02-05-2011, 16:48
Mid - a, jak o to chodzi, to tak, są już cały czas. :3
Dziękuję za komentarze i zapraszam do lektury:
~~~~Wpis jedenasty~~~~
Dzisiaj Lyree po powrocie z majówki u Cheerful i Lucka była bardzo zadowolona.
Oznajmiła mi, że świetnie się bawili na pikniku oraz w kawiarni.
Postanowiła, że jeszcze dzić zaprosi Lucka na swój ślub.
Wypisałyśmy zaproszenia - znalazło się tam również takie dla Silvery oraz Lucy.
Następnie udałyśmy się do swatki.
Było to urocze miejsce, w którym za chwilę Lyree miała poznać swojego ukochanego.
Po krótkiej rozmowie ze swatką, do Lyree wszedł Shutotchi.
Lyree szepnęła do mnie, że z trawą na głowie wygląda przezabawnie.
Następnie poznała Kikitchiego. Wyglądał on baaaardzo młodo - jak nastolatek (XD).
Ostatnim z kandydatów był Shinshitchi.
Wyglądał na eleganckiego pana z bogatej rodziny, jednak, jak uznała Lyree, był trochę za gruby, blady i jajkowaty.
Zawstydzona Lovelitchi zastanawiała się, kogo wybrać.
Jednak wybór padł na... Kikitchiego.
Ten strasznie się ucieszył i już po chwili pałał miłością do mojej Lyree.
Wtedy pojawiła się Silvera w towarzystwie Lucka i Lucy.
Luck z Silverą rzucali grosikami i ryżem, za to Lucy przypatrzywała się uważnie każdemu szczegółowi ślubu.
Kiedy zakochana para się pocałowała, wszyscy zaczęli krzyczeć "Wiwat młoda para! 8D" i się cieszyć.
Później, ku zaskoczeniu wszystkich zebranych, Silvera wyciągnęła fajerwerki. Były śliczne.
Następnie, już sami, Lovelitchi i Kikitchi poszli na randkę.
Najpierw zwiedzili park. Popatrzyli chwilę na kwiaty i poszli dalej.
Kikitchi zabrał Lyree do restauracji, gdzie po posiłku moja zawstydzona, mała Lovelitchi wyciągnęła prezent.
Był nim śliczny pierścionek z dużym, RÓŻOWYM brylantem, który od tej pory Kikitchi będzie musiał nosić (8D).
Wieczorem para obserwowała księżyc. Tam znów się pocałowali.
Kiedy Lyree wróciła do domu cała w skowronkach - pojawiło się jajko.
- Moje dziecko! Będę miała dziecko! - cieszyła się.
Chwilę później jajko pękło i wyskoczył z niego malutki Yurapatchi.
Był tak uroczy, że Lovelitchi zaczęła piszczeć ze szczęścia.
Pobiegał trochę po pokoju, po czym wyciągnął piłkę i poprosił, żeby się nią z nim pobawić.
Jednak mały za mocno ją odbił i prawie wybiła okno.
Lyree nie przejęła się tym zbytnio i dała mu buziaka. Chwilę później malec spał.
Lovelitchi poprawiła jeszcze szybko firanki i wyszła.
Niestety obudziła przy tym Yurapatchiego, który momentalnie się rozpłakał.
Szybko uspokoiłam go i nakarmiłam.
Po godzinie zmienił się on w Kaubotchiego.
A teraz filmik:
http://www.youtube.com/watch?v=EtHDLYSFjQA
~~~~
Macie pomysły na imiona dla niego? :3
Czekamy z niecierpliwością a później zapraszamy na chrzest. : D
Dziękuję za komentarze i zapraszam do lektury:
~~~~Wpis jedenasty~~~~
Dzisiaj Lyree po powrocie z majówki u Cheerful i Lucka była bardzo zadowolona.
Oznajmiła mi, że świetnie się bawili na pikniku oraz w kawiarni.
Postanowiła, że jeszcze dzić zaprosi Lucka na swój ślub.
Wypisałyśmy zaproszenia - znalazło się tam również takie dla Silvery oraz Lucy.
Następnie udałyśmy się do swatki.
Było to urocze miejsce, w którym za chwilę Lyree miała poznać swojego ukochanego.
Po krótkiej rozmowie ze swatką, do Lyree wszedł Shutotchi.
Lyree szepnęła do mnie, że z trawą na głowie wygląda przezabawnie.
Następnie poznała Kikitchiego. Wyglądał on baaaardzo młodo - jak nastolatek (XD).
Ostatnim z kandydatów był Shinshitchi.
Wyglądał na eleganckiego pana z bogatej rodziny, jednak, jak uznała Lyree, był trochę za gruby, blady i jajkowaty.
Zawstydzona Lovelitchi zastanawiała się, kogo wybrać.
Jednak wybór padł na... Kikitchiego.
Ten strasznie się ucieszył i już po chwili pałał miłością do mojej Lyree.
Wtedy pojawiła się Silvera w towarzystwie Lucka i Lucy.
Luck z Silverą rzucali grosikami i ryżem, za to Lucy przypatrzywała się uważnie każdemu szczegółowi ślubu.
Kiedy zakochana para się pocałowała, wszyscy zaczęli krzyczeć "Wiwat młoda para! 8D" i się cieszyć.
Później, ku zaskoczeniu wszystkich zebranych, Silvera wyciągnęła fajerwerki. Były śliczne.
Następnie, już sami, Lovelitchi i Kikitchi poszli na randkę.
Najpierw zwiedzili park. Popatrzyli chwilę na kwiaty i poszli dalej.
Kikitchi zabrał Lyree do restauracji, gdzie po posiłku moja zawstydzona, mała Lovelitchi wyciągnęła prezent.
Był nim śliczny pierścionek z dużym, RÓŻOWYM brylantem, który od tej pory Kikitchi będzie musiał nosić (8D).
Wieczorem para obserwowała księżyc. Tam znów się pocałowali.
Kiedy Lyree wróciła do domu cała w skowronkach - pojawiło się jajko.
- Moje dziecko! Będę miała dziecko! - cieszyła się.
Chwilę później jajko pękło i wyskoczył z niego malutki Yurapatchi.
Był tak uroczy, że Lovelitchi zaczęła piszczeć ze szczęścia.
Pobiegał trochę po pokoju, po czym wyciągnął piłkę i poprosił, żeby się nią z nim pobawić.
Jednak mały za mocno ją odbił i prawie wybiła okno.
Lyree nie przejęła się tym zbytnio i dała mu buziaka. Chwilę później malec spał.
Lovelitchi poprawiła jeszcze szybko firanki i wyszła.
Niestety obudziła przy tym Yurapatchiego, który momentalnie się rozpłakał.
Szybko uspokoiłam go i nakarmiłam.
Po godzinie zmienił się on w Kaubotchiego.
A teraz filmik:
http://www.youtube.com/watch?v=EtHDLYSFjQA
~~~~
Macie pomysły na imiona dla niego? :3
Czekamy z niecierpliwością a później zapraszamy na chrzest. : D
![[Obrazek: TRjYe2a.png]](https://i.imgur.com/TRjYe2a.png)
![[Obrazek: e3i6psw.png]](https://i.imgur.com/e3i6psw.png)
![[Obrazek: 2ExruxK.png]](https://i.imgur.com/2ExruxK.png)
![[Obrazek: 1iKHfgA.png]](https://i.imgur.com/1iKHfgA.png)


