22-04-2011, 09:54
22.04.2011, piątek. Wielki Piątek.
U Leny wszystko gra, czuje się dobrze, ma dużo planów i dużo ćwiczy. Z tym ostatnim wiążą się też wydarzenia z ok. 20.00, kiedy to zadzwoniła do Leny pani Bellytchi. Lenka podenerwowana wzięła się w garść i odebrała. Rozmawiała jak prawdziwa biznes woman. XD:
- Tak, ale chcemy mieć zagwarantowaną garderobę... Tak, każdy oddzielnie... Nie... 5... Nie, nie zgadzam się... Tak może być... Czerwony, koniecznie czerwony...Zdam się na panią... Tak najlepszych... Dziękuję. Do zobaczenia.
Utargowała, że zagrają 5 koncertów sponsorowanych przez panią Bellytchi, a potem zobaczymy, będą mieli oddzielne garderoby, pani Bellytchi załatwi im czerwony, ogromny banner reklamowy, zatrudni najlepszych krawców do kostiumów i załatwi najlepsze hotele, oraz spotkania z fanami.
Aż się zmęczyłam. XD
Biedna Lena musi teraz ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć, żeby zespół wystartował "w stronę gwiazd". c;
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Z sekretnika Leny
Ćwiczenia gry na trąbce, spotkania z członkami zespołu i rozmowy z panią Bellytchi dosłownie kradną mi wolny czas. :c Mimo to, cieszę się, widząc, że na próbach idzie nam coraz lepiej. Muszę też odpisywać na listy fanów. To również męczące zadanie, ale cieszę się, że tylu ich jest. : )
Niemal nie znajduję czasu na pisanie sekretnika! Nie muszę więc mówić, że nigdzie nie pracuję - w całości poświęcam się karierze.
Ostatnio odczuwam dziwną potrzebę założenia rodziny i urodzenia dziecka.
Wiem, że babcia Lyree od zawsze o tym marzyła, nie chciała robić ogromnej kariery, chociaż miała talent do śpiewu.
Niby jesteśmy takie podobne, a jednak tak się od siebie różnimy...
Wracając do spraw dnia codziennego z rana odwiedził mnie tato:
*pojawia się tajemnicza chmurka*
- Witaj córeczko! Jak się masz?
- Dobrze tato. Gdzie mama?
- Została w naszej willi na Tama-Planecie, wiesz ona nie może cię odwiedzać. Może to robić tylko ten rodzic, do którego przyszła swatka. Dobrze ci się wiedzie kochana?
- Tak, robię wielką karierę, ale trochę brakuje mi gp...
- Łap! *rzuca worek*
- Wow! 2000gp! Dzięki tato! Pa i pozdrów koniecznie mamę, kocham ją!
- Dobrze, dobrze. Powodzenia córeczko!
*znika tajemnicza chmurka*
Muszę ćwiczyć, więc kończę. : )
Komentujcie. : 3
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Nie wiem jak to będzie u mnie z wpisami podczas Wielkanocy. Jutro wyjeżdżam, wracam 26 (wtorek) i zostaję w domu na 3 dni (do piątku 29), a potem znów wyjeżdżam na weekend majowy. Jak dorwę się do komutera/zabiorę swój będziecie na bieżąco, ale jeśli nie, będę zapisywała wszystko w notatniku i jak wrócę dostaniecie megaultradługaśny wpis. (;
U Leny wszystko gra, czuje się dobrze, ma dużo planów i dużo ćwiczy. Z tym ostatnim wiążą się też wydarzenia z ok. 20.00, kiedy to zadzwoniła do Leny pani Bellytchi. Lenka podenerwowana wzięła się w garść i odebrała. Rozmawiała jak prawdziwa biznes woman. XD:
- Tak, ale chcemy mieć zagwarantowaną garderobę... Tak, każdy oddzielnie... Nie... 5... Nie, nie zgadzam się... Tak może być... Czerwony, koniecznie czerwony...Zdam się na panią... Tak najlepszych... Dziękuję. Do zobaczenia.
Utargowała, że zagrają 5 koncertów sponsorowanych przez panią Bellytchi, a potem zobaczymy, będą mieli oddzielne garderoby, pani Bellytchi załatwi im czerwony, ogromny banner reklamowy, zatrudni najlepszych krawców do kostiumów i załatwi najlepsze hotele, oraz spotkania z fanami.
Aż się zmęczyłam. XD
Biedna Lena musi teraz ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć, żeby zespół wystartował "w stronę gwiazd". c;
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Z sekretnika Leny
Ćwiczenia gry na trąbce, spotkania z członkami zespołu i rozmowy z panią Bellytchi dosłownie kradną mi wolny czas. :c Mimo to, cieszę się, widząc, że na próbach idzie nam coraz lepiej. Muszę też odpisywać na listy fanów. To również męczące zadanie, ale cieszę się, że tylu ich jest. : )
Niemal nie znajduję czasu na pisanie sekretnika! Nie muszę więc mówić, że nigdzie nie pracuję - w całości poświęcam się karierze.
Ostatnio odczuwam dziwną potrzebę założenia rodziny i urodzenia dziecka.
Wiem, że babcia Lyree od zawsze o tym marzyła, nie chciała robić ogromnej kariery, chociaż miała talent do śpiewu.
Niby jesteśmy takie podobne, a jednak tak się od siebie różnimy...
Wracając do spraw dnia codziennego z rana odwiedził mnie tato:
*pojawia się tajemnicza chmurka*
- Witaj córeczko! Jak się masz?
- Dobrze tato. Gdzie mama?
- Została w naszej willi na Tama-Planecie, wiesz ona nie może cię odwiedzać. Może to robić tylko ten rodzic, do którego przyszła swatka. Dobrze ci się wiedzie kochana?
- Tak, robię wielką karierę, ale trochę brakuje mi gp...
- Łap! *rzuca worek*
- Wow! 2000gp! Dzięki tato! Pa i pozdrów koniecznie mamę, kocham ją!
- Dobrze, dobrze. Powodzenia córeczko!
*znika tajemnicza chmurka*
Muszę ćwiczyć, więc kończę. : )
Komentujcie. : 3
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Nie wiem jak to będzie u mnie z wpisami podczas Wielkanocy. Jutro wyjeżdżam, wracam 26 (wtorek) i zostaję w domu na 3 dni (do piątku 29), a potem znów wyjeżdżam na weekend majowy. Jak dorwę się do komutera/zabiorę swój będziecie na bieżąco, ale jeśli nie, będę zapisywała wszystko w notatniku i jak wrócę dostaniecie megaultradługaśny wpis. (;


