08-01-2011, 15:40
ROZDZIAŁ 2
Stał tam chłopak. Ale tego chłopaka Nina nigdy nie widziała. Był przystojny, ale wyglądał inaczej niż ktokolwiek, kogo widziała...
Chłopak miał czarne oczy jak Nina, ale nie były nudne i martwe: Były głębokie, badawcze, tajemnicze. Jego krótkie, rozczochrane ciemnoblond włosy idealnie komponowały się z jego jasną karnacją. Lekki ślad zarostu okalał jego zgrabną brodę. Był ubrany w czarną bluzę z czaszką i wytarte jeansy. Był wysoki, wysportowany - ideał, który przekraczał najśmielsze marzenia Niny. I patrzył na nią, jakby był pod jakimś urokiem..
Ninę sparaliżowało. Nogi miała jak z waty. Zarumieniła się. Pot spływał po jej plecach. Rozpaczliwie próbowała zachować zimną krew, ale jej się to nie udawało. Co się ze mną, lu licha, dzieje?! - myślała.
A On nadal się na nią patrzył.
Udaj, że go nie widzisz - wołał głos w jej głowie. - to może być wandal, i na pewno ma już dziewczynę. I tak nie zwróci na ciebie uwagi.
Przeszła szybko obok niego do wejścia na jej klatkę schodową. Z trudem opanowała chęć obejrzenia się. Byłą pewna, że nadal się na nią patrzy. Pospiesznie wspięła się na drugie piętro i weszła z ulgą do domu.
Matka stała w kuchni i nalewała do talerzy zupę szczawiową. A łeee, pomyślała Nina, ale nic się nie odezwała. Rzuciła ochrypłe "cześć" i poszła do swojego malutkiego pokoiku. Rzuciła plecak na łóżko i położyła się na podłodze, co zwykle robi, gdy ma kłopoty. To dziwaczne, ale na twardym podłożu odzyskuje równowagę.
Ale tym razem nie pomogło.
Tajemniczy On cały czas siedział w jej głowie, migał jej przed oczami.
Kim był?
Czego chciał?
Na to odpowiedzi nie było i Nina nie mogła się z tym uporać.
- Pewnie już nigdy go nie zobaczę - powiedziała do siebie. - To był przypadek. On tu nie mieszka. Nigdy go nie widziałam. Na pewno już się wyniósł.
I pogodzona z tą myślą, zabrała się do obrzydliwej zupy, którą jedli jej blondwłosi bracia.
C.D.N
Stał tam chłopak. Ale tego chłopaka Nina nigdy nie widziała. Był przystojny, ale wyglądał inaczej niż ktokolwiek, kogo widziała...
Chłopak miał czarne oczy jak Nina, ale nie były nudne i martwe: Były głębokie, badawcze, tajemnicze. Jego krótkie, rozczochrane ciemnoblond włosy idealnie komponowały się z jego jasną karnacją. Lekki ślad zarostu okalał jego zgrabną brodę. Był ubrany w czarną bluzę z czaszką i wytarte jeansy. Był wysoki, wysportowany - ideał, który przekraczał najśmielsze marzenia Niny. I patrzył na nią, jakby był pod jakimś urokiem..
Ninę sparaliżowało. Nogi miała jak z waty. Zarumieniła się. Pot spływał po jej plecach. Rozpaczliwie próbowała zachować zimną krew, ale jej się to nie udawało. Co się ze mną, lu licha, dzieje?! - myślała.
A On nadal się na nią patrzył.
Udaj, że go nie widzisz - wołał głos w jej głowie. - to może być wandal, i na pewno ma już dziewczynę. I tak nie zwróci na ciebie uwagi.
Przeszła szybko obok niego do wejścia na jej klatkę schodową. Z trudem opanowała chęć obejrzenia się. Byłą pewna, że nadal się na nią patrzy. Pospiesznie wspięła się na drugie piętro i weszła z ulgą do domu.
Matka stała w kuchni i nalewała do talerzy zupę szczawiową. A łeee, pomyślała Nina, ale nic się nie odezwała. Rzuciła ochrypłe "cześć" i poszła do swojego malutkiego pokoiku. Rzuciła plecak na łóżko i położyła się na podłodze, co zwykle robi, gdy ma kłopoty. To dziwaczne, ale na twardym podłożu odzyskuje równowagę.
Ale tym razem nie pomogło.
Tajemniczy On cały czas siedział w jej głowie, migał jej przed oczami.
Kim był?
Czego chciał?
Na to odpowiedzi nie było i Nina nie mogła się z tym uporać.
- Pewnie już nigdy go nie zobaczę - powiedziała do siebie. - To był przypadek. On tu nie mieszka. Nigdy go nie widziałam. Na pewno już się wyniósł.
I pogodzona z tą myślą, zabrała się do obrzydliwej zupy, którą jedli jej blondwłosi bracia.
C.D.N


