22-05-2011, 18:42
Po południu drzwi od pokoju Codiego w końcu się otworzyły, już myślałam że będzie siedział tam (przynajmniej tak myślę... że TAM siedział...) w ciszy przez cały dzień! :o
-Codie?
-Tak?
-Zaraz masz próbę zespołu.
-A, no tak. To ja już lecę, pa!
-Tylko nie spóźnij się na podwieczorek!
-Ok... - odmruknął, wybiegając przez frotowe drzwi.
Po jakimś czasie wrócił, w dosyć... specyficznym humorze...
-Już zaraz kolacja, umyj ręce i siadamy do stołu.
-E, yyy... Nie jestem głodny, ee, jadłem na mieście? - nie wiem co mu się stało. :o
-Ahaaa... Nooo dobrze. - byłam trochę zawiedziona, ale nie dawałam tego po sobie znać.
* Codie wbiegł do swojego pokoju *
-Dość, muszę zobaczyć co jego tak wchłania, że nie wychodzi wcale z pokoju. - podeszłam na paluszkach, do drzwi jego pokoju i dyskretnie zajrzałam przez dziurkę od klucza. ;x Po nanopotchim ani śladu! :o Uchyliłam delikatnie drzwi i weszłam do pokoju. - Okno było otwarte... wyszedł przez okno!? O nie tylko nie to, nie mógł uciec! O.O
* wyjrzałam przez okno *
Moim oczom ukazał się Codie, odwrócony do... do... do kogo? Nie to żebym mu nie pozwalała spotykać się z przyjaciółmi, ale mógł by mi coś o ty powiedzieć, a nie wymykać się z domu... nie? ;d A, już wiem! To nasza sąsiadka - Ichigotchi o imieniu... Rose, jeśli dobrze pamiętam. Bardzo miła i skromna tamka, dobrze ułożona. Hmmm... no dobra, dam się młodym wyszaleć. ;D
Codie po powrocie ze... Spotkania ;D był... Yyy... no właśnie NIE! NIE w skowronkach, NIE zarumieniony, NIE onieśmielony, NIE roześmiany. O.O No o co w końcu w tym wszystkim chodzi...?
-Nonopoczu. - powiedziałam z powagą. XD
-Hę...? - Mruknął, najwyraźniej był czymś strapiony.
-Czemu mi nie powiedziałeś że spotykasz się z Rose? Naprawdę nie mam nic przeciwko, w ręcz przeciwnie, jest bardzo miła.
- zaczęłam.
-No bo... myślałam że będziesz zła, albo że mi nie pozwolisz.
-No widzisz, ale ci pozwalam, więc następnym razem powiedz, zanim będziesz miał w planach wymknąć się z domu.
-Dobrze... - Odpowiedział, nie zmieniając tego melancholijnego tonu. ;/
-Co się stało?
-Eh... no... dzisiaj poprosiłem Rose... no wiesz... o chodzenie, bo dotąd się tylko przyjaźniliśmy.
-I co? Zgodziła się?
-No właśnie sęk w tym że nie wiem... czy mnie jeszcze lubi. Bo gdy się jej spytałem... napłynęły jej łzy do oczu i uciekła. Nie mam pojęcia, czemu. ;(( - Codie zaczął płakać.
-Eh... może porozmawiaj z nią? Tak będzie najlepiej. Uśmiechnęłam się i podałam mu chusteczkę.
-Masz rację, zerwę dla niej kwiaty i... - nie dokończył, zaczęły wydobywać się z niego dziwne błyski, i już po chwili moim zdziwionym oczom ukazał się... TOGETCHI! o3o
-Oh! Co się ze mną stało!? Jak ja teraz wyglądam!?
-Wyewoluowałeś, w Togetchiego, teraz jesteś dorosły.
-Czy to dobrze że jestem teraz... Tehgeoteichm?
-Togetchim. Tak, to świetnie! To znaczy że się tobą dobrze zajmowałam, poza tym bardzo lubię tą postać. :*
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Niedługo po tym jakże radosnym wydarzeniu Codie pobiegł by spotkać się ze swoimi przyjaciółmi z zespołu - Elaine i John'em. Przemienili się w... Elaine w... postać przypominającą pokojówkę a John w postać przypominającą żelkę z dużymi ustami XD, której nazwa zaczynała się na Toro... albo Koro..? Nie pamiętam (serjo, nie pamiętam :o), przypomnicie. Nagroda oczywiście będzie. - 15 Gp za jedną a za obie, odgadnięte za jednym razem 30 Gp.
----------
Przypominam że najprawdopodobniej od jutra nasz pamiętnik będzie opisywał również przygody, kuzyna Codie'go - Petite.
-------------------
Pozdrawiamy Kladie i Codie.
-Codie?
-Tak?
-Zaraz masz próbę zespołu.
-A, no tak. To ja już lecę, pa!
-Tylko nie spóźnij się na podwieczorek!
-Ok... - odmruknął, wybiegając przez frotowe drzwi.
Po jakimś czasie wrócił, w dosyć... specyficznym humorze...
-Już zaraz kolacja, umyj ręce i siadamy do stołu.
-E, yyy... Nie jestem głodny, ee, jadłem na mieście? - nie wiem co mu się stało. :o
-Ahaaa... Nooo dobrze. - byłam trochę zawiedziona, ale nie dawałam tego po sobie znać.
* Codie wbiegł do swojego pokoju *
-Dość, muszę zobaczyć co jego tak wchłania, że nie wychodzi wcale z pokoju. - podeszłam na paluszkach, do drzwi jego pokoju i dyskretnie zajrzałam przez dziurkę od klucza. ;x Po nanopotchim ani śladu! :o Uchyliłam delikatnie drzwi i weszłam do pokoju. - Okno było otwarte... wyszedł przez okno!? O nie tylko nie to, nie mógł uciec! O.O
* wyjrzałam przez okno *
Moim oczom ukazał się Codie, odwrócony do... do... do kogo? Nie to żebym mu nie pozwalała spotykać się z przyjaciółmi, ale mógł by mi coś o ty powiedzieć, a nie wymykać się z domu... nie? ;d A, już wiem! To nasza sąsiadka - Ichigotchi o imieniu... Rose, jeśli dobrze pamiętam. Bardzo miła i skromna tamka, dobrze ułożona. Hmmm... no dobra, dam się młodym wyszaleć. ;D
Codie po powrocie ze... Spotkania ;D był... Yyy... no właśnie NIE! NIE w skowronkach, NIE zarumieniony, NIE onieśmielony, NIE roześmiany. O.O No o co w końcu w tym wszystkim chodzi...?
-Nonopoczu. - powiedziałam z powagą. XD
-Hę...? - Mruknął, najwyraźniej był czymś strapiony.
-Czemu mi nie powiedziałeś że spotykasz się z Rose? Naprawdę nie mam nic przeciwko, w ręcz przeciwnie, jest bardzo miła.
- zaczęłam.-No bo... myślałam że będziesz zła, albo że mi nie pozwolisz.
-No widzisz, ale ci pozwalam, więc następnym razem powiedz, zanim będziesz miał w planach wymknąć się z domu.
-Dobrze... - Odpowiedział, nie zmieniając tego melancholijnego tonu. ;/
-Co się stało?
-Eh... no... dzisiaj poprosiłem Rose... no wiesz... o chodzenie, bo dotąd się tylko przyjaźniliśmy.
-I co? Zgodziła się?
-No właśnie sęk w tym że nie wiem... czy mnie jeszcze lubi. Bo gdy się jej spytałem... napłynęły jej łzy do oczu i uciekła. Nie mam pojęcia, czemu. ;(( - Codie zaczął płakać.
-Eh... może porozmawiaj z nią? Tak będzie najlepiej. Uśmiechnęłam się i podałam mu chusteczkę.
-Masz rację, zerwę dla niej kwiaty i... - nie dokończył, zaczęły wydobywać się z niego dziwne błyski, i już po chwili moim zdziwionym oczom ukazał się... TOGETCHI! o3o
-Oh! Co się ze mną stało!? Jak ja teraz wyglądam!?
-Wyewoluowałeś, w Togetchiego, teraz jesteś dorosły.
-Czy to dobrze że jestem teraz... Tehgeoteichm?
-Togetchim. Tak, to świetnie! To znaczy że się tobą dobrze zajmowałam, poza tym bardzo lubię tą postać. :*
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Niedługo po tym jakże radosnym wydarzeniu Codie pobiegł by spotkać się ze swoimi przyjaciółmi z zespołu - Elaine i John'em. Przemienili się w... Elaine w... postać przypominającą pokojówkę a John w postać przypominającą żelkę z dużymi ustami XD, której nazwa zaczynała się na Toro... albo Koro..? Nie pamiętam (serjo, nie pamiętam :o), przypomnicie. Nagroda oczywiście będzie. - 15 Gp za jedną a za obie, odgadnięte za jednym razem 30 Gp.
----------
Przypominam że najprawdopodobniej od jutra nasz pamiętnik będzie opisywał również przygody, kuzyna Codie'go - Petite.
-------------------
Pozdrawiamy Kladie i Codie.

