01-01-2011, 15:57
W miarę rozwoju opowiadania ( mam nadzieję ) będę dawać dokładniejsze opisy czy historie tych bohaterów. C: Już teraz więcej o nich wiadomo. Z resztą, ja trochę zmieniam ich życiorysy, więc i tak nie do końca są zgodni z komiksowymi czy animowanymi odpowiednikami.
[ Dodano: 2011-01-01, 16:25 ]
Teraz kolejna część. XDD Fioła mam. xD
-----
Pamiętnik Rogue, rozdział 3.
- Zabiłaś ją, zabiłaś! - syczała Mistique. Uratował mnie nikt inny, jak Wolverine, który wyrzucił już Bloba przez okno.
- Zostaw ją! - i machnął ręką. Zranił ją mocno. Na jej boku były trzy krwawiące ślady po pazurach Logana. Uciekła. Wtedy Tigra zaczęła ryczeć. Złapała się za uszy. Magneto wywoływał te swoje pola magnetyczne, i uruchomił mikrofale w fabryce, chyba od jakichś czujników. Jako mutantka o wzmocnionych zmysłach odczuwała okropny ból z powodu wysokich dźwięków. Wtedy zjawiła się Jean. Swoją telepatią spowodowała, że dał się zahipnotyzować. Zwyczajnie go uśpiła. Pomogłam Wolverinowi nieść nieprzytomną Tigrę.
- Wszyscy uciekli? - spytał podejrzliwie Bestia.
- Chyba tak. - powiedziała dysząc Storm. Była wycieńczona po tym ataku klaustrofobii.
Poszliśmy do X-Jet'a. Kiedy wróciliśmy do domu, padłam na łóżko i nie zamierzałam wstać. Tigra leżała na plecach na kanapie i przykładała sobie do głowy worek z lodem.
- Kiepsko... - powiedziałam.
- Nawet nie wiesz, jak kiepsko. - mruknęła.
- Dlaczego... Dlaczego ty idziesz pierwsza, mimo, że to Ororo jest przywódcą?
- Bo ja i Wolverine mamy wzmocnione zmysły. Mamy ostrzeejszy wzrok, słuch, węch...
- Pazury... - zachichotałam.
- Nie śmiej się. Nie jeden raz uratował mi moje szare życie tymi pazurkami.
- Wiesz.. Scott dzisiaj powiedział mi...
- Wiem. O mnie. Remy mi wszystko opowiedział.
- Remy.? Asz to jest podsłuch.
- Gabinet osobliwości raczej, i nie on, a ten Instytut. Wszyscy mamy jakieś dziwne tiki. Ja i Wolverine, to już wiesz. Jean jest nauczycielką, ale miała depresję. Ciekawe, nie? Po niej, po telepatce, świetnym pedagogu, fajnej dziewczynie... Najmniej się spodziewać można. Remy jest niedoszłym mężem królowej złodziei, sam nim jest. Bestia był swego krótkiego czasu trzymany w zoo, a Storm jest królową afrykańskiego plemienia Wakanda. Ogólnie jest ciekawie. A ty?
- Ja... O mało nie zabiłam mojego chłopaka, potem ojciec wyrzucił mnie z domu i stałam się przybraną córką Mistique.
Tigra siadła prosto jak na baczność, jakby ktoś ją popchnął. Worek z lodem upadł na ziemię.
Popatrzyła się na mnie jakby czegoś szukając w moich oczach. Przez chwilę czułam strach. "No i po przyjaźni" pomyślałam. Wzrok miała straszny, trochę wrogi. Wiało od niego chłodem...
- Przepraszam... - powiedziała ciężko opadając na poduszki. Podniosła lód i znów położyła go na głowie. - To dlatego... Że Pyro załatwił naszego przyjaciela. Zwyczajnie go usmażył. Został z niego tylko popiół.
- Matko... - szpenęłam zakrywając usta dłonią. Pyro.. Mój przybrany brat... Mieszkałam z nim tyle czasu i nie znałam go od tej strony.
Wtedy do pokoju ktoś delikatnie zastukał otwierając powoli drzwi. To był Gambit. Ale inny niż wcześniej. Był jakoś normalniej ubrany, włosy spięte w krótki kucyk, nie miał na sobie płaszcza, ale koszulę i dżinsy, w dodatku nie miał tych swoich ogromnych po kolana srebrnych butów, ale zwykłe trampki.
- Masz. - podszedł i siadł obok Tigry na kanapie podając jej ładnie zapakowaną paczkę. Dziewczyna rozpakowała ją, po czym przejrzała dokładnie zawartość. To były płyty CD, kilka, może z 10.
- Jednej nie mam, nie mogłem dostać. Ale te, które były priorytetowe są.
Spojrzałam ukradkiem na napisy na okładkach. Nie widziałam ich z tej odległości, ale widziałam, że okładki są ciemne. Remy posiedział jeszcze chwilę i wyszedł.
- Co to za płyty?
- A takie tam... Kupiłam w zeszłym tygodniu nową wieżę bo starą szlak trafił, i pomyślałam, że można by troszkę powiększyć kolekcję muzyczną.
Dwie godziny później do pokoju wparowała Jean. Jak zwykle śmiała się i była bardzo zadowolona, nie wiadomo właściwie, czemu. Poza tym, powiedziała nam, że jeden z nowych przyjedzie wcześniej, dokładniej jutro, bo zmieniły się jakieś plany. Jej piękne zielone oczy śmiały się do całego świata. Byłam pocieszona, bo po obiedzie Tigra się ożywiła, przeszedł jej ból głowy. Poszliśmy do sali treningowej, tzn. Jean, Storm, Ja, Gambit i Tigra. Znów te felerne ostrza. Załatwiliśmy je raz dwa. Gorzej było z gumowymi wężami, w które zaplątał się Gambit. Pierwszy raz zobaczyłam, co on potrafi. Naładowuje energią kinetyczną wszystko, czego dotknie, ale na tyle nad tym panuje, że może dotykać czego chce nie wysadzając tego w powietrze. Nagle kula z kolcami wyleciała na niego. Tigra zatrzymała ją na chwilę waląc w nią laserami. Remy uciekł. Wtedy pojawiły się ściany wywołane przez profesora z kabiny ustawień. Pomieszczenie z nich utworzone zaczęło się zmniejszać.
- Wy trzymajcie ściany, ja się zajmę sufitem. - powiedziała bez przekonania Ororo. Ja próbowałam zatrzymać jedną ścianę, pomagała mi Tigra, podobnym sposobem do tego, jakim zatrzymała kulę. Rozstawiła się tak, że z obu rąk wyszła jej płynąca, gruba struga wiązek laserowych, próbowała nimi zatrzymać obie ściany, przy czym przy tej drugiej tą samą metodą tyrali Gambit i Jean. Storm znów dostała ataku klaustrofobii i wywołała huragan wewnątrz pomieszczenia. Zaczęliśmy wirować w powietrzu. Tigra się wściekła. Z całego jej ciała wywołane zostały wiązki laserowe. Świeciła jak rubin. Ściany po prostu się rozpadły, nie wytrzymały takiego uderzenia. Ororo padła na ziemię. Pomogliśmy jej wstać. Nasz wybawca wyglądał teraz jak potulny baranek.
- Przepraszam, ale musiałam. - szepnęła cicho do Storm.
Wtedy profesor wywołał jakby klon samego siebie i pojawił się obok nas.
- Nie mogę być przywódcą. Niech Tigra dowodzi. - wtedy dziewczyna dostała wytrzeszczy. - Ona jest bezproblemowa, silna. Świetnie sobie radzi i dogaduje się dobrze z całym zespołem, a co jest sztuką, także z Loganem.
Profesor kiwnął głową, i tak Tigra została naszą "szefową".
Po kolacji udaliśmy się od razu do łóżek. Wszyscy mieliśmy dość wrażeń, jak na jeden dzień.
----
komciat pliss.
Copyright Ă?Â? Tiga 2011
[ Dodano: 2011-01-01, 16:25 ]
Teraz kolejna część. XDD Fioła mam. xD
-----
Pamiętnik Rogue, rozdział 3.
- Zabiłaś ją, zabiłaś! - syczała Mistique. Uratował mnie nikt inny, jak Wolverine, który wyrzucił już Bloba przez okno.
- Zostaw ją! - i machnął ręką. Zranił ją mocno. Na jej boku były trzy krwawiące ślady po pazurach Logana. Uciekła. Wtedy Tigra zaczęła ryczeć. Złapała się za uszy. Magneto wywoływał te swoje pola magnetyczne, i uruchomił mikrofale w fabryce, chyba od jakichś czujników. Jako mutantka o wzmocnionych zmysłach odczuwała okropny ból z powodu wysokich dźwięków. Wtedy zjawiła się Jean. Swoją telepatią spowodowała, że dał się zahipnotyzować. Zwyczajnie go uśpiła. Pomogłam Wolverinowi nieść nieprzytomną Tigrę.
- Wszyscy uciekli? - spytał podejrzliwie Bestia.
- Chyba tak. - powiedziała dysząc Storm. Była wycieńczona po tym ataku klaustrofobii.
Poszliśmy do X-Jet'a. Kiedy wróciliśmy do domu, padłam na łóżko i nie zamierzałam wstać. Tigra leżała na plecach na kanapie i przykładała sobie do głowy worek z lodem.
- Kiepsko... - powiedziałam.
- Nawet nie wiesz, jak kiepsko. - mruknęła.
- Dlaczego... Dlaczego ty idziesz pierwsza, mimo, że to Ororo jest przywódcą?
- Bo ja i Wolverine mamy wzmocnione zmysły. Mamy ostrzeejszy wzrok, słuch, węch...
- Pazury... - zachichotałam.
- Nie śmiej się. Nie jeden raz uratował mi moje szare życie tymi pazurkami.
- Wiesz.. Scott dzisiaj powiedział mi...
- Wiem. O mnie. Remy mi wszystko opowiedział.
- Remy.? Asz to jest podsłuch.
- Gabinet osobliwości raczej, i nie on, a ten Instytut. Wszyscy mamy jakieś dziwne tiki. Ja i Wolverine, to już wiesz. Jean jest nauczycielką, ale miała depresję. Ciekawe, nie? Po niej, po telepatce, świetnym pedagogu, fajnej dziewczynie... Najmniej się spodziewać można. Remy jest niedoszłym mężem królowej złodziei, sam nim jest. Bestia był swego krótkiego czasu trzymany w zoo, a Storm jest królową afrykańskiego plemienia Wakanda. Ogólnie jest ciekawie. A ty?
- Ja... O mało nie zabiłam mojego chłopaka, potem ojciec wyrzucił mnie z domu i stałam się przybraną córką Mistique.
Tigra siadła prosto jak na baczność, jakby ktoś ją popchnął. Worek z lodem upadł na ziemię.
Popatrzyła się na mnie jakby czegoś szukając w moich oczach. Przez chwilę czułam strach. "No i po przyjaźni" pomyślałam. Wzrok miała straszny, trochę wrogi. Wiało od niego chłodem...
- Przepraszam... - powiedziała ciężko opadając na poduszki. Podniosła lód i znów położyła go na głowie. - To dlatego... Że Pyro załatwił naszego przyjaciela. Zwyczajnie go usmażył. Został z niego tylko popiół.
- Matko... - szpenęłam zakrywając usta dłonią. Pyro.. Mój przybrany brat... Mieszkałam z nim tyle czasu i nie znałam go od tej strony.
Wtedy do pokoju ktoś delikatnie zastukał otwierając powoli drzwi. To był Gambit. Ale inny niż wcześniej. Był jakoś normalniej ubrany, włosy spięte w krótki kucyk, nie miał na sobie płaszcza, ale koszulę i dżinsy, w dodatku nie miał tych swoich ogromnych po kolana srebrnych butów, ale zwykłe trampki.
- Masz. - podszedł i siadł obok Tigry na kanapie podając jej ładnie zapakowaną paczkę. Dziewczyna rozpakowała ją, po czym przejrzała dokładnie zawartość. To były płyty CD, kilka, może z 10.
- Jednej nie mam, nie mogłem dostać. Ale te, które były priorytetowe są.
Spojrzałam ukradkiem na napisy na okładkach. Nie widziałam ich z tej odległości, ale widziałam, że okładki są ciemne. Remy posiedział jeszcze chwilę i wyszedł.
- Co to za płyty?
- A takie tam... Kupiłam w zeszłym tygodniu nową wieżę bo starą szlak trafił, i pomyślałam, że można by troszkę powiększyć kolekcję muzyczną.
Dwie godziny później do pokoju wparowała Jean. Jak zwykle śmiała się i była bardzo zadowolona, nie wiadomo właściwie, czemu. Poza tym, powiedziała nam, że jeden z nowych przyjedzie wcześniej, dokładniej jutro, bo zmieniły się jakieś plany. Jej piękne zielone oczy śmiały się do całego świata. Byłam pocieszona, bo po obiedzie Tigra się ożywiła, przeszedł jej ból głowy. Poszliśmy do sali treningowej, tzn. Jean, Storm, Ja, Gambit i Tigra. Znów te felerne ostrza. Załatwiliśmy je raz dwa. Gorzej było z gumowymi wężami, w które zaplątał się Gambit. Pierwszy raz zobaczyłam, co on potrafi. Naładowuje energią kinetyczną wszystko, czego dotknie, ale na tyle nad tym panuje, że może dotykać czego chce nie wysadzając tego w powietrze. Nagle kula z kolcami wyleciała na niego. Tigra zatrzymała ją na chwilę waląc w nią laserami. Remy uciekł. Wtedy pojawiły się ściany wywołane przez profesora z kabiny ustawień. Pomieszczenie z nich utworzone zaczęło się zmniejszać.
- Wy trzymajcie ściany, ja się zajmę sufitem. - powiedziała bez przekonania Ororo. Ja próbowałam zatrzymać jedną ścianę, pomagała mi Tigra, podobnym sposobem do tego, jakim zatrzymała kulę. Rozstawiła się tak, że z obu rąk wyszła jej płynąca, gruba struga wiązek laserowych, próbowała nimi zatrzymać obie ściany, przy czym przy tej drugiej tą samą metodą tyrali Gambit i Jean. Storm znów dostała ataku klaustrofobii i wywołała huragan wewnątrz pomieszczenia. Zaczęliśmy wirować w powietrzu. Tigra się wściekła. Z całego jej ciała wywołane zostały wiązki laserowe. Świeciła jak rubin. Ściany po prostu się rozpadły, nie wytrzymały takiego uderzenia. Ororo padła na ziemię. Pomogliśmy jej wstać. Nasz wybawca wyglądał teraz jak potulny baranek.
- Przepraszam, ale musiałam. - szepnęła cicho do Storm.
Wtedy profesor wywołał jakby klon samego siebie i pojawił się obok nas.
- Nie mogę być przywódcą. Niech Tigra dowodzi. - wtedy dziewczyna dostała wytrzeszczy. - Ona jest bezproblemowa, silna. Świetnie sobie radzi i dogaduje się dobrze z całym zespołem, a co jest sztuką, także z Loganem.
Profesor kiwnął głową, i tak Tigra została naszą "szefową".
Po kolacji udaliśmy się od razu do łóżek. Wszyscy mieliśmy dość wrażeń, jak na jeden dzień.
----
komciat pliss.
Copyright Ă?Â? Tiga 2011



![[Obrazek: 6ibgwh.png]](http://i44.tinypic.com/6ibgwh.png)