19-04-2011, 17:55
Przepraszam, że rzadziej piszę, ale nie mam czasu. ;/ Dość jednak tych narzekań, przejdźmy do sedna sprawy czyli przygód...
*chwila ciszy*
Amika i jej mąż Androtchi odeszli od małej.
"Małą" nazwałam...Ribes. :3 Ribes usiadła i gdy zdała sobię sprawę, co się naprawdę stało, zaczęła płakać.
-Ćśśśchooo - uspokajałam, jednak kto nie przyniosło żadnych efektów, domek dla lalek, którym wcześniej bawiła się Am, również...
"wepchnęłam" do buzi, małej, ździwionej Pepitchi... wielki stek.
..."Co ona robi? O, co to?"...
*mlask, mlask* C:
Riba (zdrobniłam, jej imię) przestała płakać. Zjadła jeszcze lizaka, pobawiła się trochę domkiem dla lalek, pograła na perkusji, poskakałyśmy po bloczkach, i zasnęła.
Po obudzeniu ewoluowała w Hidotetchi.
*pip, pip*
Otworzyłam drzwi.
-Dzień dobry.
-Dzień dobry, jestem przedszkolanką.
-A, tak, tak. Pamiętam, uczyła pani Amikę, tak?
-Tak, właśnie.
-Ribes! Chodź tu, pani pszedszkolanka do ciebie przyszła!
-Dzień dobly. A kim pani jest?
-Dzień dobry, jestem pszedszkolanką. Będę twoją opiekunką w pszedszkolu.
-OO, psedskole. Słysałam o tym. Kiedy tam pójdę? - zapytała mała.
-Jeśli chcesz, to możesz pójść już dzisiaj - odparła przedszkolanka.
-Oki.
No i poszłyśmy. :3 Ogólnie dzień w przedszkolu wypadł bardzo dobrze, wygrała na skakance i wróciła do domu z opinią... o przedszkolu...
"Tam jest fajnie, bo jest dywań, dzieci i śkakanka." xd
Riba wiele ćwiczyła, spała i jadła. XD - ewoluowała w Ichigotchi i...
Ciąg dalszy nastąpi.
*chwila ciszy*
Amika i jej mąż Androtchi odeszli od małej.
"Małą" nazwałam...Ribes. :3 Ribes usiadła i gdy zdała sobię sprawę, co się naprawdę stało, zaczęła płakać.
-Ćśśśchooo - uspokajałam, jednak kto nie przyniosło żadnych efektów, domek dla lalek, którym wcześniej bawiła się Am, również...
"wepchnęłam" do buzi, małej, ździwionej Pepitchi... wielki stek.

..."Co ona robi? O, co to?"...
*mlask, mlask* C:
Riba (zdrobniłam, jej imię) przestała płakać. Zjadła jeszcze lizaka, pobawiła się trochę domkiem dla lalek, pograła na perkusji, poskakałyśmy po bloczkach, i zasnęła.
Po obudzeniu ewoluowała w Hidotetchi.
*pip, pip*
Otworzyłam drzwi.
-Dzień dobry.
-Dzień dobry, jestem przedszkolanką.
-A, tak, tak. Pamiętam, uczyła pani Amikę, tak?
-Tak, właśnie.
-Ribes! Chodź tu, pani pszedszkolanka do ciebie przyszła!
-Dzień dobly. A kim pani jest?
-Dzień dobry, jestem pszedszkolanką. Będę twoją opiekunką w pszedszkolu.
-OO, psedskole. Słysałam o tym. Kiedy tam pójdę? - zapytała mała.
-Jeśli chcesz, to możesz pójść już dzisiaj - odparła przedszkolanka.
-Oki.
No i poszłyśmy. :3 Ogólnie dzień w przedszkolu wypadł bardzo dobrze, wygrała na skakance i wróciła do domu z opinią... o przedszkolu...
"Tam jest fajnie, bo jest dywań, dzieci i śkakanka." xd
Riba wiele ćwiczyła, spała i jadła. XD - ewoluowała w Ichigotchi i...
Ciąg dalszy nastąpi.

