31-12-2010, 19:11
Oglądaliście kiedyś X-men? Ale chodzi mi o Animated Series, nie o Ostatni Bastion czy Genezę. Na pewno. Dla mnie to serial mojego dzieciństwa. Pamiętam, że puszczali go na FoxKids'ie o 22:00. Miałam wtedy 4 lata i pamiętam, że mama mnie ganiła za to, że po kryjomu to oglądałam. Wyłączałam telewizor, kiedy szła zobaczyć, czy śpię. Nie dawno w jakiś dziwny sposób przypomniałam sobie, że taki serial kiedyś istniał. Zaraz za pomocą "Wikipedii Matki Uczniów" przypomniałam sobie bohaterów i fabułę. Przypomniałam sobie swoich ulubionych bohaterów - Rogue i Gambita, Wolverina i Storm. Jako mała dziewczynka bawiłam się w Rudą. Teraz postanowiłam napisać własną historię Rudej i X-menów.
---
Prolog.
Nie wiele pamiętam. Tylko, jak przez mgłę, że całowałam Seytona. Wtedy wszystkie jego wspomnienia, siła... Wszystko wessałam jak jakiś odkurzacz bez wyłącznika czy regulacji. Padł na ziemię. Spał przez kilka dni... Kiedy mój ojciec się o tym dowiedział od ojca Seytona, wyrzucił mnie z domu krzycząc, że jestem zerem, jest głupim mutantem, dziwakiem. Wtedy przygarnęła mnie OnA....
Mrs. Mistique była dziwna. Też była mutantką. Miała dwóch przygarniętych synów - Pyra i Avalancha. Umiała zmieniać postacie, w dodatku miała cechy tych, w których się zamieniła, więc jeśli zamieniła się w niedźwiedzia, miała wielką siłę... Heh... Raz nawet przybrała postać Pyra, bo chciała nas zeswatać... Ale ona była zła. Chciała zagłady ludzi... Uważała mutantów za lepszych, a ludzi za wrogów. Nauczyła mnie kontrolować moją moc. Odbierałam wtedy moc Pyro albo Avalancha i uczyłam się nad nimi panować... Jednak pewnego dnia Mistique przegięła. Postanowiła ukraść z hangaru rządowy samolot. Wtedy pojawiła się Mrs. Marvel - mutantka walcząca o zgodę między ludźmi a mutantami i broniąca homo sapiens przed złymi z naszego gatunku, takimi jak ja, czy Mistique... Kiedy pilotowałam świeżo zwinięty z hangaru samolot, coś otworzyło dach jak puszkę po konserwach. Do maszyny wleciała Miss Marvel. Zaczęłyśmy się szamotać. Wtedy złapałam ją za policzki. Jej moc była tak wielka, że nie mogłam oderwać rąk. Biedaczka skonała w samolocie, który spadł na ziemię...
Mistique zaś myślała, że zginęłam podczas upadku maszyny. Kiedy razem z chłopakami przyszła w miejsce pozostałości samolotu, ja odrzuciłam z siebie kawałek dachu. "Matka" była zdumiona. Przejęłam całkowicie moc Mrs. Marvel, mogłam latać i byłam super silna. Ale co z tego, kiedy męczyła mnie we śnie, wypominała mi, że ją zabiłam... Dłużej nie mogłam wytrzymać. Zobaczyłam w gazecie ogłoszenie prof. Charlesa Xaviera, który założył "Szkołę Młodych Talentów" czyli po prostu szkołę mutantów. Był podobno świetnym psychologiem i telepatą. Spakowałam manatki i uciekłam z domu Mistique. Dołączyłam do grupy Xaviera nazwanej X-men; on zaś pomógł mi. Spowodował, że pamiętam wszystkie te wydarzenia, ale nie dręczą mnie - Mrs. Marvel znikła z mojego sumienia...
----
Komciat plis. Aha - i żeby nie było że kopiuję - inspirowałam się jednym z odcinków tegoż serialu przy pisaniu prologu. Nazywa się "Historia Rudej" czyli po angielsku "Rogue's Tale". Można obejrzeć na YT. Na prawdę fajny. A jeśli ktoś interesuje się Rudą, ale tą z X-men Evolution, to pisztas na PeWu żeby tu nie reklamować - dam linka.
Copyright Ă?Â? Tiga 2010
---
Prolog.
Nie wiele pamiętam. Tylko, jak przez mgłę, że całowałam Seytona. Wtedy wszystkie jego wspomnienia, siła... Wszystko wessałam jak jakiś odkurzacz bez wyłącznika czy regulacji. Padł na ziemię. Spał przez kilka dni... Kiedy mój ojciec się o tym dowiedział od ojca Seytona, wyrzucił mnie z domu krzycząc, że jestem zerem, jest głupim mutantem, dziwakiem. Wtedy przygarnęła mnie OnA....
Mrs. Mistique była dziwna. Też była mutantką. Miała dwóch przygarniętych synów - Pyra i Avalancha. Umiała zmieniać postacie, w dodatku miała cechy tych, w których się zamieniła, więc jeśli zamieniła się w niedźwiedzia, miała wielką siłę... Heh... Raz nawet przybrała postać Pyra, bo chciała nas zeswatać... Ale ona była zła. Chciała zagłady ludzi... Uważała mutantów za lepszych, a ludzi za wrogów. Nauczyła mnie kontrolować moją moc. Odbierałam wtedy moc Pyro albo Avalancha i uczyłam się nad nimi panować... Jednak pewnego dnia Mistique przegięła. Postanowiła ukraść z hangaru rządowy samolot. Wtedy pojawiła się Mrs. Marvel - mutantka walcząca o zgodę między ludźmi a mutantami i broniąca homo sapiens przed złymi z naszego gatunku, takimi jak ja, czy Mistique... Kiedy pilotowałam świeżo zwinięty z hangaru samolot, coś otworzyło dach jak puszkę po konserwach. Do maszyny wleciała Miss Marvel. Zaczęłyśmy się szamotać. Wtedy złapałam ją za policzki. Jej moc była tak wielka, że nie mogłam oderwać rąk. Biedaczka skonała w samolocie, który spadł na ziemię...
Mistique zaś myślała, że zginęłam podczas upadku maszyny. Kiedy razem z chłopakami przyszła w miejsce pozostałości samolotu, ja odrzuciłam z siebie kawałek dachu. "Matka" była zdumiona. Przejęłam całkowicie moc Mrs. Marvel, mogłam latać i byłam super silna. Ale co z tego, kiedy męczyła mnie we śnie, wypominała mi, że ją zabiłam... Dłużej nie mogłam wytrzymać. Zobaczyłam w gazecie ogłoszenie prof. Charlesa Xaviera, który założył "Szkołę Młodych Talentów" czyli po prostu szkołę mutantów. Był podobno świetnym psychologiem i telepatą. Spakowałam manatki i uciekłam z domu Mistique. Dołączyłam do grupy Xaviera nazwanej X-men; on zaś pomógł mi. Spowodował, że pamiętam wszystkie te wydarzenia, ale nie dręczą mnie - Mrs. Marvel znikła z mojego sumienia...
----
Komciat plis. Aha - i żeby nie było że kopiuję - inspirowałam się jednym z odcinków tegoż serialu przy pisaniu prologu. Nazywa się "Historia Rudej" czyli po angielsku "Rogue's Tale". Można obejrzeć na YT. Na prawdę fajny. A jeśli ktoś interesuje się Rudą, ale tą z X-men Evolution, to pisztas na PeWu żeby tu nie reklamować - dam linka.
Copyright Ă?Â? Tiga 2010



![[Obrazek: 6ibgwh.png]](http://i44.tinypic.com/6ibgwh.png)