20-04-2011, 17:32
20.04.2011, środa. (wieczór)
Mama się spisała i przynisła baterię - misja wykonana! XD
Klikam "download" i... Możemy kontunuować pamiętnik. : )
A, i dziękuję serdecznie za miłe komentarze. :3
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jak już wcześniej pisałam Lena ewoluowała w Mimitchi. :3
Oczywiście na początku nie była zachwycona:
- Kim ja jestem?! Co to ma być?! Te uszy... i ten... ogon?!
Ale po zażyciu pastylek na uspokojenie przemyślała sprawę i wynajdywała kolejne zalety bycia Mimitchi:
- Jestem mądra, uszy są urocze, a ten ogonek - przepiękny! *-* I ogólnie jestem taka foremna, mogłam być krzywa, albo coś. :3
Gdy Lena zobaczyła swoich przyjaciół w "nowej skórze" bardzo się zdziwiła. Szczególnie, gdy zobaczyła Toby'ego, który zamienił się w ducha.
Nie wiem, czy to nie wpłynie na ich relacje. D:
Żeby poprawić Lence humor poszłyśmy do sklepu i zakupiłyśmy hot-dogi. Nie ma to jak gorące psy. c:
Po obiedzie przypomniałam sobie, że w schowku jest zestaw do makijażu Lyree, a jeśli Lena go użyje, to przecież tak, jakby użyła go Lyr. XD
Niestety nie udało się (nie mam pojęcia czemu). o-o Lena zrobiła tylko taką: -.- minę. :o
- Może trochę poćwiczysz grę na trąbce?
- Dobrze, trochę to zaniedbałam. ^-^
Jutro znów egzamin, a za parę dni... czas wyjść za mąż. : )
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Z sekretnika Leny
Omg! Jestem jak babcia! D: Nie powiem, żeby mnie to ucieszyło - mogłam przecież być Violetchi, albo Memetchi, albo jakąś inną śliczną postacią. A tak jestem super-inteligętną Mimitchi. :c
Nie powiem, żeby to było taaakie złe, ale mogłam wyrosnąć na kogoś, że tak powiem ładniejszego. :c
Zmartwiło mnie też to, że Toby zamienił się w Dorotchi'ego. Nie chciałam wyjść za mąż za ducha. D:
Nie wiem, jak to będzie. I pokłóciłam się z Veronicą, była zazdrosna, że wyrosłam na postać lepszej opieki niż ona, nie powiedziałam jej, że najchętniej bym się z nią zamieniła, bo pewnie by mi nie uwierzyła. v.v
Świat jest podły.
Pewnie jestem taką pesymistką po tych ziółkach na uspokojenie. Teraz mi wstyd, że tak wyskoczyłam z pretensjami. :<
No cóż, co się stało to się nie odstanie. : ) Jutro będzie nowy dzień i wszystko naprawię; spojrzę z innej strony na Toby'ego (siebie już zaakceptowałam) i pogodzę się z Veronicą. Nie pozwolę, żeby jedna głupia kłótnia zniszczyła naszą przyjaźń. c:
Mama się spisała i przynisła baterię - misja wykonana! XD
Klikam "download" i... Możemy kontunuować pamiętnik. : )
A, i dziękuję serdecznie za miłe komentarze. :3
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jak już wcześniej pisałam Lena ewoluowała w Mimitchi. :3
Oczywiście na początku nie była zachwycona:
- Kim ja jestem?! Co to ma być?! Te uszy... i ten... ogon?!
Ale po zażyciu pastylek na uspokojenie przemyślała sprawę i wynajdywała kolejne zalety bycia Mimitchi:
- Jestem mądra, uszy są urocze, a ten ogonek - przepiękny! *-* I ogólnie jestem taka foremna, mogłam być krzywa, albo coś. :3
Gdy Lena zobaczyła swoich przyjaciół w "nowej skórze" bardzo się zdziwiła. Szczególnie, gdy zobaczyła Toby'ego, który zamienił się w ducha.
Nie wiem, czy to nie wpłynie na ich relacje. D:
Żeby poprawić Lence humor poszłyśmy do sklepu i zakupiłyśmy hot-dogi. Nie ma to jak gorące psy. c:
Po obiedzie przypomniałam sobie, że w schowku jest zestaw do makijażu Lyree, a jeśli Lena go użyje, to przecież tak, jakby użyła go Lyr. XD
Niestety nie udało się (nie mam pojęcia czemu). o-o Lena zrobiła tylko taką: -.- minę. :o
- Może trochę poćwiczysz grę na trąbce?
- Dobrze, trochę to zaniedbałam. ^-^
Jutro znów egzamin, a za parę dni... czas wyjść za mąż. : )
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Z sekretnika Leny
Omg! Jestem jak babcia! D: Nie powiem, żeby mnie to ucieszyło - mogłam przecież być Violetchi, albo Memetchi, albo jakąś inną śliczną postacią. A tak jestem super-inteligętną Mimitchi. :c
Nie powiem, żeby to było taaakie złe, ale mogłam wyrosnąć na kogoś, że tak powiem ładniejszego. :c
Zmartwiło mnie też to, że Toby zamienił się w Dorotchi'ego. Nie chciałam wyjść za mąż za ducha. D:
Nie wiem, jak to będzie. I pokłóciłam się z Veronicą, była zazdrosna, że wyrosłam na postać lepszej opieki niż ona, nie powiedziałam jej, że najchętniej bym się z nią zamieniła, bo pewnie by mi nie uwierzyła. v.v
Świat jest podły.
Pewnie jestem taką pesymistką po tych ziółkach na uspokojenie. Teraz mi wstyd, że tak wyskoczyłam z pretensjami. :<
No cóż, co się stało to się nie odstanie. : ) Jutro będzie nowy dzień i wszystko naprawię; spojrzę z innej strony na Toby'ego (siebie już zaakceptowałam) i pogodzę się z Veronicą. Nie pozwolę, żeby jedna głupia kłótnia zniszczyła naszą przyjaźń. c:


