23-04-2011, 14:28
Obudziłam się rano. I co się okazało?
Ribes ewoluowała w Kunoitchi.
-Ribes, za chwilkę obiad. Makaron sojowy.
Ribes wbiegła do pokoju. Przesz jakiś czas nie wychodziła z pokoju. Poszłam sprawdzić co się stało.
-Riba? Co jest?
-Ym, ee, nic. – zakłopotana chowała coś za plecami.
-Myślałam że lubisz makaron sojowy… Eh… no nic zjem go sama - westchnęłam.
-Lubię, lubię! I zjem, tylko daj mi chwilkę.
-Dobrze.
Ribes po chwili była w dużym pokoju.
-Patrz! Patrz! Patrz, co dostałam!
I pokazała mi niebieską kartkę.
-Nie wiem kto mi to przysłał, ale zaczynam się domyślać. Zaraz ci przeczytam!...Może pamiętasz, chodziliśmy razem do przedszkola. Pokonałaś mnie w skakaniu na skakance, bardzo cię polubiłem, ale niestety poszłaś do innej szkoły niż ja, i nie mieliśmy już kontaktu. Uważam że jesteś wyjątkowa, ostatnio w Tama-Telewizji oglądałem koncert twojego zespołu, jesteście świetni . A wczoraj spotkałem pewną miłą tamkę… Guitaritchi. Powiedziała że za dwa dni ma cię odwiedzić, i że jeśli zechcę mogę pójść z nią. Oczywiście jeżeli nie masz nic przeciwko odwiedzę cię dzisiaj…
-Oo, ciekawe…
-Zgadzasz się? Proszę, zgódź się, zgódź się!
-No dobrze, już dobrze. :3 Skoro ci tak zależy. C:
-Dziękuję, dziękuję, dziękuję! Ale mam jeszcze jedną prośbę… czy mogły byśmy wybrać się na zakupy? Nie mam żadnych ładnych ubrań…
-Hmmm… wiesz zdaje mi się że to nie będzie konieczne.
-Jak to?
-Tak to, chodź na strych zaraz ci coś pokażę.
-Ok.
Poszłyśmy na strych, odsunęłam kilka starych szafek i naszym oczą ukazała się wielka zakurzona skrzynia, ze złotymi krawędziami.
-Oo, co w niej jest?
-Zaraz zobaczysz. – Zdmuchnęłam kurz i otworzyłam jej ciężkie wieko.
-O! Ubrania! Kogo one są?...Lub może…były?
-To są ubrania twojej mamy – Amiki. Zostawiła je tutaj, właśnie dla Ciebie przed wyjazdem na Tama-Planetę.
-OO, super, pamiętała o mnie!
-Jak by mogła zapomnieć?
O, patrz na tą spódniczkę, przymierz ją.
-Oki. Em... trochę zakurzona.
-Wkładaj, później ją upiorę.
-Ok.
-Już!
-Pięknie wyglądasz! Jak księżniczka. Wiesz, teraz jesteś całkiem podobna do swojej mamy.
-Naprawdę? Super! Myślisz że spodobam się..Temu… No… wiesz o kogo mi chodzi, prawda?
-Tak. A może przymierzysz coś jeszcze?
-Ok. OO, to może tą sukienkę?
-Ok, wkładaj.
-OO, jakie piękne to kimono! Prawda że niesamowicie w nim wyglądam? Jak prawdziwa gwiazda…
-Jasne, pięknie wyglądasz. ;D
-Patrz na ten strój pieska. Haha, jaki śmieszny! Mogę go przymierzyć?
-Poczekaj, jest jeden problem.
-Jaki może być problem, zaraz go zdejmę i po sprawie!
-Nie, poczekaj!
-Za późno.
-O, nie, teraz będziesz musiała nosić go przez cały dzień!
-Co!? Ale dzisiaj ma przyjść… O nie! Jak ja się teraz pokażę?!
-Eh, nie wiem… Może nie będzie tak źle, w końcu… w sumie ładnie w tym wyglądasz.
-Ta jasne… Eh… ;(( Idę do pokoju… Zanieś mi tam później podwieczorek…
-Dobrze, i nie przejmuj się. To tylko ubranie.
Cdn.
Ribes ewoluowała w Kunoitchi. -Ribes, za chwilkę obiad. Makaron sojowy.
Ribes wbiegła do pokoju. Przesz jakiś czas nie wychodziła z pokoju. Poszłam sprawdzić co się stało.
-Riba? Co jest?
-Ym, ee, nic. – zakłopotana chowała coś za plecami.
-Myślałam że lubisz makaron sojowy… Eh… no nic zjem go sama - westchnęłam.
-Lubię, lubię! I zjem, tylko daj mi chwilkę.
-Dobrze.
Ribes po chwili była w dużym pokoju.
-Patrz! Patrz! Patrz, co dostałam!
I pokazała mi niebieską kartkę.
-Nie wiem kto mi to przysłał, ale zaczynam się domyślać. Zaraz ci przeczytam!...Może pamiętasz, chodziliśmy razem do przedszkola. Pokonałaś mnie w skakaniu na skakance, bardzo cię polubiłem, ale niestety poszłaś do innej szkoły niż ja, i nie mieliśmy już kontaktu. Uważam że jesteś wyjątkowa, ostatnio w Tama-Telewizji oglądałem koncert twojego zespołu, jesteście świetni . A wczoraj spotkałem pewną miłą tamkę… Guitaritchi. Powiedziała że za dwa dni ma cię odwiedzić, i że jeśli zechcę mogę pójść z nią. Oczywiście jeżeli nie masz nic przeciwko odwiedzę cię dzisiaj…
-Oo, ciekawe…
-Zgadzasz się? Proszę, zgódź się, zgódź się!
-No dobrze, już dobrze. :3 Skoro ci tak zależy. C:
-Dziękuję, dziękuję, dziękuję! Ale mam jeszcze jedną prośbę… czy mogły byśmy wybrać się na zakupy? Nie mam żadnych ładnych ubrań…
-Hmmm… wiesz zdaje mi się że to nie będzie konieczne.
-Jak to?
-Tak to, chodź na strych zaraz ci coś pokażę.
-Ok.
Poszłyśmy na strych, odsunęłam kilka starych szafek i naszym oczą ukazała się wielka zakurzona skrzynia, ze złotymi krawędziami.
-Oo, co w niej jest?
-Zaraz zobaczysz. – Zdmuchnęłam kurz i otworzyłam jej ciężkie wieko.
-O! Ubrania! Kogo one są?...Lub może…były?
-To są ubrania twojej mamy – Amiki. Zostawiła je tutaj, właśnie dla Ciebie przed wyjazdem na Tama-Planetę.
-OO, super, pamiętała o mnie!
-Jak by mogła zapomnieć?
O, patrz na tą spódniczkę, przymierz ją.-Oki. Em... trochę zakurzona.
-Wkładaj, później ją upiorę.
-Ok.
-Już!
-Pięknie wyglądasz! Jak księżniczka. Wiesz, teraz jesteś całkiem podobna do swojej mamy.
-Naprawdę? Super! Myślisz że spodobam się..Temu… No… wiesz o kogo mi chodzi, prawda?
-Tak. A może przymierzysz coś jeszcze?
-Ok. OO, to może tą sukienkę?
-Ok, wkładaj.
-OO, jakie piękne to kimono! Prawda że niesamowicie w nim wyglądam? Jak prawdziwa gwiazda…
-Jasne, pięknie wyglądasz. ;D
-Patrz na ten strój pieska. Haha, jaki śmieszny! Mogę go przymierzyć?
-Poczekaj, jest jeden problem.
-Jaki może być problem, zaraz go zdejmę i po sprawie!
-Nie, poczekaj!
-Za późno.

-O, nie, teraz będziesz musiała nosić go przez cały dzień!
-Co!? Ale dzisiaj ma przyjść… O nie! Jak ja się teraz pokażę?!
-Eh, nie wiem… Może nie będzie tak źle, w końcu… w sumie ładnie w tym wyglądasz.
-Ta jasne… Eh… ;(( Idę do pokoju… Zanieś mi tam później podwieczorek…
-Dobrze, i nie przejmuj się. To tylko ubranie.
Cdn.

