Tak, właśnie jadę do mojej paczki, za jakieś 2 h się nią podzielę! XD
Edit: Jednak okazało się, że od mojej paczki dzieliło mnie dużo więcej niż 2 h jazdy pociągiem. Szczegóły w spojlerze. XD
Dziękuję! <3
Dostałam świeczkę zapachową, która w ogóle bardzo ładnie się prezentuje, kocham taki kolor. I ten lakier, faktycznie znowu się dopasowałyśmy. XDDD I obie wysłałyśmy sobie w takim razie kolor, na który same byśmy się nie zdecydowały haha, bo ja się trzymam od daaaawna jednego i tego samego koloru (tego co posłałam), więc od wieków nie używałam żadnego żywszego koloru - tak więc teraz to się zmieni i przetestuję coś nowego.

I pierniczki. <3
Jutro posprzątam w pokoju i sobie postawię i odpalę świeczuszkę. :3
i spróbuję nic nie podpalić
A oto moje przygody:
Dwa dni temu zobaczyłam na trackingu, że paczka została doręczona. Szła na mój domowy adres, a ja byłam w tym czasie jeszcze w Poznaniu. Uprzedziłam rodzinę, więc sądziłam, że nie będzie komplikacji. Od dnia kiedy paczka rzekomo dotarła nie rozmawiałam z nikim z rodziny więc nie wiedziałam, że gdy przyjadę, to wcale nie będzie na mnie czekała odebrana paczuszka. Pytałam wszystkich i nikt nic nie odbierał. Najpierw postanowiłam przejść się po sąsiadach, ale nikt mi nie otworzył nawet. XD Ok, dzwonię na pocztę. Poczta nie odbiera. Ooook, jedziemy na pocztę. Nic nie wiedzą, nic nie pomogą. Paczka jest odebrana, wiedzą tyle co i ja. Może pani jechać do DERu. Jedziemy do DERu. Okazał się być miejscem raczej nie dla żadnych klientów itd. XD Otoczone płotem kolczastym budynki magazynów kurierskich, żadnych drzwi którymi dałoby się wejść/na które dałoby się zadzwonić/cokolwiek. Jakiś pan z jakiegoś wielkiego samochodu poczty pokierował mnie z mamą do jakiegoś innego wejścia. Wchodzimy i witają nas słowa "nie zamykać drzwi! można przymknąć, ale nie zamykać, bo nie wyjdziecie!" OKOKOK. Aha, jeszcze jak już wiedziałam do których drzwi iść, to przy nich zgaslo światło w oknie. XDDD POCZUŁAM ŻE COŚ UKRYWAJA. No dobra, tam w okienku przedstawiamy sytuację. Dowiedziałam się, że WIEDZĄ TO CO JA, że NO NIC NIE MOŻEMY ZROBIĆ, a także że w tym miejscu nawet nie powinno mnie być i CIEKAWE KTÓRA TO MĄDRA POCZTA NAS TU POKIEROWAŁA. Aha, i no że nadawca ewentualnie może składać reklamację. XD W sumie wymęczyłam ich o to, by pokazali jakieś potwierdzenie odbioru. No i jest, jest nabazgrane moje nazwisko. Myślę sobie, super, ktoś sobie odebrał prezent. Mówią mi, że zdarza się że kurier zostawi pod drzwiami gdy nikogo nie ma i standard, czy pytałam sąsiadów itd. Tak tak, wszyscy spławiajcie. Zaproponowali, że dadzą numer do kuriera. No to wzięłam ten numer do kuriera. W międzyczasie przyszedł jakiś kierownik i przepraszał, mówił, że zapewne kurier nadal ma tę przesyłkę i dopiero będzie mi ją wiózł, bo zdarza się, że kurierzy podpisują te przesyłki jako odebrane, żeby sobie podreperować statystyki, żeby nie było że jeszcze nie dostarczył. Dzwonimy do kuriera. Ja mieszkam pod 34/3. Kurier mówi, że sprawdzi i oddzwoni. Oddzwania. "Na paczce było źle napisane, nie pisało, że 34/3 tylko 24/3, więc zaniosłem pod 24". Ok, to dzielimy się informacją, że paczka została podpisana MOIM nazwiskiem. Wtedy stwierdził, że "w sumie to pod 24 odmówili odbioru". Powiedział, że dzisiaj o 19 paczka będzie. No i ostatecznie przyszła o 20:30 jakoś. XD I przepraszam przepraszam, biorę to na swoją odpowiedzialność, podpisywać już nic nie trzeba, już podpisana. HE, HE.
I NA PACZCE PISZE 34/3.
(już widzę jak do mnie dochodzi mój meets, spekulujemy z abstraktem, że już jacyś urzędnicy sobie którąś generację na nim robią)
edit: dopiero zobaczyłam dopisany długopisem innym pismem ten nieprawidłowy adres XD