Hatch'u ciąg dalszy, czyli przygody małej Lyree~!
Dziś Lyree zamieniła się w... Hitodetchi! Czyli małą gwiazdkę.
Była dzieckiem, co oznaczało, że może mówić:
- Kim jestem, mamusiu? - zapytała zaniepokojona.
- Jesteś Hitodetchi, to wspaniale!
Po mojej odpowiedzi mała wyraźnie się rozpogodziła, zjadłyśmy śniadanko i poszłyśmy pograć.
Obecnie mamy: Thone: 25, Rhythm: 33, Original 43.
Potem Lyr zaczęła śpiewać, muszę przyznać, że ma bardzo ładny głos i... kto wie, jak rozwinie się jej kariera?
Po zabawie porozmawiałyśmy sobie trochę o przedszkolu. Okazało się, że i to dręczyło małą Hitodetchi.
- Co będzie w przedszkolu?
- W przedszkolu będziesz, razem z innymi dziećmi, bawiła się i przygotowywała do pójścia do szkoły muzycznej.
- A co jeśli pani przedszkolanka, albo dzieci mnie nie polubią...?
- Na pewno cię polubią, kochanie.
Pomimo tego mała wciąż była zmartwiona. By poprawić jej humor poszłyśmy do sklepu, gdzie wybrała sobie lizaczka, za 100 GP. Po powrocie była już wesoła, teraz bawi się konikiem, którego lubi jeszcze bardziej, niż kiedy była niemowlakiem. :3
edit.
Do Lyree przyszła właśnie przedszkolanka i dała jej dinozaura. XD
Jednak Dino (tak Lyree go nazwała) bardzo się jej spodoba:
- Roaaaaaar, roaaaaaaaaaaar! >D
^ Zresztą sami widzicie. XD
- No cóż, koniec zabawy malutka, czas do przedszkola!
- Ech, a mogę zabrać Dina?
- Nie, kochanie, w przedszkolu będzie dużo innych zabawek, poza tym nie chcesz chyba go wybrudzić, prawda.
- Nie, nie chcę.
No i poszłyśmy do przedszkola.
Miejsce to, było bardzo ładne, zielone i zadbane. Od razu przypadło nam do gustu. Po chwili podeszłam do Nanny, pani przedszkolanki:
- Dzień dobry, jestem mamą Lyree.
- Ach, witam. Lyree, chodź zaczynamy zajęcia. Pani też, proszę.
Po chwili usłyszałam gwizdek, zajęcia się zaczęły. Polegały one na tym, żeby skakać przez skakankę. Za moją córeczką miała skakać jakaś grubiutka dziewczynka. Jak podejrzewałam nie szło jej ze skakaniem, więc Lyree wygrała.
Pierwszy dzień w przedszkolu był pełen wrażeń. c:
Teraz Lyree poszła pobawić się z Dinem.
Dziś Lyree zamieniła się w... Hitodetchi! Czyli małą gwiazdkę.
Była dzieckiem, co oznaczało, że może mówić:- Kim jestem, mamusiu? - zapytała zaniepokojona.
- Jesteś Hitodetchi, to wspaniale!
Po mojej odpowiedzi mała wyraźnie się rozpogodziła, zjadłyśmy śniadanko i poszłyśmy pograć.
Obecnie mamy: Thone: 25, Rhythm: 33, Original 43.
Potem Lyr zaczęła śpiewać, muszę przyznać, że ma bardzo ładny głos i... kto wie, jak rozwinie się jej kariera?
Po zabawie porozmawiałyśmy sobie trochę o przedszkolu. Okazało się, że i to dręczyło małą Hitodetchi.
- Co będzie w przedszkolu?
- W przedszkolu będziesz, razem z innymi dziećmi, bawiła się i przygotowywała do pójścia do szkoły muzycznej.
- A co jeśli pani przedszkolanka, albo dzieci mnie nie polubią...?
- Na pewno cię polubią, kochanie.
Pomimo tego mała wciąż była zmartwiona. By poprawić jej humor poszłyśmy do sklepu, gdzie wybrała sobie lizaczka, za 100 GP. Po powrocie była już wesoła, teraz bawi się konikiem, którego lubi jeszcze bardziej, niż kiedy była niemowlakiem. :3
edit.
Do Lyree przyszła właśnie przedszkolanka i dała jej dinozaura. XD
Jednak Dino (tak Lyree go nazwała) bardzo się jej spodoba:
- Roaaaaaar, roaaaaaaaaaaar! >D
^ Zresztą sami widzicie. XD
- No cóż, koniec zabawy malutka, czas do przedszkola!
- Ech, a mogę zabrać Dina?
- Nie, kochanie, w przedszkolu będzie dużo innych zabawek, poza tym nie chcesz chyba go wybrudzić, prawda.
- Nie, nie chcę.
No i poszłyśmy do przedszkola.
Miejsce to, było bardzo ładne, zielone i zadbane. Od razu przypadło nam do gustu. Po chwili podeszłam do Nanny, pani przedszkolanki:
- Dzień dobry, jestem mamą Lyree.
- Ach, witam. Lyree, chodź zaczynamy zajęcia. Pani też, proszę.
Po chwili usłyszałam gwizdek, zajęcia się zaczęły. Polegały one na tym, żeby skakać przez skakankę. Za moją córeczką miała skakać jakaś grubiutka dziewczynka. Jak podejrzewałam nie szło jej ze skakaniem, więc Lyree wygrała.
Pierwszy dzień w przedszkolu był pełen wrażeń. c:
Teraz Lyree poszła pobawić się z Dinem.


