21-05-2011, 10:14
21.05.2011, sobota.
Apfel od wczoraj był bardzo podekscytowany i wesoły. :3 Nie wiedziałam, co było tego przyczyną... Około 19.00 wpadł w depresję, po 'przeczytaniu' swojej 'książki'. I wtedy było dla mnie jasne, że chłopak się zakochał. :3
Z doświadczenia wiem, że dobra mama porozmawiałaby z nim i wyjaśniła to, ale mądra mama zjadłaby smaczną kolację z przeświadczeniem, że nie będzie mieszać się w jego sprawy. Wyjątkowo postanowiłam być dobrą mamą, bo Apfel z każdą minutą coraz bardziej smutniał.
- Apfel? Chodź tu na minutkę.
- Aha.
- Wiem, że coś się stało, widzę jak się zachowujesz.
- ... .-.
- Mi możesz wszystko powiedzieć. ^_^
- Zakochałem się w dziewczynie, a ona odwołała spotkanie nie podając powodu, co to znaczy?
- Może musiała ćwiczyć grę, czy śpiew, może coś ją zatrzymało, nie martw się.
- Ale co mam teraz zrobić? :c
- Nie wymuszaj na niej spotkania, ani tego, żeby ci wyjaśniła dlaczego nie mogła przyjść. Chodziliście do jednego przedszkola?
- Nie-ee.
- A chcecie iść do tej samej szkoły?
- Ta-ak.
- No to możliwe, że tam się spotkacie. ^_^
- A jak nie?
- To zadzwoń do niej, napisz, albo odwiedź ją.
- Dobrze, masz rację. : D
- Zawsze mam rację. ^-*
I kto by pomyślał, że bach... dzieciak ma kłopoty sercowe... :'D
*Puku puk*
- Tak? ^_^
- Dzień dobry. ^^" Jestem z Prywatnej Szkoły Muzycznej im. Memetchi. Przyszłam powiedzieć, że Apfel się dostał z bardzo dobrymi wynikami. ^^ Z radością przyjmujemy takiego ucznia. Przyniosłam mu nowy instrument - pianino. Oprócz zajęć szkolnych mamy także chórek i dodatkowe kółka tematyczne, oraz kółko teatralne. :3
- Dziękujemy. : D
- Do widzenia. ^^
- Do widzenia. c: Apfel! Apfel...?
Nie ma go. o-o Poszedł do szkoły, czy do... sklepu!
- Już jestem, musiałem pójść po... coś.
To ja lecę.
*ziuuu*
To 'coś' trzymał za plecami...
Podeszłam bliżej i zobaczyła płatek róży. Kupił kwiaty. Dla swojej ukochanej. :'D
Ciekawe...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Róże... Różowe róże powinny się jej spodobać, a jeśli się nie dostała? Może jej instrument się zepsuł? Po tym, jak przed 19.00 napisała, że nie może przyjść zaczynam się trochę martwić. A jeśli już mnie nie lubi? A jeśli nie chce mnie poznać?
Uff. Jestem przed budynkiem szkoły. Pierwsze klasy na lewo... Tak powiedziała pani.
*Apfel wchodzi do sali*
Jej, ale dużo osób! Nauczycieli, rodziców i... uczniów, tam na scenie.
Kurczaki. Nie ma jej.
O, idzie Amy, poznaję jej kokardkę, jest teraz Ichigotchi. A za nią idzie... Ale to niemożliwe, przecież...
ChaMametchi. Melie. To ona. Dostała się, dostała, dostała. : D
- Melie...?
- A-Apfel? To ty?
- Tak.
Proszę...
*Wręcza Melie bukiet róż*
-
- ^^
- Dziękuję. Są pięknę~!
- Nie ma za co, ale chyba musimy iść na próbę. Z kim jesteśmy w zespole?
- Z Amy. ^^
Próba przebiegła tak szybko, że nie zauważyłem, kiedy wyszliśmy z budynku. Amy poszła w swoją stronę, a ja i Melie do domu, postanowiłem ją odprowadzić.
- Pa, Apfel. Dziękuję za róże...
- Nie ma za co, do zobaczenia...?
- Do zobaczenia.
Świat jest piękny~!
Apfel od wczoraj był bardzo podekscytowany i wesoły. :3 Nie wiedziałam, co było tego przyczyną... Około 19.00 wpadł w depresję, po 'przeczytaniu' swojej 'książki'. I wtedy było dla mnie jasne, że chłopak się zakochał. :3
Z doświadczenia wiem, że dobra mama porozmawiałaby z nim i wyjaśniła to, ale mądra mama zjadłaby smaczną kolację z przeświadczeniem, że nie będzie mieszać się w jego sprawy. Wyjątkowo postanowiłam być dobrą mamą, bo Apfel z każdą minutą coraz bardziej smutniał.
- Apfel? Chodź tu na minutkę.
- Aha.
- Wiem, że coś się stało, widzę jak się zachowujesz.
- ... .-.
- Mi możesz wszystko powiedzieć. ^_^
- Zakochałem się w dziewczynie, a ona odwołała spotkanie nie podając powodu, co to znaczy?
- Może musiała ćwiczyć grę, czy śpiew, może coś ją zatrzymało, nie martw się.
- Ale co mam teraz zrobić? :c
- Nie wymuszaj na niej spotkania, ani tego, żeby ci wyjaśniła dlaczego nie mogła przyjść. Chodziliście do jednego przedszkola?
- Nie-ee.
- A chcecie iść do tej samej szkoły?
- Ta-ak.
- No to możliwe, że tam się spotkacie. ^_^
- A jak nie?
- To zadzwoń do niej, napisz, albo odwiedź ją.
- Dobrze, masz rację. : D
- Zawsze mam rację. ^-*
I kto by pomyślał, że bach... dzieciak ma kłopoty sercowe... :'D
*Puku puk*
- Tak? ^_^
- Dzień dobry. ^^" Jestem z Prywatnej Szkoły Muzycznej im. Memetchi. Przyszłam powiedzieć, że Apfel się dostał z bardzo dobrymi wynikami. ^^ Z radością przyjmujemy takiego ucznia. Przyniosłam mu nowy instrument - pianino. Oprócz zajęć szkolnych mamy także chórek i dodatkowe kółka tematyczne, oraz kółko teatralne. :3
- Dziękujemy. : D
- Do widzenia. ^^
- Do widzenia. c: Apfel! Apfel...?
Nie ma go. o-o Poszedł do szkoły, czy do... sklepu!
- Już jestem, musiałem pójść po... coś.
To ja lecę. *ziuuu*
To 'coś' trzymał za plecami...
Podeszłam bliżej i zobaczyła płatek róży. Kupił kwiaty. Dla swojej ukochanej. :'D
Ciekawe...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Róże... Różowe róże powinny się jej spodobać, a jeśli się nie dostała? Może jej instrument się zepsuł? Po tym, jak przed 19.00 napisała, że nie może przyjść zaczynam się trochę martwić. A jeśli już mnie nie lubi? A jeśli nie chce mnie poznać?
Uff. Jestem przed budynkiem szkoły. Pierwsze klasy na lewo... Tak powiedziała pani.
*Apfel wchodzi do sali*
Jej, ale dużo osób! Nauczycieli, rodziców i... uczniów, tam na scenie.
Kurczaki. Nie ma jej.
O, idzie Amy, poznaję jej kokardkę, jest teraz Ichigotchi. A za nią idzie... Ale to niemożliwe, przecież...
ChaMametchi. Melie. To ona. Dostała się, dostała, dostała. : D
- Melie...?
- A-Apfel? To ty?
- Tak.
Proszę... *Wręcza Melie bukiet róż*
-

- ^^
- Dziękuję. Są pięknę~!
- Nie ma za co, ale chyba musimy iść na próbę. Z kim jesteśmy w zespole?
- Z Amy. ^^
Próba przebiegła tak szybko, że nie zauważyłem, kiedy wyszliśmy z budynku. Amy poszła w swoją stronę, a ja i Melie do domu, postanowiłem ją odprowadzić.
- Pa, Apfel. Dziękuję za róże...

- Nie ma za co, do zobaczenia...?
- Do zobaczenia.

Świat jest piękny~!


