15-10-2010, 11:18
Wyszłam z domu. Jejciu, dziwna atmosfera. Eee tam, przecież jest jesień. Moje nogi podążały według znanej sobie.. ścieżki? Niee, nie nazwę tego ścieżką, to jest wydeptana przeze mnie trawa. Dobrze, wreszcie doszłam do jej domu. Zadzwoniłam. Drzwi zaczęły się otwierać, kiedy całkiem się otworzyły, ujrzałam moją przyjaciółkę. Miała tajemniczą minę.
- Czemu masz taką minę? - zapytałam.
- Ale jaką? - po chwili jej mina zniknęła.
Zdjęłam buty i już chciałam wejść na górę kiedy mnie zatrzymała.
- Może chcesz.. może chcesz się napić? A może kanapkę?
- Nie.. dzięki.
Wparowałam do jej pokoju a tam..
- STO LAT! STO LAT! - krzyczała jej mama, nasze koleżanki i Ola.
Ahh tak, dzisiaj moje urodziny.
- Dziękuję wam! Jesteście wspaniali! - zaczęłam krzyczeć.
Ola wręczyła mi prezent. Było to malutkie pudełeczko. Otworzyłam je a tam.. była najnowsza komórka!
- Dziękuję! Jesteś najlepsza!
Przytuliłam ją tak, że prawie by się udusiła. Zabawa zaczęła trwać. Wszyscy nalali szampana do kieliszków.
- Za Sarę!
Potem zaczęliśmy grać w butelkę. Ola wykręciła na swojego chłopaka, Marcina, potem Marcin na mnie, ja na Karolinę a Karolina na Maćka. Jednak potem zadzwoniła Nikola, i kazała mi wrócić do domu.
- Niestety, muszę iść. Do jutra!
Ubrałam się szybko i wyszłam z domu. Niech to! Moja siostra popsuła zabawę, ale jutro i tak ją skończymy. Szłam przez tą samą niby- ścieżkę. Wreszcie weszłam do mieszkania.
- Co chcia.. - nie dokończyłam, bo na stole stał tort, a obok niego moja siostra.
- STO LAT!
- Dzięki!
Zaczęło się otwieranie wielkiego prezentu. Zobaczyłam..
- WIEŻA!
Zaczęłam ściskać Nikolę. Zbierałam płyty i pieniądze, żeby kupić wieżę.
Pomogła mi zanieść wieżę do mojego pokoju, podłączyć kable i zaczęło się słuchanie muzyki. Nastąpił wieczór. Wyłączyłam wieżę i włączyłam stary gruchot. Weszłam na chat. O! Kamil mnie zaprosił.
K: Hejka, co słychać?
S: Aa, jest wspaniale, dzisiaj mam urodziny i dostałam wspaniałe prezenty.
K: Tak? To wszystkiego najlepszego!
S: Dzięki, nie wiedziałam, że mi złożysz życzenia.
K: 1:0 dla ciebie. Jejku, masz przewagę. :-D
S: My gramy jakiś mecz? Nie wiedziałam.
K: Masz rację, 2:0 dla Ciebie.
S: Dobra, to mam przewagę.
K: Właśnie, 3:0 dla Ciebie, wygrałaś.
S: A jaka jest nagroda?
K: Może czekoladowe lody? Niee, to zbyt banalne.
S: Czekoladowe lody banalne? Skąd! Może da się je przesłać.
K: Hmm.. Chyba nie, ale istnieje inny sposób, trochę staroświecki, ale czasami takie sposoby opłacają się.
S: A jaki to sposób?
K: Że zaprasza się na prawdziwe lody!
S: Hmm.. To może jutro? Znam super lodziarnię!
K: Może przy realu? Obok jest taka dobra lodziarnia.
S: Właśnie o nią mi chodzi! To jutro o 13:30?
K: Może być. To wyspij się. Do jutra.
S: Do jutra.
Pierwszy raz spotkam się z kimś z internetu! Ale muszę się wyspać. Włożyłam piżamę i wskoczyłam (dosłownie) do łóżka. Jutro będzie bardzo fajnie..
Cdn.
Dokończone.

UWAGA! Będę rzadziej pisać.

