09-01-2011, 17:47
ROZDZIAŁ 3
Następnego dnia rano Nina wyszykowała się do szkoły. Miała skrytą nadzieję, której jednak nie dopuszczała do siebie: Że chłopak znów się pojawi. Ale nie wiedziała, czemu tego tak bardzo chce.
Wyszła z mieszkania i przeskakując po 2 schodki zeszła na klatkę. Wyszła z bloku: nikogo nie było. Odetchnęła z ulgą, ale jednak coś w niej jęknęło z zawodu.
W szkole było fatalnie: Historyca opierniczyła ją za brak pracy domowej, matematyk zadał im pięć trudnych jak nie wiem co zadań do domu na następny dzień. Mary znów się z niej nabijała. Tym razem z powodu skromnej spódnicy w prążki, którą założyła.
Wróciła do domu, pozbawiona nadziei na lepsze życie.
I wtedy mało nie zemdlała.
Stał tam.
On.
Porażająco przystojny On.
Sparaliżowało ją, gdy patrzyła w te niekończącą się głębinę jego oczu. Patrzył na nią zaczepnie, tajemniczo. Nie ruszał się z miejsca.
Nina postanowiła tym razem go nie ignorować.
Podeszłą do niego spokojnie, choć nogi się pod nią uginały. On poruszył się niespokojnie.
- Kim jesteś? - spytała Nina drżącym głosem.
- Nikim - odparł tamten. Miał anielski głos, przez który Nina poczuła się jak trafiona przez piorun.
- Jak to nikim? musisz mieć jakieś imię.
- Nikim w porównaniu do Ciebie - odparł On.
Zatkało ją.
nie wiedziała, dlaczego uciekła.
Ale uciekła.
Zamknęła się w pokoju i dyszała, jakby przebiegła milę. Nie wiedziała, co on ma w sobie takiego, że czuje,jak umiera...
C.D.N.
Następnego dnia rano Nina wyszykowała się do szkoły. Miała skrytą nadzieję, której jednak nie dopuszczała do siebie: Że chłopak znów się pojawi. Ale nie wiedziała, czemu tego tak bardzo chce.
Wyszła z mieszkania i przeskakując po 2 schodki zeszła na klatkę. Wyszła z bloku: nikogo nie było. Odetchnęła z ulgą, ale jednak coś w niej jęknęło z zawodu.
W szkole było fatalnie: Historyca opierniczyła ją za brak pracy domowej, matematyk zadał im pięć trudnych jak nie wiem co zadań do domu na następny dzień. Mary znów się z niej nabijała. Tym razem z powodu skromnej spódnicy w prążki, którą założyła.
Wróciła do domu, pozbawiona nadziei na lepsze życie.
I wtedy mało nie zemdlała.
Stał tam.
On.
Porażająco przystojny On.
Sparaliżowało ją, gdy patrzyła w te niekończącą się głębinę jego oczu. Patrzył na nią zaczepnie, tajemniczo. Nie ruszał się z miejsca.
Nina postanowiła tym razem go nie ignorować.
Podeszłą do niego spokojnie, choć nogi się pod nią uginały. On poruszył się niespokojnie.
- Kim jesteś? - spytała Nina drżącym głosem.
- Nikim - odparł tamten. Miał anielski głos, przez który Nina poczuła się jak trafiona przez piorun.
- Jak to nikim? musisz mieć jakieś imię.
- Nikim w porównaniu do Ciebie - odparł On.
Zatkało ją.
nie wiedziała, dlaczego uciekła.
Ale uciekła.
Zamknęła się w pokoju i dyszała, jakby przebiegła milę. Nie wiedziała, co on ma w sobie takiego, że czuje,jak umiera...
C.D.N.


