę?
- Tak, biorę.
- Czy ty, Victorio, bierzesz tego oto Victora za męża?
- Tak, biorę.
- Teraz Pan Młody może pocałować Pannę Młodą.
No i kolejny całus, ale tym razem najważniejszy w całym ich życiu.

Jak się pewnie zorientowaliście, strasznie krótko to trwało. XD
No cóż, w Świecie Tamagotchi tak jest. C:
Teraz kolejno: Tama-Ballada, Gotchi-Tango i Ta-Cza-Cza. Ale lepiej przejdę do kolejnej ważnej rzeczy tego wieczora. Potem goście zaczęli się rozchodzić. Został tylko Deep, Burton, Nita, Felix, Riva, Marina i Petite ( ze swoją opiekunką) Gdy oficjalnie uroczystość się zakończyła Vic, Vicky, Marina, Burton, River, Petite oraz ja i Kladie poszliśmy do dużej sypialni, do jajka Vica i Vicky. Małe, bielusieńkie jajeczko, przy którym nie było nutek (O.O) zaczęło się poruszać. Raz w lewo, raz w prawo, aż prawie spadłoby z łóżka. Minęła chwila, a zaczęło pęknęło. Pęknięcie było w takim miejscu, że było widać czarne jak noc, małe błyszczące oczko.
* stuk puk*
Drugie pęknięcie było wielkie i jajko pękło na pół. Jedna połówka jajka była pusta, a w drugiej by.. a chwileczkę! Druga połówka też jest pusta! Wszyscy zaczęli się martwić, ale po chwili zobaczyli mały, ruszający się kształt pod kołdrą. Petite odkryła kołdrę i...... była tam malutka, bielutka dziewczynka!
- Mema! Mata! - powiedziała słodko malutka
- Oh.. jaka ona słodka! Jak ją nazwiecie? - spytała się Petite
- Myślę, że nazwiemy ją Timmy. Czyli Timotha. - rzekł Vic
- Timmy? Synku, to przecież imię dla chłopca.
- Nie koniecznie. Przecież jest imię Timothy, ale jest i imię Timotha. - odpowiedziała Vicky
- No wiem, droga Vicky, ale jakoś to imię tak chłopięco brzmi, ale to już wasz wybór.
- Mojego synka lub córeczkę od zawsze chciałem nazwać imieniem Timmy i nie zmienię zdania.
- A ja też tak uważam. - rzekła Vicky - A ewentualnie będzie mogła używać jakiegoś miłego pseudonimu.
- Taa.. - potwierdziła Timmy
~~
To tyle na dzisiaj.
Timmy pozdrawia wszystkich czytelników!
Żegamy,
Scal, Vic, Vicky & Timmy
![[Obrazek: PYf9yLD.png]](https://i.imgur.com/PYf9yLD.png)



