21-02-2011, 18:26
@Cream
(tak dodam, że niezłą historię tu napisałaś ^^, chyba będę mniej konstruktywna)
Gdy rozglądałaś się z ciekawością po półkach, nie zauważyłaś swojej mamy idącej z jakimś starym człowiekiem- to był sam Ollivander!
W jego oczach mogłaś dostrzec skutki przeżytego cierpienia, ale i satysfakcji.
Dawno nie miał w sklepie tylu gości naraz!
Z dziwnym jak na takiego starca zapałem zaczął mierzyć Cię od palca wskazującego dłoni magicznej do nadgarstka, od nadgarstka do łokcia, od łokcia do ramienia, od ramienia do stopy a na koniec zmierzył Ci obwód głowy.
Mrucząc coś pod nosem przyniósł cztery śliczne, skórzane pudełeczka z wygrawerowanym u góry złotym, bogato zdobionym napisem "Ollivander, od 324 r. p.n.e"
Wręczył Ci zawartość pierwszego pakunku. Niczym niewyróżniający się prosty patyczek długości około 7 cali. Nic się nie wydarzyło. Cicho mruczał pod nosem, pewnie wymieniając kolejne rdzenie i materiały z których miały być wykonane różdżki.
Chwyciłaś drugie pudełeczko, w środku była piękna różdżka z bardzo ozdobną rączką. Znów nic się nie stało.
Po kolei badałaś około tuzina innych ródżek. Zaczęłaś się martwić, czy aby na pewno jesteś czarownicą.
Jednak gdy chwyciłaś jasnobrązowy, giętki patyczek, o niewielkich, kwiecistych zdobieniach przy uchwycie, z jego końca wytrysnęły złotoczerwone iskry jak najpiękniejszy na świecie grad!
Ollivander klasnął w ręce:
Drewno drzewa wiśniowego, rdzeń z włosa jednorożca! Idealna do rzucania zaklęć.
(za wszystkie zakupy na pokątnej płacisz 60 galeonów, od rodziców otrzymujesz 15-bilans=-45 galeonów)
@sajmon
Za wykonanie zadania otrzymujesz 8PD i 6 galeonów! (żeby nie było, zadaniem było wyminięcie natręta ^^)
Gdy pozbyłaś się uczucia zamotania, weszłaś do pierwszego sklepu jaki był na ulicy.
Okazało się, że to jest sklep z Szatami Madame Malkin!
Zaopatrzyłaś się w szkolny strój i poszłaś wzdłuż ulicy.
Gdy spojrzałaś w górę ujrzałaś wielki szyld. Stałaś przed ponurym sklepem ze składnikami potrzebnymi do eliksirów, fiolkami, kociołkami i różnymi innymi ciekawymi przedmiotami.
Kupiłaś tylko to, co potrzebne jest do szkoły.
Na zakończenie poszłaś do sklepu Ollivandera. Staruszek pochylony był nad różdżką, którą widocznie ktoś mu przyniósł do naprawy, albo konstruował nową.
Przypatrywałaś się chwilę zainteresowana, po czym prawie szeptem powiedziałaś "przepraszam...". Ollivander lekko drgnął, spojrzał na Ciebie swoimi zapadniętymi, niebieskimi oczami.
-Witaj, pamiętam, jakby to wczoraj Twoja mama kupowała tu swoją pierwszą różdżkę! Wiem dokładnie co do Ciebie pasuje -powiedział.
Stałaś jeszcze chwilę na środku sklepu, gdy różdżkarz krzątał się na zapleczu. Wyszedł otrzepując się z kurzu.
-Kasztanowiec,10 cali , rdzeń z włókna smoczego serca.
Ollivander się nie mylił mówiąc, że ta różdżka będzie pasować.
Gdy tylko Twoja ręka się na niej zacisnęła, wystrzelił z jej końca snop kolorowych iskier.
Po wyjściu ze sklepu zauważyłaś jakiegoś osobnika w jaskrawożółtej szacie. Szedł szybkim krokiem plecami do ciebie, w pewnym momencie wypadła mu różdżka.
Za zakupy na Pokątnej płacisz 60 galeonów
@Bella
Za wykonanie zadania (znalezienie biletu) otrzymujesz 5PD oraz 2 galeony
(wrr, weźta chwilę poczekaj, kawę sobie zrobię D:<, no. Już)
Ledwo co zdążyłaś wsiąść do pociągu, przez długie pożegnanie z mamą. W końcu miałaś jej nie widzieć przez następne kilka miesięcy!
Wbiegając przez drzwi do ruszającego pociągu, na peron spadł Twój plecak! W nim miałaś pokarm dla sówki, zegarek i parę innych ważnych dla Ciebie drobiazgów. Na szczęście Twoja mama zebrała z ziemi plecak. Widziałaś to gdy znikała za zakrętem.
No nic... Pora znaleźć przedział.
W wagonie do którego wsiadłaś jest pięć przedziałów. Jeden jest całkiem pusty, dwa zapełnione po brzegi, a w dwóch są niewielkie grupki młodych czarodziejów w wieku około 11-12 lat.
@OsuMesu
Jednak zanim wyruszysz do Hogwartu by znaleźć swoją mamę, musisz dokonać niezbędnych zakupów.
Nazajutrz zdajesz sobie sprawę, że nie wiesz, gdzie masz to wszystko kupić. Zaczynasz powoli się bać. Do czasu, gdy w końcu ktoś sobie o Tobie przypomniał.
Do Twojego domu zapukał ktoś nieznajomy, otworzyłaś drzwi. Była to drobna kobieta, o srogim wyrazie twarzy z włosami zaplecionymi w ciasny kok. Spod Tiary sterczącej wysoko na głowie wystaje kilka siwych pasem na tle kruczoczarnych włosów.
Jasnofioletowa szata ze złoceniami na brzegach, przyozdobiona małymi gwiazdkami delikatnie kołysze się na wietrze.
Już wiesz, że to czarownica, jednak z niepokojem pytasz się- "Kim Pani jest?"
Kobieta odpowiada głosem miłym acz surowym " Profesor McGonagall, dyrektor Szkoły Magii i czarodziejstwa Hogwart, będę uczyć Cię transmutacji."
Patrzysz jeszcze chwilkę, nie możesz uwierzyć, że odwiedziła Cię sama dyrektorka Hogwartu!
Wtedy McGonagall powiedziała, że miło by było gdyby teraz wpuszczono ją do środka i zaproponowano herbatę.
Natychmiast usunęłaś się z drzwi, zaproponowałaś rozgoszczenie się, wskazałaś najwygodniejszy fotel w całym mieszkaniu i pobiegłaś do kuchni, by zrobić herbatę dla gościa.
Przy jej zalewaniu ledwo uniknęłaś poparzenia, taka byłaś podniecona.
Przez chwilę rozmowa z dyrektorką toczyła się po sprawach życiowych, opowiadała Ci o czarodziejskim świecie i wytłumaczyła, jak dojść na ul. Pokątną.
Po długiej rozmowie wiedziałaś już jak wygląda każdy róg pokątnej. Postanowiłaś, że jutro tam pójdziesz i sama wszystko wybadasz, stwierdzisz czy Twoje wyobrażenia są słuszne.
(tak dodam, że niezłą historię tu napisałaś ^^, chyba będę mniej konstruktywna)
Gdy rozglądałaś się z ciekawością po półkach, nie zauważyłaś swojej mamy idącej z jakimś starym człowiekiem- to był sam Ollivander!
W jego oczach mogłaś dostrzec skutki przeżytego cierpienia, ale i satysfakcji.
Dawno nie miał w sklepie tylu gości naraz!
Z dziwnym jak na takiego starca zapałem zaczął mierzyć Cię od palca wskazującego dłoni magicznej do nadgarstka, od nadgarstka do łokcia, od łokcia do ramienia, od ramienia do stopy a na koniec zmierzył Ci obwód głowy.
Mrucząc coś pod nosem przyniósł cztery śliczne, skórzane pudełeczka z wygrawerowanym u góry złotym, bogato zdobionym napisem "Ollivander, od 324 r. p.n.e"
Wręczył Ci zawartość pierwszego pakunku. Niczym niewyróżniający się prosty patyczek długości około 7 cali. Nic się nie wydarzyło. Cicho mruczał pod nosem, pewnie wymieniając kolejne rdzenie i materiały z których miały być wykonane różdżki.
Chwyciłaś drugie pudełeczko, w środku była piękna różdżka z bardzo ozdobną rączką. Znów nic się nie stało.
Po kolei badałaś około tuzina innych ródżek. Zaczęłaś się martwić, czy aby na pewno jesteś czarownicą.
Jednak gdy chwyciłaś jasnobrązowy, giętki patyczek, o niewielkich, kwiecistych zdobieniach przy uchwycie, z jego końca wytrysnęły złotoczerwone iskry jak najpiękniejszy na świecie grad!
Ollivander klasnął w ręce:
Drewno drzewa wiśniowego, rdzeń z włosa jednorożca! Idealna do rzucania zaklęć.
(za wszystkie zakupy na pokątnej płacisz 60 galeonów, od rodziców otrzymujesz 15-bilans=-45 galeonów)
@sajmon
Za wykonanie zadania otrzymujesz 8PD i 6 galeonów! (żeby nie było, zadaniem było wyminięcie natręta ^^)
Gdy pozbyłaś się uczucia zamotania, weszłaś do pierwszego sklepu jaki był na ulicy.
Okazało się, że to jest sklep z Szatami Madame Malkin!
Zaopatrzyłaś się w szkolny strój i poszłaś wzdłuż ulicy.
Gdy spojrzałaś w górę ujrzałaś wielki szyld. Stałaś przed ponurym sklepem ze składnikami potrzebnymi do eliksirów, fiolkami, kociołkami i różnymi innymi ciekawymi przedmiotami.
Kupiłaś tylko to, co potrzebne jest do szkoły.
Na zakończenie poszłaś do sklepu Ollivandera. Staruszek pochylony był nad różdżką, którą widocznie ktoś mu przyniósł do naprawy, albo konstruował nową.
Przypatrywałaś się chwilę zainteresowana, po czym prawie szeptem powiedziałaś "przepraszam...". Ollivander lekko drgnął, spojrzał na Ciebie swoimi zapadniętymi, niebieskimi oczami.
-Witaj, pamiętam, jakby to wczoraj Twoja mama kupowała tu swoją pierwszą różdżkę! Wiem dokładnie co do Ciebie pasuje -powiedział.
Stałaś jeszcze chwilę na środku sklepu, gdy różdżkarz krzątał się na zapleczu. Wyszedł otrzepując się z kurzu.
-Kasztanowiec,10 cali , rdzeń z włókna smoczego serca.
Ollivander się nie mylił mówiąc, że ta różdżka będzie pasować.
Gdy tylko Twoja ręka się na niej zacisnęła, wystrzelił z jej końca snop kolorowych iskier.
Po wyjściu ze sklepu zauważyłaś jakiegoś osobnika w jaskrawożółtej szacie. Szedł szybkim krokiem plecami do ciebie, w pewnym momencie wypadła mu różdżka.
Za zakupy na Pokątnej płacisz 60 galeonów
@Bella
Za wykonanie zadania (znalezienie biletu) otrzymujesz 5PD oraz 2 galeony
(wrr, weźta chwilę poczekaj, kawę sobie zrobię D:<, no. Już)
Ledwo co zdążyłaś wsiąść do pociągu, przez długie pożegnanie z mamą. W końcu miałaś jej nie widzieć przez następne kilka miesięcy!
Wbiegając przez drzwi do ruszającego pociągu, na peron spadł Twój plecak! W nim miałaś pokarm dla sówki, zegarek i parę innych ważnych dla Ciebie drobiazgów. Na szczęście Twoja mama zebrała z ziemi plecak. Widziałaś to gdy znikała za zakrętem.
No nic... Pora znaleźć przedział.
W wagonie do którego wsiadłaś jest pięć przedziałów. Jeden jest całkiem pusty, dwa zapełnione po brzegi, a w dwóch są niewielkie grupki młodych czarodziejów w wieku około 11-12 lat.
@OsuMesu
Jednak zanim wyruszysz do Hogwartu by znaleźć swoją mamę, musisz dokonać niezbędnych zakupów.
Nazajutrz zdajesz sobie sprawę, że nie wiesz, gdzie masz to wszystko kupić. Zaczynasz powoli się bać. Do czasu, gdy w końcu ktoś sobie o Tobie przypomniał.
Do Twojego domu zapukał ktoś nieznajomy, otworzyłaś drzwi. Była to drobna kobieta, o srogim wyrazie twarzy z włosami zaplecionymi w ciasny kok. Spod Tiary sterczącej wysoko na głowie wystaje kilka siwych pasem na tle kruczoczarnych włosów.
Jasnofioletowa szata ze złoceniami na brzegach, przyozdobiona małymi gwiazdkami delikatnie kołysze się na wietrze.
Już wiesz, że to czarownica, jednak z niepokojem pytasz się- "Kim Pani jest?"
Kobieta odpowiada głosem miłym acz surowym " Profesor McGonagall, dyrektor Szkoły Magii i czarodziejstwa Hogwart, będę uczyć Cię transmutacji."
Patrzysz jeszcze chwilkę, nie możesz uwierzyć, że odwiedziła Cię sama dyrektorka Hogwartu!
Wtedy McGonagall powiedziała, że miło by było gdyby teraz wpuszczono ją do środka i zaproponowano herbatę.
Natychmiast usunęłaś się z drzwi, zaproponowałaś rozgoszczenie się, wskazałaś najwygodniejszy fotel w całym mieszkaniu i pobiegłaś do kuchni, by zrobić herbatę dla gościa.
Przy jej zalewaniu ledwo uniknęłaś poparzenia, taka byłaś podniecona.
Przez chwilę rozmowa z dyrektorką toczyła się po sprawach życiowych, opowiadała Ci o czarodziejskim świecie i wytłumaczyła, jak dojść na ul. Pokątną.
Po długiej rozmowie wiedziałaś już jak wygląda każdy róg pokątnej. Postanowiłaś, że jutro tam pójdziesz i sama wszystko wybadasz, stwierdzisz czy Twoje wyobrażenia są słuszne.
![[Obrazek: RLwYm11.png]](http://i.imgur.com/RLwYm11.png)


