25-12-2015, 15:21
Siedzę sobie w gabinecie lekarki, czekam aż wklepie dane do komputera i wydrukuje mi receptę. I się zaczyna...
Wciska drukuj i nic. Dobra, jeszcze raz. Potem kolejny. I nic. Więc lekarka wstaje, podchodzi do drukarki i wyjmuje toner i w tym momencie coś pękło..XDDD I ona "ojej, chyba to nie jest potrzebne?" i wyjmuje jakąś część i mi pokazuje.XDDDD A ja tam mówię, że się nie znam, więc nie wiem.XDDDD Ona coś mamrocze pod nosem i dobre 20 minut walczy z drukarką. </3 W końcu się poddała i zawołała koleżankę i one dwie tam rozkminiały co się stało. Ja przepraszam, ale ledwo się powstrzymałem od śmiechu, ale one właściwie też się śmiały, więc no.
Potem mi się ta lekarka pyta, czy się spieszę. Mówię, że nie, ale pewnie ludzie w kolejce zaraz się zaczną wkurzać. Ona tak wzdycha, siada, poprawia włosy i mówi, że ona też potrzebuje przerwy i robimy ją teraz i przerwa wszystkim dobrze zrobi. Siedziała i mi narzekała, że ludzie przychodzą na pomoc doraźną z katarem, albo kaszlem bez stanu gorączkowego, normalnie siedziała i przedrzeźniała jakieś starsze babcie. "Są święta to trzeba z katarem do lekarza iść, a co!".
Jeżu, potem to była taka abstrakcja, że ja nie mogę, że to się na serio działo, wezwały jakiegoś pacjenta z kolejki bo powiedział, że się zna na drukarkach. I tam w trójkę się mocowali z drukarką.XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD I TERAZ NAJLEPSZE.
Dzwoni telefon, i ta lekarka na mnie patrzy i mówi "pan podejdzie, odbierze i powie że lekarz jest zajęty i żeby oddzwonili za 10 minut, a potem wciśnie guziczek z x". JA JUŻ NIE WIEDZIAŁEM, CZY JESTEM W UKRYTEJ KAMERZE CZY COŚ.XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD Ale odebrałem i powiedziałem i usłyszałem tylko takie "AHA, DO WIDZENIA".
TO BYŁA SUPER WIZYTA.
Wciska drukuj i nic. Dobra, jeszcze raz. Potem kolejny. I nic. Więc lekarka wstaje, podchodzi do drukarki i wyjmuje toner i w tym momencie coś pękło..XDDD I ona "ojej, chyba to nie jest potrzebne?" i wyjmuje jakąś część i mi pokazuje.XDDDD A ja tam mówię, że się nie znam, więc nie wiem.XDDDD Ona coś mamrocze pod nosem i dobre 20 minut walczy z drukarką. </3 W końcu się poddała i zawołała koleżankę i one dwie tam rozkminiały co się stało. Ja przepraszam, ale ledwo się powstrzymałem od śmiechu, ale one właściwie też się śmiały, więc no.
Potem mi się ta lekarka pyta, czy się spieszę. Mówię, że nie, ale pewnie ludzie w kolejce zaraz się zaczną wkurzać. Ona tak wzdycha, siada, poprawia włosy i mówi, że ona też potrzebuje przerwy i robimy ją teraz i przerwa wszystkim dobrze zrobi. Siedziała i mi narzekała, że ludzie przychodzą na pomoc doraźną z katarem, albo kaszlem bez stanu gorączkowego, normalnie siedziała i przedrzeźniała jakieś starsze babcie. "Są święta to trzeba z katarem do lekarza iść, a co!".
Jeżu, potem to była taka abstrakcja, że ja nie mogę, że to się na serio działo, wezwały jakiegoś pacjenta z kolejki bo powiedział, że się zna na drukarkach. I tam w trójkę się mocowali z drukarką.XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD I TERAZ NAJLEPSZE.
Dzwoni telefon, i ta lekarka na mnie patrzy i mówi "pan podejdzie, odbierze i powie że lekarz jest zajęty i żeby oddzwonili za 10 minut, a potem wciśnie guziczek z x". JA JUŻ NIE WIEDZIAŁEM, CZY JESTEM W UKRYTEJ KAMERZE CZY COŚ.XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD Ale odebrałem i powiedziałem i usłyszałem tylko takie "AHA, DO WIDZENIA".
TO BYŁA SUPER WIZYTA.
![[Obrazek: usRtoXY.png]](https://i.imgur.com/usRtoXY.png)



