Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Pamiętnik Rogue
#8
Tenkju! Duży uśmiechDD
Tak, Storm też była fajna. XD
Dobra, ponieważ mam trochę zaległości, dam 2 rozdziały. Duży uśmiech
Pamiętnik Rogue, rozdział 4.
Rano jak zwykle - śniadanko. Tym razem gotował Scott. Usmażył całkiem dobrą jajecznicę. Wszyscy poszli się jakoś ogarnąć, bo większość jeszcze chodziła w pidżamach, a miał niedługo przyjechać "nowy". Poszłam do Jean, bo chciała mi dać jakąś bluzkę, w której nie chodzi, bo się jej nie podoba, a była akurat na mój rozmiar. Jak wróciłam do pokoju, nie wierzyłam własnym oczom. Na kanapie, po turecku, kołysząc się, siedziała Tigra, rysowała coś, a z wieży płynęła głośna muzyka. I spełniły się moje przeczucia - to był normalny heavy metal. Mnie to zupełnie nie przeszkadzało, lubiłam rocka i cięższe brzmienia, ale chwilę potem wparował tam Cyclops i zrobił jej straszną awanturę. Tigra się tym bardzo nie przejęła. Jak tylko Scott wyszedł, włączyła spowrotem wieżę. Była zachwycona.
- Jak ci przeszkadza, powiedz, przyciszę.
- Mnie? Zupełnie nie. Ale.. Skoro mnie pytasz, to czemu nie zrobisz przyjemności Scottowi?
- Bo on ma swój pokój, a my swój. Nie jego pokój, nie jego sprawa. A ty jesteś moją współlokatorką... A poza tym, chyba też... Przyjaciółką. - uśmiechnęła się.
Miło mi było, że sama to przyznaje. Cieszyłam się jak dziecko, że mam wreszcie prawdziwego przyjaciela.
Tak przy dźwiękach My Apocalipse, The Poison, Ain't My Bitch i tym podobnych doczekałyśmy się momentu, kiedy pod Instytut zajechała taksówka. Wysiadł z niej wysoki blondyn. Miał piwne oczy i ciekawski wzrok. Otworzyła mu Jean. Nawet przyszło mi do głowy, czy ona nie robi za oddźwiernego dla nowych X-Menów. Razem z Tigrą zbiegłyśmy po schodach na parter.
- To są - Ruda i Tigra. - powiedziała Jean do nowego wskazując na nas.
- Cześć! - zawołałyśmy.
- Cześć. - uśmiechnął się. Jean postanowiła wyjaśnić.
- To jest Jason.
- Albo jak kto woli - Archangel.
Spojrzałyśmy po sobie. Archangel - pasowało do niego świetnie. Kręcone blond włosy, do uszu, duże błyszczące oczy i jasna karnacja. Pokazałyśmy mu jego pokój. Potem niestety musiałyśmy iść, bo przypadła nasza kolej w gotowaniu obiadu, a trochę nam to zajęło, bo robiłyśmy zapiekankę a ona musiała się dłużej piec. Wszyscy byli nią zachwyceni, a jak. Ale to dzięki przytomności Tigry, bo w tych jej hałasach nie usłyszałam, że dzwoni alarm kuchenki. A ona na nasze szczęście usłyszała, bo gdyby zapiekanka się spaliła, to Logan by nas zabił pod pretekstem, że go głodzimy.
Wieczorem obudziłam się po popołudniowej drzemce. Usłyszałam, że ktoś się krząta po pokoju. Wolałam udawać, że śpię. Tigra szamotała się z sukienką wieczorową, a raczej z jej wiązadłami na plecach. Sukienka była niczym z bajki wzięta - czarna, długa suknia, rozcięta po bokach poniżej uda, gołe plecy, spory dekolt, do tego jej proste włosy zmieniły się w piękne, gęste czerwone loki. Dobrze, że leżałam na brzuchu, bo wtuliłam nos w poduszkę i zaczęłam chichotać. Ta dość zwariowana dziewczyna o upodobaniach metala ubierała się jak do opery. Zastanawiałam się, dokąd i z kim idzie. Po chwili się przekonałam. Do pokoju, jak zwykle pukając a potem lekko i powoli uchylając drzwi wszedł Gambit. Znów inaczej - ubrany w garnitur, włosy związane kokardą w kucyk. Delikatnie ucałował dłoń Tigry i wyszli.
Późno w nocy usłyszałam alarm bojowy. Zerwałam się z łóżka. Tigra jeszcze nie wróciła. Wpadłam na Archangela.
- Przepraszam... - mruknęłam.
- Nic się nie stało.
- Właśnie - o co chodzi? Dlaczego włączył się alarm?
- Ten... Jak mu tam... Magneto. Magneto zrobił dużo szumu, z resztą co ci będę tłumaczył, chodź i sama się przekonaj!
X-Jetem polecieliśmy do centrum miasta. Na największym skrzyżowaniu przy Centrum Handlowym "Dreamland" Magneto wywoływał pola magnetyczne, wprowadzając samochody w poślizg. Większego karambolu w życiu nie widziałam. Cóż tu dużo opisywać - masakra. Logan zajął się Pyrem, ja Avalanchem, Jean próbowała walczyć z Mistique. Kiedy Avalanche uległ po otrzymaniu ode mnie pięści w tą jego pustą łepetynę, rzucił się na mnie jakiś strach na wróble, z dużą ilością żółtego futra na plecach i wokół głowy. Wolverine, kiedy go zobaczył, wyglądał tak, jakby zobaczył ducha. Strasznie się nienawidzili - to na pewno. Wtedy na Jasona rzucił się Blob. Udusiłby go, gdyby nie pomoc. To były te zagrywki Remy'ego. Ale zaraz, skąd on się tu wziął? I dlaczego wygląda jak dziecko wojny? Zaczęłam się bać o Tigrę. Poniekąd słusznie, bo w obecności Magneta nikt nie jest bezpieczny. Po pewnym czasie Magneto i inni wsiąkli jak w gąbkę. Podbiegł do nas Gambit.
- Szybko, tam, przy kawiarni! W samochodzie została Tigra! - wołał błagalnym głosem.
Przeraziłam się. Już teraz wszystko rozumiałam. Gambit zabrał ją na romantyczną kolację, a gdy wracali, Magneto spowodował, że ich samochód dachował. Myślałam, że zacznę płakać, jak zobaczyłam ten samochód - szyby potłuczone, dach zgnieciony, maska i cały prawie przód wbił się w latarnię. Łzy w końcu same wypłynęły mi z oczu. Całą swoją mocą, zapierając się o tylną oś, otworzyłam ten samochód jak puszkę. W środku, zakrawiona i pocięta odłamkami szkła, leżała Tigra. Zanim zdążyłam ją wyciągnąć, zrobił to Logan. Wziął ją delikatnie na ręce. Nie wiedziałam, że kogoś może kochać tak mocno. Bardzo delikatnymi ruchami odgarniał włosy z jej twarzy i mówił coś do niej szeptem, chyba w innym języku, ale nie wiem jakim. Mówił bardzo nie wyraźnie, cicho. Zawsze wręcz krzyczał, mówił głośno, był pewny siebie. Teraz zachowywał się zupełnie odwrotnie. Siedział tak do momentu, dopóki Cyklop i Bestia nie przynieśli noszy. Zabrali ją do X-Jeta i polecieliśmy do domu. Kiedy wylądowaliśmy od razu zabrali Tigrę do ambulatorium. Chyba ją operowali, nie wiem - Xavier stanowczym i dość groźnym tonem kazał nam iść do pokoi. Siedziałam na kanapie. Płakałam krokodylymi łzami, co mi się nie zdarzało. Coraz mocniej ściskałam ulubionego pluszaka Tigry - zawsze miała go w łóżku i nie wstydziła się z nim spać. Teraz miałam go w rękach i mówiąc coś do niego płakałam. Wtedy do pokoju wszedł Archangel.
- Czemu płaczesz? - spytał.
- Bo to była moja przyjaciółka...
- Dlaczego mówisz o niej jak o umarłej? Przecież żyje.
- Nie wiem... Chyba przestałam...
- Przestałaś w nią wierzyć. Błąd. Twoja wiara pomoże jej wyzdrowieć. To tylko możesz teraz dla niej zrobić.
Milczałam. Jason chwilę później wyszedł. Pokój znów był cichy i pusty. Bez Tigry było tak... Dziwnie, obco...
Rano obudził mnie krzyk, a raczej krzyki. Wyjrzałam z pokoju. Na holu, przy barierce stał Wolverine trzymając Remy'ego za koszulę. Unosił go za barierką. Chciał go zrzucić na parter. Tam była marmurowa posadzka, a różnica wysokości - gdzieś ze 12 metrów. Podbiegłam tam. Zatrzymała mnie Jean.
- Zaczekaj, mówię ci.
Próbowała uspokoić Logana, ale to nic nie dawało. Wtedy uznałam, że z nim trzeba po mojemu. Wyleciałam za niego, uderzyłam pięścią w plecy. Wygiął się do tyłu, a ja wtedy złapałam Gambita i zleciałam na dół. Bezpiecznie postawiłam go na ziemi.
- Ruda, nie wtrącaj się! - wrzasnął wściekły Wolverine.
- A mogę wiedzieć, w co mam się nie wtrącać?!
- Przez tego chłystka Tigra o mało nie wyzionęła ducha! A teraz jeszcze chce zwiać.
- Nie prawda, dobrze o tym wiesz! Chciałem pójść coś załatwić... - warknął Remy wyciągając całą talię kart z płaszcza.
- Ciekawe, co?!
- DOSYĂ?Â?! - wrzasnęłam. Obaj stanęli jak wryci. Tak samo Jean.
- Po pierwsze - to nie wina Gambita, bo to Magneto wykoziołkował samochód. A po drugie - są bardziej kulturalne metody wyrzywania się - można walić pięściami w worek treningowy, w najgorszym wypadku uderzyć go w nos. - mruknęłam.
- Wielkie dzięki.... - żachnął się Remy.
- Wolverinie. - usłyszałam głos w głośnikach. Logan zbiegł po schodach i skierował się do podziemi - do izby chorych. Poszłam tam. Zakradłam się i zobaczyłam przez szyby, że Tigra tam jest. Wbiegłam do sali nie bacząc na wrzeszczącego profesorka. Klęknęłam koło Tigry. Logan nawet mnie nie zauważył. Ściskał jej dłoń w ręku. Oniemiałam. Z jego oczu pociekły dwie ogromne krople. Płakał, ludzie, cuda, dziwy! Wolverine, największy twardziel i skąpy w uczuciach facet, płakał. Z sali wyciągnął mnie Bestia.
- Czy ona będzie zdrowa? - zapytałam naiwnym głosikiem jak dziecko, którego matka jest w szpitalu.
- Jest w śpiączce. Może wybudzi się za dwa dni, może za tydzień, a może... Nigdy.
Rozbeczałam się i pobiegłam o pokoju. Zamknęłam się na oba zamki. Zasłoniłam zasłony. Siedziałam tam do następnego dnia...
Copyright Ă?Â? Tiga 2011
Pamiętnik Rogue, rozdział 5.
Rano zobaczyłam, że bardzo bacznie przygląda mi się jakiś futrzak. Mały, niebieski, podobny do kota. Wstałam natchmiast i chciałam owego futrzaka strącić z piętra łóżka, kiedy znikł.
- Niedobrze.... - zachichotał Gambit. Jak się okazało, siedział na skrzyni w rogu pokoju. - Masz omamy.
- Ty jesteś moim największym omamem... - warknęłam.
Mały niebieski futrzak pojawił się na lampie. Uśmiechał się do mnie.
- Jestem Kurt. Kurt Wagner. - powiedział. Znałam skądś to imię. Avalanche kiedyś coś chciał o nim powiedzieć, ale Mistique uderzyła go w twarz.
- Myśl, myśl.... - mruczał Gambit. Rzuciłam w niego poduszką, mając nadzieję, że się zamknie. Ale nie - on jeszcze bardziej się śmiał.
- To może ja pomogę. - powiedział futrzak. - Znasz moje imię. Mnie może nie. Moją matką jest Mistique. Podrzuciła mnie moim przybranym rodzicom niedługo po urodzeniu.
- Trudno uwierzyć. Jakieś małe podobieństwo. - wzruszyłam ramionami i usiadłam na kanapie. Znów przytulałam pluszaka Tigry.
- Mamy... Tfu! Kurt ma dla ciebie niespodziankę. - powiedział Remy.
- Tak na dobry początek.
- Tylko mi nie mów, że tort powitalny... - mruknęłam.
- Nie. - uśmiechnął się Remy i podszedł do mnie. Zza pleców wyciągnął jakiś szalik. Chciałam stawić opór ale futrzaczek spojrzał na mnie tak błagalnym, jakimś takim czarodziejskim wzrokiem, że nie podjęłam takowej próby. Z zawiązanymi oczami, prowadzona za ręce przez Gambita i osłaniana przez futrzaczka z tyłu szłam gdzieś. Gdy dotarliśmy na miejsce było jasno, ale dość cicho. Gambit podprowadził mnie dokądś. Odsłonił mi oczy. Byłam w izbie chorych. Na łóżku leżała Tigra. Patrzyła się na mnie swoimi dużymi oczami, a z włosów znów wystawały uszy. Uśmiechała się tak szczerze. Klęknęłam. Zasłoniłam usta dłońmi, zaczęłam płakać. Przytuliła mnie mocno. Teraz już wiedziałam, że co by się nie działo - mamy siebie, więc będzie dobrze - musi być...
Po kilku dniach Tigra mogła już chodzić po Instytucie. Mieszkała znów w pokoju ze mną. Tak mi było z nią dobrze. Wreszcie było wesoło. Okazało się, że futrzaczek dołączył do nas nagle, nie planowanie ze względu na okoliczności - jego przybrani rodzice, którzy jako tako godzili się z jego "odmiennością" nagle wyjechali i został na bruku. Codziennie rano siadał na lampie, przyprawiając nas o wkurzenie, bo bałyśmy się o dalsze losy... Nie, nie! Nie Kurta, tylko lampy!
Niedługo potem dołączyła oczekiwana nowa rekrutka. Nazywała się Jubilation Lee, czyli po prostu Jubilee. Jej rodzice oddali ją do sierocińca, prawdopodobnie musieli uciekać z ojczystej Korei i żeby ich nie poznano, że są tu nielegalnie, pozbyli się córki. Xavier dowiedział się o niej, kiedy wysadziła telewizor w powietrze, w tymże sierocińcu. Następnego dnia miał dojść ostatni rekrut w tym kwartale. Wieczorem w naszym pokoju zebrała się "elita". Tigra, Ja, Gambit, Kurt, Jean, Archangel i Jubilee. Rozmawialiśmy o sobie, swojej przeszłości i planach na przyszłość. Co najciekawsze, Jason wywołał w nas zamyślenie, zamiast śmiechu. Powiedział, że od dawna chciał pójść do seminarium. Niedługo miał zamiar to zrobić. Mógł niby dostać się do szkoły wcześniej, w końcu miał już 22 lata - ale to też miało głębokie uzasadnienie. Nie chciał powiedzieć, jakie. Żeby ocieplić ten wiaterek z nad Arktyki, Kurt zaczął mówić o swojej karierze w cygańskim cyrku. Nie chciał przynieść wstydu rodzinie, więc zarabiał tam. Mówił, jak ludzie chętnie sypali pieniędzmi do kapelusza po jego występach. Śmialiśmy się niemiłosiernie. Póżniej rozmawialiśmy o tym, że niedługo Święta Bożego Narodzenia, mówiliśmy o tym, jak podzielimy się przygotowaniami. Tak zasnęliśmy w końcu siedząc w różnych miejscach - Kurt na lampie, ku frustracji mojej i Tigry, Gambit po turecku przysnął na skrzyni z różnościami, ja na piętrze łóżka, Tigra na parterze, Jean na kanapie, a Jason i Jubilee na krzesłach.
Następnego dnia doszedł nowy rekrut. Przyjechał pod dom czarną limuzyną. Zdziwiliśmy się. Znów otworzyła Grey.
- Cześć, jestem...
- Zanieście moje rzeczy do pokoju. - warknął do niej, po czym popchnął ją wchodząc do środka. Musieliśmy zagryzać zęby i trzymać Logana.
- Mam ochotę przefasonować temu rozpuszczonemu bachorowi pyskatą buźkę.... - syknął.
- Na co czekacie? - spytał nowy z wyrzutem. Przeleciał ukradkiem po całym holu, po czym powiedział głosem wymorządrzającego się smarkacza:
- To wszystko trzeba przemalować, przemeblować i wywalić ten porąbany żyrandol, bo szkodzi oczom. - wtedy żałowałam, że profesorek jest poza instytutem. Jean nie zdołała już wytrzymać.
- Słuchaj, kimkolwiek jesteś! Co ty sobie do cholery wyobrażasz?! To nie apartament idiotów tylko instytut, a poza tym nie jesteśmy twoimi lokajami! Wiesz, co przypominasz? Durnego bachora, który bawi się w króla z kanarkiem! Natychmiast idź do swojego pokoju, numer 25! I zastanów się nad sobą, bo jeśli jeszcze raz podpadniesz, to nie pomoże ci nawet profesor, bo my umiemy sobie radzić z karaluchami! - krzyczała. Chłopak pokazał nam język i poszedł tupiąc nogami, jak mały smerf, do siebie.
- Co z jego walizkami? - spytała Ororo.
- W końcu, jak bardzo będzie ich potrzebował, to zmusi się, żeby je sobie samemu zanieść. - uśmiechnęła się Grey. - Ja już się za niego wezmę. Mam w końcu staż z gimnazjum, byłam nauczycielką angielskiego, a wierzcie mi, w gimnazjalnym wieku najtrudniej panować nad młodzieżą.
- Jakbyś miała problemy... - mruknął Logan. - Zawsze pozostaje persfazja.
- Już sobie ją wyobrażam. - ryknęła śmiechem Tigra.
Do końca dnia nowy siedział w pokoju. Jean dowiedziała się z jego umysłu tylko, że nazywa się Jacob Coloney. Co do walizek - zniknęły bardzo szybko. Oczko
Copyright Ă?Â? Tiga 2011
Rozpisałam się! xD No. Komciat plis. :>>
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
Pamiętnik Rogue - TigaLioness - 31-12-2010, 19:11
[] - Elektra - 31-12-2010, 19:44
[] - TigaLioness - 31-12-2010, 19:50
[] - TigaLioness - 31-12-2010, 20:04
[] - TigaLioness - 01-01-2011, 15:36
[] - TigaLioness - 01-01-2011, 15:57
Re: Pamiętnik Rogue - halfi - 31-01-2011, 19:40
Re: Pamiętnik Rogue - TigaLioness - 02-02-2011, 15:38

Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
Muzyka Pamiętnik Muzycznej Gwiazdy Zakuro 83 10,793 18-03-2012, 21:44
Ostatni post: Zakuro
Oczko Pamiętnik zwykłej dziewczyny Adalira 5 1,477 02-03-2012, 20:42
Ostatni post: Inka



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości